Medale "Sprawiedliwi wśród Narodów Świata"

(fot. PAP/Radek Pietruszka)

Osiem osób zostało pośmiertnie uhonorowanych medalami "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" przyznawanymi za ratowanie Żydów podczas okupacji. Uroczystość odbyła się we wtorek, w 70. rocznicę założenia Rady Pomocy Żydom "Żegota".

 
Podczas wtorkowej ceremonii, która odbyła się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav-Ner wręczył medale przedstawicielom rodzin odznaczonych.
 
Wśród uhonorowanych znaleźli się Leokadia i Antoni Jastrząb z Zawiercia, który pomogli swojej żydowskiej sąsiadce, Priwie Grinkraut. Przez kilka tygodni ukrywali ją, potem załatwili jej fałszywe dokumenty i pracę u niemieckiego gospodarza w Sudetach, gdzie przetrwała okupację.
 
Medal przyznano też Helenie Godlewskiej z Warszawy, która latem 1942 roku zaopiekowała się kilkuletnią żydowską dziewczynką - Maszą Bornstein. Dziecko, nazywane Misią, stało się pełnoprawnym członkiem rodziny, zdobyto dla niej świadectwo chrztu. W 1943 roku za działalność w AK aresztowano i zamordowano w Auschwitz męża Heleny Godlewskiej, Leona. Odtąd kobieta musiała sama zajmować się trójką swoich dzieci i Misią. Pomimo bardzo trudnej sytuacji materialnej przetrwali do końca okupacji.
 
Kolejni odznaczeni to Maria i Michał Golba, którzy w swoim gospodarstwie we wsi Zdzieci koło Połańca (świętokrzyskie) ukrywali troje Żydów - Hannę Kurz oraz Tonię Szulkind i jej syna Natana. Choć sami z trudem utrzymywali siebie i swoich dwóch synów, nie odmówili pomocy zupełnie dla nich obcym ludziom. Przez ponad rok dbali o ich potrzeby nie żądając żadnej zapłaty. Wszystkim udało się dotrwać do końca wojny.
 
Inaczej potoczyły się losy innej osoby uhonorowanej we wtorek medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata - Stanisławy Olewnik z Krzemienia koło Makowa Mazowieckiego, która pomagała pięcioosobowej rodzinie Mławskich, uciekinierów z makowskiego getta. Jesienią 1943 roku Mławscy zostali schwytani przez Niemców podczas obławy na ukrywających się w lesie Żydów. Jedna z żydowskich dziewczynek poddana torturom wyznała, że Stanisława Olewnik przez pewien czas ukrywała ją w swoim domu. Ratującą i ratowanych osadzono w Auschwitz, gdzie zginęli.
 
Odznaczono też Anielę Woroniecką z domu Czartoryską, która pomagała całej grupie prześladowanych Żydów. Dzieliła się z nimi żywnością i odzieżą, dostarczała lekarstw, a także - wbrew woli swojej rodziny - dawała im schronienie w swoim domu przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Życie zawdzięcza jej m.in. lekarz Edward Reicher, który w swoich pamiętnikach napisał o Anieli Woronieckiej: "Była najlepszym człowiekiem, jakiego spotkałem w życiu".
 
Edwarda Reichera ratowała też ostatnia z odznaczonych we wtorek osób - Róża Chmielewska, która zaproponowała pomoc samotnie tułającemu się po mieście tuż przed godziną policyjną mężczyźnie o semickich rysach. Ukrywała Reichera przez dwa miesiące w swoim mieszkaniu na Kruczej, dostarczała mu też potem pieniędzy. O bohaterce wiadomo tylko, że była prostytutką; gdy przyjmowała klientów, Reicher musiał przebywać w specjalnej kryjówce. Powojenne losy Róży Chmielewskiej są nieznane.
 
Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata to odznaczenie przyznawane od 1963 roku przez specjalną komisję izraelskiego Instytutu Pamięci Narodowej Yad Vashem. Medalem honorowane są osoby, które bezinteresownie, z czysto humanitarnych pobudek, narażały życie dla ratowania skazanych na zagładę Żydów. Osoby uznane za Sprawiedliwych otrzymują specjalnie wybity medal ze swoim nazwiskiem oraz dyplom honorowy. Ich nazwiska zostają wyryte na kamiennych tablicach w Ogrodzie Sprawiedliwych w Jerozolimie. Kilka lat temu z powodu braku miejsca zarzucono zwyczaj sadzenia dla każdego odznaczonego drzewka oliwnego.
 
Dotychczas medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata uhonorowano ponad 23 tys. osób z całego świata, w tym ponad 6 tys. Polaków, którzy stanowią wśród Sprawiedliwych największą grupę.
 
Wtorkowa ceremonia wręczenia medali miała szczególny charakter, ponieważ zbiegła się z 70. rocznicą założenia "Żegoty" - Rady Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu na Kraj, której zadaniem było udzielanie pomocy prześladowanym Żydom na terenie okupowanej Polski. Obecny na uroczystości Władysław Bartoszewski, który jest ostatnim żyjącym członkiem kierownictwa "Żegoty", przypomniał, że była ona instytucją wyjątkową w okupowanej Europie, nigdzie indziej organizacje tego typu nie były powiązane z rządem.
 
"Trzeba też przypomnieć, że +Żegota+ była instytucją apolityczną. W jej skład wchodzili członkowie różnych ugrupowań - m.in. Polskiej Partii Socjalistycznej - Wolność, Równość, Niepodległość, Stronnictwa Demokratycznego, Stronnictwa Ludowego, Bundu, Żydowskiego Komitetu Narodowego. To było porozumienie ludzi, dla których ważniejsze od różnic poglądów było ratowanie ludzkiego życia" - mówił Bartoszewski dodając, że podobne przekroczenie podziałów politycznych miało miejsce w listopadzie br., kiedy Sejm niemal jednomyślnie, przy jednym uchyleniu się od głosu, przyjął uchwałę upamiętniającą założenie "Żegoty".
 
 
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

7

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Władysław P. 11:35:42 | 2012-12-05
Dziękuję! Wspaniały materiał na fillm pobudzający ku dobremu...

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?