Skąd pieniądze na finansowanie in vitro?

(fot. carolina biological / flickr.com)

Wdrożenie programu dot. refundacji in vitro może utrudnić brak wskazania źródeł finansowania - mówi Bolesław Piecha (PiS). Ginekolog-położnik Tomasz Rokicki zwraca uwagę na brak przepisów regulujących tę kwestię. Jarosław Katulski (PO) uspokaja: w budżecie są rezerwy.

 

Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS) powiedział PAP, że w żadnym punkcie projektu budżetu państwa na 2013 r. nie ma przewidzianych pieniędzy na refundację in vitro. Dodał, że w projekcie budżetu są wyszczególnione kwoty na wszystkie programy zdrowotne, ale wśród nich nie ma in vitro. - Teoretycznie in vitro mogłoby być finansowane z budżetu NFZ, ale w planie finansowym Funduszu na 2013 r. nie przewidziano na to żadnych środków. Na razie mamy więc do czynienia z rzuconym hasłem bez wskazania, skąd wziąć pieniądze na finansowanie - ocenił Piecha.

 

Z kolei Jarosław Katulski (PO), który jest członkiem klubowego zespołu Platformy ds. in vitro, powiedział PAP, że nie obawia się o brak środków na refundację in vitro. - W budżecie są rezerwy, z których można dokonywać przesunięć - powiedział PAP. Katulski poinformował także, że ustawa ws. in vitro, nad którą pracuje zespół klubowy PO będzie miała charakter ramowy. - W obecnej sytuacji nie ma potrzeby umieszczania w niej szczegółów dotyczących in vitro. Takie szczegóły zostaną określone przez ekspertów w przygotowywanym programie zdrowotnym. Każdy program zawiera pewne wymogi i warunki wykonywania świadczeń - podkreślił poseł PO.

 

Do momentu nadania tej depeszy Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało na pytania PAP dotyczące tego, skąd mają pochodzić środki na refundację in vitro.

 

Ginekolog-położnik, dyrektor medyczny w klinice InviMed dr Tomasz Rokicki podkreślił w rozmowie z PAP, że na razie brakuje szczegółowych informacji o tym, jak miałby wyglądać program refundacji in vitro. - Istnieją obawy, czy bez wcześniejszego uregulowania kwestii in vitro w ustawie rzeczywiście będzie możliwość przeprowadzenia trwałej refundacji. Tego typu rozwiązania z reguły są wtórne do ustawy, np. bioetycznej czy dotyczącej wyłącznie in vitro. Ta procedura nie jest obecnie opisana ustawowo, brakuje regulacji prawnych. To jest niepokojące - powiedział.

 

- Prawdopodobnie powstanie komisja, która przeprowadzi akredytację klinik mających uczestniczyć w programie. Takie placówki będą musiały spełniać określone standardy dotyczące sprzętu, personelu, doświadczenia. Następnie pewnie będzie ogłoszony konkurs. W Polsce 80 proc. rynku in vitro to kliniki prywatne, a 20 proc. to kliniki przy akademiach medycznych - dodał dr Rokicki.

 

Jego zdaniem wykazanie bezpieczeństwa zarodków (minister Bartosz Arłukowicz wskazał to jako warunek dla klinik chcących uczestniczyć w programie) nie będzie istotnym problemem. - Zdecydowana większość klinik zapewnia możliwość zamrażania, przechowywania, wymrażania, przewożenia, identyfikacji, oznaczenia zarodków. W Polsce finanse stanowią główne ograniczenie do ponawiania cykli in vitro. Przeciętną polską parę statystycznie stać jest na 1,5 próby in vitro. Przeważnie pary przeprowadzają tylko jeden cykl, czasami dwa, rzadko zdarza, że ktoś robi trzy cztery cykle - podkreślił dr Rokicki.

 

Dodał, że odsetek poronień po zapłodnieniu in vitro wynosi 5-10 proc. w zależności od wieku kobiety. - Średni koszt procedury to około 12 tys. zł, w tym badania wstępne, przygotowanie pacjentki - 2 do 3 tys. zł., koszt leków - około 3 tys. i koszt samej procedury 6-7 tys. Nie wiemy, jakie kryteria będą przyjęte w sprawie udokumentowania leczenia niepłodności (jeden z warunków, które będą musiały spełnić pracy ubiegające się o refundację in vitro - PAP), czy to będzie zgłoszenie się w przeszłości do jakiejś kliniki, czy wykonanie jakiegoś zabiegu, badań, przyjmowanie leków. Termin "udokumentowane roczne leczenie" musi zostać szczegółowo doprecyzowany - powiedział dr Rokicki.


Premier Donald Tusk i minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiedzieli, że zapłodnienie in vitro będzie finansowane w ramach programu zdrowotnego. Refundacja ma być dostępna dla par (nie tylko małżeństw), które udokumentują, że od roku bezskutecznie leczą niepłodność. Program przewidziany jest na 3 lata; ma objąć 15 tysięcy par. Koszt pierwszego pół roku funkcjonowania programu - od lipca do końca 2013 r. - to ok. 50 mln zł. W następnych latach ma to być kwota dwukrotnie wyższa. Premier zapowiedział, że dalsze losy programu będą zależały od zapisów ustawy, która ma powstać w ciągu pierwszych trzech lat działania programu.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~mam tego dosyć 04:24:56 | 2012-11-20
Jezeli chca in vitro wprowadzic legalnie, prosze bardzo, ale niech Ci ludzie , ktorzy chca tej metody placa za to ze swoich kieszeni. Przeciez to pieniadze podatnikow, wielu nie zgadza sie na in witro,( prodkucja dzieci i zabijanie dzieci- oto metoda in vitro, czy tak trudno to zrozumiec?) wiec ich pieniadze nie powinny byc na ten zly cel przeznaczane. Doplata powinna obowiazywac tylko w przypadku Naprotechnologii, bo to jedyna metoda leczenia bezplodnosci. Pozatym, kto powiedzial, ze kazda rodzina powinny miec dziecko? Jeszcze jedno, nie trzeba wczesniej zarzywac pigulek wczesnoporonnych albo innych, ktore rzekomo nie prowadza do zaplodnienia, a potem zadac in vitro. Nalezy zyc uczciwie i moralnie, to nie bedzie takiej potrzeby jak in vitro. To bardzo proste - to dla was mlode dziewczyny. Prowadzcie normalne, uczciwe zycie, a nie bedziecie potem mialy problemow z zajsciem w ciaze tez normalnie. Swoja droga to nie rozumiem rzadu, czyzby im mozg wypralo i nie potrafia juz logicznie myslec?


Legalne morderstwa bezbronnych? Niech ci w rządzie się sami zamrożą i nie robią czadu. Niech przeznacza pieniądze (Jarosław Katulski (PO) uspokaja: w budżecie są rezerwy) na ochronę środowiska i edukację na temat szkodliwości pigułek hormonalnych. 
Od nich nawet barany już nie mogą się rozmnażać:
www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,826,antykoncepcja-w-kranie.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~janosik 00:53:21 | 2012-11-20
skad pieniadze na invitro ?
proste - przestac finansowac facetow w czarnych kieckach! pomoc finansowo ludziom walczacym z nieplodnoscia

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gosc 10:53:24 | 2012-10-29
Jezeli chca in vitro wprowadzic legalnie, prosze bardzo, ale niech Ci ludzie , ktorzy chca tej metody placa za to ze swoich kieszeni. Przeciez to pieniadze podatnikow, wielu nie zgadza sie na in witro,( prodkucja dzieci i zabijanie dzieci- oto metoda in vitro, czy tak trudno to zrozumiec?) wiec ich pieniadze nie powinny byc na ten zly cel przeznaczane. Doplata powinna obowiazywac tylko w przypadku Naprotechnologii, bo to jedyna metoda leczenia bezplodnosci. Pozatym, kto powiedzial, ze kazda rodzina powinny miec dziecko? Jeszcze jedno, nie trzeba wczesniej zarzywac pigulek wczesnoporonnych albo innych, ktore rzekomo nie prowadza do zaplodnienia, a potem zadac in vitro. Nalezy zyc uczciwie i moralnie, to nie bedzie takiej potrzeby jak in vitro. To bardzo proste - to dla was mlode dziewczyny. Prowadzcie normalne, uczciwe zycie, a nie bedziecie potem mialy problemow z zajsciem w ciaze tez normalnie. Swoja droga to nie rozumiem rzadu, czyzby im mozg wypralo i nie potrafia juz logicznie myslec?

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook