Drugi dzień protestu "pieczątkowego" lekarzy

Z powodu protestu lekarzy niektórzy pacjenci, mimo prawa do refundacji leków, płacą za nie od 1 stycznia więcej. Aptekarze skarżą się na brak informacji, jak realizować recepty z pieczątką "Refundacja do decyzji NFZ". Fundusz i MZ zapewniają, że monitorują sytuację.

 

PiS chce, aby premier Donald Tusk przedstawił w Sejmie informację o sytuacji w służbie zdrowia. SLD z kolei zapowiada złożenie w najbliższych dniach projektu noweli ustawy refundacyjnej.

 

Część lekarzy w proteście przeciwko przepisom ustawy refundacyjnej, które - ich zdaniem - są zbyt restrykcyjne, od Nowego Roku nie określa na receptach poziomu refundacji leku i stawia pieczątkę: "Refundacja leku do decyzji NFZ". W ten sposób protestują m.in. medycy z Porozumienia Zielonogórskiego i OZZL.

 

Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz zapewnił, że umieszczenie na recepcie pieczątki "Refundacja do decyzji NFZ" nie powoduje utraty ważności recepty.

 

Jeżeli na recepcie zamiast wskazania stopnia odpłatności zostanie umieszczona taka pieczątka, lek ma być wydawany za najwyższą odpłatnością określoną w wykazie leków refundowanych - wynika z komunikatu NFZ; w poniedziałek po południu na stronach Funduszu opublikowano informację z wytycznymi dla aptek, które mają umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.

 

Według wiceministra zdrowia Marka Habera recepty, na których nie ma poziomu refundacji, mają być realizowane zgodnie z uprawnieniami przysługującymi pacjentom.

 

Rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska radzi natomiast, by pacjenci, którym aptekarz nie chce uznać recepty bez określonego poziomu refundacji, poszukali innej apteki, w której farmaceuta będzie "bardziej ludzki" i wyda lek ze zniżką. Kozłowska poinformowała, że do wczesnego popołudnia jej biuro zanotowało 19 sygnałów na bezpłatną infolinię, dotyczących problemów z refundacją recept, na których lekarze nie określili stopnia refundacji.

 

Według Porozumienia Zielonogórskiego pieczątki: "Refundacja do decyzji NFZ" stawia na receptach 75 proc. lekarzy, a protest popierają Okręgowe Rady Lekarskie. Wiceprezes PZ Krzysztof Radkiewicz powiedział, że takie pieczątki stawiają także lekarze, którzy nie są zrzeszeni w PZ i OZZL, które rozpoczęły protest. Resort zdrowia ani NFZ nie udzielają informacji na temat skali protestu.

 

Pacjenci, którzy przychodzili w poniedziałek do aptek z receptami, na których widniał stempel "Refundacja do decyzji NFZ", spotykali się z różnymi sytuacjami. Niektórzy byli odsyłani ponownie do lekarzy - tak było w woj. warmińsko-mazurskim, łódzkim i w Małopolsce; inni mogli wykupić leki, ale po wyższych cenach niż dotychczas, np. Śląsku czy w Warszawie, gdzie apteki, które odwiedziła PAP, zdecydowały o pełnej odpłatności za leki na recepty "pieczątkowe". Podobnie zdecydowali w większości aptekarze z woj. podkarpackiego. Na Podlasiu - pacjenci albo płacą 100 proc. ceny leku, albo są odsyłani po dowód ubezpieczenia.

 

W Poznaniu z kolei znaczna część recept, z którymi przychodzili do aptek pacjenci, to wciąż recepty wypisywane według starych zasad. Kieleccy lekarze i farmaceuci, z którymi rozmawiała PAP, zwracali uwagę, że przepisy związane z ustawą refundacyjną są różnie interpretowane i do końca nie wiadomo, jak je stosować.

 

W przychodniach oferujących usługi np. w ramach abonamentu medycznego lekarze zgodnie z nowymi przepisami określają na receptach stopień refundacji. Pomagają im w tym specjalne elektroniczne systemy; tak jest w przychodniach Medicover i LUX MED.

Pacjent, jako najsłabsze ogniwo systemu, będzie w trudnej sytuacji prawnej, gdy otrzyma w aptece lek ze 100-proc. odpłatnością, mimo iż przysługuje mu refundacja; może np. pozwać NFZ - uważa Zenon Wasilewski, ekspert BCC ds. prawa

 

farmaceutycznego. Jego zdaniem jeśli na lekarzy i aptekarzy będzie przerzucana odpowiedzialność za nowo obowiązujące przepisy, konflikt będzie się potęgował, a najwięcej stracą na tym najsłabsi - właśnie pacjenci.

 

Prawo nie karze lekarza wprost za złe wypisanie recepty, ale dopiero za jej zrealizowanie niezgodnie z uprawnieniami, czyli w pewnym sensie poświadczenie przez lekarza nieprawdy co do uprawnień - powiedział PAP prawnik Łukasz Sławatyniec z kancelarii CMS Cameron McKenna. Dodał, że brak określenia na recepcie uprawnień czy odpłatności przez lekarza przerzuca ciężar na aptekarzy.

 

Klub PiS chce, aby premier Donald Tusk przedstawił na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które rozpoczyna się 11 stycznia, informację o sytuacji w służbie zdrowia po wejściu w życie ustawy refundacyjnej i nowej listy leków refundowanych.

 

SLD z kolei zapowiada złożenie w najbliższych dniach projektu noweli ustawy refundacyjnej. W Sejmie szef partii Leszek Miller spotkał się z ekspertami z dziedziny ochrony zdrowia. Miller powiedział po spotkaniu, że celem noweli będzie przede wszystkim odbiurokratyzowanie pracy lekarzy.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

jazmig 07:25:22 | 2012-01-03
 To nie jest protest lekarzy, dlaczego Deon powiela rządową propagandę?

Lekarze po prostu nie chcą ponosić ryzyka wysokich kar pieniężnych w przypadku błędu, który popełnią, lub który wyduma sobie NFZ.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~lekarz 21:55:29 | 2012-01-02
Czy lekarze są winni bałaganowi z receptami?

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?