My, ludzie środka

(fot. Brian Talbot / (CC BY-NC 2.0) / Flickr)

Dla konserwatystów zbyt liberalni, dla liberałów zbyt konserwatywni. Dla prawicowców za bardzo lewicowi, a dla lewicowców za bardzo prawicowi. Przez katolików często odbierani jako zbyt otwarci, natomiast przez niewierzących czy też niepraktykujących jako zbyt katoliccy. Tak, to my - ludzie środka.


Czy w czasach ostrych sporów, polaryzacji społeczeństwa i okopywania się na pozycjach swych jedynie słusznych argumentów jest jeszcze miejsce dla ludzi, którzy we krwi mają poszukiwanie racji po obydwu stronach barykady? Gdzie jest dziś miejsce dla nas, ludzi starających się zrozumieć wszystkie strony konfliktu i faktycznie znajdujących racje, by bronić jednych i drugich, a zarazem i jednych, i drugich krytykować?


Wobec gender z jednej strony krytyczni, bo dostrzegamy wielu takich, którzy z płci uczynili narzędzie niebezpiecznej walki ideologicznej. Ale z drugiej strony widzimy też tych, którzy słusznie walczą o równouprawnienie kobiet, tworząc dobrą i pożyteczną twarz feminizmu.


W sprawie "Golgoty picnic" oraz jej podobnych dostrzegamy zarówno niezdrową tendencję do robienia powierzchownej sztuki skandalizującej kosztem religijnych świętości ludzi wierzących, jak i niepotrzebną nadwrażliwość katolików, doszukujących się bluźnierstwa tam, gdzie niekoniecznie występuje. Do tego za niedopuszczalne uważamy i to, że ktoś publicznie drze Pismo Święte i to, że cenzuruje się repertuar festiwalu teatralnego.


Sceptyczni wobec "Deklaracji wiary lekarzy", ponieważ została fatalnie napisana i nie do końca wiadomo, komu miałaby służyć. Ale zdecydowanie za tym, że sumienie zawsze jest ponad prawem państwowym, i że lekarze mają słuszne prawo do mówienia o swojej wierze czy też do składania ślubów na Jasnej Górze.


Klauzulę sumienia uważamy za bardzo potrzebny instrument prawny, lecz jednocześnie jesteśmy dziś pełni obaw, czy przypadkiem zamiast być narzędziem osobistej wolności nie staje się ona coraz bardziej narzędziem walki. Opowiadamy się również za modyfikacją ustawy, tak by lekarz odmawiający wykonania aborcji nie musiał w żaden sposób uczestniczyć we wskazywaniu placówki lub osoby, która się tego podejmie. Równocześnie jesteśmy za tym, by zapis o klauzuli sumienia sprecyzować do konkretnych czynności medycznych, tak aby nie było w przyszłości pola do jej niepotrzebnego nadużywania.


Prof. Bogdan Chazan nie jest dla nas ani męczennikiem prześladowanym za wiarę, ani wyjątkowym bohaterem. Nie jest jednak również wrogiem numer jeden czy też jakimś antybohaterem. Sprawa ze słynnym świętej pamięci dzieckiem wydaje nam się na tyle tragiczna, dramatyczna i złożona, że nie pozwala na kategoryczne oceny. Możemy zarówno w pewnych sprawach twardo bronić Chazana, jak i krytykować go w innych.


Ani w stu procentach za ks. Lemańskim, ani całkiem przeciwko niemu. Rozumiejący pewne racje abp. Hosera i jednocześnie krytycznie patrzący na jego postawę w tej sprawie. Ani całkowicie za PiS-em, ani za PO. Dostrzegający i dobre, i złe twarze tych formacji politycznych. I tak dalej, i tak dalej.


Tacy jak my - ludzie środka - to osobniki niezwykle niewygodne. Nie lubią nas media, które dziś stawiają na wyraziste tożsamości. Nie lubią nas też politycy, którzy domagają się jasnych deklaracji za lub przeciw. Jesteśmy co najmniej dziwni lub wręcz szkodliwi dla ideologów, którzy przekonują, że wyważone zdanie i rozsądek ważenia racji trzeba schować do kieszeni, bo przecież na wojnie liczy się tylko siła amunicji. Podejrzani jesteśmy również dla wielu księży i biskupów, ponieważ stać nas na postawę autonomiczną, gdy oni chcieliby od nas jednoznacznego i bezwzględnego poparcia.


A my po prostu na taki spolaryzowany, dwubiegunowy i naiwnie uproszczony świat się nie zgadzamy. Racje nie zależą od barw politycznych, deklaracji konfesyjnych czy też ideowych. Nie zależą też od tego czy ktoś czyta tę gazetę lub ogląda tamtą telewizję. Racje bazują na fundamentalnych wartościach, takich jak dobro, miłość, prawda, piękno. A te dostępne są dla wszystkich, niezależnie od tego, czy wywodzi się je od chrześcijańskiego Boga czy też z innych źródeł.


To wobec tych wartości jesteśmy jednoznaczni i bezwzględni. Reszta podlega krytycznemu osądowi.

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.31

Liczba głosów:

58

 

 

Komentarze użytkowników (164)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 11:41:43 | 2014-08-03
Wychodzi na to, że ludzie środka to tacy kawalerowie szukający feleru w każdej pannie na wydaniu: a ta ma za bardzo odstające uszy, a tamta ma zbyt małe uszy, owamta ma za duże usta, owmasiamta za małe usta.

To tchórzostwo i recepta na starokawalerstwo, a nie jakaś rozwaga i inteligencja.

Oceń 11 20 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~owieczka_ 10:08:28 | 2014-08-02
A jak ludzie środka odnoszą się do nowej "zasady moralnej" proponowanej młodzieży przez księży Lemańskiego i Bonieckiego "Róbta co chceta"?

Oceń 6 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:((( 23:25:30 | 2014-08-01
podstawowy problem tego artykułu mam wrażenie polega na tym, że Pan Konrad - jak się go uważnie przeczyta więcej niż raz - sobie przeczy. jeśli ktoś jest jednoznaczny i bezwzględny wobec np. swojej wiary katolickiej i przynależności do Kościoła (co jest końcowym wnioskiem artykułu), to nie może przejść obojętnie wobec Golgoty picnic ani wobec postawy ks. Lemańskiego (co Pan Konrad uznaje za przesadę)

więcej precyzji następnym razem, bo tylko nieporozumienia się robią i jedni drugich z błotem mieszają...

Oceń 8 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jendrzej 22:24:22 | 2014-08-01
Znam Twoje czyny ,że ani zimny ani gorący nie jestes
Obyś był zimny albo gorący.
A tak jesteś letni i ani zimny,ani gorący,
chcę Cię wyrzucić z ust moich.

Oceń 8 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wierny 20:21:31 | 2014-08-01
Wy nie jesteście żadnym środkiem tylko najemnymi dziennikarzami grupki deonowych jezuitów - dydsydenckich, postmodernistycznych i poprawnych. Za to bierzecie kase i to rozsiewacie. Ale wy wiadomo tylko dla kasy a naprawdę wielki problem dla KK stanowi ci otwarci na wszystko, twórcy medialnego kościoła duchowni, w tym wypadku ta grpka deonowych jezuitów

Oceń 3 19 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~klara 18:45:39 | 2014-08-01
TomaszuL, czytałeś artykuł o.Kwiatkowskiego "Jeszcze jedna mistyfikacja"?
I widzisz, jak głupio wypadłeś pisząc o "wyimaginowanych" wrogach chrześcijaństwa?
Dobra - możesz nie odszczekiwać pod stołem.

Ciekawe, jak też oceniliby opisywany "event" ludzie środka? Panie Konradzie? Przemówi Pan w ich imieniu?

Oceń 8 10 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ziomal 15:29:29 | 2014-08-01
No dobra, panie Sawicki. Powiedz pan jasno - św.Michał się wygłupił z tym Lucyferem?
Powinien z miłością "się pochylić" i nie wszczynać w niebie zadymy?

Oceń 10 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zs 15:15:49 | 2014-08-01
Przychodzi dwóch Żydów do rabina by ten rozsądził spór między nimi. Pierwszy opowiada jak to wygląda z jego strony, opowiada żarliwie całą historię na co rabin odpowiada:

- Masz rację.

Po nim opowiada drugi historię ze swojego punktu widzenia i stara się dowieść, że słuszność leży po jego stronie. Także na jego wywód rabin odpowiada:

- Masz rację.

Na te słowa nie wytrzymała przysłuchująca się wszystkiemu żona rabina i mówi:

- Przecież to niemożliwe! Oni spierają się ze sobą, o to który ma rację, a Ty mówisz, że mają ją obaj? To niemożliwe!

Rabin z niezmąconym spokojem odpowiada:

- Ty też masz rację!

Odczytuje powyższy tekst jako deklaracje nijakości: nie byc ani zimnym, ani ciepłym. Takim letnim - tak poudawać mądrość. Szczęśliwie taka bylejakość charakteryzuje się też ogromną biernością. Poleziecie tam gdzie wam każą lub gdzie zwiodą.

Pozdrawiam talibanat środka :)

Oceń 9 20 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom 14:30:47 | 2014-08-01
„Racje bazują na fundamentalnych wartościach, takich jak dobro, miłość, prawda, piękno. A te dostępne są dla wszystkich, niezależnie od tego, czy wywodzi się je od chrześcijańskiego Boga czy też z innych źródeł”...

Czyżby autor podważał misję nawracania i nauczania którą swemu Kościołowi wyznaczył sam Jezus Chrystus- skoro twierdzi że "z innych źródeł" można czerpać miłość, prawdę nie tylko poprzez Chrystusa który jest Prawdą i Drogą, Boga który jest MIŁOŚCIĄ i jej dawcą?


Niechże się redaktor zastanowi czy warto publikować swoje podejrzane deklaracje w imieniu innych. Niechże się zastanowi zanim coś napisze bo nawet mając ambicje ewangelizacyjne (pomijając kwestię predyspozycji i przygotowania)- czasem lepiej zamilknąć niż narazić na szkodę dobro wspólnoty głosząc fałszywą naukę...

Ufam że uczynił to Pan nieumyślnie choć obecne nasilenie w głoszeniu niewyraźnych nauk nie wyłączając najwyższych hierarchów Kościoła trudno traktować w kategoriach przypadku...

Oceń 10 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tak 13:48:47 | 2014-08-01
„Racje bazują na fundamentalnych wartościach, takich jak dobro, miłość, prawda, piękno. A te dostępne są dla wszystkich, niezależnie od tego, czy wywodzi się je od chrześcijańskiego Boga czy też z innych źródeł”.
Ta opinia jest wyjątkowo niemądra. Sugeruje ona , że wszyscy tak samo rozumiemy dobro , miłość, prawdę, piękno – skoro pisze, że dostępne są dla wszystkich. A już bezdenną głupotą jest twierdzenie przez Autora ,że „Racje nie zależą od barw politycznych, deklaracji konfesyjnych czy też ideowych. Nie zależą też od tego czy ktoś czyta tę gazetę lub ogląda tamtą telewizję”. Właśnie jak najbardziej zależą. Dobrem dla Rosjan jest zagarnięcie Krymu. Zdecydowana większość z nich tak przedstawia swoje w badaniach. Ukraińcy i wielu ludzi na świecie uważa inaczej. Czyli to co dobre dla Rosjan nie jest dobre dla innych. Komuniści uważali, że dobra jest ścisła kontrola wszystkiego co dzieje się w kraju którym rządzą. Wielu jednak uważało, że nie jest to dobre, że pozbawia mich wolności. Jedni słowo „miłość” interpretują, jako seks tylko, inni dodają np.: uległość, dominację, służalczość, lojalność, wreszcie inni dbałość o dobro osoby kochanej. W Ewangelii czytamy , że najwyższy kapłan powiedział o sprawie Jezusa, że lepiej aby zginęła jedna osoba niż cały naród. Też dobro inaczej rozumiał. Ocena danej rzeczy zależy od hierarchii wartości i sposobu rozumienia tych wartości to przecież jest tak oczywiste , że aż wstyd powtarzać. Skoro jak Autor twierdzi racje zależą od dobra, miłości.. itd. a są one , co oczywiste, odmiennie rozumiane przez ludzi, to te racje muszą być różne i różnić ludzi.

Oceń 5 3 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?