Przegrywamy walkę o historię

Marcin Łukasz Makowski

Gdyby Państwo nie wiedzieli, siedemdziesiąt lat temu na Wołyniu miała miejsce "czystka etniczna ze znamionami ludobójstwa", ale nie "ludobójstwo". Tak zadecydował polski Sejm. Od dłuższego czasu na własne życzenie przegrywamy walkę o pamięć. Zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i międzynarodowym. Niestety, historia nie umie bronić się sama, a my nie umiemy o nią walczyć.

 

Na początek kilka obrazków. Dwa tygodnie temu do Krakowa przyjechała niemiecka ekipa telewizyjna. Kręcili program o kulturze i historii miasta, który pomagałem organizować. Mało interesowało ich wielowiekowe dziedzictwo, dwa z trzech dni zdjęciowych spędzili natomiast na Kazimierzu. Pod koniec zapraszamy znanego profesora. "Is he Jewish" - pada pytanie. Nie jest. "That’stoobad" - słyszę odpowiedź.

 

Kolejna rocznica ludobójstwa na Wołyniu, w którym z rąk UPA życie traci około 100 tys. Polaków. Sejm odrzuca uchwałę nazywającą zbrodnie po imieniu, na korytarzu wiesza się natomiast galerie "represjonowanych homoseksualistów". "Musimy dążyć do pojednania i nie możemy prawdą dzielić" -zaczepiona przez dziennikarzy odpowiada Ewa Kopacz. Na Ukrainie o sprawie się nie mówi, to była walka wyzwoleńcza.

 

Jeszcze nie milkną echa dyskusji o serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", w którym Armię Krajową przedstawiono jako słabo zorganizowaną bandę antysemitów. Konkluzja superprodukcji jest jasna: młodych niemieckich bohaterów odczłowieczyła wojna, myśmy wyssali nienawiść z mlekiem matki. Serial został sprzedany do Stanów, zobaczy go pół świata - whocares?

 

Kiedy ofiary stanu wojennego po dziś dzień żyją na skromnych emeryturach, a wielu morderstw nikt nie kwapi się rozliczyć - gen. Jaruzelski obchodzi w ekskluzywnym hotelu swoje 90. urodziny a gen. Kiszczak (którego stan zdrowia nie pozwala rzekomo na odbycie rozprawy) - grilluje w kąpielówkach na Mazurach.

 

Jaki jest wspólny mianownik przytoczonych scenek? Na własne życzenie przegrywamy walkę o pamięć. Zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i międzynarodowym. Niestety, historia nie umie bronić się sama, a my nie umiemy o nią walczyć. Choć wiele osób jak ognia unika zwrotu "polityka historyczna", na jawne zniekształcanie obrazu przeszłości nie mają odpowiedzi innej, niż mocne przymrużenie oczu. Przecież nie jesteśmy wystarczająco silni. Jeszcze kogoś obrazimy, z kimś będziemy musieli się pokłócić. Z resztą, walka o swoje to synonim faszyzmu.

 

Kiedy Jarosław Kaczyński wspomniał o tym, że budowane w Gdańsku Muzeum II Wojny Światowej musi reprezentować polski punkt widzenia - establishment niemal zadrżał w posadach. Jak to? Przecież na studiach uczy się, że historia jest jedna; to zbiór chronologicznie ułożonych faktów, które obudowuje się kontekstem. Tak samo jak nie ma "polityki biologicznej" albo "fizycznej", nie powinno być mowy o manipulowaniu dziejami - twierdzą. Problem leży jednak znacznie głębiej, i nie chodzi w nim o to co Hitler nazwał kiedyś "pisaniem historii przez zwycięzców". Polska nie musi pisać historii na nowo, tylko stanowczo domagać się prostowania kłamstw. W naszej przeszłości mamy wystarczająco dużo heroicznych chwil, aby oczekiwać czegoś więcej, niż spoglądania na Kraków przez pryzmat getta, a na Lublin tylko w kontekście Majdanka.

 

Niestety tak dla wielu obcokrajowców wygląda teraz Polska - jeśli w ogóle cokolwiek o niej myślą. Odległy, zimny kraj, w którym rozegrał się dramat Holocaustu, po części także za jego przyzwoleniem. Czemu się dziwić, jeśli sami podcinamy sobie skrzydła w imię hołubienia bożka politycznej poprawności? W polityce zagranicznej wolimy "łączyć zamiast dzielić", rozumiejąc przez to np. zacieranie prawdy o horrorze Wołynia. Na własnych podwórku jak w bagnie taplamy się w kompromis z nierozliczonym komunizmem, patriotami nazywając Moskiewskich aparatczyków.

 

Mamy piękny kraj, kapitalnych ludzi, którzy kreatywnością nie ustępują swoim rówieśnikom z zachodu. Dlaczego jedyne na co nas stać to plastikowe superprodukcje z Szycem i Adamczykiem? Jestem głęboko przekonany, że historia musi być nauką opartą na faktach, ale nawet najmocniej ugruntowane źródłowo monografie potrzebują wybrzmieć echem szerszym, niż uniwersyteckie debaty i spotkania kół naukowych. Warto o polityce historycznej porozmawiać na serio. I nie jako walce o dobry PR tylko autentyczny, polski punkt widzenia. Nie tylko mamy do niego prawo, ale jesteśmy go winni minionym pokoleniom. 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.5

Liczba głosów:

64

 

 

Komentarze użytkowników (27)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Aleksander Gora 10:12:26 | 2013-07-25
Panie do autora. Gdzie jest anglojezyczna wersja powyzszego artykulu?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 08:33:54 | 2013-07-18
Umiemy i będziemy bronić naszej historii-przy następnych wyborach nie zagłosuję na nikogo z tych,którzy nie umieją uszanować mojej godności.


Jasne, prezydent Kaczyński 'szanował Twoją godność', bo za jego rządów nie miałeś w ogóle pojęcia, że na Wołyniu byłi mordowani Polacy, nie tylko w Katyniu.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~qweq 00:30:17 | 2013-07-18
A może to wcale nie jest błąd?
Czy są znane (nomen omen) z historii przykłady podobnych postaw innych krajów w przeszłości? Do czego doprowadziły?

Bo może obiektywnie warto odpuścić, przeprosić za Jedwabne, II wojnę światową, Holocaust, koklusz i gradobicie.
Może dzięki "sprzedaniu" przeszłości, "ugramy" coś na przyszłość?
A może wprost przeciwnie?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M. 22:08:19 | 2013-07-16
Umiemy i będziemy bronić naszej historii-przy następnych wyborach nie zagłosuję na nikogo z tych,którzy nie umieją uszanować mojej godności.Jest bowiem oniżej mojej osobistej godności aby w sejmie zasiadli ludzie,którzy wysyłają w świat sygnał,że takich jak ja można mordować bezkarnie na tysiące.A nie rożnię się niczym od ofiar rzezi,może tym,że dane jest mi żyć w innym czasi i miejscu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~KRis 13:48:01 | 2013-07-14
"Mord / zamach  Smoleński"  to też kłamstwo szeroko rozpowszechniane przez katolików i podsycane przez przedstawicieli kleru. Ta sama kategoria semantyczna.
Skończyć trzeba z obłudą.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M.R. 12:36:55 | 2013-07-14
Tytuł błędny. Nie przegrywamy, przegraliśmy. Ta walka od poczatku była stracona. O czym mówimy? Byłem blisko wydarzeń 1989 r. i pamietam te powszechne (nie tylko wśród oficjalnych komunistów) głosy: Jaruzelskiemu należy się Wawel.  Aż człowieka od tego zatykało. (Trzeba pamietać, że choć oficjalnie tego nie mówiono, to ambicją Jaruzelskiego było co najmniej dorównanie kultowi Marszałka.) Czy coś się zmieniło? Tak, na ostatnim pożegnaniu z Rzeczypospolitą zdecydowano na Wawelu zlożyć Kaczyńskiego. Póki on tam leży, broni dostepu Jaruzelskiemu. Ale,.... pożyjemy, zobaczymy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 10:24:08 | 2013-07-14
Autorowi coś dzwoni, ale nie wiadomo co i w których kościele. Dlaczego historia Zydów w Krakowie ma być porażką "polskiej walki o pamięć" to jakiś psychologiczny problem autora, bo z logicznego punktu widzenia jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Na BBC3 jest nawet audycja 
http://www.bbc.co.uk/programmes/b036v4pm
o historii Żydów w Polsce. ale nadawanie temu intepretacji, że to ma świadczyć o poraźce polskiej walki o pamieć to dla mnie całkowita zagadka.
Zaś jeśli chodzi o Muzeum II Wojny Światowej to każdy może wejść na strone
http://www.muzeum1939.pl/pl/o_muzeum/zalozenia/misja_i_cele
i przeczytać:
---------------
Jednym z głównych celów Muzeum jest pokazanie światu doświadczenia wojennego Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, pod wieloma względami odmiennego i mało znanego w Europie Zachodniej i w krajach pozaeuropejskich. Zasadniczy nacisk w narracji historycznej zostanie położony na losy jednostek, społeczności i narodów. Historia militarna stanowić będzie tło narracji o życiu codziennym cywilów i żołnierzy, terrorze okupacyjnym, o takich zjawiskach, jak ludobójstwo, opór wobec okupanta i wielka polityka. Celem takiego ujęcia tematu jest oddanie wyjątkowości doświadczenia II wojny światowej, w której największe ofiary poniosła ludność cywilna.
-------------
Więc dlaczego to ma świadczyć o "niepolskim punkcie widzenia", to jakaś psychologiczna zagadka odnosząca się do Jarosława Kaczyńskiego. Najprawdopodobniej dla autora felietonu "polski punkt widzenia" to zgodność misji tego muzem z bliżej nie sprecyzowanymi poglądami na historię Jarosława Kaczyńskiego, bo innego wytłumaczenia nie znajduję. 

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 09:55:39 | 2013-07-14
@jazmig

"Drobny" problem polega na tym, że raz) pewne relacje jednak warto podtrzymywać,

...
Zgadzam się z tym poglądem, ale nie musimy z każdym i na kadych warunkach. Nie musimy np. podtrzymywać relacji z ukraińśkimi szowinistami gloryfikującymi zbirów z UPA i OUN.

Na Ukrainie żyje ogromna liczba Ukraińców, którzy tych gloryfikacji sobie nie życzą i to z nimi powinniśmy rozwijać relacje, zamiast im pluć w twarz i bratać się z mentalnymi zbrodniarzami.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 09:52:51 | 2013-07-14
Widzę że Pan Marcin Łukasz Makowski zapomniał o zamocowaniu historycznym narodu ukraińskiego. Zapomniał o Ks. Wiśniowieckim który powywieszał  i nabił na pal "kwiat kozactwa" na chwałę Rzeczpospolitej. Zapomniał o kilku wiekach okupacji tego narodu przez państwo Polskie.

...
Ukrainę stworzyli Polacy, a nie kozacy. Był to teren pusty, nazywany Dzikie Pola po tym, jak Tatarzy wymordowali wszystkich, którzy tam żyli i mieszkali, a kobiety wywieźli w jasyr.

Tereny te zasiedlali Polacy, oni stworzyli tam od nowa miasta i wsie i przyjmowali wszystkich, którzy tam chcieli żyć i pracować, w tym ludzi uciekających spod carskiego buta, z których potem wyłonili się kozacy.

Wiśniowiecki traktował kozaków tak, jak oni Polaków. Ponadto w 1943 r. nikt nie mordował w zemście za wojny Chmielnickiego, lecz po to, żeby pozbyć się obcokrajowców z tamtejszych terenów.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Abax 04:24:13 | 2013-07-14
na jakie znowu "własne" życzenie?
Raczej na życzenie wnuka swojego dziadka, dla którego polskość to nienormalność.
Polska ma zainstalowany jawnie antypolski rząd, wiadomo zresztą w jakich okolicznościach do tego doszło - nazywajmy rzeczy po imieniu bo z dalszego owijania w bawełnę nic nam dobrego nie przyjdzie.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook