Déjà vu. In vitro i premier

(fot. EPA/Thierry Roge)

Minęło pięć lat, odkąd Donald Tusk gra problemem in vitro przed opinią publiczną. Ostatnie decyzje w tej sprawie odsłaniają cynizm podejmowanych przez premiera działań.
 

Duet: minister zdrowia i premier. Problem: sztuczne zapłodnienie tzw. metodą in vitro - dostępność i refundacja. Komunikat: wspieramy starania polskich małżeństw o dzieci, kiedy mają one trudność z ich poczęciem. Czy to jesień 2012? Bynajmniej. To opis dotyczący jesieni roku 2007. Tak było pięć lat temu, tak samo jest teraz. Przyglądając się politycznym decyzjom i medialnym wypowiedziom premiera na przestrzeni tych lat w świetle jego najnowszego postępowania, nie sposób odnieść wrażenia, że to, co miało być publiczną odpowiedzialnością, przybrało kształt działania pod publikę.


Premier Donald Tusk i minister zdrowia Bartosz Arłukowicz chcą wprowadzić procedurę sztucznego zapłodnienia in vitro do tzw. programu zdrowotnego i dofinansowywać ją pod pewnymi warunkami. Tym sposobem premier ominie potrzebę przedstawienia projektu ustawy i głosowania go przez parlament. Posunięcie to może jednak zostać zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego. W każdym razie taka decyzja oznacza póki co ominięcie problemu stworzenia ustawy bioetycznej i - znowu - odsunięcie jej w czasie.


Kiedy pięć lat temu ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiedziała publicznie, że planuje dofinansowanie do procedury in vitro dla niemajętnych małżeństw, mających problemy z płodnością, premier Tusk przyklasnął pomysłowi i dzielił się z mediami swoim entuzjazmem. Jednak sytuacja wtedy i sytuacja dziś nie są identyczne, choć premier gra na tę samą nutę. Część publiczności ma już bowiem wyrobiony słuch i krzywi się na biesiadny ton, który ma schlebiać gustom większości.

 

Konfrontacje

 

Donaldowi Tuskowi trzeba oddać sprawiedliwość. Po tym jak rozgorzała dyskusja o in vitro, to on - czego przez kilkanaście lat nie zrobił żaden inny rząd - zlecił w styczniu 2008 r. opracowanie odpowiedniej ustawy. Doprowadzić do politycznego kompromisu w tej polaryzującej społeczeństwo kwestii miał poseł Jarosław Gowin. Pierwsze deklaracje strony rządowej zapowiadały zgłoszenie do Sejmu projektu dokumentu po kilku miesiącach pracy, lecz nie później niż w grudniu tego samego roku. Jednak efekty prac Gowina nie przypadły do gustu części Platformy. Szybko zaczęły się pojawiać też konkurencyjne projekty przygotowane przez członków partii opozycyjnych wobec rządzącej Platformy, ale także zrodzone wewnątrz PO jako liberalna alternatywa dla Gowina. Platforma miała wyłonić jeden spójny projekt i przedstawić go parlamentowi. Do dziś tego nie zrobiła. Tak więc minęły już ponad cztery lata, odkąd podjęte zostały formalne kroki w kierunku rzeczywistej próby regulacji in vitro. Prawnego efektu jednak brak. Najnowsza propozycja premiera jest ominięciem problematycznej kwestii.
 

A przez te pięć lat toczy się publiczna debata skupiona na in vitro. Z jednej strony, dotyczy ona szczegółowej kwestii zasad regulowania zabiegów sztucznego zapłodnienia tą metodą. W tym sensie zasięg społeczny problemu mimo wszystko pozostaje wąski, więc sprawa nie powinna jako taka ogniskować aż tak dużej uwagi Z drugiej strony - debata ta dotyka fundamentów ludzkiej kondycji. Ścierają się nie tylko opcje polityczne, ale przede wszystkim autorytety. I to nie z tej samej dziedziny, lecz język i argumentacje rozmaitych dyskursów.
 

Pokazał to już raport zespołu ds. bioetycznych przy premierze opublikowany jeszcze w listopadzie 2008 r. Po pół roku prac - zespół zawiązał się w kwietniu, a przewodniczył mu prof. Andrzej Zoll - grono piętnastu ekspertów z różnych dziedzin: prawników, biologów, lekarzy, etyków i teologów różnych wyznań, nie osiągnęło porozumienia co do jednolitej rekomendacji. Takie zresztą było też nieartykułowane tło prac specjalistów - sprawdzenie, jak daleko da się posunąć kompromis na gruncie wymiany merytorycznych argumentów z różnych porządków, naukowych i światopoglądowych.

 

Szanse

 

Premier nie był przez te pięć lat bezradny. Na samym początku do podjęcia była inicjatywa Jarosława Gowina, którą sparaliżowała sama Platforma. Ten projekt jest przecież nadal do podjęcia w łonie PO. W ostatnim czasie okazana została przez innych dobra wola. Prawo i Sprawiedliwość jako największa opozycja polityczna złożyła tego lata dwa własne projekty ustawy i zaapelowała, by zwołać "okrągły stół", którego obrady miałyby przerwać impas, jaki zapanował w tej materii. Inicjatywa nie została podjęta, premier nie zareagował. Gowin również odniósł się wówczas do pomysłu sceptycznie, wyrażając przekonanie, że parlament jest w tej kadencji zbyt politycznie podzielony, aby sprawa znalazła w nim swój finał - choć nadal, twierdzi, jest orędownikiem jak najszybszego uregulowania problemu. Ocenił, że tak jak przez ostatnie lata, politycy także i dziś chowają w obliczu wyzwań bioetycznych głowę w piasek.
 

Nie widać więc póki co szans na wprowadzenie w życie ustawy bioetycznej z braku politycznej woli i w efekcie wygaszenia uwagi publicznej, i to nawet mimo inicjatywy obywatelskiej "Contra In Vitro", która zgromadziła pół miliona podpisów pod własnym projektem ustawy, który jednak przepadł w Sejmie. Problem stał się więc jednym z tematów dyżurnych, po które sięgają politycy i media w sezonie ogórkowym. Znów zrobiło się głośno o in vitro, kiedy jesienią tego roku samorządowcy z Częstochowy postanowili dofinansowywać zabieg. Premier wówczas zapytany przez PAP, co o tym sądzi, zdystansował się od pomysłu: "Z mojego punktu widzenia ta manifestacja niczego nie wyjaśnia, bo my naprawdę musimy zgodnie z wolą większości, a nie mniejszości, opracować procedury medyczne". Zasygnalizował, że może się to dokonać poza ścieżką ustawową.
 

Wprowadzenie rozwiązań dotyczących in vitro tylnymi drzwiami - jak łagodnie komentują niektórzy ostatnią decyzję premiera Tuska - to tylko eufemizm. Cynizm polityczny pokonał jedną z najważniejszych szans na zbudowanie rzetelnej społecznej dyskusji i doprowadzenie do kompromisu, który nie zaspokajałby postulatów stron, ale też nie pozostawiałby ich w postawie zasadniczego sprzeciwu. Teraz kilkuletnia publiczna debata na ten temat, która stanowiła element wyłaniania się ustawy regulującej kwestie bioetyczne pozostawione w Polsce dowolności lekarzy i badaczy - została poderwana u fundamentów i ustawa bioetyczna wciąż nie powstaje. Znów na pierwszym planie stają kwestie finansów i gry politycznej, które nie dotyczą istoty sprawy.
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.37

Liczba głosów:

19

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~katolik broni życia 22:22:18 | 2012-11-29
katolik ma pewną wiedzę, że in vitro jest złem, aborcją wielokrotną

Bruno Jasieński, polski poeta napisał kiedyś:

"Nie bójcie się swoich wrogów, mogą was najczęściej zabić.
Nie bójcie się waszych przyjaciół, mogą was najczęściej zdradzić.
Lecz bójcie się ludzi obojętnych.”

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gdzie ci co winni protestować 22:18:08 | 2012-11-29
Słowa proroka Starego Testamentu:
“Obyś był zimny albo gorący, w przeciwnym razie
pocznę cię wypluwać z ust moich.”

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~piotr 10:36:12 | 2012-11-27
Brakuje w tej debacie wiedzy. Rzuca się hasło in vitro a następnie dyskusja czy jest dobre czy złe. W ten sposób rodzą się emocje. Ale nic ponad to się człowiek z takiej dyskusji nie dowie. Jak przebiega in-vitro?
Naprotechnologia - kto wie na czym polega?
Kolejna sprawa to tworzenie chimer ludzko-zwierzęcych- robi się to w Anglii. Kto o tym mówi poza kategorią ocen moralnych?
Kolejna sprawa klonowanie i pobieranie komórek macierzystych z zarodków lub z organizmów dorosłego człowieka. Nikt nic nie wie poza tym że jedne dobre a drugie złe.
Totalne sprowadzenie dyskusji do emocji. Ciekawy jestem kiedy w tygodnikach katolickich czy w gazetkach parafialnych pojawią się broszury wyjaśniające dokłądnie o co chodzi? Kiedy ksiądz na kazaniu powie coś o in-vitro- ale konkretnie?
W końcu to w domu dzieci są wychowywane, a jak rodzić do zagadnienia podchodzi w stylu to jest złe bo tak mówię, to sam się ośmiesza przed dzieckiem.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook