O, patrzcie, filozof się znalazł!

Jacek Poznański SJ

Nadszedł czas matur, czas wyboru dalszej drogi życia. Wielu maturzystów jeszcze nie ujawnia swoich preferencji co do studiów i uczelni. Nie chcą zapeszać. Słusznie! Wpierw matura, potem biura (rekrutacyjne)!

 

Już od miesięcy wabią uczelnie techniczne sponsorowanymi kierunkami i świetlaną karierą zawodową. Wabią też pełnokrwiste uniwersytety perspektywicznymi kierunkami studiów, najlepszą kadrą, największą biblioteką, najbardziej wypasionym wyposażeniem, najintensywniejszym życiem studenckim dziennym i nocnym.

 

W tym wszystkim wyróżniają się filozoficzne kierunki studiów - bo nie mają czym wabić. Bo czym miałaby przyciągnąć? Czystym myśleniem, mierzeniem się z jego możliwościami? A kto dzisiaj chciałby myśleć o myśleniu? Wielu wystarcza worek narzędzi dla realizacji celów wyznaczonych przez aktualną sytuację społeczno-polityczno-gospodarczą. Filozofia interesuje się wszystkim, chce objąć całość. Kto się dzisiaj stara patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa? Powodzeniem cieszą się nawet najdroższe, ale za to praktyczne zajęcia, konkretne umiejętności, kursy, szkolenia, warsztaty. Kto ma czas, chęci i cierpliwość, by zajmować się tak dziwnymi pytaniami, jak choćby: co to znaczy, że rzeczy "istnieją"? Co jest ostateczną przyczyną ich istnienia? Dlaczego zachodzą błędy w poznaniu i jak się przed nimi chronić? Czy i jaki sens ma życie i działalność człowieka? …

 

Z każdym rokiem dramatycznie topnieje liczba zadających sobie podobne pytania studentów, i to nawet na najlepszych kierunkach filozoficznych. Spadek powołań na filozofa jest o wiele bardziej dramatyczny niż spadek powołań w zakonach żeńskich. Gdy się mówi, że jest coraz mniejsze zainteresowanie religią, to w przypadku filozofii to zmniejszenie trzeba podzielić dwa albo trzy razy. Można mieć czasem wrażenie, że aby zajmować się filozofią trzeba być nieraz bardziej motywowanym i bezkompromisowym niż w przypadku zaangażowania się w religię.

 

Z czasem może się okazać, że filozofię studiują jedynie klerycy i księża (żeby uczyć kleryków). Bo muszą. Dwa lata (u jezuitów trzy). Byłby to wielki paradoks. Filozofia, czasem najbardziej zażarty przeciwnik religii, przeżywa dzięki tej ostatniej. Ale nie ma się co łudzić. Także przyszli księża nie lubią filozofii. Dwa pierwsze lata w seminarium to dla wielu droga przez mękę. Ale gdy przychodzi teologia - no wreszcie! To jest to! Nareszcie coś, co się przyda! Może dlatego niedawno watykańska Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego ogłosiła dokument, w którym kładzie nacisk na solidne filozoficzne wykształcenie księży (styczeń 2011).

 

Filozofia to nie jest mędrkowanie, swobodna ekspresja stanów z pogranicza uczuć i myśli - jak wyobrażają sobie rodzice, straszeni przez dzieci pójściem na filozofię. (Choć czasami bywa "pewnym sposobem życia, pewnym sposobem ekspresji osobowości czy organizacji samoświadomości i samoutwierdzania się w bycie" - jak mówi fachowo A. Stępień w swoim słynnym Wstępie od filozofii). Filozofia to ciężka, zdyscyplinowana i metodyczna praca myślenia. O co w tej pracy chodzi? Na przykład, o odkrywanie i precyzowanie nowych punktów widzenia. Ktoś może powiedzieć: po co nam to? Już mamy jedynie słuszny, ekonomiczny punkt widzenia! Ta filozoficzna praca polega też na coraz pełniejszym uświadamianiu sobie założeń i konsekwencji przyjmowanych przez nas stanowisk. I znowu: po co nam to? I tu się zgodzę: może nieraz sami ośmieszylibyśmy się we własnych oczach, widząc, jak kruche są gliniane nogi naszych najbardziej ukochanych poglądów.

 

Filozofia jest więcej niż bardzo przeciwko współczesnym trendom. J. Hartman zauważa: "W potocznym zastosowaniu naszych sił intelektualnych zmierzamy na ogół do wyrobienia sobie własnej opinii na jakiś temat i do wykazania swej racji. Powiadamy: moje zdanie jest takie a takie, mam prawo do własnego zdania. Otóż filozofia, jako używanie umysłu w sposób całkowicie podporządkowany racjom rozumowym, odmawia nam tego prawa. Nikogo nie interesuje, że jakiś pogląd jest twój; nie jest on przez to ani trochę bardziej uzasadniony. Nie może też być takim dla ciebie. Nie ma więc w filozofii prawa do własnego zdania, ale za to jest prawo do prawdy i do samodzielnego jej dociekania (…)". (Jak poważnie studiować filozofię?).

 

No właśnie. Chyba dzisiaj bardziej interesujemy się tym, by mieć własne zdanie niż prawdę. Filozofia zdecydowanie przeszkadzała takiemu dążeniu. Jest więc bezużyteczna. No tak. Ale czy prawda też jest bezużyteczna? Ufam, że wciąż dla wielu młodych ludzi docieranie do niej to wielkie życiowe pragnienie!

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.97

Liczba głosów:

29

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~:) 09:21:40 | 2012-05-13
Bez znajomości podstaw filozofii jako powszechnego i obligatoryjnego wykładu nie ma nauki ! Są jedynie wyhodowani - sprawni i skuteczni w działaniu - niewolnicy !



całkowicie się zgadzam - (szkoda, że nie ma przy komentarzach "lików" tak lub nie)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anonim 17:30:57 | 2012-05-12
Bez znajomości podstaw filozofii jako powszechnego i obligatoryjnego wykładu nie ma nauki ! Są jedynie wyhodowani - sprawni i skuteczni w działaniu - niewolnicy ! 

Zatem biorąc pod uwagę katastrofalną jakość nauk humanistycznych, w tym także historii i zupełny brak właśnie filozofii (!), także jako prawdziwościowej nauki logicznego rozumowania, przy jednoczesnym i nieustannym zalewie zideologizowanym kiczem intelektualno-moralnym i szumem informacyjnym (dezinformacyjnym) oraz skrajnym subiektywizmem (tzw. nauki ? psychologiczne) - otóż biorąc to pod uwagę, wydaje się warta zastanowienia możliwość wprowadzenia wybranych elementów tych nauk (filozofia i historia) jako uzupełnienie kształcenia w ramach np. katechezy, począwszy od klas starszych gimnazjum albo przynajmniej np. w przyparafialnych grupach formacyjnych.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:) 10:34:21 | 2012-05-12
Jako absolwent filozofii pozwolę sobie wtrącić parę zdań.
... Używając dwóch umiejętności wymienionych powyżej sporo się nauczyłem w praktyce zawodowej... cóż, pracuję w banku, zarządzam linią produktową i bynajmniej nie żałuję czasu spędzonego na moich studiach. Fakt, trzeba je potem było dwoma podyplomówkami uzupełnić, ale kto się teraz nie dokształca?

Tyle :)


czyli NIE jesteś bezrobotny... więc o co chodzi? moim zdaniem - filozofia to nadal podstawa nauki. bez niej trudno zrozumiec inne nauki. to powinna byc podstawa w szkołąch średnich.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Filozof 09:48:17 | 2012-05-12
Jako absolwent filozofii pozwolę sobie wtrącić parę zdań.

Fakt, to, że wiem, co to transcendentalna jedność apercepcji nie zwiększa moich szans na rynku pracy... Faktycznie również, często ludzie się wściekają, gdy wykazuję im, że to, co uznają jako dane to tylko konwencja, która mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
Jednocześnie jednak trzeba pamiętać, że na zachodzie całkiem sporo się dzieje w tzw filozofii analitycznej, języka i umysłu, zakorzenionej w logice formalnej i naukach kognitywnych. Tam filozofowie pracują przy tworzeniu sztucznych inteligencji i generalnie nie są uznawani za kamień u nogi.

Nie zmienia to faktu, że nawet historyk filozofii, który logiki boi się jak ognia, posiada pewne cechy, których, co z ubolewaniem stwierdzam, brakuje wielu absolwentom kierunków "pracodajnych".  Na przykład - czytanie ze zrozumieniem, czy umiejętność krytycznego myślenia (przeze mnie rozumiana właśnie jako umiejętność rozpoznawania założeń, na których opiera się to, co danej osobie jest komunikowane, co ułatwia odnajdywanie ewentualnych błędów w tych założeniach.... wbrew pozorom BARDZO przydatne w biznesie). 

Ja sam studiowałem filozofię. Używając dwóch umiejętności wymienionych powyżej sporo się nauczyłem w praktyce zawodowej... cóż, pracuję w banku, zarządzam linią produktową i bynajmniej nie żałuję czasu spędzonego na moich studiach. Fakt, trzeba je potem było dwoma podyplomówkami uzupełnić, ale kto się teraz nie dokształca?

Tyle :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~. 19:03:55 | 2012-05-06
Filozifia, to kierunek, który studiuje sie dla przyjemności i osobistego rozwoju. Myślę że po prostu mało kto moze sobie na to pozwolić.
Byłoby lepiej, gdyby filozofia weszła w program nauczania szkoły średniej, w ten sposób prawie kazdy miałby szansę zdobyć jakieś ogólne humanistyczne wykształcenie. tak jest np we Francji, tak było w Polsce przed wojna

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 14:44:48 | 2012-05-06
             Brak pracy jest dolegliwy po wszystkich chyba kierunkach nauki. Filozofia daje poprawność rozumowania ukazuje perspektywę  luidzkiego myślenia i losu. Daje WIEDZĘ. Dziś uważą sie że wystarczą umiejętnośći. Naciskania klawiszy i przycisków w maszynie, unikania klopotów, umiejętności jedynie praktyczne w najbardziej intymnych przeżyciach.
         Tak namnaża sie ubóstwo umysłowe polegające na lekceważeniu tego z czego nie ma bezpośrednio pieniędzy, czego się nie da włożcć do garnka. I rośnie grupa prostaków. Czy komuś z władzy to przeszkadza? 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ragnar 11:07:23 | 2012-05-06
Nie dziwię się że coraz mniej osób studiuje filozofię. Po prostu nie ma w tym kierunku pracy. Moja siostra skończyła filozofię. Przez ładnych pare lat pracuje w sklepie odzieżowym i nie może znaleźć nic lepszego. Niestety ale takich kierunków jak filozofia jest dużo więcej. Owszem, niech ktoś to studiuje(ktoś musi księży kszatłcić) ale nie aż tyle ile w obecnej chwili.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~. 14:58:30 | 2012-05-05
O gdybyż tak , jak niegdyś, na filozficznych kierunkach uczono miłości do mądrości, a nie filozofowania...

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?