Liberalizm a libertynizm

Wymieniając liberalizm w jednym ciągu z komunizmem i socjalizmem, kojarzy się z nim wszelkie ułomności moralne, ekonomiczne i polityczne. Jest to jednak krzywdząca ocena.

 

Liberalizm to zwykle nazwa doktryny społecznej, politycznej, gospodarczej, czy ideologicznej, która uznaje, że podstawową wartością społeczną jest wolność jednostki ograniczona jedynie przez wolność innych jednostek.

 

Bardziej szczegółowo pisze o tym J. Gray, zaznaczając, iż mimo wielu wariantów liberalnej tradycji, ich wspólną i jednocześnie wyraźnie określoną cechą jest koncepcja człowieka i społeczeństwa. Do głównych elementów tej koncepcji należą: indywidualizm stawiający moralną nadrzędność jednostki nad jakimikolwiek roszczeniami ze strony społeczeństwa; uniwersalizm, który odsuwa na drugi plan wszelkie konteksty historyczne czy formy kulturowe, lecz jasno podkreśla niezmienność natury ludzkiej; egalitaryzm, odrzucający wszelkie prawne czy polityczne zasady różnicujące ludzi i propagujący równość wszystkich ludzi; w końcu melioryzm, który głosi, że instytucje społeczne i polityczne są zdolne do samodoskonalenia i samoregulacji.

 

Rodowód liberalizmu sięga okresu Oświecenia, gdy zakończył się tak zwany ancien regime, czyli Stary Porządek. Właśnie wtedy, niektórzy myśliciele europejscy podjęli zadanie uwolnienia człowieka od sił krępujących go z zewnątrz. Za wroga wolności uznano zarówno ówczesne państwo, jak również religię i Kościół. Od tamtego czasu utrwalił się pewien stereotyp, jakoby liberalizm był przeciwieństwem chrześcijaństwa. Na zarzuty liberałów, że chrześcijańscy intelektualiści pogardzają wolnością, ci drudzy oskarżyli swoich oponentów o brak szacunku wobec zasad etycznych. Mimo wielu prób pogodzenia "zwaśnionych" stron, problem ten nie został rozwiązany do dzisiaj.

 

Słowo wytrych

 

Liberalizm do dzisiaj piętnowany jest w wielu pismach katolickich, zwłaszcza na łamach ,,Naszego Dziennika". Pomija się tutaj definicję samego pojęcia. Natomiast, wymieniając liberalizm w jednym ciągu z komunizmem i socjalizmem, kojarzy się z nim wszelkie ułomności moralne, ekonomiczne i polityczne. Najczęściej krytykuje się go za pogardę dla godności życia ludzkiego, sekularyzm, konsumpcjonizm i permisywizm: "Patrząc na polską scenę polityczną, na różnorodne podziały i niezgodę, na walkę z krzyżem i na kontestację obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, widzimy, jak bardzo jest nam jeszcze daleko do ideałów, o które walczył i które głosił św. Rafał Kalinowski. W zalewie liberalizmu, permisywizmu i pornografii, w czasie krytyki wszelkich autorytetów i dominacji oportunizmu, które prowadzą wielu Polaków do zagubienia, indyferentyzmu, konsumpcjonizmu i znieczulicy społecznej, przykład życia i nadprzyrodzona motywacja, jaką ofiaruje święty, są na wskroś aktualne" — pisze w nr. 267 o. Szczepan Praśkiewicz OCD,

 

W całym tym zamieszaniu przemilcza się jednak bardzo ważne kwestie, o których pisał, między innymi, ks. prof. Józef Tischner: ,,Sama idea wolności nosi w sobie ślady chrześcijańskiego pochodzenia, że liberalizm mógł powstać jedynie tam, gdzie człowiek uwierzył, iż »nie jest synem niewolnicy, ale wolnej«, że bez wolności nie ma etyki."

 

Wypowiedzi zwrócone w stronę liberalizmu przez intelektualistów wywodzących się ze środowisk narodowo-katolickich, krytykują zwłaszcza model życia kreowanego przez kraje tzw. Unii Europejskiej, który często broni większość polskich polityków. W jednym z numerów ,,Naszego Dziennika" ks. prof. Czesław S. Bartnik konstatuje: "Trzeba także nasycić wartościami chrześcijańskimi i umoralnić całą kulturę współczesną. Jednak na całej scenie państwowej - jeśli władze będą nadal ją ateizowały zgodnie ze swoją ideologią liberalną - wykonanie tego zadania przez Kościół będzie niemożliwe, co widać w kilku krajach UE."

 

W innym numerze tegoż dziennika możemy przeczytać będącą niejako rozwinięciem powyższego sformułowania wypowiedź ks. bp. Ignacego Deca: ,,Od czasów rewolucji we Francji nasiliły się tendencje antyreligijne, które odczuwane są do dziś. Idee stworzone przez rewolucję francuską zostały pogłębione. To na ich bazie wyrosły w XIX w. prądy antykościelne, których przedłużeniem była rewolucja bolszewicka, a w XX w. nazizm i komunizm. Dzisiaj okazuje się, że tendencje antyreligijne przybierają inne formy. Widać je w liberalizmie, zwłaszcza etycznym i filozoficznym. Ich owocem jest m.in. spadek powołań kapłańskich i odchodzenie od Kościoła. Dyktatura relatywizmu - jak nazywa te tendencje Papież Benedykt XVI - zbiera żniwo."

 

Mętne wody libertynizmu

 

Krytyka ta wyrasta nie tyle z przesłanek politycznych, co z przeświadczenia o antychrześcijańskim rodowodzie liberalizmu. Jednoznacznie wskazując wroga w postaci mgliście pojętego "liberalizmu", przypisuje się mu nie do końca związane z ideologią liberalną negatywne cechy. Tymczasem cała litania określeń takich jak moralny luz, swawola, absolutna wolność, cynizm, nihilizm, relatywizm moralny, sceptycyzm, epikureizm religijny, czy wręcz ateizm, od czasów intelektualnych spadkobierców Rabelaise’a i Montaigne’a zaczęła być coraz częściej określana mianem libertyńskiej Magna Charta.

 

Słowem libertynizm - dzisiaj już chyba nieco zapomnianym - w XVII wieku określano myśli i idee, które dążyły do wyzwolenia umysłu ludzkiego z więzów tradycji, autorytetów i uprzedzeń, postulowały sceptyczną analizę rzeczywistości, poddając wszechstronnej krytyce tradycję chrześcijańską i naukę Kościoła. Z czasem libertynizm coraz silniej zaczął akcentować prawa jednostki. Moralny relatywizm, który te same postawy, zjawiska i czyny oceniał w zależności od tego, jakich podmiotów one dotyczyły, były wyznacznikiem libertynizmu. Wszelkie normy moralne i zasady etyczne, uznawane za zbyt pospolite, były odrzucane. Libertyn zatem przyznawał pełnię praw tylko tym jednostkom, które uważał za równe sobie. Osoby, które nie są w stanie wznieść się ponad "przesądy" i obyczajowe konwencje, bywają uważane przez libertynów za niedojrzałe umysłowo, nadające się do wyzwolenia, oczywiście mocą ich słusznej ideologii. To właśnie libertynizm występował przeciwko ustalonemu od wieków porządkowi obowiązującemu człowieka wobec Boga, bliźniego i własnej duszy. W XVIII wieku słowo ,,libertynizm" funkcjonowało już jako potoczne określenie, którym piętnowano wszelkie występki przeciwko obyczajowej rozwiązłości.

 

Liberalizm uznaje religię

 

Wbrew pozorom, wielu liberałów wyrażało i wyraża expressis verbis swoje silne przywiązanie do wartości chrześcijańskich. Klasycznym przykładem jest John Lock, nazywany wręcz ,,patriarchą liberalizmu." Według niego, prawo naturalne zostało dane nam przez Boga. Tylko w zgodzie z nim człowiek może chronić i zachować swoje życie. Prawo to gwarantuje nam wolność, w którą nikt nie może ingerować. Jednak w związku z tym, iż jesteśmy własnością Boga, nie wolno nam całkowicie i nieodwołalnie się emancypować. Możemy w sposób nieskrępowany panować nad naturą i nad wytworami naszych rąk, ale korzystamy z tej wolności w ramach prawa nadanego nam przez Boga.

 

Natomiast jeżeli ,,ktoś nie osiąga takiego stopnia rozumu, jaki mógłby zakładać zdolność do poznania prawa i do życia zgodnie z jego zasadami, nie będzie on nigdy zdolny do tego, by być człowiekiem wolnym." Myśl tę wydaje się potwierdzać również inna charakterystyczna postać angielskiego liberalizmu. Pisząc, że wolność powinna być gwarantem niezależności od innych ludzi, Lord Acton stwierdza, iż wymaga ona ,,samokontroli, a przeto wpływów religijnych i duchowych; wykształcenia, wiedzy i dobrobytu."

 

Również niektórzy polscy liberałowie uważają, że nasze społeczeństwo powinno nauczyć się odpowiedzialnej wolności, a do tego nieodzowna jest religijność, bez której państwo nie może sprawnie egzystować. Zmarły w 1989 r. Mirosław Dzielski, który sam określał się mianem ,,chrześcijańskiego liberała" pisał: ,,Nie wyobrażam sobie funkcjonowania państwa prawa, a państwo liberalne jest państwem prawa, bez ludzi, którzy są moralni, a w głębszym znaczeniu religijni, choć może sobie tego do końca nie uświadamiają [...]. Religijność, przynajmniej znaczącej części społeczeństwa, jest warunkiem zachowania moralności publicznej."

Wspomóż Nas
Tagi: liberalizm

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.8

Liczba głosów:

40

 

 

Komentarze użytkowników (6)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~liberalizm prostuje kolana 15:21:21 | 2012-02-23
Pewien kapłan opowiadał:
„Gdy byłem w Niemczech w 1946 r., podszedł do mnie żołnierz, jak się później okazało – protestant i tak się do mnie zwrócił:
– Mam do księdza prośbę, a raczej pytanie. Czy zechciałby mi ksiądz odpowiedzieć?
– Z miłą chęcią – odrzekłem.
– Czy wy katolicy wierzycie, że w tej małej Hostii jest Chrystus prawdziwie obecny, Ten Sam, który chodził kiedyś po ziemi?
– Tak, oczywiście!
– I wierzycie, ze podczas waszej Mszy św. zjawia się On na ołtarzu?
– Naturalnie!
–.A czy wierzycie, ze w Komunii św. przychodzi do was Chrystus, którego uznajecie za prawdziwego Boga?
– Ależ tak! – odpowiadam.
– To kłamstwo Księże! Bo gdyby katolicy w to wierzyli, to czołgaliby się na kolanach od drzwi kościelnych aż do ołtarza, a jak oni się zachowują!”

Od kiedy tylko pamiętam, ludzie przyjmowali Komunię Świętą na kolanach. Jakiś czas temu uległo to zmianie. W większości parafii preferowane jest przyjmowanie Ciała Chrystusa procesyjnie, a więc na stojąco. Na początku towarzyszyło temu przyklęknięcie na jedno kolano tuż przed przyjęciem Komunii - obecnie nikt już o tym nie pamięta. Oczywiście – nikt nie zabrania nikomu przyjmowania Ciała Pańskiego klęcząc, ale ja to robiłam i wiem, że jest to i krępujące i nieporadne (ludzie patrzą na Ciebie jak na dewotkę, a czasami i kapłan ma problem, bo musi się pochylić – raz nawet o mały włos a Hostia by mu wypadła z rąk). Dziwi mnie to, że nie ma już Komunii Św. przez środek kościoła, gdy ludzie nabożnie klęczą w oczekiwaniu na Pokarm Duchowy. Sądzę – jest to moje osobiste odczucie – że zaprzepaszczone zostało jakieś poczucie świętości, że oto przychodzi do mojego serca prawdziwy Chrystus, a nie po prostu opłatek.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andree26 10:27:04 | 2012-02-23
Wy tu spieracie się o definicję buty i zamordyzmu, a Sikorski likwiduje Polskę. Dzisiaj historyczny konsulat w Kolonii. Idee związane z pojęciami "liberalizm", "socjalizm" to utopie. Tak jak człowiek bez grzechu. Libertynizm to zespół grzechów. Media mogą go przetransponować nawet na "dobroczynność". Czyli jak go zwał, tak go zwał, a złodziej jest złodziejem. Dla spokoju sumienia zacznijmy myśleć o "socjalliberaliźmie", a to na uroczystą pamiątkę przefarbowania czerwonego na różowe. Te różowe w Polsce okazało się lepką, mazistą piątą kolumną, w którą wdepnąwszy kryptoczerwoni różowieją drapieżnie i przestają myśleć, a zaczynają wykonywać wyroki zagranicznych mocodawców. Lepiej ratujcie Polskość.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~karol 11:01:59 | 2012-02-22
Drogi Ojcze, jest Ojciec calkowicie pomylony. Definicja liberalizmu jest taka, ze jest to ideologia, ktora za najwyzsza wartosc uwaza wolnosc czlowieka, bez wzgledu na wymiar etyczny wyboru. A to co sie dzieje, wokol nas jest praktycznym zastosowaniem tej teorii. To tak jakby inni a moze i jeszcze dzisiaj - bronili socjalizmu, a tylko nieudolni, nierozumiejacy go w pelni ludzie falszyw ie go wprowadzali w zycie. Niedoksztalcenie Ojcze, Ojca niewiedza. nie ma sie czym chwalic, a wrocic do publikacji i audycji Ojca profesora Guza na temat liberalizmu. Ojciec nie wspomina - charakterystycznie o nim, ani o prof Marguerite Peeters, ani o innych bo nie ma szans w prawdziwej i rzetelnej dyskusji. No i ostateczny argument, ktory ja wytaczam na koncu dla dopelnienia mojej tezy: odsylam Ojca ( i jego czytelnikow) do pism papiezy, do encyklik spolecznych, szczegolnie do encykliki Ojca Swietego Leona XIII o wolnosci ludzkiej. Dlaczego wchodzi ojciec na droge "aktora ze spalonego teatru"? Czy chce Ojciec "poprawiac" Papiezy?[/quote

Wojciechu szanowny, przez taki sposób dyskusji dokonujesz "samodyskwalifikacji". Bardzo ciekawy artykuł, z którym możesz rozsądnie polemizować traktujesz "z buta". To bezsensowne.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jacek Gniadek SVD 09:34:16 | 2012-02-22
Dobry tekst. Powinno być takich więcej na tej stronie. Dziękuję za przypomnienie Mirosława Dzielskiego. Zło przejawia się na wiele sposób, ale dobro również. Człowiek działając w ramach Bożych przykazań może nas zaskoczyć i dlatego należy pozostawić mu przestrzeń wolności wyznaczoną przez własność prywatną. Tylko w takiej przestrzeni człowiek może się rozwijać jako osoba. Nie każdy libertarianin jest libertynem, a jeżeli jest, to zgodnie z aksjomatem nieagresji, która jest podstawową zasadą etyczną libertarianizmu, nikogo do tego nie zmusza. A jeżeli zmusza, to nie jest libertarianinem :- ) Świat bez wolności nie byłby nigdy światem dobrym (por. Benedykt XVI, Spe salvi 30). Najczęstszą pokusą naprawy świata jest odwieczny pomysł na zbudowanie idealnego społeczeństwa. Powróćmy jeszcze raz do Benedykta XVI. Papież przypomina, że każdy kto obiecuje lepszy świat, który miałby nieodwołalnie istnieć raz na zawsze, daje fałszywą obietnicę, gdyż pomija ludzką wolność. Wszystkim niecierpliwym polecam przypowieść o pszenicy i chwaście. Pozdrawiam, www.jacekgniadek.com

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Wojciech 05:52:01 | 2012-02-22
Drogi Ojcze, jest Ojciec calkowicie pomylony.  Definicja liberalizmu jest taka, ze jest to ideologia, ktora za najwyzsza wartosc uwaza wolnosc czlowieka, bez wzgledu na wymiar etyczny wyboru.  A to co sie dzieje, wokol nas jest praktycznym zastosowaniem tej teorii.  To tak jakby inni a moze i jeszcze dzisiaj - bronili socjalizmu, a tylko nieudolni, nierozumiejacy go w pelni ludzie falszyw ie go wprowadzali w zycie.  Niedoksztalcenie Ojcze, Ojca niewiedza.  nie ma sie czym chwalic, a wrocic do publikacji i audycji Ojca profesora Guza na temat liberalizmu.  Ojciec nie wspomina - charakterystycznie o nim, ani o prof Marguerite Peeters, ani o innych bo nie ma szans w prawdziwej i rzetelnej dyskusji.  No i ostateczny argument, ktory ja wytaczam na koncu dla dopelnienia mojej tezy:  odsylam Ojca ( i jego czytelnikow) do pism papiezy, do encyklik spolecznych, szczegolnie do encykliki Ojca Swietego Leona XIII o wolnosci ludzkiej.  Dlaczego wchodzi ojciec na droge "aktora ze spalonego teatru"?  Czy chce Ojciec "poprawiac" Papiezy?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jerzy Sińczak 17:10:57 | 2012-02-21
Głownym minusem liberalizmu , tego grayowskiego i rawlsowskiego jest - relatywizm. Jest przekonanie , iz  w panstwie - wszelkie poglady sa równorzedne oraz dopuszczalne. A być nie powinny.
Pirwotnym grzechem oswieceniowego liberalizmu , oprocz relatywizamu, jest pogląd jakoby władza od "ludu"  powinna pochodzić, a nie od Boga. Rewolucja francuska ( w końcu dziecie Oświecenia) pokzała, iż za owym ludem kryje się zazwyczaj gotow an awszystko mniejszośc spiskowców, terrorystów, wreszcie - rewolucyjna oligarchia.
I zadna liberalna dialektyka , żadna próba "chrzczenia" liberalizmu, tego nie zmieni :)

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?