Mnie Doda nie obraża

Dorota Rabczewska zgorszyła dwóch wierzących. Sąd nałożył na nią karę pieniężną. Czy powinniśmy uznać ten wyrok za sukces?


Polska piosenkarka udzieliła wywiadu, w którym powiedziała, że "bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię, bo ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła". Urażeni tymi słowami poczuli się dwaj mężczyźni, nieco mniej znani opinii publicznej: Ryszard Nowak z Komitetu Obrony przed Sektami i senator PiS Stanisław Kogut.


Po trwającym trzy lata postępowaniu, niezawisły sąd stwierdził, że słowa artystki rzeczywiście mogą obrażać i wydał wyrok skazujący. Piosenkarka musi więc zapłacić 5 tysięcy złotych za tzw. obrazę uczuć religijnych.


Dlaczego się obrażamy?


Aby odpowiedzieć na to pytanie, sięgnę do książki ks. Józefa Tischnera "Nieszczęsny dar wolności". W rozdziale "Czy z człowiekiem wierzącym da się dyskutować", ksiądz profesor w ten sposób pisze o sacrum:


"Wszyscy mamy jakieś sacrum. Sacrum - to jest to, co nietykalne. Wyspiański pisał: "Ale świętości nie szargać - to boli". Sacrum jest dla człowieka jakby życiowym aksjomatem. O sacrum się nie mówi. O sacrum się nie dysputuje. Wedle sacrum się żyje. Każdy atak na sacrum dotyka ludzi do żywego. Wtrąca w bezsenność. Odbiera normalną mowę. Z człowieka - pokornego sługi Bożego - czyni groźnego inkwizytora".


Co w tym fragmencie mówi nam krakowski filozof? Wyjaśnia, że każdy człowiek ma prawo obrazić się, jeśli ktoś z buciorami wtargnie w jego przestrzeń świętości. Dosadnie brzmią słowa, że gdy zaatakuje się czyjeś sacrum, człowiek staje się groźnym inkwizytorem.


Panowie Nowak i Kogut, czytając słowa Dody, poczuli, że ona zbezcześciła ich sacrum. Nie mamy już więc do czynienia jedynie z dwójką pobożnych katolików, a raczej z groźnymi inkwizytorami, którzy za właściwy oręż walki uznali pozwanie tej pani do sądu.


Obrażeni czy oburzeni?


Sądzę jednak, że to oburzenie, a nie obrażenie się, zmusiło ich do wytoczenia takich dział. Oburzenie prowadzi do walki o dobre imię świętości. To oburzeni wychodzą na ulice i manifestują swój sprzeciw wobec korporacyjnemu światu, w którym nie ma dla nich miejsca. To oburzeni protestują, na przykład, w Krakowie przeciwko pracom Katarzyny Kozyry, które można było oglądać w Muzeum Narodowym. To oburzeni rozbijają szyby, rzucają kamieniami, dyskredytują tych, którzy myślą inaczej niż oni.


Obrażony zachowuje się inaczej. Zaciska zęby, krzywi się, roni łzy, nie wie, co ze sobą zrobić, zawstydza się. Bycie oburzonym musi bardzo ciążyć. Oburzony stoi przecież cały czas na straży. Jest w ciągłym pogotowiu. Musi warować i węszyć, czy aby przypadkiem czyjeś zachowanie go nie oburzy. Nie patrzy dalej niż na czubek własnego nosa. "To ja tu jestem oburzony i to mnie się należą przeprosiny". Oburzenie w sprawie Nowak & Kogut versus Doda udzieliło się również sędzinie, która wydała na piosenkarkę wyrok skazujący. Czy 5 tysięcy złotych dostatecznie załagodziło "bezwstydne" naruszenie ich sakralnego terytorium? I czy wydawanie wyroku tylko dlatego, że ktoś się obraził, jest zasadne?


To dziecinada


W wakacje zazwyczaj pracuję jako opiekun na koloniach. Kilka lat temu miałem w grupie jedenastolatków Zosię, którą, wszystko oburzało. Na przykład, chłopcy dla żartów pociągali ją za włosy, a Zosię to oburzało. Podczas jednej z zabaw sportowych, Zosia była w pięcioosobowej grupie. Graliśmy w kosza. Zosi nie najlepiej wychodziło rzucanie piłki, więc pozostałe dziewczynki krzyczały, że Zosia nie potrafi grać i błagały ją, aby od razu oddawała im piłkę, gdy tylko trafi w jej ręce. To też Zosię oburzało. Przygód, jakie ją spotkały podczas całej kolonii, było tysiące.


Problem polegał na tym, że Zosia z każdym poczuciem oburzenia, spowodowanym zachowaniem innych, przybiegała do mnie, bym ukarał niegrzeczne, jej zdaniem, dzieci. Jakoś można to zrozumieć, ale wyobrażacie sobie takie dziecko, któremu nic nie pasuje? Prawdziwy dramat. Oczywiście, starałem się innych upominać, że nie można oburzać Zosi. Mimo to, pod koniec kolonii nikt już nie lubił Zosi. Wszyscy uznali, że jest obrażalska i woleli w ogóle się z nią nie bawić.


Jak to się odnosi do sprawy Nowak & Kogut versus Doda? Słowa piosenkarki były niczym innym jak dziecinnym zachowaniem, prowokacją, której nie należy brać zbyt poważnie. Tak jak dziecinne jest to, że Franek ciągnął Zosię za włosy, bo chciał jej w ten sposób powiedzieć, że ona mu się podobała. Tymczasem Nowak i Kogut pobiegli do sądu. Z pewnością w dobrej wierze, jednak czy osiągnęli sukces? Nie sądzę. Media obracają sprawę w żart. Nawet Janusz Palikot, zastanawiając się nad potrzebą nowelizacji przepisu o obrazie uczuć religijnych, dodaje, że kocha Dodę. A ona sama w wywiadzie dla "Newsweeka" mówi, że po rozprawie wierząca raczej nie będzie i swojego dziecka nie ochrzci.


Janusz Palikot nas pyta


Lider Ruchu Palikota postawił wczoraj pytanie, czy zasadne jest funkcjonowanie w polskim prawie przepisu dotyczącego obrazy uczuć religijnych. Pytanie skierowane było, rzecz jasna, nie do katolików, a przede wszystkim do tych, którzy stanowią polskie prawo.


Nic nie stoi na przeszkodzie, by zastanowić się, co nas obraża, a co oburza, i jak powinniśmy - jako katolicy - odnosić się do "ataków" ze strony otaczającego nas świata. Warto, abyśmy jako katolicy zadawali sobie pytanie, jak zdefiniować obrazę uczuć religijnych. Kiedy reagować? Czy z każdym prowokatorskim wybrykiem Dody, która przecież na takich medialnych wyskokach zbudowała swoją karierę, należy szturmować sądowe sale? Może ci, którzy oburzają się na każdym kroku, powinni przestać czytać i słuchać "mądrości" Dody? Jeśli czegoś nie lubię albo coś mnie drażni, to po prostu nie zwracam na to uwagi. Po co szargać sobie nerwy? Bo jeśli z każdą tego typu sprawą zaczniemy tłuc do drzwi sądu, to w pewnym momencie nie wystarczy nam już sił i środków do walki z prawdziwym złem.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.51

Liczba głosów:

63

 

 

Komentarze użytkowników (63)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~klara 17:29:20 | 2012-01-29
A Ty jesteś smutna Klara

Przeczytaj jeszcze raz artykuł B.Strzelczyka, bo wzięty z sufitu wniosek o moim smutku dowodzi, że jeszcze za mało się otowrzyłaś na myślenie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~karolina 17:24:10 | 2012-01-29
A Ty jesteś smutna Klara

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~klara 17:18:43 | 2012-01-29
@ karolina
Nie rozumiem komentarzy pokroju marty i wszystkich, którzy myślą tak jak ona. Błażej Strzelczyk - pomijająć, że wydaje się być bardzo przystojny :) - otwiera nas wszystkich na myslenie.

Rewelacja! My Wszyscy pokłońmy się nisko i podziękujmy B.Strzelczykowi za to, że zawdzięczamy mu możliwość myślenia!
PS. Szkoda, że nie wszyscy z niej skorzystali - np.jakaś @karolina pisze, że nadal nie rozumie naszych wpisów, i tylko tyle wykumała, że autor jej się podoba.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~karolina 16:48:17 | 2012-01-29
Nie rozumiem komentarzy pokroju marty i wszystkich, którzy myślą tak  jak ona. Błażej Strzelczyk - pomijająć, że wydaje się być bardzo przystojny :) - otwiera nas wszystkich na myslenie. Jego poglądy moją na pewno oparcie w bardzo racjonalnych teoriach. Marta i ludzie jej pokroju szukają radykalności i fundamentalizmu, a tu okazuje się, że ktoś może byc w kosciele a myslec inaczej niz Martas. To od razu powodje ze wszyscy muszą go krytykować. Dobrze, że są takie głosy jak redaktora Strzelczyka, bo rzucaja nam rózne swiatło na omawiane sprawy!
Panie Strzelczyk, jestem od dzis pana stała czytelniczką i czekam na wiecej!!!!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Marta 15:22:16 | 2012-01-29
Po raz kolejny zwracam sie do przelozonych zakonu Jezuitow, aby miec na uwadze wasze dobre imie i respekt. Bardzo prosze aby zaprzestac publikowania artykulow, ktore nic dobrego nie wnosza (co widac po komentarzach). Natomiast prosze przelozonych aby publikowac madre artykuly, budujace, dla dobra Kosciola, ktore podniosa range tej strony internetowej, w innym razie ta strona nadaje sie do zamkniecia. Nikt na tym nie straci. Natomiast mozna dolozyc wszelkich staran o wysoka klase strony internetowej reprezentujaca dzialalnosc i misje Katolickiego Kosciola.


W 100% się popieram. Ten portal nie jest od Dod i tym podobnych "problemów".

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wanda 08:37:36 | 2012-01-29
Mnie też nie obraża .Obraża Boga.Ale skoro żyjemy  grupie zwanej państwem.I  na to  państwo scedowaliśmy prawo obrony  nas  -katolików,dzieci Boga,to możemy domagać się rozpatrzenia przez państwowe sądy - obrazy Boga.    

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

wieslawrok 00:41:03 | 2012-01-29
 W pierwszym  momencie myślałem że pomylyłem strony internetowe ale nie to przedstawiciel Palikota przedstawił swoje libertyńskie poglądy.  Dno ! 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tak 16:59:10 | 2012-01-28
JJ,
widać redaktorom deonu bliżej do Gazety Wyborczej niż do Rzepy lub Uważam Rze; o Dodzie będą międlić lub mądlić w kółko jakby to był największy problem w Polsce i  chrześcijańskim świecie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~JJ 14:49:19 | 2012-01-28
Po raz kolejny zwracam sie do przelozonych zakonu Jezuitow, aby miec na uwadze wasze dobre imie i respekt. Bardzo prosze aby zaprzestac publikowania artykulow, ktore nic dobrego nie wnosza (co widac po komentarzach). Natomiast prosze przelozonych aby publikowac madre artykuly, budujace, dla dobra Kosciola, ktore podniosa range tej strony internetowej, w innym razie ta strona nadaje sie do zamkniecia. Nikt na tym nie straci. Natomiast mozna dolozyc wszelkich staran o wysoka klase strony internetowej reprezentujaca dzialalnosc i misje Katolickiego Kosciola.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Adrian Podsiadło 21:53:13 | 2012-01-27
Do autora. OK, dzięki za maila. Wysłałem pytanie zobaczymy jaka będzie odpowiedź. A może za samo pytanie red.Michnik poda mnie do sądu? :-)

Jest to rzecz jasna list otwarty więc mogę przytoczyć właściwy fragment, bez uprzejmości i ze skrótem hisotiri Zosi.

Red. Błażej Strzelczyk na łamach deon.pl w artykule "Mnie Doda nie obraża" (LINK) w kontekście wyroku sądowego w sprawie naćpanych i opitych autorów Biblii (tak przynajmniej sądzi pani Doda) jako argument przedstawił m.in. historię Zosi, nad którą jako opiekun sprawował nadzór podczas letniej kolonii.

"W wakacje zazwyczaj pracuję jako opiekun na koloniach. Kilka lat temu miałem w grupie jedenastolatków Zosię, którą, wszystko oburzało. Na przykład, chłopcy dla żartów pociągali ją za włosy, a Zosię to oburzało. (...) Wszyscy uznali, że jest obrażalska i woleli w ogóle się z nią nie bawić."

Cały ten artykuł skojarzył mi się z Pana osobą (bez wątpienia miejsce pracy red.Strzelczyka miało na to swój wpływ). Chciałem w związku z tym zapytać czy warto, zamiast polemizować na łamach prasy z autorami i ich artykułami (tak jak zrobił to na deon.pl red.Żyłka "Biblii opluwać nie pozwolę" LINK), oburzać się i latać na skargi do "opiekuna kolonii" czyli sądu. Jaki jest w tym sens?

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?