Czy wielodzietną rodzinę stać na samochód?

Być dla innych

Jak się zapakować z piątką dzieci do samochodu? Dzisiaj wielodzietna rodzina nie oznacza jedynie więcej gęb do wyżywienia i więcej szkolnych wyprawek. Chciałoby się pojechać wspólnie na wakacje a przynajmniej wyjechać za miasto na wspólny piknik. Ile takich rodzin stać na auto mogące pomieścić wszystkich milusińskich?

 

Siedmioosobowe wany lub dziewięcioosobowe busy kosztują górę pieniędzy i niemało palą. Jedynie bogate rodziny mogą sobie pozwolić na kupno i utrzymanie takiego auta. Ponadto bagażnik nie zawsze jest w stanie pomieścić dwa wózki, rowerek syna i podręczny bagaż córki, która chce mieć wszystko pod ręką. Istna wyprawa.

 

Na forum internetowym „wielodzietni.net” Natalia, matka sześciorga dzieci, umieszcza ogłoszenie, że sprzeda siedmioosobowe auto, bo ani męża ani bagaży zmieścić już nie może.

 

Jak można zachęcić ludzi do posiadania licznej rodziny, pokazały tegoroczne inicjatywy niektórych gmin i władz wojewódzkich ale sprowadzają się ona na razie do porozumienia z przedsiębiorcami, którzy udzielają rabatów. Zniżki w sklepach, kinach, teatrach, domach kultury, to jednak za mało. Może warto pomyśleć o darmowych biletach na weekendowe przejazdy pociągiem i taniej wypożyczalni samochodów.

 

Wielodzietne rodziny gwarantują przyszłość nam wszystkim. Zatroszczmy się o nie. Wielodzietność nie musi oznaczać ubóstwa.
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.5

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (38)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

theONA 22:03:47 | 2011-08-12
Osoba podpisująca się "taka prawda" nieco mija się z prawdą. Otóż nie tylko nie pobiera się w Kościele opłat za sprawowanie sakramentów ale taka praktyka jest zakazana. Handel sakramentami jest grzechem symonii. Nikt nie może żądać zapłaty ani za chrzest, ani za bierzmowanie ani za błogosławienie malżeństwa ani za sprawowanie żadnego innego sakramentu. Dobra duchowe nie są na sprzedaż.

Drogi Ojcze, cieszy, że napisał to Ojciec, bo nie wątpię, że tak Ojciec myśli i postępuje. Ale bardzo często jest wręcz przeciwnie, niestety...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 22:02:13 | 2011-08-12
Należy zadać sobie podstawowe pytanie, czy rodzinę wielodzietną stać w ogóle na jakikolwiek wyjazd wakacyjny? Autor pisze o czymś, o czym po prostu nie ma pojęcia.
Śmiechu warte.

Mimo wszystko trudno nie oprzeć się wrażeniu, że W TYM akurat wypadku autor naprawdę sprowokował do dyskusji, nie jak w niektórych na DEONie, w których autorzy mają wyraźny  problem z przyjęciem krytyki. Aktualnie rzeczywiście, wielu rodzin nie stać na wakacje, ale nie stać też na sprawy bardziej podstawowe.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 22:05:50 | 2011-08-12
Ojcze Wojciechu, może raczej zapytajmy czy rodzinę z jednym dzieckiem stać na mieszkanie. To większy problem, wiele rodzin emigruje z kraju z powodu braku dachu nad głową. Myślę, że brak wana w którym pomieszczą się wszystkie rowerki jest do przeżycia, to nie jest jeszcze ubóstwo. Rodziny wielodzietne często dostają darmowe mieszkania od miasta, posiłki w szkole, dopłatę do przedszkola, podręcnzików i mundurków. Duszpasterze powinni być trochę bliżej ludzi i znać ich problemy.

Trafnie oceniasz sytuację. Dla rodzin nawet nie wielodzietnych - bo trudno uznać rodzinę z dwojką dzieci (a co dopiero z jednym) za wielodzietną - problemu nie stanowi obecnie brak jakiegokolwiek samochodu. Wiele nie żyje jeszcze na skraju ubóstwa, ale nie stać ich na sprawy wydawać by się mogło podstawowe, typu lepsze wyżywienie. Znam takie rodziny.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szmind 17:20:40 | 2011-08-12
Nie rozumiem czemu moje podatki mają isć na kina, przejazdy rodzin wielodzietnych, których niestetry nierzadko jedynym wkładem w podatek jest - zrobienie kolejnego dziecka. Przykre.


A ja nie rozumiem, jak można nie rozumieć. Pomogę więc zrozumieć. Otóż wkład w postaci powołania do życia kolejnego dziecka, to wkład ogromny, kluczowy dla cywilizacji, nie mówiąc o jakimś tam systemie podatkowym. Dzięki temu dziecku zarobią sobie nauczyciel, lekarz, sprzedawca, pracownik magazynu - cały szereg osób pracujących w przemyśle przetwórczym. W przyszłości to dziecko pracować wytwarzać będzie, to co zwie się PKB i będzie płacić podatki - oddając to, co zostało spożytkowane na jego wychowanie, wykształcenie, utrzymanie itd.

Oczywiście zamiast bawić się w Janosika lepiej po prostu nie zabierać - ale przedstawiać rodzenie dzieci, jako coś mało znaczącego i jako powód do przykrości to po prostu... przykre.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 13:03:51 | 2011-06-29
"Jak można zachęcić ludzi do posiadania licznej rodziny, pokazały tegoroczne inicjatywy niektórych gmin i władz wojewódzkich ale sprowadzają się ona na razie do porozumienia z przedsiębiorcami, którzy udzielają rabatów. Zniżki w sklepach, kinach, teatrach, domach kultury, to jednak za mało. Może warto pomyśleć o darmowych biletach na weekendowe przejazdy pociągiem i taniej wypożyczalni samochodów. "

OK tylko, ze KTOS za to jednak płaci. Czyli my wszyscy - podatnicy. Nie rozumiem czemu moje podatki mają isć na kina, przejazdy rodzin wielodzietnych, których niestetry nierzadko jedynym wkładem w podatek jest - zrobienie kolejnego dziecka. Przykre.

Oczywiście zdecydowanie bardziej efektywne i motywujące do pracy są ulgi w podatkach... ale rząd woli łupić i rozdawać co popadnie.
Wspierane powinno być wychowywanie dzieci a nie ich posiadanie - to też prawda.
Pomoc społeczna to powinno byc co innego niz polityka prorodzinna...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ewa 12:43:35 | 2011-06-29
"Jak można zachęcić ludzi do posiadania licznej rodziny, pokazały tegoroczne inicjatywy niektórych gmin i władz wojewódzkich ale sprowadzają się ona na razie do porozumienia z przedsiębiorcami, którzy udzielają rabatów. Zniżki w sklepach, kinach, teatrach, domach kultury, to jednak za mało. Może warto pomyśleć o darmowych biletach na weekendowe przejazdy pociągiem i taniej wypożyczalni samochodów. "

OK tylko, ze KTOS za to jednak płaci. Czyli my wszyscy - podatnicy. Nie rozumiem czemu moje podatki mają isć na kina, przejazdy rodzin wielodzietnych, których niestetry nierzadko jedynym wkładem w podatek jest - zrobienie kolejnego dziecka. Przykre.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kludia 12:35:45 | 2011-06-29
Nie zgadzam sie z Yemar, nie kązdego stać na posiadanie dóbr materialnych. I nie wolno sugerować że jak ktos czegos nie ma, to dlatego, że się nie modli. Modlitwa nie ma nic wspólnego z dobrami materialnymi. Widcznie Yemarowi pomagaja rodzice.
Bedą c w Neokatechumenacie spotykałam sie z takimi postawami, jakie reprezentuje Yemar. Smutne to było, bo nieszczere i oderwane od rzeczywistości.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~demeter 12:14:55 | 2011-06-29
Zgadzam się z Elżbietą. Ciężko jest nawet z jedynakiem, przy obydwojgu pracujących rodzicach. Dlatego nie odważę sie raczej na drugie.
ps. Nie jezdzę na wakacje pod palmy, nie chodze po restauracjach, nie kupuję markowych rzeczy. Zadowalam sie Biedronka, Lidlem i lumpeksami. Niestety. Nie żałuje tylko na książki i lekcje ang. dla dziecka.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~elzbieta 09:55:51 | 2011-06-29
Yemar, nikt tu niep inuje rodzin wielodzietnych. Jest też stereotyp małodzietnych- rzekomo wygodnickich i egoistycznych. Tymczasem jest bardzo różnie. Nie zgadzam się z pochwałam "jak leci" wielodzietnych, że poświęcający się itd. Wiem, że są ludzie bardziej i mniej zaradni, lepiej i gorzej zarabiający, ale nie przekonasz mnie, że typową sytuacją jest zakup mieszkania czy domu przez rodzinę wielodzietną wyłącznie za własne środki, kiedy często dochody dwójki pracujących rodziców jednego czy dwójki dzieci są za niskie aby myśleć o mieszkaniu. Byłby to nie lada wyczyn, aby taka rodzina od początku samodzielna wynajmująca mieszkanie jednocześnie odkładała na własne albo miała zdolność ********ową przy dużej gromadce, kiedy matka nie pracuje albo przynajmniej ma przerwy w pracy. Gdyby to było możliwe, to w Polsce byłby raj dla rodzin i nikt nie zająknąłby się o problemie mieszkaniowym, czy braku polityki prorodzinnej. Tak więc wielkość wkładu pracy, ustawienie priorytetów- jak to ująłeś- nie zależą od ilosci dzieci, ale od wielu innych uwarunkowań. Wiele rodzin z dwójką dzieci wkłada więcej pracy jeżeli są samodzielni. Fajnie, że Ci się poukładało, ale nie oznacza to, że rodziny z problemami nie ufają Bogu. Ty zawsze znajdowałeś pracę po utracie, ja nigdy nie traciłam pracy, a inni stracili i nie mogą znaleźć chociaż bardzo jej potrzebują. Tobie sytuacja (poziom życia) z każdym dzieckiem poprawia się, ale w rodzinie gdzie trzeba oddać jedną pensję za wynajem albo spłatę ********u wraz z koniecznościa rezygnacji matki z pracy sytuacja pogarsza się. Oczywiśćie, że wspaniale mieć rodzinę, nawet kiedy nie wszystko sprzyja, ale nie ma co pleść, że wystarczy ufać Bogu a on za nas wszystko załatwi. Też znam takich ufających. Po prostu wiedzą, że w trudnej sytuacji można wrócić do rodzinnego domu ale inni muszą smai o siebie zadbać. To nie ma nic wspólnego z zaufaniem Bogu. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~można jechać pociągiem 09:34:53 | 2011-06-29
 zapomnieliście jaki fajny jest transport publiczny? nie wszyscy musza jeździć samochodami i płacic. W pociągach obowiązuja bilety rodzinne, natomiast w wielu miastach funkcjonuje darmowy bilet dla wielodzietnych rodzin na przejazdy komunikacją miejską. Aby wycieczka była fajna nie trzeba jechać do Paryża, można pozwiedzać miasto.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook