"Różaniec do granic" to pomysł zaserwowany nam przez Ducha Świętego

Blogi
(fot. shutterstock.com)

W sobotniej akcji "Różaniec do granic" miało wziąć udział ponad milion osób. Widząc to wydarzenie, tak bezpośrednio - jako jego uczestnik - ale też spoglądając na przekaz medialny i portale społecznościowe, trzeba powiedzieć, że było to wydarzenie przełomowe.

 

Sam brałem udział w "Różańcu do granic" na granicy południowej naszego kraju. W miejscu, gdzie się modliłem na Mszy Świętej zgromadzić się miało podobno ok 5 000 osób. Patrzyłem na te tłumy i byłem pod wrażeniem. Uczestnicy to przedstawiciele wszystkich pokoleń, stanów czy zawodów. Były tam dzieci, młodzież, młode i starsze małżeństwa, pary zakochanych czy osoby starsze. Naocznie padł mit o tym że różaniec to modlitwa dewotów. Padł też mit, że ludzie młodzi odeszli od Kościoła, różańca czy przynajmniej tradycyjnych form modlitwy.

 

Przeczytaj: Hejt wylany na Cezarego Pazurę był niesprawiedliwy>>

 

"Różaniec do granic" to ponowna okazja byśmy mogli się znów policzyć, umocnić w wierze, przekonać się że nie jesteśmy autsajderami, nawiedzonymi dziwakami, że tak jak my myślą całe rzesze Polaków.

 

"Różaniec do granic" można chyba porównać do wydarzeń z lat 60-tych XX wieku, gdy prymas Wyszyński wyszedł z pomysłem obchodów milenijnych czy później w latach 80-tych peregrynacji obrazu MB w jasnogórskiej ikonie.  Tamte wydarzenia to także były impulsy w umacnianiu wiary, okazje do niweczenia antyklerykalnej propagandy czy możliwość policzenia się - pokazania że Naród myśli inaczej niż elity. To był początek przełomu, którego punktem kulminacyjnym stała się pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski co wprost doprowadziło do zawiązania się Solidarności.

 

Dziś, Polska jest wolna! Trzeba nam innej przemiany. Trzeba nam odnowy wiary i skierowania życia Polaków na tory życia wiarą bardziej na serio. Trzeba, by wielu z nas z letnich niedzielnych katolików przemieniło się w odważnych głosicieli Dobrej Nowiny. Trzeba nam przede wszystkim zacząć starać się żyć tym, co naucza Jezus. Dziś w dobie bombardującej nas kultury laickiej Europy, upadku wszelkich wartości moralnych, dużego ataku na rodzinę, trzeba nam jeszcze bardziej żyć wiarą, by skutecznie przeciwstawić się prądom lewackiej Europy.

Wydarzenie z 7 września to okazja by nabrać pewności, że nie jesteśmy osamotnieni, że wielu jest tak samo myślących jak my, że warto pokazywać innym co jest naprawdę ważne. Jestem przekonany, że każdy uczestnik "Różańca do granic" bardziej odważnie w dalszym życiu kroczyć będzie drogą wiary, wbrew wyśmiewającym takie postrzeganie świata, także w polskich mediach.

 

A to początek przełomu!

 

Wielkie dzięki za tę akcje: jej pomysłodawcom, organizatorom, ale także hierarchom kościelnym, którzy pozwolili świeckim na organizację tak dużego wydarzenia, i która czynnie wsparła to wydarzenia czy to poprzez przyzwolenie na jej rozgłoszenie, czy to poprzez czynną pomoc w jej organizowaniu. Myślę, że ta akcja to kolejny pomysł dla nas Polaków, serwowany nam przez Ducha Świętego, który przecież przyzwany przez Jana Pawła II  w 1979 roku zstąpił i odnowił oblicze tej ziemi, więcej- wciąż odnawia!

 

No i jeszcze ten różaniec. Jak tu nie przywołać proroctwa Prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda: "Zwycięstwo jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję".

 

***

 

Tekst pochodzi z bloga podniebem.blog.deon.pl

 

Zachęcamy was do blogowania na DEON.pl - to najlepsza szansa, by podzielić się opiniami na różne tematy i współtworzyć z nami portal.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.76

Liczba głosów:

68

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook