Widzialni - niewidzialni

(fot. shutterstock.com)

Czyim patronem jest święty Walenty? 90% z was pewnie odpowie, że zakochanych (pozostałe 10% to studenci teologii). To zapytam jeszcze raz - kim są zakochani? Nie zastanowiło was nigdy, że te same zachowania można zaobserwować u osób chorych psychicznie?

 

Brak snu, notoryczne myślenie o drugiej osobie, to tylko jedne z wielu objawów zakochania, które przypisuje się również osobom ze schorzeniami psychicznymi. A jednak o zakochanych nie mówi się jako o chorych. O ile uczucie to należy do tych, które na zewnątrz widać, którego się raczej nie wstydzimy, to problemy psychiczne są przez ludzi odpychane, nieakceptowane. W świadomości społeczeństwa wciąż funkcjonuje przekonanie, że pójście do psychologa to przyznanie się do porażki.

 

Jedziesz autobusem. W środku zaprzyjaźnione i skłonne do rozmowy starsze panie rozmawiają o tym, która to była ostatnio u lekarza, u którego, co sobie wyleczyła, czy lekarz miły i młody itp. Wyobrażasz sobie tę samą rozmowę, tyle że jej tematem byłyby schorzenia ludzkiej psychiki? Ja jakoś nie bardzo. I nie chodzi mi teraz o to, abyśmy teraz wszyscy wchodząc do autobusu krzyczeli: "mam depresję!". Chcę jedynie spróbować przekonać was do tego, że skorzystanie z pomocy człowieka, który zna się na naszej stronie psychicznej, to nie jest żadna ujma na honorze.

 

Ten sam autobus. Słuchawki na uszach odłączają cię od świata zewnętrznego. Obserwujesz ludzi, z którymi przyszło ci podróżować. Z pozoru zwykli panowie w garniturach. Pewnie pracownicy jakiejś korporacji, spieszą się na kolejne spotkanie ze sponsorem lub wracają po prostu do domu. Pani z przodu. Może nauczycielka, która ma dość swoich uczniów i wraca do domu, w którym ma dość swojego męża. Nastolatka z iPodem w dłoni, nie patrzy na nikogo. Może ma ciężką sytuację w domu z rodzicami, nie odnajduje się w grupie rówieśników. I jeszcze parę innych osób. Czy patrząc na nich przyszłoby ci do głowy, że mają jakieś problemy, z którymi sobie nie radzą? Matka nastolatki jest nadopiekuńcza, nie potrafi sobie poradzić bez córki. Jej uczucia sprowadzają się do uczuć córki. Biznesmeni, którzy są tak pochłonięci pracą, że nie znają swoich żon i swoich dzieci. Może im to przeszkadza, ale zamiast zrobić jakiś krok ku lepszemu to uciekają w alkohol. Jedno piwo, jeden kieliszek.

 

Gabinet psychologiczny to nie miejsce, do którego dostęp mają osoby, które cały świat ma za obłąkane. To miejsce, gdzie przyjść może każda z wyżej wymienionych osób. Do psychologa nie przychodzą tylko ludzie z uzależnianiami, depresją i schizofrenią. Nie. Tam przychodzą ludzie, którzy się czegoś boją i chcą coś z tym zrobić. Chcą zawalczyć, złapać byka za rogi i pokazać mu, że to nie jest jego pole działania. Tam przychodzą rodzice, którzy nie radzą sobie ze śmiercią swojego dziecka. Tam przychodzą małżeństwa, które gdzieś zgubiły żar miłości. Tam przychodzą nawet ludzie, którzy mają problem z jedzeniem. Tam może trafić każdy z nas. Ty, mogę też trafić i ja. I nie jest to naprawdę nic strasznego. Jak każdą chorobę fizyczną, tak i te da się wyleczyć. Nie wystarczy tu tylko wzięcie tabletki i poleżenie w łóżeczku, kuracja wymaga naszego większego zaangażowania, ale chyba chcemy wyzdrowieć prawda?

 

Każde zaburzenie psychiczne można odbudować. U każdej osoby chorej uszkodzone są tylko niektóre elementy psychiki, często nawet nie jest to większość! A nawet jeśli tych zdrowych fragmentów jest mniej, to tym bardziej trzeba się ich mocno uchwycić i nie puszczać.

 

Tekst ukazał się na blogu: gaudiumfidei.blog.deon.pl

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

7

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook