Czy Jezus mi nie spowszedniał?

Blogi
(fot. pl.depositphotos.com)

W Wielki Tydzień weszłam z wieloma myślami, wątpliwościami, ale i z pewnego rodzaju radością, że przez ostatni rok moja relacja z Panem Bogiem nie była statyczna.

 

Nie wiem czy poszłam do przodu, ale cieszę się, że się nie cofnęłam. Choć wiele się dzieje (bardziej we mnie, niż wokół mnie), to cieszę się, że Jezus stawia na mojej drodze ludzi i zadania. Dopóki żyję, chcę żyć.

 

Wielki Tydzień jest dla mnie w tym roku szczególnie ważny, więc chcę odciąć się od internetu i skupić na Nim. Chcę usiąść z Biblią, lekturą duchową, chcę posiedzieć przed Nim w ciszy. Nie będzie mnie więc ani tutaj ani w mediach społecznościowych, do czego i Ciebie bardzo zachęcam.

 

Od soboty pracuje we mnie pytanie, które zadał ks. Paweł, jeden z twórców Innego Wymiaru. Wspominałam już tutaj, że ten kapłan jak walnie, to walnie. No to dostałam w nos. I nie, nie płaczę nad swoim bólem. Weszłam w to pytanie mocno, bo jest bardzo do mnie.

Czy Jezus mi nie spowszedniał? Czy patrząc na krzyż, widzę coś realnego czy relikt przeszłości, coś co owszem - jest historycznym faktem, ale nie jest fragmentem mojej własnej historii? I to fragmentem nadającym mi tożsamość.

 

Bardzo chciałabym, by ten najbliższy tydzień naprawdę był wielki.

 

Dostałam kolejną szansę na to, by być bliżej Niego - też w bólu i śmierci, ale ku zmartwychwstaniu. Kolejnej okazji może nie być, choć tak bardzo chciałabym żyć i to żyć w pełni radości i spełnienia.

 

Jutro może być za późno, więc może zacznę już dziś:

- patrzeć bardziej na Niego niż w ekran telefonu,

- słuchać bardziej niż mówić,

- uśmiechać się do ludzi,

- wypić kawę z kimś, kto tego potrzebuje,

- być tam, gdzie od zawsze chciałam być, ale brakowało mi odwagi.

 

A to wszystko dlatego, że Ktoś dał mi życie, bym żyła, a nie wegetowała.

 

Mogę spędzić kolejną Wielkanoc, zachwycając się nad zajączkiem i białą kiełbasą albo ozdabiając wielkanocny koszyczek jedną ręką, a drugą odpychając dziecko, które przeszkadza.

 

Mogę też zrobić koszyk z dzieckiem - mniej idealny wizualnie, ale przepełniony rodzinną miłością. Przepełniony czymś głębszym, choć tak trudno uchwytnym, że nie potrafię ubrać tego w słowa.

 

Mogę spędzić czas w internecie albo na modlitwie. A On nieustannie upomina się o moją uwagę. I dziś, jeszcze bardziej widzę, że modlitwa to nie czas wyrwany z codzienności, ale codziennością przepełniony.

 

Chcę by te święta były święte - Jego życiem. Bardzo życzę tego sobie i Tobie. Do usłyszenia po Wielkanocy. Nie dajmy sobie zabrać tego czasu, on jest wyjątkowy. Nie dajmy sobie zabrać Boga - Jego nie zastąpi nic.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Stanibor 09:18:09 | 2019-04-19
Zbyt częsty kontakt z sacrum może spowodować jego najpierw spowszechnienie, potem banalizacje, na końcu odrzucenie. Może, nie musi. 

Oceń 2 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook