Mam poczucie, że jestem niewystarczająco dobra jako żona, to moje doświadczenie codzienności

Blogi
(fot. Soroush Karimi on Unsplash)

Gdy po raz kolejny doświadczam, że moje emocje bez kontroli mogą wyrządzić wiele zła, mam poczucie winy. Wielki ból serca, który rodzi niepokój, czasem złość na siebie, czasem poczucie bycia… niewystarczająco dobrym.

 

Mam czasem poczucie, że jestem niewystarczająco dobra - jako żona, matka, córka, przyjaciółka, chrześcijanka. Często moje myśli nijak mają się do stanu faktycznego, ale są. Żyją własnym życiem i w chwilach, gdy doświadczam odrzucenia bądź braku znaczenia - przeradzają się w gniew.

 

>> Najpotężniejsza z emocji

 

Bycie "wystarczająco dobrym" staje się czasem moim bożkiem, celem samym w sobie. Co to jednak za cel, gdy poprzeczka przesuwa się jak liść na wietrze? Czy moje bycie "dobrym" ma coś wspólnego z prawdziwym dobrem, szczęściem, spełnieniem?

 

Gdy po raz kolejny doświadczam, że moje emocje bez kontroli mogą wyrządzić wiele zła, mam poczucie winy. Wielki ból serca, który rodzi niepokój, czasem złość na siebie, czasem poczucie bycia… niewystarczająco dobrym.

 

Bycie dobrym to czyste czy szczęśliwe dzieci? To matka karcąca czy łagodna? Bycie dobrym to żona uległa czy twórcza partnerka? Bycie dobrą to kolejna odmówiona nowenna pompejańska, czy może wystarczy akt strzelisty? Spowiadająca się raz w roku, czy co miesiąc?

 

Nie, nie jest to epopeja kobiety w depresji. Jest to moje doświadczenie codzienności, gdzie po kolejnej niedospanej nocy, wstaję zła na cały świat. Gdy w kolejny poranek proszę Boga, by mnie ożywiała kawa i by sprawił, że nie będę wylewać złości na dzieci. Jestem coraz bardziej świadoma. Podejmuję więc walkę.

 

>> Babskie narzekanie. Czy kobiety lubią narzekać?

 

Ta świadomość pokazuje mi też coraz bardziej, że moje uczucia nie są mną. Nie jestem niewystarczająca, ale normalna.

 

Każdy czasem doświadcza trudnych uczuć, ja też. To jak sobie z nimi radzę, to już inna historia - długa droga wielu upadków i powstawania z nich. Droga, którą chce iść razem z Bogiem i tymi, których kocham. Po to, by tej miłości Bożej i ludzkiej uczyć się każdego dnia na nowo.

 

Czy gniew jest zły?

 

Nie, nie jest. Pokazuje mi moje zmęczenie, moją obecną kondycję psychiczną, niezaspokojone potrzeby i głęboko zakopane pragnienia. Pokazuje moje braki i zaniedbania. Pokazuje mnie całą. Złym może być to, co z nim zrobię. A robię różnie.

 

Czasem moje uczucia dodają mi sił do walki. Pokazują, gdzie moje serce niedomaga i czym się teraz zająć. Rozmawiam wtedy z mężem, przyjaciółką, spowiednikiem. I widzę, że mój gniew był mi potrzebny, bym mogła zrobić krok do przodu.

 

Czasem jednak prowadzą do destrukcji - wyżywania się na sobie i najbliższych. To wtedy spuszczam wzrok i proszę o wybaczenie - siebie samą, Boga i drugiego człowieka. Uczę się wciąż wybierać pierwszą drogę.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook