Nie musisz rozumieć Mszy, by była ważna. Jak odnaleźć Boga podczas zagranicznych wakacji?

Blogi
(fot. Grant Whitty on Unsplash)

Urlop, wakacje, słońce wypoczynek. Czy zdarza się Wam zapominać wtedy o Bogu? Ja przynajmniej tak mam, jednak myśl o tym, że co to byłby za urlop, gdyby całkiem relację z Bogiem zawalić, wypędza mojego leniwca.

 

Nawet się nie obejrzałem, a od ostatniego mojego wpisu minął ponad miesiąc. Nieplanowany urlop od bloga spowodowany był nagromadzeniem obowiązków zawodowych (okres sprawozdawczy), a i sytuacją życiową. Poza tym ten wakacyjny - letni czas rozleniwia.

 

No właśnie, urlop, wakacje, słońce wypoczynek. Czy zdarza się Wam zapominać wtedy o Bogu? W ciągu roku, gdy prowadzimy zwykłe życie, jesteśmy pochłonięci milionem spraw, pytamy sami siebie, co to jest "czas wolny" (chyba jakieś zombi, yeti albo Święty Mikołaj, wszyscy o nim mówią, na niego czekają, ale jakoś nie można go spotkać), o dziwo łatwo nam się jest zdyscyplinować, pamiętać o Bogu, o rozmowie z Nim, o modlitwie. W letnim, urlopowym czasie jest dużo gorzej, ja przynajmniej tak mam, jednak myśl o tym, że co to byłby za urlop, gdyby całkiem relację z Bogiem zawalić, wypędza mojego leniwca.

 

Gdy wyjeżdżamy gdzieś na urlop, nawet za granicę, do zupełnie obcego kraju, robimy wszystko - by nie zaniechać obecności na niedzielnej Mszy Świętej. Nawet gdy jesteśmy z biurem podróży, staramy się w czasie wolnym znaleźć kościół katolicki (czasem się udaje, czasem niestety nie). Jednak gdy wyjazd organizujemy samodzielnie, nie wyobrażamy sobie, by Mszę odpuścić.

 

Powiem Wam, że to fajne doświadczenie, zobaczyć, jak wygląda taka niedzielna Msza Święta w lokalnych kościołach. Jaka jest religijność miejscowych, no i zobaczyć też tę powszechność Kościoła, że niezależnie od kultury, miejsca na mapie świata i języka - pod kątem wiary - jesteśmy jedną chrześcijańską rodziną.

 

Taka Msza w obcym kraju może wydawać się nudna, nic przecież człowiek nie rozumie. Tylko że czytania z danego dnia można przygotować wcześniej albo w dobie internetu odszukać i przeczytać równocześnie, gdy będą czytane w kościele. Czas homilii przeznaczyć na własne pobycie z Bogiem, adorację Jego osoby, osobistą modlitwę w ciszy. Stałe części Mszy Świętych można odmawiać przecież po polsku. Msza Święta to nie teatr, to modlitwa, to rozmowa, to bycie z Bogiem. To jak bycie z przyjacielem: nie trzeba wszystkiego rozumieć, nie trzeba koniecznie rozmawiać, ważna jest obecność.

 

Taka Msza Święta w obcym kraju to może być piękne doświadczenie i duchowe, i podróżnicze, które pozostanie w pamięci na zawsze. Jak tam miałem: Msza po węgiersku, chorwacku, włosku czy hiszpańsku. Poza tym przy odrobinie szczęścia i wysiłku można trafić na Mszę Świętą po polsku.

 

A co jeśli jesteśmy w takim kraju i w takich warunkach, że na Mszę Świętą w niedzielę nie ma szans?

 

Wtedy przeznaczamy dłuższy czas na osobistą modlitwę. Zawsze pod ręką są czytania z danej niedzieli, czytamy je, rozważamy. Po powrocie do Polski w zwykły powszedni dzień idę do kościoła na Mszę Świętą po to, by z Nim pobyć, by spróbować nadrobić niedzielną nieobecność.

 

Bo wakacje od bloga być mogą, ale nie wyobrażam sobie wakacji od Boga.

 

Tekst pochodzi z bloga podniebem.blog.deon.pl

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.2

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook