“Uzdrawiająca moc miłości"

Miłość prawdziwie potrafi czynić cuda, bowiem związana jest z pragnieniem dawania, czyli dobra drugiego człowieka. Zawiera w sobie element ochrony i opieki wzajemnej. Takiej właśnie miłości potrzeba dzisiaj ludziom. Miłości, która niesie z sobą uzdrawiającą moc.

 

Miłość jest jak słońce.
Kto ma miłość, ten może się obejść bez wielu rzeczy.
Komu brakuje miłości, temu brak wszystkiego!

Słowa z książki znanego pisarza Phila Bosmansa “Nie zapomnij o radości" stały się przyczyną do głębszej refleksji i spojrzenia na miłość nieco z innej strony. Spośród wielu przymiotów przypisywanych temu uczuciu, miłość wymienia się jako najskuteczniejsze lekarstwo na cierpienia człowieka, które czyni cuda, daje natchnienie duszy ludzkiej, podrywa do lotu, a tym samym uskrzydla człowieka. Tak właśnie opisują to najpiękniejsze z uczuć rodzących się w człowieku, ci którzy je przeżyli.


Wspomniany wyżej autor napisał, iż nikt nie może żyć, jeśli nie ma nikogo, kto by go kochał, troszczył się o niego, wspólnie coś przeżywał, jeśli nie ma nikogo, komu mógłby zwierzyć się od czasu do czasu, kto zawsze serdecznie go wita.


Każdy człowiek, bez względu na to kim jest i na jakim znajduje się poziomie rozwoju umysłowego i duchowego, nosi w sobie pragnienie miłości i bliskości kogoś drugiego.


Św. Ambroży miłość do tych, których kochał wyraził w pięknej modlitwie. Prosił w niej Boga słowami: Panie Boże, nie można życzyć innym lepiej niż samemu sobie. Toteż błagam Cię, z łaski swojej nie oddzielaj mnie po śmierci od tych, których tak czule kochałem na ziemi. Czyż słowa tej modlitwy nie wyrażają tego, ile w życiu św. Ambrożego znaczyła miłość ?
 

Pragnienie i tęsknotę za nią wyrażali przez wieki poeci m.in. A.Asnyk w swoim pięknym sonecie Jednego serca.
 

Bliższe nam, żyjącym współcześnie są wspomnienia Matki Teresy z Kalkuty, dla której miłość do Boga i człowieka stała się jedyną drogą w życiu. Opisując jedno ze swoich spotkań z chorymi i biednymi tak napisała: spotkałam leżącego na drodze chłopca - był tak biedny i wychudzony, umierał a ja nie mogłam nic już dla niego zrobić. Wzięłam go na ręce, przytuliłam i ucałowałam mówiąc “kocham cię synu", a on zdążył się jeszcze uśmiechnąć i odszedł do Pana. Matka Teresa w każdym człowieku widziała Jezusa. Spotkanie z nią tak wspomina Sean-Patrick Lovett: ludzki kontakt jaki nawiązuje z człowiekiem przez miłość i dotyk jest dla niej istotą pełnej miłości. W nim oddaje swoje ręce i serce Jezusowi.
 

Właśnie ów dotyk, który wyraża bliskość do człowieka ma bardzo duże znaczenie. Takiej bliskości potrzebuje każdy człowiek i ten chory, cierpiący i ten zdrowy, szczęśliwy. Dłonie ludzkie tak wiele mogą wyrazić, swoim dotykiem, ciepłem potrafią przekazać miłość jaką ma w sercu człowiek do drugiego człowieka. Bliskość wyrażają też słowa pełne zrozumienia, oddania i prawdziwej ludzkiej serdeczności.
 

Doświadczenia osób, którym dane było przebywać wśród chorych i cierpiących zdają się potwierdzać te słowa. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego świadectwa tych właśnie ludzi są najlepszym przykładem ? Odpowiedź jest bardzo prosta. Człowiek w chorobie wyłączony jest jakby ze świata materialnego, którym tak bardzo pochłonięci są ludzie zdrowi. Staje się niejako wolny od spraw, które jak się okazuje nie mają żadnego znaczenia. Nie musi już gonić za karierą, stanowiskiem, zaszczytami, za tym tak zmaterializowanym światem. Zatrzymuje się nagle na swojej drodze i zauważa, że w tym świecie postępu i rozwoju zagubił to co najważniejsze - człowieka. W tym miejscu adekwatna jest wypowiedź pewnego człowieka, którą w swojej książce pt: “Bliski przyjaciel" zamieściła Marie Chapian: Pracowałem nad zdobyciem wykształcenia, realizowaniem celów, terminowym wykonaniem zadań. Trudziłem się próbując osiągnąć pewien poziom doskonałości w tym, co robię, widzę jednak, że bardzo niewiele wysiłku włożyłem we wzrastanie w bliskości z drugą osobą. Bliższe były mi cele niż ludzie. Człowiek ten doszedł do takich wniosków dość wcześnie, bowiem mógł jeszcze coś zmienić w swoim życiu, inni dochodzą do nich dopiero w obliczu cierpienia i choroby.


Opiekująca się ciężko chorą osobą kobieta tak wspomina jedno ze swoich spotkań z chorą. Stan zdrowia podopiecznej pogarszał się z dnia na dzień. Każda zmiana pozycji, w jakiej leżała wiązała się z ogromnym bólem. Chora chwilami nie pozwalała się nawet dotknąć. Pewnego dnia, gdy wykonywałyśmy z koleżanką toaletę, bardzo nas prosiła, abyśmy ją zostawiły, bo tak strasznie ją to boli. Pomimo zrozumienia i współczucia zabiegi te były konieczne. Chcąc ją uspokoić i zmniejszyć cierpienie, chociaż to psychiczne, usiadłam blisko niej, głaskałam dłonią jej włosy i policzki mówiąc, że zaraz będzie dobrze, zaraz poczuje się lepiej. Gdy tak rozmawiając z nią cicho i spokojnie patrzyłam na jej pełne bólu i cierpienia oczy, powiedziałam, że jest taka kochana i cieszę się, że mogę być tu - przy niej. Gdy usłyszała te słowa, wyszeptała - nikt mi nigdy tego nie powiedział, a po jej sparaliżowanej twarzy popłynęły łzy. Obie byłyśmy wzruszone, ona tym co usłyszała ode mnie, ja natomiast reakcją z jaką się spotkałam. W tym momencie zrozumiałam, że najbardziej cierpi człowiek pozbawiony miłości.
 

Ten przykład, jeden z wielu, potwierdza prawdę, że dla chorego o wiele więcej znaczy opieka wykonywana przez człowieka z potrzeby serca i miłości, niż ta wykonywana tylko z poczucia obowiązku.
 

Inna relacja opowiada również o podobnych doświadczeniach z chorym człowiekiem. Przez kilka tygodni byłam w grupie osób opiekujących się kobietą w stanie tzw. terminalnym. Pamiętam jak bardzo potrzebowała ona kogoś przed kim może się otworzyć, powierzyć swoje sprawy i tajemnice. Była tak słaba, że prawie nie wstawała z łóżka. Bywały dni, że płakała nie mając już sił znosić dłużej cierpienia. Siadałam wówczas na jej łóżku, przytulałam jej głowę, całowałam i rozmawiałam. Bardzo ceniła tę bliskość jaka między nami powstała, lubiła rozmawiać o życiu, analizować to, co przeżyła i to, co jeszcze przed nią. Gdy była trochę silniejsza potrafiła nawet usiąść na łóżku i śpiewać ze mną. Śmiałyśmy się wówczas na samą myśl, co by o nas powiedział ktoś, przyglądający się z boku. Była bardzo nerwowa i niecierpliwa, gdy za dużo czasu poświęcałam jakimś porządkom, mówiła wówczas - zostaw, to zrobi ktoś inny, komu za to płacą, ty usiądź tu przy mnie. Doceniała pomoc wszystkich ludzi, jednak najbardziej potrzebowała serca drugiego człowieka. Gdy odchodziła, trzymałam ją za rękę- była taka spokojna.
 

W dzisiejszym zmaterializowanym świecie, gdzie tak często ofiarna miłość oznacza słabość, a cierpienie i śmierć jest czymś, co budzi niesmak, przed czym się ucieka, należy dziękować Bogu za każdego dobrego człowieka, który jest światłem na tej ziemi.
Nie bójmy się podarować drugiemu człowiekowi przyjaznej dłoni, uśmiechu, dobrego słowa. Niech nasz serdeczny gest będzie dla drugiego człowieka kwiatem, który zakwita tylko dla niego.
 

Nie czekajmy, aż nas ktoś pokocha. Sami spieszmy się kochać ludzi, jak mówi ks.Twardowski, bo tak szybko odchodzą.
 

Miłość prawdziwie potrafi czynić cuda, bowiem związana jest z pragnieniem dawania, czyli dobra drugiego człowieka. Zawiera w sobie element ochrony i opieki wzajemnej. Takie uczucie w j.greckim określa słowo agape.


Takiej właśnie miłości potrzeba dzisiaj ludziom. Miłości, która niesie z sobą uzdrawiającą moc. Wspomniany już Phil Bosmans stwierdził nawet, iż szpitale psychiatryczne opustoszałyby, gdybyśmy nauczyli się kochać ludzi. Oznacza to czasami współcierpieć z nimi i cierpieć dla nich.

dodał(a): Julia12
Wspomóż Nas
Tagi: miłość

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.9

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook