Modlitwa

(fot. FranksWorldPics / flickr.com / CC BY-SA 2.0)

Modlitwa. Często zadajemy sobie pytanie, jaka tak naprawdę powinna być? Jeszcze częściej mamy problem z trwaniem w niej. Brak czasu, pośpiech, nadmiar zajęć i obowiązków wypełniających naszą codzienność, powoduje, że zapominamy o niej. Albo odkładamy ją na ostatni moment wieczoru, kiedy dzień już dawno zgasł, a my padamy utrudzeni tym, z czym musieliśmy się zmierzyć. I wciąż jesteśmy niezadowoleni - z nas samych i tej naszej modlitwy, która jest tylko namiastką tego, czego pragnie serce człowieka. Nie umiemy go słuchać, choć tak wiele ma nam do powiedzenia...

 

Modlitwa to nic innego, jak moja osobista rozmowa z Bogiem. Dialog, w którym zarówno ja, jak i Bóg, mamy sobie nawzajem wiele do powiedzenia. Rozmowa to nie monolog, w którym przedstawiam swoją listę próśb i zażaleń, i próbuję Pana Boga zagadać, tłumacząc świat po swojemu i twierdząc, że wiem lepiej od Niego, co dla mnie dobre.

 

Modlitwa to moja osobista relacja z Tym, który potrafi zabrać ode mnie wszystko to, co ciąży, i który ma swój własny plan na rozwiązanie moich problemów i własny pomysł na moje życie. I lubi zaskakiwać, wiedząc doskonale, kiedy i na co może sobie pozwolić.

 

Rozmowa łączy jednak tylko wtedy, gdy dobrze się znamy lub gdy przynajmniej chcemy dobrze poznać naszego rozmówcę. Taka rozmowa, oparta na wzajemnym poznawaniu, staje się fascynującym dialogiem, którego potrzebujemy i za którym po pewnym czasie i na pewnym etapie naszej relacji z Bogiem zaczynamy tęsknić. Bo kiedy uświadomimy sobie, że Jemu możemy powiedzieć i zawierzyć absolutnie wszystko, i kiedy nauczymy się odnajdywać odpowiedź na nasze życiowe dylematy w Jego słowie lub w ludziach, których do nas posyła; zapragniemy tej rozmowy i będziemy ją prowadzić każdego dnia, już o poranku kierując swoje myśli ku Niemu.

 

W momencie, kiedy nawiążemy bardzo osobistą relację z Bogiem, zrozumiemy, że to On kieruje okolicznościami i że ludzkie sposoby nie rozwiązują naszych prawdziwych problemów. Tylko On może je rozwiązać i uleczyć, uwolnić, umocnić, uświęcić. Pan, który z każdym indywidualnie prowadzi jego własne rozliczenia i który jest prawdziwą obroną tych, którzy Mu zawierzyli.

 

Modlitwa nie musi być żmudna i nużąca. Nie musi również składać się z wypowiadanych głośno lub szeptem słów. Modlitwą może być moje działanie i służenie darem, w który zostałam wyposażona. Modlitwa to również moje uwielbienie i zachwyt nad budzącą się do życia przyrodą, potęgą morza czy tajemnicą gór, nowym miejscem, które odwiedzę, odpoczywającym na źdźble trawy motylem czy świergotem ptaków, które budzą mnie o poranku. Każde moje "Dziękuję, Ojcze!", jest modlitwą. Każde uświadomienie sobie, że On to wszystko stworzył dla mnie i zatroszczył się o najdrobniejsze szczegóły, jest moją modlitwą. Oddaniem Mu chwały i uwielbienia za świat, który dostałam w darze. Za ludzi, których na mojej drodze postawił i za życie, do którego mnie powołał. Moja modlitwa to również powstrzymanie się od powiedzenia komuś czegoś przykrego; wytrwanie w cierpliwości i pokorze, kiedy wszystko we mnie krzyczy i skarży się na ludzką niewdzięczność; to czas poświęcony na coś, co nie sprawia mi przyjemności, ale robiąc to, odciążam kogoś, kto i tak niesie na sobie wiele spraw ponad swoje siły. Moja modlitwa to także patrzenie na innych ludzi poprzez pryzmat Chrystusowej miłości, i odkrywanie w każdym człowieku - człowieka. To codzienna walka z własnymi niedoskonałościami, które chcę zmieniać - dla Niego. Moja osobista modlitwa to nieustanna potrzeba bycia blisko Tego, który leczy i uzdrawia. To towarzyszący mi każdego dnia głód Słowa, w którym On do mnie mówi. To również ogromne zaufanie, że bez względu na to, co dzieje się w moim życiu, i jak ciężkie do udźwignięcia to jest, On wie co robi i ma nad wszystkim kontrolę.

 

Moja modlitwa to także niezachwiana wiara we wszystko, co objawił, w moc Jego uzdrowienia i moc przemieniania ludzkich serc. Nie ma dobrej ani złej modlitwy. Ona zawsze jest dobra, bez względu na to, jaka jest i czy jesteśmy z niej zadowoleni, czy nie. Ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że modląc się, prowadzimy rozmowę z Tym, który i tak wie o nas wszystko; i który nieustannie jest obok każdego z nas. Ode mnie tylko zależy, czy zaproszę Go do każdego zakamarka mojego życia, i czy będę chciał powiedzieć Mu o tym, co trudne, co bolesne, co radosne, czasem wstydliwe, ale odkryte z wiarą, że On przemieni każdą sytuację i z każdej, nawet tej najtrudniejszej, wyprowadzi dobro. "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11,28).

 

 

 

 

dodał(a): monicao
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook