Egzamin dojrzałości z wiary

(fot. brett jordan / flickr.com / CC BY 2.0)

Zdecydowana większość ludzi zamieszkujących Polskę to osoby wierzące i praktykujące, uczęszczające co najmniej raz w tygodniu Mszę Świętą. Taka statystyka powinna automatycznie rozwiązać wszystkie sporne kwestie w związku z aborcją, eutanazją czy też związkami partnerskimi.

 

Sprzeciwiają się politycy oraz negujący całkowicie istnienie Trójcy Świętej, a więc w obu przypadkach społeczności dążące do zagłady i degradacji Kościoła. Teoretycznie jest to minimalny odsetek, nie mający szans w walce z wysłannikami Boga, czyli nami wszystkimi. Nie tylko księża, biskupi, Ojciec Święty, ale my wszyscy powinniśmy stać na straży wartości, a przede wszystkim moralności. Jak to wygląda w praktyce? No właśnie… Co niedzielę uczęszczamy na Mszę Świętą, w skupieniu wsłuchujemy się w Słowo Boże, kontemplujemy je, rozważamy - każdy na swój sposób. W tym momencie swojego życia odczuwamy wzmożoną obecność Pana Boga, dochodzimy do pewnych wniosków, zmieniamy swój tok myślenia, a po wyjściu ze świątyni, zapytani o stanowisko w sprawie eutanazji odpowiadamy: jestem jak najbardziej za, każdy ma prawo decydować o własnym życiu… Czar pryska… I nasuwa się pytanie: Ile z niedzielnego katolika pozostaje w życiu codziennym?

 

Owszem, stwierdzenie, że człowiek posiada wolną wolę i prawo do wyrażania własnych opinii jest jak najbardziej prawdziwe… Jednak w takiej sytuacji nasuwa się stwierdzenie, że jesteśmy niejako odporni na naukę głoszoną przez Jezusa Chrystusa i Jego uczniów. Swoje życie pragniemy układać po swojemu. Dokładnie zaplanowany każdy kolejny dzień, kariera, pieniądze, podróż dookoła świata… Reszta - jak Bóg da. Wielu z nas tak do tego podchodzi. Tylko nagły kataklizm, spowodowany Bożą interwencją może coś zmienić, pokrzyżować nasze plany, marzenia. Niechcianym intruzem często staje się dziecko… Organizm, w świetle nauki określony jako zarodek, w oczach Kościoła już w momencie poczęcia staje się człowiekiem. Ludzie przez lata dążą do ciągłego poznawania i zrozumienia różnych aspektów swojego życia. Nie wszystko jest nam dane pojąć, ale według mniemania, nie ma problemów nie do rozwiązania... Dzisiaj nawet przypadkowe pojawienie się dziecka (bo przecież nikt nie wie, skąd się ono wzięło) może być tylko chwilową przeszkodą. Jedyne rozwiązanie to usunięcie ciąży, jednak nie zastanawiamy się nad konsekwencjami podejmowanej decyzji. Zabijamy i po kłopocie… Sielanka trwa. A politycy chcąc nam ułatwić, konsekwentnie dążą do zalegalizowania aborcji w szpitalach oraz dofinansowania zabiegów sztucznego zapłodnienia. Zbieg okoliczności? A może typowy paradoks…? Z jednej strony decydujemy o przerwaniu życia niechcianego istnienia, zaś z drugiej, bawimy się w Boga i powołujemy do życia nowe…

 

Sprzeciw wyrażony jedynie przez księży niewiele tu zdziała. Chęć odniesienia ogromnych korzyści doprowadza do odrzucenia przez wierzących dotychczasowych wartości, którymi się kierowali, a tym samym do destrukcji Bożej instytucji. Może w tym momencie dramatyzuję, ale jeśli nie sprzeciwimy się wspólnie niektórym europejskim standardom, to w mojej ocenie skończy się to bardzo źle. Ciągła medialna nagonka, negatywna ocena działań duchownych… To wszystko nie dzieje się bez przyczyny. Dziennikarze nie krytykują decyzji rządzących, lecz niedzielne homilie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta… Są świadomi, że Kościół ma rację i popierany w milionach osób wierzących, a przede wszystkim obywateli, może wiele. Jezus nie pozwoli zginąć Swemu Kościołowi, jednak Kościół to ludzie, Kościół to MY! Nie dajmy się zmanipulować, podążajmy za Chrystusem… 

 

 

 

 

 

dodał(a): Pilus
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook