Co oznacza połączenie dwojga w "jedno ciało"?

(fot. shutterstock.com)

Rodzice, którzy lubią się wtrącać, uśmiercili już niejedno małżeństwo. Jeżeli tak postępują, Bóg zwraca się przeciwko nim.

 

"I przystąpili do Niego faryzeusze, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: "Co wam przykazał Mojżesz?" Oni rzekli: "Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić". Wówczas Jezus rzekł do nich: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę  i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela". (Mk 10, 2-9)

 

Mówiąc o złączeniu przez Boga, Jezus ma na myśli to samo, co wyrażają słowa o "jednym ciele" zawarte w Księdze Rodzaju. Potwierdza On w ten sposób tę definicję małżeństwa, następnie robi to również św. Paweł (Ef 5, 31).

 

Co zatem oznacza termin "jedno ciało"?

 

Oznacza stworzenie nowej rodziny, zbudowanej na opartym na wierności seksualnym związku męża i żony. Jeżeli mówimy o kimś, że jest naszym "ciałem", to po prostu uznajemy, że należy do naszej rodziny (np. Rdz 29, 14). Bóg chce, aby dzięki danej nam seksualności nowa rodzina stworzona w małżeństwie służyła Mu w Jego dobrym świecie. Dlatego właśnie św. Paweł nakazuje mężczyznom z Koryntu, aby nie chodzili do prostytutek (1 Kor 6, 12-20). Seks z prostytutką oznacza bowiem, że mężczyzna robi z nią to, co w zamierzeniach Boga czyni z kobiety i mężczyzny nową rodzinę. Nie takie jednak są intencje mężczyzny, który korzysta z usług prostytutki. Oznacza to, że korzysta z seksu zupełnie inaczej, niż tego chciał Bóg. A tego robić nie powinien.

 

Termin "jedno ciało" oznacza zatem coś więcej niż tylko wspólny seks. Musimy jednak uważać, żeby nie popaść w drugą skrajność. Czasami ludzie sądzą, że związek łączący ludzi w "jedno ciało" oznacza jakieś głębokie psychologiczne zjednoczenie (czasami nazywa się to "całkowitym zjednoczeniem osobowym"). Małżeństwo z pewnością powinno być zjednoczeniem osób, a nie zaspokojeniem zwierzęcych instynktów. Nie jest to jednak zjednoczenie "pełne" czy "całkowite", a jeżeli uważamy, że tak jest, to czeka nas rozczarowanie.

 

Jeżeli spodziewamy się, że osiągniemy z mężem lub żoną "całkowite zjednoczenie", to nakładamy na nasze małżeństwo ciężar nie do udźwignięcia. Jeżeli bowiem w jakimkolwiek punkcie naszego małżeństwa poczujemy, że nie osiągamy "całkowitego osobowego zjednoczenia" (a uczciwie podchodząc do sprawy, przyznamy, że żadnemu małżeństwu nie udaje się to zbyt często), to zaczniemy się martwić, że nasze małżeńskie związki nie funkcjonują we właściwy sposób. Jednak zwrot "jedno ciało" nie oznacza jakiegoś nieosiągalnego, fikcyjnego, psychologicznego zjednoczenia. Wyzwólmy się więc od tych fałszywych i dziwacznych życzeń. Jedno ciało oznacza po prostu nową rodzinę. 

 

Nie wolno nam rozdzielać tego, co Bóg złączył

 

Jezus powiedział, że najważniejszym aspektem połączenia dwojga ludzi w "jedno ciało" jest fakt, że tego połączenia dokonuje sam Bóg. I właśnie z tego powodu żadnemu człowiekowi nie wolno go rozdzielać. Całkiem słusznie podczas ślubu kościelnego największą wagę przywiązujemy do słów: "Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela".

 

Wyobraźmy sobie, że dziecko zbudowało piękny drewniany model, który ustawiono na stole, żeby można go było podziwiać. Nagle jednak niegrzeczny brat lub siostra przez złośliwość zrzucają model na ziemię i rozbijają go. Tak właśnie się zachowujemy, kiedy rozbijamy małżeństwo: rozdzielając małżonków, niszczymy coś, co stworzył Bóg i co mogło być piękne.
Niestety ludzie mają możliwość rozdzielania tego, co Bóg złączył. Nawiasem mówiąc, fakt, że Bóg na to pozwala, jest dobitnym świadectwem Jego uniżenia.

 

Ta prawda została również przedstawiona w innym kontekście w Pierwszym Liście do Koryntian (3, 16-17), gdzie święty Paweł nazywa lokalny Kościół "świątynią Boga", Jego budowlanym przedsięwzięciem. Apostoł mówi o ludziach, którzy mogą "zniszczyć" świątynię Boga, sprzeciwiając się prawdzie i prowadząc do rozłamów. Nie mówi im, że nie są w stanie zniszczyć tej świątyni, ostrzega ich jednak, że jeżeli to zrobią, Bóg stanie się ich wrogiem (" Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg").

 

Na tej samej zasadzie jesteśmy w stanie zniszczyć budowlę Boga, jaką jest małżeństwo, ale jeśli to zrobimy, Bóg zwróci się przeciw nam. Jezus powiedział, że człowiekowi nie wolno rozdzielać tego, co Bóg złączył. Nie jest to grzech niewybaczalny, ale jest to grzech bardzo poważny. Ludzie, którzy aktywnie przyczynili się do zerwania małżeństwa, powinni okazać skruchę i prosić o przebaczenie, które jest dostępne jedynie w Panu naszym, Jezusie Chrystusie.


Ani mąż, ani żona nie może więc rozbijać małżeństwa. Żadnemu z nich nie wolno stawiać własnej kariery, wygody, osobistej realizacji czy własnych pragnień ponad dobro ich małżeńskiego związku. Jeżeli tak postępują, Bóg zwraca się przeciwko nim. Powinniśmy natomiast robić wszystko, co w naszej mocy, żeby pielęgnować i wzmacniać nasze małżeństwa, ponieważ zostały złączone przez Boga.


Oznacza to również, że rodzice nie mogą rozbijać małżeństw swoich dzieci, wtrącając się nachalnie w ich życie lub nie pozostawiając im miejsca do wspólnego wzrastania i tworzenia nowej rodziny. Rodzice muszą zrozumieć, że ich syn lub córka opuścili ich w dosłownym sensie tego słowa. Nie znaczy to, że przestają ich kochać, że przestają być wobec nich lojalni, że ich nie szanują czy nie będą się nimi opiekować na starość. Opuścili jednak dom ich dzieciństwa i ich rodzice nie są już ich najbliższymi krewnymi. Rodzice, którzy lubią się wtrącać, uśmiercili już niejedno małżeństwo, a tego nam robić nie wolno. Jeżeli to robimy, mamy Boga przeciw sobie.

 

Co więcej, żaden pracodawca lub osoba posiadająca władzę nie może robić nic, co prowadziłoby do rozbicia małżeństwa ich pracowników lub podwładnych. Czasami szefowie robią to, flirtując lub uwodząc pracowników w miejscu pracy bądź też zmuszając podwładnych do niepotrzebnej pracy w nadgodzinach lub zadając im dodatkowe godziny pracy za karę. Takie długotrwałe postępowanie osłabia, a w ostatecznym rozrachunku niszczy małżeństwo.

 

Rozmawiałem kiedyś ze znajomym, który pracował w pewnym szczególnym zawodzie. Zrezygnował z tego zajęcia w chwili, kiedy szef oświadczył mu, że jeżeli zamierza osiągnąć sukces w swojej profesji, musi przedłożyć karierę zawodową ponad obowiązki małżeńskie. Obecnie wykonuje inną pracę. I ma rację. Ludzie, którzy wykorzystują swoją władzę, tak jak robił to ten pracodawca, mają Boga przeciw sobie.

 

Więcej w książce: Złączeni przez Boga i dla Boga. Jak osiągnąć doskonałość w małżeństwie -  Christopher Ash 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.53

Liczba głosów:

19

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook