Wybacz Panie - mam sesję

(fot. photographer padawan, xava du/ foter.com/ CC BY-NC-ND 2.0)

Czasami popadamy w przeświadczenie, że życie z Bogiem to taki kulturalny dodatek do całości naszych spraw i zmartwień. OK., być może jest to stwierdzenie na wyrost, ale choćby studenci doskonale znają zjawisko za krótkiej doby. Chcemy, aby Pan Bóg działał i czynił cuda, a jednocześnie by robił to tylko wtedy, kiedy mamy na to czas.

 

Od - do

 

Kończy się rok szkolny, sesje egzaminacyjne trwają, trzeba już - całkiem poważnie - myśleć o wakacyjnym urlopie. Sęk w tym, że to nasze myślenie pełne jest niepoważności. Mam wrażenie, że powoli zapominamy o prawdziwym znaczeniu słowa "wypoczynek". Zamieniliśmy je na angielskie "relax" lub potraktowaliśmy jako synonim "urlopu". Ten z definicji jest czasem wolnym od pracy, często także wolnym od Pana Boga.

 

Przywykliśmy do życia "od - do". Więc albo jest dobrze, czyli wszystko idzie po naszej myśli, problemów nie ma, albo przeciwnie. Dziękować też chcemy tylko wtedy, gdy jest za co. Po co przecież dziękować Bogu za coś zwyczajnego. Zwyczajne to zwyczajne, nic szczególnego.

 

Coraz trudniej nam wpuścić w nasze życie Tego, który właśnie tym Życiem jest. Lepiej jest przecież ponarzekać, aniżeli pomyśleć, że Ktoś chcę nam pomóc. Jak pomóc? Wydłużając dobę? Nie. Nic z tych rzeczy.

 

Święta obojętność

 

Zacznę od gościa, który żył parę wieków temu. Św. Ignacy Loyola, założyciel zakonu Jezuitów pozostawił konkretne narzędzia, pozwalające zwiększyć naszą produktywność i dystans - tak do siebie jak i do świata. Nie był specjalistą od socjotechniki, a mimo to pozostawił po sobie spory kawałek jej fundamentu.

 

Ignacy mawiał o tzw. świętej obojętności, w której chodzi o zaakceptowanie faktu, że nasze życie jest sinusoidą. Raz jesteśmy nad kreską, raz pod kreską. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, do porażki będziemy mogli podejść tak samo jak do sukcesu. Dlaczego? Bo wyrobimy w sobie nawyk motywowania się do działania.

 

To pozwoli nam się wznieść ponad to, co jest namacalne i pozwoli podążać w wyznaczonym kierunku. Jeśli porażka będzie tak samo oczekiwana jak sukces, nie skupimy się wyłącznie na wierzchołkach tej sinusoidy, ale zaczniemy dobrze wypełniać pole pomiędzy nimi. Na czym to polega? Na robieniu tego, co kochamy. Grajmy naszą melodię tak, by porywała innych.

 

Pan Bóg naprawdę jest przy nas, gdy mamy klasówkę, sesję, rozmowę kwalifikacyjną o pracę czy też, kiedy zostajemy z tej pracy zwolnieni. Jest przy nas nie po to, by nas sądzić i rozliczać, nagradzać czy potępiać, ale by kochać, by pokazać nam lepszy plan naszego życia. Plan Boga roztropnej miłości.

 

Ta miłość jest sprawiedliwa. Jeśli zagłuszamy Jej głos, świadomie wybierając łatwe i dostępne rozwiązania, być może uśmierzymy na krótko ból porażki, ale problemu nie rozwiążemy. Bóg chce dla nas dobra, ale często niezbędna jest do tego święta katastrofa. Pytanie, czy chcesz na nią czekać?

 

Moja droga

 

Co więc konkretnie mamy robić? Robić swoje. To wszystko. Masz sesję - daj z siebie sto procent, by się do niej przygotować. Pan Bóg będzie Ci towarzyszył, jeśli Mu pozwolisz. Masz za dużo obowiązków - zastanów się, czy rzeczywiście wszystkie są Twoimi obowiązkami. Nie bój się robić cięć, odważ się na zmiany. Nawet jeśli popełnisz błąd. Przeżyj ten czas, ale z Nim. Nie bój się popełniać błędów, lecz odważ się wpuścić w nie Pana Boga. Po co? Aby - zgodnie z treścią psalmu mógł "zamienić w taniec, twój żałobny lament."

 

W tym wszystkim musimy pamiętać o jednym. O pokorze. Nie tylko ze względu na Papieża Franciszka, który swój pontyfikat niejako rozpoczął od ukłonu w jej stronę, ale ze względu na samego Jezusa. Przez cały czas głoszenia Słowa Ojca mówił On tłumom: "Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelią nie jest wymysłem ludzkim."

 

Nie próbujmy reformować Pana Boga. Nie da się wydłużyć doby, choćby wszystkie światowe rządy umówiły się, że trwa ona 48 godzin. Można jednak - żyjąc zgodnie z wolą dobrego Ojca - być ponad tym wszystkim. Tak jak nie da się osiągnąć poczucia spełnienia żyjąc tylko dla siebie - nie dostrzegając wokół drugiego człowieka, tak nie da się wyjść spod kreski bez Pana Boga. OK., można próbować to robić, oszukując siebie i innych, ale tylko z Nim da się podnieść, nawet kilka razy w ciągu dnia. Wstać, otrzeć z kolan piach i ruszyć dalej. Robić swoje.

 

Studentom życzę dużo błogosławieństwa i powodzenia w sesjach egzaminacyjnych!

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.9

Liczba głosów:

42

 

 

Komentarze użytkowników (10)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~student 11:10:20 | 2014-06-16
Wybacz Panie - mam sesję <? Jak to? Ratuj Panie, sesja! :D

Oceń 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Olga 10:13:03 | 2014-06-16
Dziękuję za ten artykuł. Dużo mi wyjaśnił.
Zmykam się uczyć. Pozdrawiam wszytskich!

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Krzysztof Kołacz 00:21:23 | 2013-06-15
Drogi "nieudacznkiu" (choć to określenie na pewno w ogóle do Ciebie nie pasuje). Niemożliwe, że wszystko idzie nie tak jak trzeba. Na pewno jest coś "pomiędzy". I w to też warto włożyć całe serce. Pozwól Bogu działać. I dziękuj za najmniejsze dobro. Wtedy zaczniesz go więcej dostrzegać w swoim życiu.

Krzysiu - wydrukuję sobie ten artykuł i będę czytać przed każdym egzaminem! Dostałam 5! :) 
Zadziwiające jak jeden artykuł może kompletnie zmienić myślenie... Dzięki! ;-)

... Cieszę się, z Waszych słów. Mam nadzieję, że dobry Ojciec jeszcze coś zechce przez ręce moje przekazać. ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Katarzyna 19:59:52 | 2013-06-14
Drogi "nieudacznkiu" (choć to określenie na pewno w ogóle do Ciebie nie pasuje). Niemożliwe, że wszystko idzie nie tak jak trzeba. Na pewno jest coś "pomiędzy". I w to też warto włożyć całe serce. Pozwól Bogu działać. I dziękuj za najmniejsze dobro. Wtedy zaczniesz go więcej dostrzegać w swoim życiu.

Krzysiu - wydrukuję sobie ten artykuł i będę czytać przed każdym egzaminem! Dostałam 5! :) 
Zadziwiające jak jeden artykuł może kompletnie zmienić myślenie... Dzięki! ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Nieudacznik_życiowy 17:39:26 | 2013-06-14
Sinusoida? A co, jeśli pasmo porażek jest linią prostą?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Katarzyna 21:02:34 | 2013-06-13
Krzysiu! Teraz to Ci jeszcze bardziej dziękuję! Dwa zdania napiszesz i od razu bardziej się chce wszystkiego! :-)
Tobie życzę zdanej sesji!

A Tobie Aniu dziękuję za propozycje do poczytania! :-)

To zmykam się uczyć! 

Z Panem Bogiem!
Kasia 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Aquila 19:21:27 | 2013-06-13

W końcu to właśnie porażki dają nam najwięcej inspiracji i siły do działania.


...

To czemu kolejna z nich, zupełnie już mi podcina nie tylko skrzydła ale także nogi...? :(

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ania 16:26:07 | 2013-06-13
o duchowości ignacjańskiej? to może Stanisław Biel SJ "Jak modlić się w codzienności", Józef Augustyn SJ "Kwadrans szczerości" i różne inne tych autorów :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Krzysztof Kołacz 14:13:05 | 2013-06-13
Dziękuję Krzysztofie za ten artykuł! Weszłam tutaj, żeby go przeczytać i trochę mi lepiej. Jeszcze przed chwilą miałam wyrzucić moje notatki przez balkon. Jutro egzamin, a ja dalej nic nie umiem. Może to ma być ta moja "święta katastrofa"... 

Lubię to Twoje pisanie! Prosto, krótko, dosadnie i bardzo profesjonalnie i z pasją. Jak prawdziwy Banita! Dzięki! :-)

PS Ostatnio często się napotykam na różne wzmianki o duchowości ignacjańskiej. Zaciekawiło mnie to. I tutaj moje pytanie. Co mogę przeczytać, by się czegoś więcej o tym dowiedzieć? Wiem, że jest tego pewnie multum, ale chcę coś dobrego. Może ktoś zna coś godnego polecenia?


... Bardzo się cieszę. :-) Myślę, że jeśli już dojdzie do tego, że nie zdasz, to z pewnością ma to szansę być podwaliną sporego sukcesu. W końcu to właśnie porażki dają nam najwięcej inspiracji i siły do działania.

Z Panem Bogiem,
Krzyś.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Katarzyna 12:20:40 | 2013-06-13
Dziękuję Krzysztofie za ten artykuł! Weszłam tutaj, żeby go przeczytać i trochę mi lepiej. Jeszcze przed chwilą miałam wyrzucić moje notatki przez balkon. Jutro egzamin, a ja dalej nic nie umiem. Może to ma być ta moja "święta katastrofa"... 

Lubię to Twoje pisanie! Prosto, krótko, dosadnie i bardzo profesjonalnie i z pasją. Jak prawdziwy Banita! Dzięki! :-)

PS Ostatnio często się napotykam na różne wzmianki o duchowości ignacjańskiej. Zaciekawiło mnie to. I tutaj moje pytanie. Co mogę przeczytać, by się czegoś więcej o tym dowiedzieć? Wiem, że jest tego pewnie multum, ale chcę coś dobrego. Może ktoś zna coś godnego polecenia?

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook