Małżeństwo w kryzysie

Przewodnik Katolicki
(fot. sxc.hu)

To, co proponuje Kościół w obliczu kryzysów małżeńskich, wynika z nauczania Jezusa, który w każdej sytuacji wskazuje rozwiązania prawdziwe, a nie rozwiązania łatwe. 

 

Złu zapobiega się poprzez dobro


Człowiek może być pogodny i szczęśliwy nawet wtedy, gdy kocha kogoś, przez kogo nie jest kochany, pod warunkiem jednak, że tym kimś nie jest małżonek. Największe cierpienie wiąże się z kryzysem małżeńskim, a w konsekwencji z cierpieniem małżonków, rodziców i dzieci. To właśnie dlatego ogromnie ważna jest znajomość zasad zapobiegania takiemu kryzysowi i znajomość zasad postępowania wtedy, gdy komuś przychodzi się z takim kryzysem zmierzyć. Najlepszym sposobem zapobiegania kryzysom małżeńskim jest solidne przygotowanie do ślubu. Zaczyna się ono już w dzieciństwie, gdy dzieci obserwują postawę swoich rodziców. Dom rodzinny to pierwszy kurs przedmałżeński dla dzieci i młodzieży.  Początkiem bezpośredniego przygotowania do ślubu jest zwykle zakochanie, które oznacza intensywne, emocjonalne zauroczenie osobą drugiej płci. Jeśli to zauroczenie okazuje się obustronne, to chłopak i dziewczyna pragną być odtąd ze sobą na zawsze. Samo zakochanie nie jest jeszcze podstawą do zawarcia małżeństwa. Zakochać się potrafią już dzieci w przedszkolu. Narzeczeni nie ślubują sobie zakochania, lecz miłość.

 

A jeśli kryzys już nadejdzie…


Małżonek zaczyna łamać przysięgę małżeńską wtedy, gdy przestaje okazywać miłość. W tej sytuacji rolą współmałżonka jest mówienie prawdy i mobilizowanie męża czy żony do wiernego wypełniania złożonej przysięgi. Jeśli mimo to błądzący brnie w kryzys, wtedy krzywdzony małżonek ma prawo do obrony przed krzywdzicielem. Radykalnym zranieniem miłości między małżonkami jest zdrada małżeńska. Jeśli ktoś uległ takiej słabości, ma dwie możliwości: nawrócić się albo brnąć w złu i krzywdzić coraz większy krąg ludzi. W skrajnych przypadkach Kościół daje prawo do separacji małżeńskiej, według zasady: to, że kocham ciebie, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził.


Jeśli małżonek dopuścił się zdrady, to jedyną dojrzałą reakcją na własny błąd jest odejście od kochanki/kochanka i powrót do małżonka z jeszcze większą miłością niż przed kryzysem. Popatrzmy na typowy przykład. Oto mąż zdradza żonę i ma nieślubne dziecko. Nawrócenie polega wtedy na zerwaniu więzi z kochanką i na powrocie do żony oraz dzieci. Taka postawa stwarza szansę na to, że skrzywdzona żona stopniowo odzyska zaufanie do męża i upewni się, że on rzeczywiście teraz kocha ją bardziej niż przed zdradą. Natomiast kobieta, która zgodziła się na współżycie z żonatym mężczyzną, zgodziła się w konsekwencji na to, że może stać się kiedyś matką samotnie wychowującą dziecko.


Jaka troska o nieślubne dzieci?


Co powinien uczynić wychodzący z kryzysu mąż i ojciec, który ma nieślubne potomstwo? Otóż jedyne rozwiązanie, zgodne z zasadami Ewangelii, polega na tym, że płaci on uczciwej wysokości alimenty na nieślubne dziecko, lecz wychowanie dziecka pozostawia w rękach matki. Pewien mężczyzna opowiadał mi o tym, że znalazł się w takiej właśnie sytuacji i postąpił zgodnie z powyższymi zasadami.


Teraz jednak w kilka lat po zakończeniu romansu, ma wyrzuty sumienia i dlatego postanowił pomóc swojej dawnej kochance - zachowując teraz wobec niej całkowity dystans - w wychowywaniu syna, który wchodzi w wiek szkolny. Wyjaśniłem memu rozmówcy, że jest to błąd z kilku powodów. Po pierwsze, dlatego że znowu zacznie ogromnie cierpieć jego żona, a także jego ślubne dzieci. Po drugie, kochanka zacznie walczyć o niego i prowokować go do ponownego romansu. Po trzecie, spotykając się z nieślubnym synem raz w tygodniu, będzie go raczej rozpieszczał, niż wychowywał. Po czwarte, dla syna jest lepiej, gdy samotnie wychowuje go matka, niż gdy widzi, że jego rodzice czasem się ze sobą spotykają, ale nie okazują sobie miłości ani czułości.


Mężczyzna wsłuchiwał się uważnie w te argumenty i po namyśle powiedział, że mam dużo racji, lecz on mimo wszystko spróbuje pomóc synowi. Po kilku miesiącach mój rozmówca zadzwonił i powiedział, że stało się to, co przewidywałem: jego żona i ślubne dzieci zaczęli jeszcze bardziej cierpieć niż w okresie, gdy miał romans. Dawna kochanka zaczęła o niego walczyć i wysyłać do jego żony listy, w których triumfująco oznajmiała, że to ona wygrała. Z kolei on sam przekonał się o tym, że spotkania z synem to rzeczywiście tylko rozpieszczanie dziecka. W tej sytuacji uznał swój błąd i wycofał się z tego podwójnego życia.


Nie ma rozwiązań bezbolesnych


Jeśli dochodzi do zdrady małżeńskiej i gdy z takich związków na świat przychodzą dzieci, to optymalną reakcją na taką sytuację jest radykalne nawrócenie obydwu osób, które dopuściły się zdrady i postępowanie odtąd zgodnie z zasadami Ewangelii. Oznacza to, że każda ze stron powraca do swego małżonka czy poprzedniego stanu życiowego i żyje w czystości. Najbardziej skomplikowana sytuacja ma miejsce wtedy, gdy zdrady dopuszczają się dwie osoby, z których każda zawarła już małżeństwo sakramentalne. Jeśli z takiego związku rodzą się dzieci, to optymalne jest zamieszkanie potomstwa u tego z rodziców, którego współmałżonek się na to zgadza. Jeśli żaden ze zdradzonych małżonków nie wyraża na to zgody, to taką sytuację należy przeanalizować indywidualnie, najlepiej z pomocą duszpasterza, gdyż nie istnieją ogólne normy w odniesieniu do sytuacji wyjątkowych i szczególnie trudnych. W każdym przypadku można rozważyć oddanie dziecka do adopcji.


Być wiernym złożonej przysiędze miłości


Jak reagować wtedy, gdy jedno z małżonków definitywnie porzuca współmałżonka i dzieci, decydując się na niesakramentalny związek z kimś innym? W tej sytuacji jedynym zgodnym z Ewangelią rozwiązaniem jest zachowanie wierności własnej przysiędze i solidne wychowywanie dzieci. Jedna z kobiet, która znajduje się od ponad dziesięciu lat w takiej sytuacji, powiedziała mi z poczuciem własnej godności: mam kilkoro dzieci i żadnego kochanka. Niektórzy twierdzą, że wtedy, gdy Kościół stawia tak twarde zasady, przeszkadza opuszczonemu małżonkowi w doświadczeniu nowego szczęścia z jakąś inną osobą. W rzeczywistości Kościół w niczym nie przeszkadza, lecz chroni skrzywdzonego małżonka przed naiwnością i szukaniem "szczęścia" na skróty. Dojrzały człowiek potrafi ponosić konsekwencje swoich decyzji. Także wtedy, gdy z perspektywy czasu odkrywa, że decyzje te były przedwczesne czy błędne. Obowiązuje tu zasada: jeśli krzywdzi mnie ktoś, komu ślubowałem miłość i kto mi ślubował miłość, to mam prawo bronić się do separacji włącznie, ale nie mam prawa łamać mojej własnej przysięgi miłości.


Nowy towarzysz życia?


Jedna ze studentek opowiedziała mi o tym, że jej mama po ponad 20 latach małżeństwa odeszła od męża alkoholika, a teraz spotkała szlachetnego i kochającego mężczyznę. Córka zachęca w tej sytuacji swą matkę do związania się z tym mężczyzną ślubem cywilnym, bo wtedy będzie znów szczęśliwa. Wyjaśniłem studentce, że trudno mi wyobrazić sobie 50-letniego "szlachetnego i kochającego mężczyznę", który nie ma jeszcze żony i dzieci. Łatwiej mi uwierzyć w to, że ów mężczyzna sprawia tak dobre wrażenie, niż w to, że naprawdę jest tak dojrzały. Jeśli natomiast rzeczywiście jest szlachetny i kocha, to on nie zgodzi się na ślub, gdyż nie doprowadzi do sytuacji, w której pokochana przez niego kobieta łamie własną przysięgę miłości. Będzie tę kobietę na różne sposoby wspierał, lecz nie będzie udawał jej męża. Małżeństwo nie jest przecież jedyną formą miłości i wsparcia między mężczyzną a kobietą.


Związki niesakramentalne


Jak powinny postąpić osoby, które opuściły małżonka i dzieci, a następnie zdecydowały się na zawarcie niesakramentalnego związku z inną osobą, a teraz uznały swój błąd i pragną być blisko Jezusa i Jego Kościoła. W takiej sytuacji optymalnym rozwiązaniem jest powrót obojga tych osób do swoich małżonków. Taki powrót jest konieczny także wtedy, gdy w niesakramentalnym związku są dzieci lub gdy niesakramentalny partner potrzebuje opieki. Najpierw bowiem człowiek jest odpowiedzialny za swojego małżonka. Ludzie, którzy pozostają w związkach niesakramentalnych, zachowują prawo do opieki duszpasterskiej ze strony Kościoła. Dobrą rzeczą jest, gdy włączają się w jakiś ruch formacyjny w swojej parafii czy okolicy. Z drugiej strony osoby żyjące w związkach niesakramentalnych powinny sobie uświadomić, że w którejś fazie życia w bardzo istotnej kwestii nie posłuchali Jezusa i że przyjmują na siebie konsekwencje tamtego błędu i grzechu. Powinny też uznać, że przyjmowanie Komunii św. w ich obecnej sytuacji byłoby znakiem wewnętrznie sprzecznym, gdyż postępują niezgodnie z wolą Jezusa.


Jeśli osoby żyjące w związku niesakramentalnym dojrzeją duchowo do tego, by nie udawać małżeństwa i nie współżyć seksualnie, to taka decyzja wydaje największe owoce wtedy, gdy jest podejmowana nie ze strachu przed grzechem czy karą, lecz z miłości do Boga i z pragnienia świętości. Jednak nawet wtedy, gdyby on i ona już nie współżyli seksualnie, to nadal nie dochowują wierności przysiędze małżeńskiej i nie wspierają małżonka, któremu ślubowali miłość aż do śmierci. Nie pretendują do bycia w centrum uwagi, nie aspirują do podejmowania funkcji liturgicznych, nie zgłaszają swojej kandydatury do rad parafialnych. Przypominają natomiast księżom o tym, że najpierw powinni oni organizować grupy formacyjne i różne formy wsparcia dla opuszczonych małżonków, którzy pozostają wierni złożonej przysiędze małżeńskiej i żyją w czystości.     

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.27

Liczba głosów:

361

 

 

Komentarze użytkowników (609)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

rodzinnydoradca 13:05:34 | 2015-10-12
Dobre narzędzie do rozwoju dialogu, również w sytuacjach kryzysowych:
Karta rozmowy małżeńskiej (patrz - w google). Gdyby małżonkowie umieli ze sobą rozmawiać, to wiele sytuacji by się nie zagmatwało. A nawet gdy już się zagmatwały, to dobrze nauczyć się rozmawiać, żeby je wyprowadzić na prostą. Potężna większość problemów w małżeństwie ma swoje źródło w braku rozmowy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Natalia 14:05:44 | 2015-01-08
Witam!
Nazywam się Natalia i wraz z moimi koleżankami – Kasią i Magdą, studiujemy kulturoznawstwo w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Prowadzimy badania dotyczące portali społecznościowych, skierowanych do ludzi wierzących. Serdecznie zapraszamy do wypełnienia krótkiej ankiety, która pomoże nam w pełni zagłębić się w temat  Jeśli są osoby zainteresowane wynikami naszego badania, to w ankiecie będzie miejsce na podanie adresu mailowego, na który chętnie wyślemy sporządzony przez nas raport na podstawie poniższej ankiety.
https://noely1.typeform.com/to/dRnWYa

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~chory układ 11:38:31 | 2013-11-26
nie uchroniło to przed rozpadem, ale po 2 latach ... nastąpiło nieoczekiwane "nawrócenie" i powrót "marnotrawnego".
Dziś są razem i miło na nich patrzeć, bo przeżywają drugą młodość i miłość.

...
O Matko, przyjąć niewiernego z całym bagazem syfów jakimi się zaraził po 2 latach szlajania się z kochankami? Masz odwagę, kobieto (albo amnezję)

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~EqiPshsdOXuIVk 10:06:40 | 2013-11-26
3sdDwT <a href="http://esgfhiedhlhw.com/">esgfhiedhlhw</a>, gsdcmfgbidrb, [link=http://fiaqmdufzmni.com/]fiaqmdufzmni[/link], http://elpzqyewtrgm.com/

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Moses 05:10:41 | 2013-08-12
Nowy, wieloskładnikowy pokarm marki Jesus Bentos Tropical przeznaczony do codziennego karmienia ryb karpiowatych, w tym złotych rybek i karpi KOI, hodowanych w oczkach ogrodowych. Ma postać pływającego granulatu, co ułatwia obserwację żerujących ryb oraz pozwala usunąć nadmiar pokarmu w razie podania zbyt dużej porcji. Połączenie trzech rodzajów pływających granulatów w formie kuleczek: wybarwiających, wieloskładnikowych i roślinnych, gwarantuje różnorodną dietę, która zaspokaja potrzeby pokarmowe ryb karpiowatych. Obniżona zawartość fosforu zmniejsza dopływ tego pierwiastka do oczka wodnego wraz z pokarmem, redukując w ten sposób ryzyko zakwitu glonów.

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~świadectwa 08:54:02 | 2013-06-19
http://www.mobi.sychar.org/page_13.php

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~świadectwo od Anez 08:50:58 | 2013-06-19
A ja znam przypadek, spoza forum, gdzie wytrwałość i upór przyniosły dobry rezultat. Odmowa rozwodu przez jedną ze stron (powody podobne jak przytoczyłeś, tj. chęć ratowania, trawania) bardzo wręcz rozsierdziły drugą stronę, bo nie udało się najłatwiejsze rozwiązanie "za zgodą obu stron". Padło wiele przykrego. I nie uchroniło to przed rozpadem, ale po 2 latach ... nastąpiło nieoczekiwane "nawrócenie" i powrót "marnotrawnego".
Dziś są razem i miło na nich patrzeć, bo przeżywają drugą młodość i miłość.
Nie działo się to ot tak sobie. Poskutkowały wytrwałe modlitwy (wielu ludzi)
i wierność sakramentowi strony porzuconej.
U Boga nie ma rzeczy niemozliwych. A może małżonek czasem musi odejść, by się przekonać, że popełnia błąd.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Celina 03:44:12 | 2013-06-19
Bezpośrednim impulsem do spisania myśli na temat ojcostwa był list
Włodzimierza Fijałkowskiego - Wielkiego, choć niezwykle skromnego Profesora,
W Polskiej Szkole Rodzenia, członkiem Papieskiej Akademii Życia, autorem wielu
pięknych książek, nestorem prawdziwych ginekologów i położników polskich - jest Jacek Pulikowski. Profesor Pulikowski jest jednym z tych, którzy zarazili moją dziwkę i sukę rozwiązła kiłą. A poza tym: będą to już nie moje problemy, a nasze orgazmy nie. To oczekiwanie spaghetti potwora prosi go, aby pozwolił Lucyferowi związać się z kobietą, którą obdarzył tak wielkim uczuciem. Minęło sporo czasu za nim aniołom udało się przekonać Stwórcę. Niestety jego decyzja nie była taka, jakiej można się było spodziewać. Oto bowiem Bóg postna retrospekcjach. Te ostatnie zaś prowadzą czytelnika nie tylko do czasów Starożytnego Egiptu, ale także do innych okresów historycznych, przedstawiając owe czasy z dużą skrupulatnością i dbałością o historyczne szczegóły. anowił, że Lucyfer owszem aszych wspólnych problemów w tej dziedzinie; będzie towymagało trochę pracy, trochę czasu, trochę wysiłku i trochę pokory pewnierównież, ale po jakimś czasie będzie lepiej, coraz lepiej... To oczekiwanie sięspełni. Natomiast oczekiwaniemnie ideą obrony poczętego życia, propagowania naturalnego stylu życia wyrażającego się m.in.: naturalnym planowaniem poczęć, naturalnym rodzeniem i karmieniem. Te idee, jak i wyznawana wspólnie katolicka hierarchia wartości zbliżyły nas tak bardzo, że Mistrz i Nauczyciel zechciał zaprzyjaźnić się z naszą rodziną. Ta długoletnia już przyjaźń wywarła na Lucyferze, która mówi, że na początku istnienia świata zakochał się on w pewnej kobiecie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~1000 % - TAK ! 08:30:07 | 2013-06-14
Nawiązując do wcześniejszego wpisu – cały czas czytając masę wypowiedzi, słuchając kilkunastu homilii odnoszę wrażenie, ze największym problemem współczesnego katolika jest kryzys tożsamości.
Kim jest ochrzczony i bierzmowany, bo przecież takim jest każdy współczesny małżonek, katolik?

Bo tu trzeba zacząć tak naprawdę dyskusję. Zajmujemy się od kilkunastu tygodni jednym, ważnym problemem. Rozwodem.

Tysiące argumentów, tylko czy my naprawdę rozmawiamy o osobach powołanych do świętości, do powszechnego kapłaństwa? Przecież nikt katolików nie zwolnił z ich powołania, a co się wyprawia?

Dyskusja o wyższości trwania w grzechu nad łaską Sakramentów, usprawiedliwianie grzeszników poza uznanym w Kościele od wieków usprawiedliwianiem przez Sakrament Pokuty i Pojednania. Odrzucanie Sakramentu, w którym objawia się w pełni Miłosierdzie poprzez prywatne opinie na temat Miłosierdzia.

Na końcu wprowadzanie totalnego bałaganu ze słowami miłość i małżeństwo. Słowami jasno zdefiniowanymi i w Biblii i w Tradycji.

Zamiast dyskusji, jak my, katolicy mamy w XXI wieku iść i głosić poganom Słowo, rozlewanie łez, bo rzekomo jedni katolicy odrzucają drugich.
Zamiast życia mocą danych nam Darów Ducha Świętego użalanie się nad sobą, nad swoimi słabościami i twierdzenie na granicy herezji, że są takie grzechy, w których człowiek musi trwać.

Podyskutujmy wreszcie o katolikach. Podyskutujmy wreszcie o mocy Sakramentu Małżeństwa, która nie jest mocą człowieka, lecz Łaską danę człowiekowi, aby wytrwał w jedności małżeńskiej wbrew pokusom i przeciwnością. Bo Pan nie stawia nigdy przed człowiekiem zadania niemożliwego do zrealizowania. Małżeństwo "może się nie udać" wyłącznie, kiedy człowiek straci wiarę w Boga i w Jego Łaskę.
Podyskutujmy wreszcie o naszym powołaniu do swiętości w małżeństwie.

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~krakow.sercanie.pl 08:15:42 | 2013-06-14
Akt intronizacji Najśw. Serca Jezusa w rodzinie!

Najśw. Serce Jezusa, Zbawco nasz. • Wiemy, że chcesz utwierdzić Królestwo świętej miłości na ziemi. • Chcesz dokonać tego przez rodziny, • które wprowadzą Cię do domów swoich • i zechcą kierować się Twoim Boskim Prawem. • Do rodzin tych i my, należeć chcemy. • Ciebie, Boże, Serce - Miłości Odwieczna, • uznajemy na zawsze głową naszej rodziny. • Poddajemy Twemu panowaniu nasz umysł przez żywą wiarę; • poddajemy wolę przez zachowanie Twoich Przykazań.

Królestwo Boże w nas jest. • Przyrzekamy więc strzec łaski uświęcającej • i jednoczyć się z Tobą w częstej Komunii św. • Dołożymy też wszelkich starań, • aby kraj nasz był prawdziwie Twoim i Twojej Matki Królestwem. • Postanawiamy walczyć z grzechem, • bronić nierozerwalności małżeństwa, • strzec życia nienarodzonych, • dbać skutecznie o pełne wychowanie religijne młodzieży • i walczyć z wadami naszymi, • głównie z pijaństwem, • nieczystością i nieposzanowaniem dnia świętego. • Bądź dobry Jezu, Królem naszej rodziny • i zjednoczeniem naszych serc. • Bądź z nami w pracy odpoczynku. • Dziel z nami dolę i niedolę. • Spraw, aby kiedyś cała nasza rodzina • na zawsze zjednoczona z Tobą, • chwaliła w niebie Twoją miłość i miłosierdzie. • Ten akt dobrowolnego oddania się Tobie • ofiarujemy, przez ręce Matki Twej Niepokalanej Maryi • i przybranego Ojca Twego św. Józefa. • Amen. • Najświętsze Serce Jezusa, • przyjdź królestwo Twoje.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook