Kościół na świecie w 2012 roku

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Rok Wiary, nowa ewangelizacja, przesłanie do narodów Polski i Rosji - jaki był mijający rok dla Kościoła na świecie - analiza Janusza Poniewierskiego.

 

Benedykt XVI, który obchodził w tym roku 85. urodziny i jest najstarszym papieżem od czasu Leona XIII, nie spoczywa na laurach i nie ogranicza się do sprawdzonych sposobów funkcjonowania Kościoła, ale szuka nowych dróg ewangelizacji. Kościół bowiem - czytamy w liście apostolskim Porta fidei - "musi tak jak Chrystus wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni ku przestrzeni życia, ku przyjaźni z Synem Bożym".

 

Pragnienie, żebyśmy wszyscy przeżyli prawdziwe - owocujące nawróceniem - spotkanie z Jezusem i żebyśmy doświadczyli "siły i piękna" (oraz radości!) wiary, to najgłębszy powód proklamacji Roku Wiary. Nie jest przypadkiem, że do jego inauguracji doszło 11 października - tego dnia przypadała przecież 50. rocznica otwarcia II Soboru Watykańskiego (oraz 20. rocznica publikacji Katechizmu Kościoła Katolickiego), który był i wciąż jeszcze jest szansą na znalezienie nowego języka, jakim należy dziś przekazywać światu Ewangelię. Wbrew krytykom Vaticanum II we wspomnianym liście Papież powtórzył słowa Jana Pawła II, że Sobór "został nam dany jako niezawodna busola wskazująca nam drogę w [XXI] stuleciu", od siebie zaś dodał, iż "może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą (…) odnowie Kościoła" (o ile tylko soborowe nauczanie jest odczytywane "w świetle prawidłowej hermeneutyki").

 

Ewangelizacji - zwanej dziś "nową", m.in. ze względu na próbę dotarcia do osób, które już kiedyś czuły więź z Kościołem - poświęcony był również obradujący od 7 do 28 października w Rzymie Synod Biskupów. Dzięki świadectwom, składanym przez jego uczestników pochodzących z różnych części świata, stał się on, zdaniem Benedykta XVI, jakby "zwierciadłem Kościoła powszechnego: z jego cierpieniami, zagrożeniami, niebezpieczeństwami", ale i "radościami i doświadczeniami obecności Boga, także w trudnych sytuacjach". Był to też dla Kościoła "rachunek sumienia": ze sposobu głoszenia Ewangelii współczesnemu światu. Głoszenia, które musi być poprzedzone słuchaniem. Jak napisano w Orędziu przyjętym przez ojców Synodu: "Kościół ma usiąść u boku ludzi naszych czasów, jak Chrystus przy Samarytance, żeby ich wysłuchać i towarzyszyć im w poszukiwaniu Boga". W tym kontekście warto odnotować wypowiedź generała jezuitów ks. Adolfa Nicolása, ubolewającego, że na Synodzie nie można było usłyszeć głosu świeckich (zwłaszcza tych, którzy są z różnych powodów do Kościoła nieprzekonani). Mówiąc to, zwierzchnik Towarzystwa Jezusowego przytoczył słowa Steve’a Jobsa, iż "bardziej warto słuchać klientów niż producentów". A przecież na Synodzie - dodał - "byliśmy wszyscy «producentami»".

Zapis obrad Synodu Biskupów stanie się, bez wątpienia, ważną pomocą dla Papieża, który w przyszłości opracuje na tej podstawie adhortację poświęconą nowej ewangelizacji. Tymczasem jednak, w listopadzie, ukazał się trzeci i ostatni tom (a właściwie część wstępna, dotycząca Ewangelii dzieciństwa) napisanej przez Ojca Świętego trylogii na temat życia Jezusa. Publikacja ta była od dawna zapowiadana i nie wzbudziła w związku z tym medialnej sensacji. Inaczej niż obecność Benedykta XVI na Twitterze. Papież pojawił się tam 12 grudnia i już po pięciu dniach liczba obserwujących jego tweety przekroczyła dwa miliony. To zainteresowanie utwierdziło go zapewne w postrzeganiu internetu jako narzędzia ewangelizacji. Jak powiedział ks. Antonio Spadaro, redaktor naczelny dwutygodnika "La Civiltà Cattolica", "obecność Papieża na Twitterze jest całkiem normalna, tak jak wcześniej zaistniał on w radiu". I dalej: "Współczesny człowiek żyje także w sieci. Można się z tym zgadzać albo nie, można być z tego mniej czy bardziej zadowolonym, ale tak naprawdę Kościół jest wezwany do bycia tam, gdzie są ludzie".

 

Oczywiście, Benedykt XVI, wykorzystując możliwości, jakie daje mu internet, nie zrezygnował z pielgrzymek w tzw. realu. W tym roku odbyły się zatem dwie papieskie podróże zagraniczne: do Meksyku i na Kubę (23-28 marca) oraz do Libanu (14-16 września), a także kilka podróży na terenie Włoch, m.in. do Mediolanu, gdzie (w czerwcu) Papież wziął udział w VII Światowym Spotkaniu Rodzin. Do wydarzenia tego nawiązał pół roku później w przedświątecznym przemówieniu do Kurii Rzymskiej. A właściwie: znakomitym wykładzie z podstaw antropologii filozoficznej i apologii człowieka, pojętego jako całość duchowo-cielesna (a nie np. dusza uwięziona w ciele) i od samego początku istniejącego jako mężczyzna lub kobieta.

 

Drugim tematem przemówienia, skierowanego do watykańskich kurialistów, był dialog międzyreligijny, którego celem powinno być - według Benedykta XVI - nie tylko wzajemne zrozumienie, ale także zbliżanie się do prawdy. Co ważne, cały ten tekst przenika wezwanie do ufności w nawiązywaniu przez wierzących (!) chrześcijan dialogu międzyreligijnego. "To, że jesteśmy wewnętrznie wspierani ręką Chrystusa - powiada Papież - czyni nas wolnymi i jednocześnie bezpiecznymi. Wolnymi: bo jeśli jesteśmy przez Niego wspierani, możemy wejść w każdy dialog otwarcie i bez strachu. Bezpieczni, bo On nas nie opuszcza, o ile my sami się od Niego nie odłączymy".

 

Problematyka dialogu międzyreligijnego i ekumenicznego przenikała pielgrzymkę Benedykta XVI do Libanu - kraju reprezentującego tu cały Bliski Wschód (w tym pogrążoną w wojnie domowej Syrię). To właśnie w Libanie Papież podpisał adhortację apostolską Ecclesia in Medio Oriente i po raz kolejny napiętnował "fundamentalizm, będący zawsze zafałszowaniem religii". Jako znak nadziei dla mieszkających w tym regionie wyznawców Chrystusa potraktowano ciepłe przyjęcie Biskupa Rzymu przez muzułmanów, a zwłaszcza wyrażoną przez muftiego sunnitów Mohammeda Raszida Kabbaniego akceptację obecności chrześcijan na Bliskim Wschodzie: "Gdyby ich zabrakło, czulibyśmy się zubożeni. Rozumiemy, że to właśnie chrześcijanie, ich obecność i zgodne z nimi współistnienie zapewniają bogactwo wielokulturowości tego regionu". 

 

Z kolei podróż do Meksyku i na Kubę niosła przede wszystkim przesłanie nadziei dla osób i społeczeństw. I tak: w Meksyku Papież wezwał m.in. do przeciwstawienia się wojnie narkotykowej i zorganizowanej przestępczości oraz do solidarności z ubogimi i wykluczonymi, na Kubie zaś zaapelował o zapewnienie wszystkim wolności religijnej. W tym ostatnim kraju nie doszło, niestety, do spotkania z dysydentami.

 

Komentując najważniejsze wydarzenia religijne 2012 roku, nie sposób pominąć na koniec ogłoszenia dwojga nowych doktorów Kościoła: św. Jana z Ávili (XVI w.) - mistyka, kaznodziei i teologa, oraz oficjalnie uznanej w tym roku przez Kościół za świętą Hildegardy z Bingen (XII w.) - wizjonerki, kompozytorki, osoby zasłużonej dla rozwoju medycyny (zwłaszcza tzw. medycyny naturalnej). Ten drugi doktorat odbił się w świecie szerokim echem, bowiem Hildegardę można nazwać rzeczniczką praw kobiet w Kościele.

 

Sporo kłopotów i cierpienia z powodu nadużytego zaufania przysporzyły Ojcu Świętemu − określone przez media mianem vatileaks − "przeciek" i upublicznienie poufnych dokumentów watykańskich. W wyniku śledztwa aresztowano papieskiego kamerdynera Paola Gabriele, sądzonego następnie w Watykanie, skazanego na 1,5 roku pozbawienia wolności i osadzonego w watykańskim więzieniu (!). Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Gabriele został jednakże przez Papieża ułaskawiony.

 

Odnotujmy na koniec, że w roku 2012 doszło do kilku przełomowych wydarzeń ekumenicznych. Takich na przykład jak ogłoszenie przez Serbski Kościół Prawosławny i katolicki Episkopat Chorwacji komunikatu na temat "gojenia ran" spowodowanych przez wojnę serbsko-chorwacką (1991-1995) czy też pierwsza w dziejach wizyta patriarchy Moskwy Cyryla I w Polsce oraz przyjęcie - przez rosyjską Cerkiew i polski Kościół rzymskokatolicki - wspólnego przesłana do narodów Polski i Rosji (17 sierpnia). Wagi tego orędzia nie sposób, moim zdaniem, przesłonić zasadnymi skądinąd pytaniami o brak w owym tekście historycznych konkretów; o wiarygodność i rzeczywistą reprezentatywność jednego z sygnatariuszy; o poczucie nierównomierności wyrządzonych sobie nawzajem krzywd; o możliwość instrumentalizacji porozumienia przez polityków etc. Rozumiem te pytania i wątpliwości (co nie znaczy, że je wszystkie i w jednakowym stopniu podzielam), niemniej ważniejsze od nich są dla mnie zacytowane w dokumencie słowa Pisma o Bogu, który "w Chrystusie jedna ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania".

 

Tak właśnie - w perspektywie Ewangelii - odczytuję słowa orędzia o potrzebie przezwyciężenia uprzedzeń i nieporozumień, wybaczenia krzywd. I o wspólnym marzeniu, "aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

6

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~antyanna 01:04:47 | 2013-01-01
To czytaj Nasz Dziennik i daj innymi pożyć....

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anna 19:59:36 | 2012-12-31
Jeżeli chodzi o Kościół to chyba znacznie lepiej poczytać analizy rzecznika KEP albo abp. Zygmunta Zimowskiego z Watykanu (strona Naszego Dziennika)

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?