Czy Kościół może się angażować w politykę?

Ciągle stawiane jest pytanie: czy Kościół posiada jakiekolwiek uprawnienia do zajmowania się sprawami gospodarczo-społecznymi? Czy w ogóle ma prawo mieszać się do dziedzin, które go właściwie nie dotyczą?

 

Pierwsze stanowisko głosi, że Kościół powinien się ograniczyć do realizowania zadań duszpasterskich: głosić Ewangelię, sprawować Mszę świętą, udzielać sakramentów oraz troszczyć się o rodziny i osoby, znajdujące się w potrzebie. Kościół broni się przed ingerencją polityki w sprawy kościelne. Stąd wniosek, że on także powinien trzymać się z daleka od polityki. Często posądza się Kościół, że jego zaangażowanie w sprawy gospodarcze i społeczne jest wyrazem ukrytego dążenia do władzy. Mówi się, że Kościół po utracie moralnego i religijnego autorytetu w społeczeństwie, stara się odzyskać utraconą pozycję poprzez wywieranie wpływu na sprawy polityczne i społeczne.


Z drugiej strony słychać głosy uskarżające się, że oficjalni przedstawiciele Kościoła, Papież i biskupi nie wypowiadają się w istotnych kwestiach społecznych i politycznych, za późno włączają się do dyskusji, albo nie artykułują z oczekiwaną stanowczością stanowiska Kościoła. Jeszcze dalej idą ci, którzy żądają bezpośredniego zaangażowania się Kościoła w obronę poszczególnych grup społecznych. Kościół jest zobowiązany przykładem Chrystusa i tak jak on musi stanąć w obronie najbiedniejszych, uciśnionych i odrzuconych. Dlatego Kościół nie może i nie powinien pozostać politycznie neutralny, lecz musi być stronniczy w sensie konieczności wyboru opcji, stającej w obronie biednych i uciśnionych.


Jezus nie jest rewolucjonistą społecznym


Pamiętając o zaangażowaniu Jezusa w obronę najuboższych i grup znajdujących się na marginesie życia społecznego, nasuwa się pytanie, czy ten rodzaj pomocy może być interpretowany jako próba wywarcia wpływów politycznych. Interpretacji tej przeczy fakt, że Jezus zawsze i bez wyjątków odrzucał propozycję przyłączenia się do realizacji politycznych i rewolucyjnych celów Zelotów, czy innych grup tego typu. Mimo, iż Jezus wyraźnie wskazał na siebie, jako oczekiwanego przez Izrael Mesjasza, kategorycznie odrzucał wszelkie próby wykorzystywania Jego Osoby do celów politycznych. Historię kuszenia Chrystusa, które miało miejsce – jak przekazują to Ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka i Łukasza) – bezpośrednio po chrzcie w Jordanie i jeszcze przed rozpoczęciem jego politycznej działalności, powinniśmy i musimy traktować jako próbę wczesnochrześcijańskiej odpowiedzi na pytanie o polityczną interpretację znaczenia posłannictwa Chrystusa. Jezus nie chciał przemieniać kamieni w chleb, jego celem nie było także dążenie do osiągnięcia wpływów w społeczeństwie lub władzy politycznej. Z treści Nowego Testamentu powinno się oddzielić zarówno jednostronną społeczno-rewolucyjną, jak i bezpośrednio polityczną interpretację znaczenia Osoby i dzieła Chrystusa. W czasie swojej publicznej działalności Jezus bezkompromisowo odrzucał każdą propozycję politycznego zaangażowania i sam unikał stosowania środków politycznych. Konsekwencją wyboru tej drogi była Jego śmierć na krzyżu.


Proroctwo Jezusa nie jest jednak całkowicie apolityczne. Jezus nie był wprawdzie rewolucjonistą, ale jego proroctwo, a z nim przepowiadane i wieczne Królestwo Boże są same w sobie także polityką. Innymi słowy; tam, gdzie jest głoszona i żyje Ewangelia, ma ona socjalne, społeczne, polityczne i oczywiście gospodarcze oddziaływanie. Posłannictwo Jezusa dotyczy szeroko ujętej zmiany wszystkich ludzkich i społecznych stosunków. Na początku Ewangelii znajduje się zapowiedź nawrócenia: „Czas się wypełnił. Bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15). Warunkiem Królestwa Bożego jest nawrócenie, to znaczy zupełne odnowienie wszystkich stosunków życia. Nie może być żadnych wątpliwości, że owo nawrócenie musi mieć również konkretne oddziaływanie na życie społeczne i polityczne, ponieważ Królestwo Boże nie jest wielkością, która istnieje w przestrzeni oderwanej od konkretnych społecznych powiązań; „Królestwo Boże jest pośród nas”, w naszej społecznej i politycznej rzeczywistości.


Mowa prorocza, krytyka społeczna, a także wola społecznego oddziaływania, należą od czasów wybrania Izraela do treści zapowiedzi o nadejściu Królestwa Bożego i panowaniu Mesjasza. Profetyczne proroctwo Starego Testamentu odnosi się bezpośrednio do społecznej i politycznej sytuacji w kraju, jest krytyką społeczną, która czerpie swoją legitymację i kierunek z wybraństwa Izraela, jak również z obowiązującego prawa Bożego. Krytyka społeczna Nowego Testamentu, w porównaniu z wystąpieniami proroków Starego Testamentu, jest wprawdzie daleko bardziej indywidualistyczna, jednak nie ma wątpliwości, że Chrystusowa zapowiedź o Królestwie Bożym miała także na celu zmianę stosunków socjalnych i społecznych. Społeczna odpowiedzialność chrześcijan z pewnością nie została wysunięta na pierwszy plan celów Nowego Testamentu, jednak jego księgi nie tracą na wyrazistości w kwestiach, które dotyczą oddziaływania wiary na konkretne życie chrześcijanina. Zapowiadane przez Chrystusa Królestwo Boże miało na celu zupełną zmianę indywidualnego kształtu życia i społecznych stosunków.

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (13)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~~~ 13:03:14 | 2010-03-12
 ~~
...bez komentarza...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 12:40:16 | 2010-03-12
 np. nie zakazuje prezerwatyw albo łaskawie pozwala na wolne związki?
- a gdzie tu interes panstwa !
w sferze społecznej chociażby , czy finansowej / przyrost naturalny narodu, emerytury, brak stabilnej polityki rodzinnej - czy juz teraz tego nie widać?


Naprawdę oczekujesz, że zakaz prezerwatyw wpłynąłby pozytywnie na przyrost naturalny? Nie lepiej wprowadzić przymusu prokreacyjnego pod karą grzywny albo więzienia? Z jednej strony tyle mówi się w Kościele o uprzedmiatawianiu dzieci i przeciwstawia się (słusznie) temu z każdej strony, a z drugiej wciąż podkreśla, że brakuje nam odpowiedniej ilości sztuk do zagwarantowania płynności istnienia narodu. Dziecko mam dla miłości a nie dla państwa czy Kościoła.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~~~ 12:31:09 | 2010-03-12
 np. nie zakazuje prezerwatyw albo łaskawie pozwala na wolne związki?

- a gdzie tu interes panstwa !
w sferze społecznej chociażby , czy finansowej / przyrost naturalny narodu, emerytury, brak stabilnej polityki rodzinnej - czy juz teraz tego nie widać?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 12:12:07 | 2010-03-12
 A jak w nie ingeruje? Jest wolność wyznania
- wolność wyznania nie ma tu nic! do rzeczy!
- wolność wyboru , to tak , ale panstwo narzuca pewny modele życia , który jest w oczywisty sposób sprzeczny z prawem naturalnym


np. nie zakazuje prezerwatyw albo łaskawie pozwala na wolne związki?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~~~ 12:10:19 | 2010-03-12
nie rozumiem o co Ci chodzi, do czego panstwo Cie zmusza co jest sprzeczne z tym co masz zapisane w sercu?
Zmusza wprost  -powiedzmy nie zawsze!, ale zamiast zajmować się sferą gospodarczą np. / która kuleje - łagodnie mówiąc/
Promuje pewne zachowania i sposób życia sprzeczny z prawem naturalnym
- przykładów jest wiele 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~~~ 11:51:10 | 2010-03-12
 A jak w nie ingeruje? Jest wolność wyznania

- wolność wyznania nie ma tu nic! do rzeczy!
- wolność wyboru , to tak , ale panstwo narzuca pewny modele życia , który jest w oczywisty sposób sprzeczny z prawem naturalnym

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jadwiga 11:47:14 | 2010-03-12
 Zygzaczku
"Czy państwo ma prawo ingerować w prawo naturalne - zapisane w sercu każdego człowieka?!"

Czy mógłbys uścislić? To znaczy w jaki sposób ingeruje? Masz prawo chodzic do koscioła? Masz. Masz prawi przyjmowac Sakramenty i nikomu nic do tego? Masz.
nie rozumiem o co Ci chodzi, do czego panstwo Cie zmusza co jest sprzeczne z tym co masz zapisane w sercu?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Alicja Snaczke 11:34:52 | 2010-03-12
Co to za pytanie? A jak można oderwać sprawy Kościoła od spraw społecznych, państwowych? Kościół tworzą ludzie, a nie tylko hierarchia. Mam prawo wypowiadać się w sprawach swojej Ojczyzny, w jak najszerszej płaszczyźnie; oceniać rządzących; wspierać głodujących i głośno mówić o niesprawiedliwości społecznej. Myślę, że takie pytanie:"Czy kościół może się angażować w politykę? - jest prowokacyjne, by znów wywołąć fale polemiczną. Żyjemy tu i teraz wszyscy i mamy odnosić się do siebie z szacunkiem i każdy człowiek ma prawo mówić. PAN JEZUS uczy:
"Miłujcie sie wzajemnie, jak Ja was umiłowałem". Mówi do każdego z nas.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 11:23:45 | 2010-03-12
 Czy nie jest tak , że panstwo miast dbać o interes i dobro narodu , osób powierzonych
niejako opiece rządzących - próbuje, a nawet zawłaszcza sobie prawo do wchodzenia 
w sferę wyborów zapisanych w sercu człowieka jako Prawo Naturalne!
Może odwrócić pytanie :
Czy państwo ma prawo ingerować w prawo naturalne - zapisane w sercu każdego człowieka?!


A jak w nie ingeruje? Jest wolność wyznania.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~~~ 11:22:42 | 2010-03-12
 Czy nie jest tak , że panstwo miast dbać o interes i dobro narodu , osób powierzonych
niejako opiece rządzących - próbuje, a nawet zawłaszcza sobie prawo do wchodzenia 
w sferę wyborów zapisanych w sercu człowieka jako Prawo Naturalne!
Może odwrócić pytanie :
Czy państwo ma prawo ingerować w prawo naturalne - zapisane w sercu każdego człowieka?!

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook