Manowce obrony życia

Wyraźna obrona życia prenatalnego i śmiałe upominanie się o człowieczeństwo płodu to jeden z priorytetów Kościoła w Polsce. Obronie życia nienarodzonego poświęca się liczne publikacje i akcje społeczne, wychodzi się w tej sprawie na ulice. Czy obrona życia w Kościele ma jednak charakter absolutny? Czy każdego życia się broni? A może środowiska sprzeciwiające się aborcji bywają niekiedy bardzo niekonsekwentne? Może naturalna, intuicyjna, inspirowana Ewangelią obrona życia ustępuje czasami miejsca ideologiom i środowiskowym emocjom?

 

Mocnym argumentem, że tak się właśnie dzieje, jest dość powszechny u ludzi dysonans pomiędzy sprzeciwem wobec aborcji a sprzeciwem wobec kary śmierci. Wielu przeciwników aborcji, nie widząc sprzeczności w swoim stanowisku, dopuszcza możliwość kary śmierci, uzasadnia ją, twierdzi, że niektórym przestępcom ona się należy. Są w Polsce prężne i pełne wigoru środowiska tradycjonalistyczne twardo walczące z aborcją, a jednocześnie dopuszczające możliwość karania za określone przestępstwa śmiercią.

 

Powoli staje się to znakiem rozpoznawczym myślenia ultraprawicowego: czułe, pełne zaangażowania i godne podziwu pochylanie się nad człowieczeństwem płodu idzie w parze z kultem mocnego i bezwzględnego prawa, które przestępcom często nie ma do zaproponowania żadnej wrażliwości, a tylko stryczek. Bardzo to specyficzne: ktoś, kto twierdzi, że nikomu nie wolno decydować o życiu nienarodzonego dziecka, że ono ma prawo żyć i jest to tylko w gestii Boga, jednocześnie nie chce dać takiego samego prawa skazańcom.

 

Wychodzi na to, że godność człowieka i Boże władztwo nad życiem i śmiercią są tu rozumiane relatywnie, zależą od sytuacji, które zdefiniuje człowiek, nie są sprawą obiektywnego Bożego porządku, ale można je modyfikować wedle uznania. Okazuje się, że bardzo prosto jest skonstatować niezbywalną godność nienarodzonego dziecka, bo to żaden wysiłek tak powiedzieć, nic z tego nie musi wyniknąć dla człowieka, który to mówi, ale już sporym wysiłkiem duchowym jest zobaczyć tę godność w zwyrodniałym przestępcy, który wiele osób skrzywdził. To jest niewątpliwie wtedy spory akt wiary w Bożą miłość i piękno Bożego stworzenia.

 

Zaprzysięgłych obrońców życia nienarodzonego, którzy są jednocześnie często zwolennikami kary śmierci, zdradza język, którym się posługują. Gdy mówią o aborcji, używają wyrażenia niewinne dziecko. Tym samym sprzeciw wobec aborcji nie jest dla nich najwyraźniej kwestią pochodzącej od Boga godności człowieka, ale ma charakter aspektowy, zależy od czegoś względnego, od określonych emocji. Dziecko jest niewinne, więc można je kochać i walczyć o jego prawo do życia, morderca jest winny, więc można go zgładzić.

 

Jest to pospolity relatywizm, zupełnie taki sam, jakim się kierują środowiska lewicowe w uzasadnianiu aborcji. Nie ma to niczego wspólnego z logiką chrześcijańską, która życie ludzkie, z racji Bożego pochodzenia, widzi pięknym zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji, dlatego wystrzega się zabójstw, a przyjmuje drogę wzrostu i postawy twórczej. Tą drogą, przypomnę, zawsze kroczył Jan Paweł II, który konsekwentnie sprzeciwiał się aborcji i karze śmierci, dostrzegając w nienarodzonym dziecku jak i w bezwzględnym mordercy dziecko Boże, przypominając przy tym, że z każdym człowiekiem zjednoczony jest przez swoje wcielenie Jezus Chrystus. Wyrok śmierci dla mordercy to - i to jest logika Kościoła, logika nowego stworzenia, w której jesteśmy braćmi i miłujemy nieprzyjaciół - podniesienie ręki na Jezusa Chrystusa, na Jego dzieło, na porządek Królestwa Bożego, to zwrócenie się ku czasom pogaństwa i barbarzyństwa.

 

Bezzasadne jest powoływanie się w rozmowie o karze śmierci bardziej na Tomasza z Akwinu, niż na Ewangelię. Naprawdę nie ma sensu zasłanianie się koniecznością walki o harmonię wspólnoty, na którą morderca nastaje, czy też zasadą podwójnego skutku, w imię której trybunał nie wybiera śmierci przestępcy, a tylko ma wolę bronić większego dobra. Takie myślenie to, powiedzmy wprost, mydlenie oczu. Kara śmierci naprawdę nie dostarcza żadnych wyjątkowych możliwości strzeżenia dobra i specjalnych narzędzi osiągania równowagi społecznej. Wystarczy spojrzeć na statystyki: fakt, że zwyrodniałych morderców skazano na dożywotnie pozbawienie wolności, a nie na śmierć, nie wpłynął szkodliwie na społeczność, przestępczość w Polsce wcale nie urosła, od niezabijania kryminalistów nie zaczęliśmy się masowo deprawować, zarażać zbrodniami. Mimo że trudni przestępcy są w więzieniach, a nie w grobach, nie boimy się wieczorami wychodzić na ulice, mamy poczucie azylu, nie ma wcale, tak popularnych w retoryce zwolenników kary śmierci, kultury grozy i powiewu śmierci na każdym rogu. Nie przestępcy rządzą sprawiedliwymi obywatelami, ale to obywatele potrafią wziąć przestępców w ryzy. Wszystkie proporcje są w normie.

 

Kara śmierci nie jest więc nośnikiem żadnego dobra, wręcz przeciwnie, niweczy okazję do dobra, nie pozwala zbrodniarzowi na proces naprawy, z góry go przekreśla, nie pozwala mu zrozumieć, jak strasznej rzeczy dokonał. To w istocie żadna kara, żadna okazja do pokuty, to pominięcie pedagogicznych obowiązków wspólnoty wobec najbardziej kłopotliwych jednostek. To pozbycie się kogoś, kto odstaje, kto jest z racji swojego grzechu niewygodny, komu się nie ma niczego do zaproponowania. To niechrześcijańskie zamknięcie drogi rozwoju, pyszne przekonanie, że są ludzie, którzy nie mogą się zmienić. Nie wiadomo w ogóle, skąd to przekonanie się bierze, przecież nie z naszej wiary. Chrystus nie ma takiego przekonania, czeka do końca, zawsze. Nam się czekać nie chce, nie chce się nam modlić, nie chce się nam więźniów odwiedzać.

 

Czym więc jest w takim razie przeprowadzenie kary śmierci? Nasuwa się bardzo surowa odpowiedź, moim zdaniem jedyna możliwa przy przyjęciu chrześcijańskiego punktu widzenia: to wyreżyserowane zabójstwo, wyraz wzgardy większości wobec zniszczonej jednostki. Wypowiedzenie głośno zdania, że są ludzie, wobec których nie chcemy mieć żadnej powinności.

 

Wychodzi na to, że to zabójstwo takie samo, jak aborcja: chłodne, podjęte dla wygody, z niepamięci o ludzkiej godności, która jest przecież większa od ludzkich czynów, przez co tak samo dotycząca nienarodzonego dziecka i zwyrodniałego przestępcy.

Warto zatem postawić końcem tekstu postulat: obrona życia nienarodzonego - jak najbardziej tak, ale poza tym obrona każdego życia, bez wyjątków. Inaczej w obronie życia zejdziemy na manowce, pogrążymy się w kalkulacjach, stracimy wiarygodność.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.72

Liczba głosów:

29

 

 

Komentarze użytkowników (249)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Stenia 15:05:44 | 2011-09-27
Jestem w klasie maturalnej, katecheta przyniósł nam dzisiaj ten tekst na lekcję religii. Długo o nim rozmawialiśmy i teraz chciałabym się podzielić swoją refleksją o tej dyskusji. Niektórzy moi koledzy i koleżanki z klasy są dowodem słuszności tezy, którą autor postawił. Spora grupa osób w klasie sprzeciwiała się aborcji, ale dopuszczała zarazem możliwość kary śmierci. Wcale nie dlatego, że może istnieć czasami dla zachowania dobra publicznego konieczność trwałego wyeliminowania zbrodniarza, ale tylko z prymitywnego poczucia zemsty, z poczucia, że zbrodniarz to niemal zwierzę. Faktycznie jest tak, że to nie człowieczeństwo decyduje o prawie do życia, a społeczne poczucie "winny" albo "niewinny". Dziękuję za ten tekst. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anonim 00:18:58 | 2011-07-25
Przepraszam, poniżej się nie podpisałem ;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 00:17:19 | 2011-07-25
Mea culpa!

Przepraszam za wszystko, co wymaga przeprosin. Przebaczam wszystko, co wymaga przebaczenia.

Zrozumieć znaczy wybaczyć.

Przestańmy raz na zawsze ranić siebie i się wzajemnie!

Kochajmy się!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anonim 23:57:00 | 2011-07-24
@anonim

Nie pojąłeś jeszcze, matole, że to jest leszkowe forum, że on tu jest gospodarzem. Obłudniku, kłamco i podły nikczemniku plujący z ukrycia, ukorz się i oddaj hołd jemu, który wie i sądzi, bo jedno życie! Ha! Przestań bredzić o bredniologicznych bredniach reinkarnacyjnych bredzonych przez bredzisławów bredniotwórczych! Wara od bańki mydlanej!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~KK 20:49:50 | 2011-07-24
Wychodzi na to, że Katechizm Kościoła Katolickiego jest "ultraprawicowy" i "tradycjonalistyczny". Tylko wg czyjej miary?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 20:14:53 | 2011-07-24
To żalenie się na ataki personalne przypomina krzyk kradnącego miliony złodzieja, który po wyrwaniu mu torby przez kieszonkowca rozpaczliwie wołał pomocy:
- Łapaj złodzieja!

W styczności z umysłem egotycznym możliwe są dwie uwalniające postawy:
[...]
 

Obłudniku! To co teraz napisałeś to nie jest kolejny przykład kolejnego ataku personalnego?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anonim 17:43:50 | 2011-07-24
DEKALOG - V - NIE ZABIJAJ

Dziwny ten świat,
świat ludzkich spraw,
czasem aż wstyd przyznać się.
A jednak często jest,
że ktoś słowem złym
zabija tak, jak nożem.

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej...

1. Wersja light: http://www.youtube.com/watch?v=Gizg-rKtMmw&feature=related
2. Wersja z drastycznymi obrazami:

a) http://www.youtube.com/watch?v=gzACDJCfQvs&feature=fvwrel 

b) angielskojęzyczna (z SBB): http://www.youtube.com/watch?v=XpKnjDlGTDA&feature=related 

(I czym się to różni od aborcji i wyroków śmierci?)

Utwór ten, wstrząsające zdjęcia i fimy, obnażają miałkość pseudo-dyskusji.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anonim 17:00:31 | 2011-07-24
To żalenie się na ataki personalne przypomina krzyk kradnącego miliony złodzieja, który po wyrwaniu mu torby przez kieszonkowca rozpaczliwie wołał pomocy:
- Łapaj złodzieja!

W styczności z umysłem egotycznym możliwe są dwie uwalniające postawy:

1. Z początku łatwiejsza, acz przynosząca ulgę:

Ja wolę skok
Przez blask i mrok
Na tyczce drwin bez zbędnych zwłok
Nad każdym błotem śmignąć i nad każdym gnojem.

( http://www.youtube.com/watch?v=5tHK69SHuW8
Już się inkwizytor chwali,
Paląc ku poprawie.
)

2. Początkowo, jak mniemam, trudniejsza, ale niosąca trwały pokój:

Zrozumienie - współczucie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 21:57:59 | 2011-07-23
Możesz odmieniać "brednię", "bredniologię", "głupoty" przez wszystkie przypadki,

Nigdy nie zaczynam od tego typu określeń. Pojawiają się one dopiero przy uporczywym lansowaniu pewnej kategorii 'poglądów'. Niektórych 'poglądów' zwyczajnie nie da się inaczej nazwać. Nazwanie ich błędnymi poglądami byłoby ich nobilitacją.

wyzywać od "podłych nikczemników" (czy jeszcze gorzej - no, tego moderacja chyba nie przepuści), ale nie zmieni to w żaden sposób rzeczywistości ani bliźniego twego.

Nikogo nie wyzywam od podłych nikczemników. Nie mam zamiaru niczego się wypierać ale nie godzę się też na wmawianie mi czegokolwiek.
Gdy po raz kolejny po dłuższej przerwie zacząłeś ponownie negować Naukę Kościoła i propagować wiarę w reinkarnację to w dn. 2011-07-19 19:02:14 napisałem Ci:
Kłamstwo. W przeszłości nie istnieli. Już Ci zwracałem uwagę abyś przestał wciskać tu swoje reinkarnacyjne brednie.
Masz prawo wierzyć w to co chcesz, a więc również w reinkarnacje. Skoro jednak przychodzisz na chrześcijański/katolicki portal i piszesz na jego forum treści w sposób zakamuflowany negujący chrześcijańskie prawdy wiary to jesteś zwyczajnym podłym nikczemnikiem.

I podtrzymuję to. Aby przychodzić na chrześcijański portal i korzystając z jego otwartej gościnności ukrywając swoje rzeczywiste poglądy pisać na jaego forum treści w sposób zakamufklowany negujący chrześcijańskie prawdy wiary to trzeba być podłym nikczemnikiem. Nie masz szacunku ani dla chrześcijańskich gospodarzy ani dla chrześcijan wchodzących na ten chrześcijański portal. Tym co piszesz obrażasz przekonania religijne wszystkich chrześcijan.
Ale te Twoje niegodziwe zachowania nie zmienią w żaden sposób rzeczywistości ani bliźniego Twego.

Jedyne, co powoduje, to utwierdzenie twojego wrogiego stosunku do człowieka o innych poglądach.

Cos Ci się najwyraźniej pomyliło. Wrogi stosunek do ludzi o innych poglądach co i rusz przebija z Twoich wypowiedzi. Nie potrafisz wypowiadać się merytorycznie i folgujesz sobie w atakach personalnych.

To bardzo nieprzyjemne, zwłaszcza w czasach pluralizmu.

To wg Ciebie pluralizm na tym polega że można się wcinać każdemu do domu i negować poglądy gospodarzy? To nie jest żaden pluralizm a zwykłe chamstwo.

Antychrześcijańske traktowanie internautów może nie ujść płazem.

Masz rację. Dlatego reaguję na Twoje antychrześcijańskie zachowania. To nie ja poszedłem na forum zwolenników reinkarnacji aby dowodzić im że ich wierzenia są fałszywe. To Ty wkradłeś się na forum chrześcijańskie aby dowodzić że ci chrzescijanie którzy nie wierzą w reinkarnację mają fałszywe wierzenia i są ograniczonymi dogmatykami.

Już tyle razy byłeś upominany.

Jak ktoś nie odróżniał moich negatywnych wypowiedzi o jakichś poglądach i utożsamiał je z personalnymi atakiami.

Po jednych brutalne elementy twoich wpisów spłyną jak po kaczce, innych mogą zranić. Jaką atmosferę tworzysz na tym forum? Z chrześcijaństwem nie ma ona nic wspólnego.

Bardziej szkodliwe są zakamuflowane działania podważające Naukę Kościoła i propagujące poglądy z nią sprzeczne.

Co posiejesz, to zbierzesz. Uważaj zatem.

Ano właśnie, co posiejesz, to zbierzesz. Siejesz herezje zbierasz reakcje na herezje. Uważaj zatem.

Jeszcze jest czas opamiętania, zrozumienia, zadośćuczynienia i uszanowania bliźniego.

Opamiętaj się więc i uszanuj poglądy religijne chrześcijan, i swoje reinkarnacyjne wyobrażenia propaguj na forum zwolenników reinkarnacji. Nie obrażaj chrześcijan.

Po co kreować sytuacje bolesne, gdy można dla siebie (i innych) tworzyć przyszłość pełną światła?

Tworzyć przyszłość pełną światła?!? Nie mam najmniejszego zamiaru brać udziału w propagowaniu rainkarnacjonizmu!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 21:18:56 | 2011-07-23
Reinkarnacjoniści trzech wielkich religii, to nie nowość, spotykali się z przemocą fizyczną, dziś na szczęście tylko werbalną, ze strony "ortodoksów". Ciekawe, czy wśród nich też byli "prawowierni", czyli sekciarscy fanatycy, którzy narzucali innym swoje przekonanie/doświadczenie zwalczając ogniem i mieczem lub w niewybrednych słowach niewiarę w reinkarnację?

A co to ma wspólnego z tematem? Czy to ma być wg Ciebie argument? Ja to odbieram wyłącznie jako Twoje personalne insynuacje zrównujące mnie ze zwalczaniem ogniem i mieczem. Ja wypowiadam się na temat Twoich działań negujących chrześcijańskie prawdy wiary i szerzących sekciarskie herezje. I nazywam to bredniami. Nie wypowiadam się o Tobie lecz o Twoich poglądach. A Ty co i rusz, zamiast dyskutować z moimi poglądami wypowiadasz się na temat mojej osoby, podle sugerując mi różne niegodziwe cechy charakteru.

Niechrześcijański reinkarnacjonista:
Co więc zyskujemy poznając swoje poprzednie wcielenia? Zamiast marnowania czasu w próbach odkrycia swych poprzednich wcieleń, lepiej poświęcić swój czas na zdobycie prawdziwej wiedzy duchowej. Wówczas nie będzie potrzeby ponownych narodzin i ponownego cierpienia.
http://www.mantra.pl/wiedza/cofanie-sie-do-poprzednich-wcielen---jaka-to-ma-wartosc.html
KRK dysponuje, moim zdaniem, pełnią środków zbawczych, prawdziwej wiedzy duchowej. Zapewne uważa tak reinkarnacjonista Dalajlama, skoro odradza zmianę ścieżki religijnej. Nieprzypadkowo w niej przychodzimy na świat. Chrzest niemowląt nie jest żadnym narzuceniem wiary. Jest przejawem wolnej woli za pośrednictwem rodziców.

Albo jesteś zwyczajnym obłudnikiem albo kłamcą. Skoro jak twierdzisz, uważasz że KRK dysponuje pełnią środków zbawczych, prawdziwej wiedzy duchowej, to dlaczego podważasz i negujesz jego nauczanie?!?

1. Nie zgadzam się z ks. Zwolińskim. Nie ma sprzeczności między reinkarnacją a zmartwychwstaniem itd.

Ty się nie zgadzasz nie tylko z 'jakimś' ks. Zwolińskim.Ty się nie zgadzasz ani z Pismem Świętym, ani z tzw. Ojcami Kościoła, ani z tzw. doktorami Kościoła, ani z Nauczaniem KK. Ty jesteś jak facet który nie zgadza się z twierdzącymi że utwardzony olej roślinny to margaryna a nie masło, i zapiera się że mają oni zbyt ciasne umysły i patrzą zbyt dogmatycznie aby zrozumieć że to pełnowartościowe masło.

2. Przypominam, że zapomniałeś rozprawić się z tym:
Reinkarnacja amerykańskiego pilota dowody
http://www.youtube.com/watch?v=tMdyxueU8PM
Ciekawe, jak wyjaśnisz to zjawisko. Poza "bredniologią".

A z czym tu się należałoby rozprawiać?!? A jakież tam zjawisko rzekomo przedstawiono?!? Jakież rzekome dowody?!?
Ani żadnych dowodów ani żadnego zjawiska nie przedstawiono więc i rozprawiać się nie ma z czym.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook