Czy ksiądz może uprawiać boks?

America Magazine
(fot. Nathz Guardia / Unsplash)

Jest wiele inspiracji, które bokser może zaczerpnąć z katolickiej tradycji. Ale czy to etyczne?

 

We wtorek wieczorem będę walczył w 89. dorocznym turnieju bokserskim Bengal Bouts, organizowanym przez amatorski klub bokserski Uniwersytetu Notre Dame. Trzy lata temu byłem pierwszym księdzem, który walczył w turnieju - i przegrałem po niejednogłośnym werdykcie sędziów w finale wagi ciężkiej. Uważam, że to wielki zaszczyt ponownie wziąć udział w turnieju (pod pseudonimem "Priest Mode"), ale zdaję sobie również sprawę, że wiele osób sprzeciwia się komukolwiek, a tym bardziej katolickiemu księdzu, angażującemu się w coś, co postrzegają jako spędzanie czasu wolnego na przemocy.

 

Bengal Bouts został założony w 1920 roku przez legendarnego trenera Knute Rockne z Notre Dame. Zainicjował turniej, by trenowani przez niego futboliści utrzymywali formę poza sezonem. Jest pewna legenda o pierwszych bokserach z  Bengal Bouts, którzy mieli wziąć udział w słynnym starciu z Ku Klux Klanem w South Bend, gdy jeden z "Czterech Jeźdźców" rzucił ziemniakiem w czerwoną żarówkę płonącą na "ognistym krzyżu" Klanu. Bengal Bouts istnieje do dziś jako organizacja, która co roku zbiera ponad 150.000 dolarów na misje w Bangladeszu. Turniej kobiet, znany jako Baraka Bouts, często osiąga nawet większą zbiórkę.

 

Mieszkam z Brianem Daleyem SJ, profesorem teologii historycznej w Notre Dame i jednym z trenerów Bengal Bouts, który zachęcił mnie do uprawiania tego sportu. Po raz pierwszy zaczął uprawiać boks na stypendium w Oxfordzie i kontynuował treningi w sali gimnastycznej na Harvardzie podczas swoich lat nauczania w Weston Jesuit School of Theology w Cambridge w Massachusetts. Przekonał mnie, że boks jest przede wszystkim technicznym sportem, który uczy dyscypliny i pomysłowości, wzmacnia odwagę i inteligencję. To zgadza się z wielkim bokserem Georgem Foremanem, byłym mistrzem świata wagi ciężkiej, który kiedyś powiedział, że "Boks sprawia, że dzieci są mniej agresywne, ponieważ uczy je, jak kontrolować swoje emocje, złość i strach". Odkryłem, że to prawda - boksowanie dało mi zdrowe poczucie własnych ograniczeń, a przez dwa lata odkąd walczę, nigdy nie czułem nawet pozorów gniewu względem przeciwnika.

 

Jest wiele inspiracji, które bokser może zaczerpnąć z naszej katolickiej tradycji. Święty Paweł przywołuje walkę jako metaforę dla życia ascetycznego (1 Kor 9, 26-27). Tomasz z Akwinu zauważa, że " życzliwość powstaje niekiedy z nagła, np. widząc zapasy między dwoma stronami ni stąd ni zowąd jednej stronie życzymy zwycięstwa" (Summa Theologiae, II-II.27.2). W klasycznym filmie katolickim z 1945 roku "Dzwony Najświętszej Marii Panny" Siostra Mary Benedict, grana przez Ingrid Bergman, uczy jedną ze swoich uczennic, jak boksować w samoobronie. W noc przed moją walką siądę z kilkoma przyjaciółmi żeby obejrzeć "Cinderella Man", prawdziwą historię irlandzkiego, katolickiego boksera Jamesa J. Braddocka.

 

Pomimo tego etyczność boksu pozostaje czymś kontrowersyjnym dla katolików. Jezuickie czasopismo "La Civiltá Cattolica" opublikowało w październiku 2005 r. artykuł określający zawodowy boks jako  "legalną formę usiłowania zabójstwa, w krótkim lub długim okresie czasu". Artykuł został napisany przy okazji śmierci boksera Leavandra Johnsona i odróżnia przemoc boksu zawodowego, od boksowania na treningu w sali gimnastycznej, argumentując, że to ostatnie jest "czystym ćwiczeniem mięśni" bez wyrządzania szkody dla drugiej osoby.

 

Teolog moralny Richard McCormick SJ dokonał podobnego rozróżnienia w swoim wpisie "Boks zawodowy" w Nowej Encyklopedii Katolickiej z 1967, jak również na stronach magazynu "Sports Illustrated". McCormick ogranicza swoją analizę do boksu zawodowego, "choć walka amatorska na niektórych poziomach posiada wiele cech boksu zawodowego i do pewnego stopnia podlega tej samej analizie etycznej". Zauważa, że "Kościół katolicki nie wydał oficjalnego oświadczenia w sprawie moralności boksu zawodowego", ale teologowie mają coraz większe problemy z jego obroną.

 

Obawy dotyczące boksu często obracają się wokół kwestii "intencji". Moralnie rzecz ujmując, intencją lub celem sportu nie może być zranienie innej osoby. McCormick twierdzi, że w innych sportach kontuzja jest przypadkowa, podczas gdy w boksie kontuzja jest "bezpośrednim zamiarem".

 

Odpuśćmy na razie moralność boksu zawodowego, ale zamiarem boksu amatorskiego, czyli taki jaki sam uprawiam, z pewnością nie jest zranienie przeciwnika, ale zdobycie punktów. Im więcej uderzeń,  tym więcej zdobytych punktów, niezależnie od siły uderzenia. Nosimy nakrycia głowy i duże rękawice, mamy trenerów, którzy stale monitorują ćwiczenia i ustalają sparingi. Gdy dwóch przeciwników ściera się w walce fizycznej, w boksie czy w zapasach celem jest zdobycie większej ilości punktów niż ten drugi, a nie powodować u niego uraz.

 

Ponieważ nie ma w tym żadnej intencji zaszkodzenia, sądzę że nie ma też nic nieetycznego w boksie amatorskim. Więc gdy najbliższym razem wejdę na ring, będę myślał o swojej technice i próbował wyciszyć "motyle w brzuchu". Będę miał silniejsze poczucie własnych ograniczeń i głęboki szacunek dla mojego przeciwnika. Co najważniejsze - będę starał się walczyć tak, jak jestem do tego powołany jako jezuita - ad majorem Dei gloriam.

 

Nathan W. O'Halloran SJ - jezuita, student studiów doktoranckich z teologii systematycznej na Uniwersytecie Notre Dame.
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.44

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook