Nie potrafiły odnaleźć się w Kościele. Musiały udawać, że są mężczyznami

(fot. shutterstock.com)

"Opowieści te rodzą pytanie, jak owe kobiety traktowały swój transwestytyzm. Czy był to tylko pozór, pragmatyczny zabieg umożliwiający ucieczkę".

 

Scenariusz ich życia jest zwykle podobny. Większość z nich to pobożne świeckie kobiety, które z jakiegoś powodu muszą chronić, zwykle przed rodziną, swoje zamiłowanie do ascezy i dziewictwa. Dlatego uciekają w męskim przebraniu i wstę­pują do męskich klasztorów lub żyją samotnie na pustyni. Ich właściwa płeć zostaje odkryta najczęściej dopiero po śmierci, gdy ciało jest przygotowywane do pogrzebu. Zwykle też sta­ją na ich mniszej drodze jakieś przeciwności: ktoś oskarża je o molestowanie lub o spłodzenie dziecka.

 

Najczęściej ponoszą konsekwencje fałszywych oskarżeń, godząc się na wygnanie z klasztoru. Czasem bywają odwiedzane przez członków ro­dziny. Święta Anastazja żyje jako Anastasios, święta Apolina-ria jako Doroteos, Eugenia jako Eugenios. Maria Egipska za­słynie jako mnich Marinos, a Matrona jako Babylas, Pelagia będzie Pelagiuszem, a Zuzanna będzie żyła jako Jan. Dopiero ogłaszane świętymi odzyskują swoje kobiece imiona. Badacze zastanawiają się, czy te crossdresserki istniały w rzeczywisto­ści, czy są mniszą fantazją?

 

Kobiety, które kochają za bardzo. Uzależnione od miłości >>

 

Opowieść o Marii Egipskiej, znanej jako Marinos, jest wczesna (lata 525-650) i bardzo popularna. Jej trzy manu­skrypty, o ironio, zachowały się na górze Athos. Historia krą­żyła w wielu językach, popularyzując jej postać na Wschodzie i Zachodzie. Sławie być może sprzyjało to, że opowieść nie podaje informacji, które pomogłyby ulokować jej bohaterkę w miejscu i czasie, więc lokalne tradycje z łatwością wiążą ją z własną geografią. Maria jest symbolem pokuty.

 

To prosty­tutka z Aleksandrii, która do Ziemi Świętej wyrusza z kara­waną pielgrzymów, nie mając specjalnie pobożnych zamia­rów, lecz chcąc po drodze uwodzić pątników. Gdy nie udaje jej się przestąpić progu bazyliki Grobu Pańskiego, zaczyna pokutować, a po ucałowaniu relikwii drzewa krzyża opusz­cza miasto i z trzema bochenkami chleba (jak prorok Eliasz) udaje się na pustynię, przechodząc po drodze przez Jordan, co symbolizuje chrzest i obmycie z grzechów. Widywana jest jako chodząca po wodzie, żyje w harmonii ze stworzeniem.

 

Starzec Zosima mieszkający w tej samej okolicy dostrzegł wychudzoną i nagą postać, która poprosiła go o płaszcz, by się osłonić. W momencie spotkania z Zosimą Maria żyła na pustyni od czterdziestu siedmiu lat. Rok później, w Wielki Czwartek, starzec przyniósł jej komunię, a w kolejnym roku zastał ją już martwą. Nie miał siły wykopać jej grobu, ale wtedy według legendy zjawił się lew i pomógł pochować pu­stelnicę. Jego obecność to świadectwo, że Maria żyła w zgo­dzie z naturą.

 

Czego Biblia zakazuje kobietom? >>

 

Kolejną ikoniczną crossdresserką jest Pelagia, pochodzą­ca z Antiochii prostytutka i tancerka o nieprzeciętnej urodzie i wielkim majątku. Biskup Nonnus wymodlił jej nawrócenie, a ona z powodu miłości i uwielbienia podążyła za nim. Roz­daje majątek i udaje się w męskim przebraniu do Jerozolimy, gdzie według legendy postanawia żyć samotnie i pokutować na Górze Oliwnej. Legenda o Pelagii, napisana w V wieku, prze­pracowuje elementy historii Tekli i Pawła.

 

Jest tych mniszek crossdresserek więcej. Anastazja była służącą na dworze w Konstantynopolu, ale jest zmuszona ukryć się w klasztorze z powodu seksualnych awansów ce­sarza Justyniana I (VI wiek). Po śmierci cesarzowej Teodory (ok. 548 roku) ucieka więc na pustynię, gdzie spotyka ojca Daniela, który staje się jej formatorem. Umiera dwadzieścia osiem lat później, w 596 roku. Co ciekawe, abba Daniel miał pod opieką w swojej wspólnocie dwie mniszki transwestytki. Drugą była Atanazja, która obiera mniszy żywot podobnie jak jej mąż Andronikus i używa męskiej persony, by przeby­wać z nim w jednym klasztorze.

 

Eufrozyne, nazywana Smaragdosem, żyła na przełomie V i VI wieku między Aleksandrią a Sketis. Jako osiemnastolatka porzuca dom i w męskim przebraniu wstępuje do klaszto­ru, który jej ojciec przyjdzie odwiedzić, szukając rady słynne­go mnicha Smaragdosa. Prawie czterdzieści lat później ojciec powróci i odnajdzie ją na łożu śmierci.

 

Matrona z Perge, nazywana Babylasem, jest wykorzystywa­ną żoną i matką, która za wszelką cenę chce uniknąć kontak­tu ze swoim mężem. Prawdopodobnie urodzona w 430 roku, przez trzy lata żyła jako mnich, po czym wróciła do Konstan­tynopola, gdzie umarła około 510-515 roku. Jej żywot powstaje wkrótce potem, o czym świadczy obfitość szczegółów i faktów; napisany zostaje na podstawie notatek Eulogii, mniszki z jej klasztoru. Badaczka tego tekstu Eva Catafygiotu Topping su­geruje, że był pisany dla kobiet.

 

Jak kobiety, które z różnych przyczyn znalazły się w takiej sytuacji, traktują swoje męskie persony? Czy to tylko przebra­nia? Zuzanna, opisana w IV wieku, ujawnia prawdziwą toż­samość, by uniknąć ukamienowania. Oskarżona o gwałt Euge­nia, męczennica w II wieku (opisana w VI wieku), rozrywając szaty przed sądem w Aleksandrii, mówi: "Będąc z natury ko­bietą, by zyskać życie wieczne, stałam się na krótki czas męż­czyzną". Opowieści te rodzą pytanie, jak owe kobiety traktowa­ły swój transwestytyzm.

 

Czy był to tylko pozór, pragmatyczny zabieg umożliwiający ucieczkę, ukrycie się w instytucji, w któ­rej nikt ich nie będzie szukał, i praktykowanie ascezy? Czy też wyparcie się kobiecości było głębsze? Jak w koptyjskiej le­gendzie o Hilarii, której ciało w wyniku ascetycznych praktyk zmienia się, zanikają piersi i menstruacja.

 

Czy kobieta może udzielać Komunii św.? >>

 

W połowie IV wieku synod w Gangrze potępił kobiety, któ­re obcinają włosy i noszą męskie ubrania, a jak wiadomo, nie potępia się czegoś, co jest jedynie marginalnym zjawiskiem. Przed takimi kobietami przestrzegał też Hieronim dziewicę Eustochium.

 

Opowieści o ich życiu szczególnie popularne stają się mię­dzy V a VII wiekiem, kiedy masowo powstają klasztorne le­gendy o kobietach przebranych za mnichów. W tym okresie spisanych zostaje co najmniej jedenaście żywotów takich świę­tych. Jedne są bardziej, a inne mniej prawdopodobne.

 

Stosują liczne literackie motywy, używają klisz z innych podobnych opowieści. Powraca tu postać świętej Tekli (Eugenia wprost się na nią powołuje), inspirujące okazują się Żywot świętego Anto­niego oraz biblijna opowieść o Józefie i żonie Potifara. Auto­rzy liczą, że odbiorca zrozumie aluzje do ówczesnej dyskusji na temat eunuchów i kobiecego ciała. Najprawdopodobniej za każdą z legend kryje się prawdziwa postać.

 

To zastanawiające, że tak zmaskulinizowane środowiska tworzą opowieści o niezależnych kobietach, które swobodnie podróżują, a odznaczając się ogromną pobożnością, żyją po­śród mnichów. Powtórzmy: wyparcie się siebie jest tu piętrowe. Jak zauważa Stephen J. Davis: "Podczas gdy mężczyźni mogli teoretycznie uciec przed obecnością kobiet na pustynię, kobie­ty były wzywane przez tę literaturę, by uciekły przed własną naturą w praktykę ascezy".

 

"Możemy być pewni, że pustynia była pełna myśli o ko­bietach, wspomnień o porzuconych żonach i matkach, demo­nicznych widm kobiet, ale mnisi upierali się, że było też po­śród nich co najmniej kilka kobiet z krwi i kości"- komentuje fenomen mniszej literatury o transwestytkach David Brakke. W mniszym dyskursie na temat kobiet dominuje przekonanie, że są one samą seksualnością i cielesnością, przed którą liczni mężczyźni uciekali na pustynię i z którą się zmagali. Badacze są przekonani, że autorami tych legend byli mnisi i że pisali je dla mnichów.

 

Czy dlatego, że tęskniąc za kobietami, jednocześ­nie nimi gardzili? Czy może z tej przyczyny, że dopiero oble­czone w pozory męskości kobiece święte mogły być w monastycznym męskim świecie do zaakceptowania? Czy też, wedle Elizabeth A. Clark, jak wiele innych kobiecych postaci męskiej literatury służyły one temu, aby mnichów zawstydzić, pokazać, że nawet kobieta jest w stanie zdobyć się na taką samokontrolę i wyrzeczenia?

 

Jeszcze inni twierdzą, że mnichom brakowało pozytyw­nego języka do charakteryzowania kobiecej świętości, dlatego pobożne kobiety opisywali jako mężczyzn, czując się pewniej w ramach męskiej konwencji genderowej, która pozwalała na opis pozytywny. Paradoksalnie ukazywanie świętych mniszek w męskich personach miałoby wtedy służyć uwypuklaniu, a nie zasłanianiu duchowego potencjału kobiet.

 

To tylko fragment. Całość znadziesz TUTAJ >>

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.11

Liczba głosów:

146

 

 

Komentarze użytkowników (7)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 22:08:33 | 2018-11-05
Powiało feminizmem, ale sprawdziłem.
No tak, takie teorie to chyba tylko od czosnkowych feministek można usłyszeć.

Nie żebym miał coś przeciw teoriom albo ..., no skądże.

Zastanawiam się tylko jako to ma się do polskiej obecnej tradycji katolickiej?

Czyżby to zachęta dla niewiast ku drodze biskupich zaszczytów?

Oceń 27 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewa_Z 21:30:32 | 2018-11-05
Coś jak papież Joanna (Jan VIII prime)

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 20:59:32 | 2018-11-05
DEON upadł już bardzo nisko, jeśli zaprasza takie "autorytety"... smutne. Już pewnie na dniach pojawi się Lenin jako autorytet liturgiczny, bo też na "L", Marx jako autorytet miłosierdzia, bo też na "M" i Engels jako autorytet ewangeliczny, bo też na "E". Gratuluję jezuitom, św. Ignacy Loyola na pewno już dawno się do was nie przyznaje.

Oceń 35 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 20:53:54 | 2018-11-05
Prawda o autorce: Zuzanna Radzik - osoba promowana przez Krytykę Polityczną, obrończyni gender i jeden z najbardziej zaciekłych wrogów nauki Kościoła, a to wszystko nałamach Tygodnika Powszechnego czyli "katolickiego" jak moskiewska "Prawda" czasopisma...

Oceń 45 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Katarzyna Jarkiewicz 19:10:50 | 2018-11-05
Nie kupuję ani duchowych transwestytek jak Pelagia, czy duchowych ninfomanek jak teresa z Avilli. Posługiwanie się tymi terminami uważam za ahistoryczne. Jest to zbędna forma przypodobania się współczesnemu czytelnikowi, któremu musi wszystko się kojrzyć skrajnie,bo inaczej nie zwróci na to uwagi.

Oceń 54 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zykes 15:35:43 | 2018-11-05
Jezus i Bóg to tu nawet jakimś elementem tła nie są dla lewackiego szczytowania aktualnym lewackim pryncypium.

Ryje banię zlewaczenie. Na całego.

Oceń 68 8 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook