Czy problemem chrześcijaństwa jest islam?

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Benedykt XVI jest współczesnym prorokiem, który doskonale odczytuje teraźniejszość. Słowa wygłoszone w Ratyzbonie podzieliły cały świat. Czy rzeczywiście było to przemówienie o islamie i przeciwko muzułmanom? Poznaj najgłośniejszy wykład ostatnich dziesięcioleci, który jest przede wszystkim krytyką płytkiego i bezrozumowego chrześcijaństwa.

 

Ratyzbona, 12 września 2006 r.

 

***

 

Przemoc jest sprzeczna z naturą Boga i naturą duszy. "Bóg nie ma upodobania w krwi, a działanie inne niż zgodne z rozumem, jest sprzeczne z naturą Boga. Wiara jest owocem duszy, a nie ciała. Kto zatem chce doprowadzić kogoś do wiary, musi umieć dobrze przemawiać i poprawnie rozumować, a nie uciekać się do przemocy i gróźb. (...) Aby przekonać rozumny umysł, nie trzeba posługiwać się siłą własnego ramienia ani narzędziami walki, ani żadnym innym środkiem, którym można zagrozić człowiekowi śmiercią" [mówi cesarz Manuel II - red.].

 

W tej argumentacji przeciw nawracaniu przemocą decydujące jest stwierdzenie: "nie działać zgodnie z rozumem jest rzeczą sprzeczną z naturą Boga". Dla wychowanego na filozofii greckiej cesarza, to twierdzenie jest oczywistością. Natomiast w myśl doktryny muzułmańskiej Bóg jest absolutnie transcendentny. Jego wola nie jest związana z żadną z naszych kategorii, nawet kategorią rozumności. Ibn Hazm [teolog muzułmański - red.] posuwa się wręcz do twierdzenia, jakoby Bóg nie był skrępowany nawet swoim własnym słowem i nic Go nie zobowiązywało do objawienia nam prawdy. Jeśli taka byłaby Jego wola, człowiek musiałby nawet praktykować bałwochwalstwo.

 

Pojawia się tutaj - w naszym rozumieniu Boga, a zatem także w konkretnej praktyce religii - dylemat, z którym musimy dzisiaj się zmierzyć w sposób bardzo bezpośredni. Przekonanie, że działanie wbrew rozumowi jest sprzeczne z naturą Boga, należy tylko do myśli greckiej czy też zawsze pozostaje w mocy samo w sobie? Sądzę, że ujawnia się tutaj głęboka zgodność między tym, co greckie, a wiarą w Boga opartą na fundamencie Biblii. Modyfikując pierwszy werset Księgi Rodzaju, św. Jan rozpoczyna prolog swojej Ewangelii słowami: "Na początku był logos".

 

Logos oznacza zarazem rozum i słowo. Święty Jan dał nam tym samym ostateczne słowo na temat biblijnej koncepcji Boga - słowo. Na początku był logos, a logos jest Bogiem, mówi nam Ewangelista. Spotkanie przesłania biblijnego z myślą grecką nie było czystym przypadkiem.

 

Początkiem jest już tajemnicze imię Boga objawione z gorejącego krzewu, które stawia Boga poza kręgiem bóstw o wielorakich imionach, oznajmiając jedynie Jego "Jestem". Proces, który rozpoczął się przy gorejącym krzewie, osiąga w Starym Testamencie kolejny etap rozwoju w okresie wygnania, kiedy to Bóg Izraela, pozbawionego teraz ziemi i kultu, objawia się jako Bóg nieba i ziemi, przedstawiając się tą prostą formułą, która nawiązuje do słowa wypowiedzianego z krzewu: "JA JESTEM". W istocie rzeczy jest to spotkanie wiary i rozumu, autentycznego oświecenia i religii.

 

W późnym średniowieczu rozwinęły się w teologii nurty rozbijające tę syntezę ducha greckiego i ducha chrześcijańskiego. Pojawiają się tu poglądy, które mogłyby nawet prowadzić do powstania wizji Boga Arbitralnego, którego nie krępują nawet więzy prawdy i dobra. Transcendencja i odmienność Boga zostają uwypuklone w sposób tak przesadny, że nawet nasz rozum, nasz zmysł prawdy i dobra nie są już prawdziwym zwierciadłem Boga.

 

W przeciwieństwie do tego wiara Kościoła zawsze pozostała wierna przekonaniu, że między Bogiem a nami, między Jego odwiecznym Duchem stwórczym, a naszym stworzonym rozumem istnieje prawdziwa analogia, w której niepodobieństwa są oczywiście nieskończenie większe od podobieństw, nie na tyle jednak, aby przekreślić ową analogię i jej język. Bóg nie staje się bardziej boski przez to, że odsuwamy Go daleko od siebie, ale prawdziwie boski jest ten Bóg, który objawił się jako logos i jako logos działał i wciąż działa dla naszego dobra, pełen miłości.

 

W świetle tego spotkania nie dziwi nas, że chrześcijaństwo, choć powstało na Wschodzie i tam przeszło pewne ważne fazy rozwoju, znalazło ostatecznie swój historycznie decydujący kształt w Europie.

 

Odnośnie do spotkania z wielością kultur często mówi się dziś, że synteza chrześcijaństwa z hellenizmem, do której doszło w starożytnym Kościele, była jakoby pierwszą inkulturacją, która nie powinna krępować innych kultur. Powinny one mieć prawo cofnięcia się aż do momentu poprzedzającego tamtą inkulturację, aby mogły odkryć proste przesłanie Nowego Testamentu i na nowo inkulturować je w swoich środowiskach. Teza ta nie jest całkowicie fałszywa, jest jednak uproszczona i nieścisła. Nowy Testament został w istocie napisany po grecku i jest w nim ślad kontaktu z duchem greckim - relacji, która dojrzewała wcześniej, w czasie kształtowania się Starego Testamentu.

 

Niniejsza próba krytyki nowożytnego rozumu, przeprowadzona od wewnątrz i tylko w ogólnym zarysie, nie ma bynajmniej oznaczać, że należy teraz cofnąć się w przeszłość, do sytuacji sprzed oświecenia, odrzucając przekonania ery nowożytnej. Wielkość nowożytnego rozwoju ducha należy uznać bez zastrzeżeń: wszyscy jesteśmy wdzięczni za wspaniałe możliwości, jakie rozwój ten otworzył przed ludzkością i za postępy w człowieczeństwie, które zostały nam ofiarowane. Etos naukowości wyraża wolę posłuszeństwa prawdzie, jest zatem przejawem postawy, która stanowi element istotnych wyborów chrześcijańskiego ducha. Bowiem choć cieszymy się z możliwości człowieka, dostrzegamy również zagrożenia, jakie z nich wypływają, i musimy się zastanowić, jak nad nimi zapanować. Uda się nam to tylko wówczas, jeśli rozum i wiara zjednoczą się w nowy sposób; jeśli przezwyciężymy przez nas narzucone ograniczenie rozumu do tego tylko, co jest doświadczalnie.

 

Rozum, który pozostaje głuchy na to, co boskie, i spycha religię w sferę subkultury, nie jest zdolny włączyć się w dialog kultur. A jednak nowożytny ro- zum naukowy, typowy dla nauk przyrodniczych, nosi w sobie pytanie, które przerasta jego samego i jego możliwości metodologiczne.

 

Pytanie o przyczyny tego faktu istnieje i nauki przyrodnicze muszą je powierzyć filozofii i teologii, a więc refleksji prowadzonej na innych płaszczyznach i innymi sposobami. Dla filozofii, a w odmienny sposób także dla teologii wsłuchiwanie się w wielkie doświadczenia i przekonania tradycji religijnych ludzkości, zwłaszcza wiary chrześcijańskiej, jest źródłem poznania; odrzucenie tego poznania oznaczałoby niedopuszczalne ograniczenie naszego wsłuchiwania się i odpowiadania.

 

***

 

Fragmenty wykładu Benedykta XVI wygłoszonego w Ratyzbonie pochodzą z książki "Poznanie Prawdy - wykłady papieskie", którą możesz zamówić tylko w Księgarni Wydawnictwa WAM.

 

Dlaczego warto zamówić u nas?

 

  • otrzymujesz 20% zniżki z kodem: PPDEON
  • Zamawiając u nas, otrzymasz książkę najszybciej - w przedsprzedaży. Wysyłki zrealizujemy zgodnie z kolejnością zamówień - im wcześniej zamówisz, tym szybciej dostaniesz.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.79

Liczba głosów:

19

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Lukasz86 15:05:51 | 2017-04-19
Największym problemem nie jest islam ale brak siły katolików w pełnieniu obowiązków wynikających z wiary. Przyczyną tego problemu jest to, że na horyzoncie niezbyt widać Boga. Nie ukazuje się REALNEGO istnienia Boga a nakazuje się postępować w sposób przez Niego wymagany - czyli bezsens.

Zapraszam na bloga (innego niż wszystkie ;-): Jezus Zmartwychwstał

Oceń odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook