"Znak sprzeciwu" czy zwyczajna buta?

Panuje obiegowa opinia, że prowincjonalny antyklerykalizm w Polsce jest co najmniej tak samo silny jak polski katolicyzm ludowy. O księżach na polskiej prowincji rzadko mówi się w tonie obojętnym: albo darzy się ich wielkim szacunkiem, albo oskarża o zachowania „niegodne Chrystusowego pasterza”. Wierni skłonni są przy tym bardziej wybaczać nieformalne związki kapłanów z kobietami czy ich nieślubne potomstwo niż chciwość i pazerność własnego proboszcza. Z drugiej strony, w narzekaniach na zdzierstwo i tzw. „materializm” polskiego kleru księża widzą często li tylko przesadę i trwałą siłę niesprawiedliwego stereotypu.

 

Jednak oskarżenia o nadmierną miłość księży do pieniędzy nie są nowe. Już przed ponad stu laty przedstawiciele liczących się nurtów politycznych na ziemiach polskich, nie tylko socjalistów, ale i endeków oraz ludowców (którzy, notabene, bardzo podkreślali swe przywiązanie do chrześcijańskich tradycji) narzekali na „handel obrzędami” uprawiany przez duchownych. Zwracano uwagę, że ze względu na ceny ślubów zdarzały się wśród uboższych warstw społeczeństwa - stosunkowo częściej jednak wśród proletariatu miejskiego niż wśród chłopów - małżeństwa żyjące „na wiarę”.

 

Inteligenci polscy wiedzieli przy tym, że we Niemczech, we Francji czy Belgii opłaty za posługi kościelne były względnie niższe niż na ziemiach polskich. Co więcej, tamtejsi księża często rezygnowali w ogóle z pobierania opłat, by zatrzymać wiernych w Kościele. Katolicy w Europie Zachodniej wcale nierzadko już wtedy bowiem się decydowali na śluby bądź pogrzeby wyłącznie cywilne, gdyż odpowiednie opłaty były niewygórowane. W Polsce takie zachowania nigdy powszechniej się nie przyjęły.

 

Zarzucano jednak księżom pazerność bardzo często – antyklerykalizm radykalnej inteligencji i antyklerykalizm polskiego ludu w tym właśnie punkcie spotykały się ze sobą. Zarzuty takowe nie opierały się tylko na stereotypach. Chciwość polskiego kleru dostrzegali bowiem nawet cudzoziemscy wizytatorzy kościelni, także w okresie międzywojennym. Wezwania do odnowy moralnej kleru stały także u podstaw tworzenia się ruchu mariawickiego w Polsce (dlatego księża mariawiccy z zasady nie pobierali opłat za posługi religijne).

 

Czy księżowska pazerność to rzeczywiście kwestia przeszłości?


Wielu przedstawicieli polskiego Kościoła hierarchicznego uważa jednak, że naganne zachowania księży w kwestiach materialnych należą już do przeszłości. W III RP w publicznych dyskusjach chciwość katolickim pasterzom zarzucają przecież najczęściej reprezentanci postkomunistycznej lewicy i środowisk jawnie antyklerykalnych. Trudno ich oceny uznawać za obiektywne, skoro mają do Kościoła zadawnione pretensje.

 

Można mimo to domniemywać, że na polskiej prowincji antyklerykalizm będący skutkiem nadmiernego materializmu kleru wciąż występuje, choć trudno określić jego skalę, bo, o ile mi wiadomo, nikt nie prowadził w tej sprawie rzetelnych badań. Pozostają domysły i obserwacje, których nie powinno się jednak traktować jak naukowych uogólnień. Na moim prywatnym doświadczeniu opiera się zatem to, z czym pragnę się z czytelnikami tutaj podzielić.


Przypadek znany (niestety) z autopsji

 

Moja rodzina mieszka we wsi położonej na pograniczu południowego Podlasia i Polesia. Od czasu do czasu zdarza mi się zachodzić tam do parafialnego kościoła. Proboszczem jest od kilku lat ambitny ksiądz dziekan, honorowy kanonik miejscowej katedry. W czasie moich wizyt na Podlasiu zdołałem się niejednokrotnie przekonać, że jego posługa budzi wiele kontrowersji.

 

Na pozór wszystko wygląda w porządku. Ksiądz odprawia msze święte z należytym pietyzmem, proponuje też całą gamę nabożeństw dodatkowych. W kazaniach zdarza mu się przedstawiać w ciekawy i piękny sposób głębokie treści teologiczne. Troszczy się o wiedzę religijną w swoich parafian. Rodzice dzieci pierwszokomunijnych uczęszczają na obowiązkowe katechezy (sprawdzana jest lista obecności) wraz ze swymi pociechami. Przygotowanie do sakramentu bierzmowania zajmuje dwa lata. Kościół parafialny jest dość zadbany. Ksiądz na swą duszpasterską posługę ma dużo czasu. Nie uczy w szkole – wyręczają go w tym katechetki i wikary.
 

Na takim idyllicznym obrazie dają się jednak zauważyć rysy. W czasie pięknych nabożeństw ksiądz proboszcz zachowuje się bowiem jak kościelny autokrata. Wezwania do odpowiedniego porządku w przyjmowaniu komunii świętej nie są bynajmniej poparte prośbą. Ksiądz, gdy go coś szczególnie irytuje, potrafi przerwać święte obrzędy, by zwracać się do wiernych z mało wyszukanymi upomnieniami. Ponadto postronny uczestnik liturgii ma czasami wrażenie, że najważniejszą częścią mszy są ogłoszenia parafialne. Zdarzało mi się już kiedyś wysłuchać ich w wersji trwającej ponad 40 minut.

 

1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.64

Liczba głosów:

14

 

 

Komentarze użytkowników (10)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~parafwieś 11:25:09 | 2009-10-15
Specyficzna mentalność mieszkańców wsi Elu uniemożliwia głośne protesty przeciw haraczom wymuszanym za posługi kościelne. Tradycja jest taka, że dzieci powinny być ślubne, ochrzczone i mieć za sobą Pierwszą Komunię. Zmarli - pochowani w obrządku katolickim i z księdzem. Jeśli nie są do sakramentu dopuszczeni - często z ostrym komentarzem z ambony - wzbudza to wiele kontrowersji, także towarzyskich. To zwyczajnie wstyd! Przy tym brak alternatywy - najbliższa kolejna parafia daleko

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~oszczędna krakuska ;-) 13:29:03 | 2009-10-12
Ja myślę, że nie można swoich proboszczów rozpieszczać, ale też trzeba mieć realny wzgląd na wydatki. I każdy ksiądz powinien co miesiąc wywieszać karteczkę - ile wydał w danym miesiącu na ogrzewanie, ile na organistę, ile na kwiaty itp. I skończyłoby się gadanie. A swoją drogą, brałam ślub w kościele Mariackim, daliśmy 50 zł za ślub ( zakonnica powiedziała, że co łaska) 50 organiście i 30 kościelnemu. Teraz sobie myślę, że gdyby wszyscy dawali 50 zł to by trochę biednie było. Ale z drugiej strony, sama jeżdżę fiatem i nie rozumiem, dlaczego miałabym się dokładać do księżych mercedesów :-) Nie widzę powodu, żebym miała się nie wiem jak szarpać, żeby dogodzić duchownym. Oczywiście, musimy utrzymywać kościoły i księży, którzy w nich posługują, ale nie widzę powodu, dla którego miałabym "dolewać do pełnego".

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Podlasianka 20:06:17 | 2009-10-08
Coś mi się zdaję, że należę do parafii opisanej w tym artykule. Ksiądz proboszcz opuścił nas miesiąc temu, co potwierdził odpowiedni dekret księdza biskupa. Smrodek pozostał. Jedyna nadzieja w nowym proboszczu. Na razie to cichy i pokorny sercem człowiek. Kilka małżeństw mieszkających dotąd bez ślubu kościelnego właśnie się pobiera. Widocznie jest tanio a proboszcz nie robi już takich problemów jak poprzednik.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~antyklerykał 16:27:40 | 2009-10-08
jaki ty mitraz naiwny jesteś - przecież wiadomo, ze proboszcz trzyma sztamę z biskupem!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~matriz 16:08:17 | 2009-10-08
zgadzam sie z astra i ela... najbardziej wkurzajacy jest brak reakcji parafian, bo wygodniej ksiedzu jednak dac w lape niz miec potem problemy z pierwsza komunia... ostatecznie jednak ktory pleban nie dopuscilby dziecka do komunii?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Astra 13:12:55 | 2009-10-08
Najbardziej właśnie denerwuje mnie to, o czym pisze ela - ludzie nie reagują zdecydowanie. Ale każdy będzie w domu, w śród znajomych w sklepie itd. opowiadał, plotkował i się oburzał. Natomiast nikt nie ma odwagi podjąć tematu wprost. Powstają historie, ile to ktoś dał księdzu, który z niego zdarł niemiłosiernie. Ale pewnie przy księdzu to nawet oczkiem nie mrugnął i pewnie jeszcze dal z nawiązką, żeby wstydu nie było. Ech... Mocni to my jesteśmy tylko w gębie i wśród swoich...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ela 12:00:45 | 2009-10-08
Szkoda, że ludzie w takich sytuacjach nie protestują bardziej zdecydowanie. Ale niestety, często kiedy podejmuje się przykrą prawdę o jakimś księdzu to wielu ludzi uważa to za atak na Kościół Katolicki. Tymczasem najwięcej zła Kościołowi wyrządzają właśnie tacy duszpasterze i ich bezkrytyczni obrońcy. Chociaż często się przemieszczam i należałam do wielu parafii (miejskich)- nie spotkało mnie zdzierstwo pieniędzy, a nawet wręcz przeciwnie- skromność i wyrozumiałość, więc znaczy to, że można inaczej. Ale znam też ludzi, którzy bez szemrania- nie wiem czy z przekonania czy ze wstdu- oddają księżom bardzo duże kwoty, gdy tymczasem wśród bliskich w rodzinie są duże potrzeby. W jednym tylko nie zgadzam się z Autorem. Myślę, że niemoralne prowadzenie się też jest bardzo źle postrzegane przez wiernych- bo to zaprzeczenie tego co kapłan głosi.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Podmiejska parafia 11:17:09 | 2009-10-08
Bardzo dobrze, że taki tekst się pojawił. Przecież to, co opisuje autor, jest doświadczeniem wielu ludzi w wielu parafiach w Polsce. Mówi się o tym powszechnie po domach, narzeka a księża uważają co najwyżej, że atakuje ich "żydomasoneria", bo "Kościół zawsze był biedny i atakowany"... To pełne obłudy niewiniątka usprawiedliwiające się bez końca tym, że obok nich - chciwców w sutannach - żyją w Kościele prawdziwi święci. Brawa dla autora za odwagę głoszenia prawdy!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ola 10:56:19 | 2009-10-08
Świetnie, że o tym piszecie - nie można udawać, że problemu nie ma, kiedy jest on na ustach tysięcy Polaków. W zasadzie koronny argument przeciwników kościoła to zarzuty: księża są pazerni, zakłamani, myślą tylko o pieniądzach, za darmo nic nie zrobią, a przecież Chrystus mówił zgoła co innego... Mało kto chce rozmawiać o duchowości, ale zawsze wielu chętnych się znajdzie do narzekania na księży i Kościół. Owszem, można udawać, że problemu nie ma, a wtedy duchowni coraz bardziej będą się oddalać od wiernych. I spełni się życzenie wielu: księża faktycznie będą na księżycu, zupełnie oderwani od świeckich.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ek 10:28:11 | 2009-10-08
Smutne i szkoda że prawdziwe!

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook