Męskość jako droga do spełnionego ojcostwa

Życie Duchowe

Od zarania dziejów wychowanie do pełnienia jakiejkolwiek roli wynikającej z płci odbywało się niejako bezwiednie i bez intelektualnego kierowania umysłu w te sfery. Nie towarzyszyły temu rozważania, czym jest męskość czy kobiecość, a przyjmowanie ról traktowano w sposób naturalny jak oddychanie. Ostatnie dekady naszego życia przyniosły jednak zmianę. Pod wpływem prądów umysłowych, sterowanych przez różnorodne środowiska feministyczne, zaczęto stawiać sobie pytanie o płeć i jej rolę. Po latach dyskusji, badań i prezentacji kobiecości we wszystkich jej aspektach coraz częściej stawia się też pytania o męskość.

 
Na męskość można patrzeć z różnych perspektyw. Najprostsza definicja głosi, że mężczyzna to człowiek płci męskiej, a płciowość i płeć mogą być rozpatrywane na wielu płaszczyznach: biologicznej, antropologicznej, psychologicznej, socjologicznej, prawnej, teologicznej. Rozumienie biblijne pozwala przyjąć, że męskość, podobnie jak kobiecość, to część wizerunku Boga: na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1, 27).
 
Zarówno męskość, jak i kobiecość oznaczają dwoistą postać konstytucji somatycznej człowieka – pisał Jan Paweł II. Te cechy człowieka są nie tylko osobowościowe, ale męskość i kobiecość stanowią pierwiastek osobowotwórczy. Z jednej strony męski to odmienny od kobiecego. I znów, powołując się na Papieża, można powiedzieć, że „kobiecość niejako odnajduje się w obliczu męskości, podczas gdy męskość potwierdza się przez kobiecość”.
 
Męskość jawi się tu jako opozycja wobec kobiecości, element konstytutywny „napięcia” istniejącego pomiędzy przedstawicielami dwojga płci. Można zdefiniować mężczyznę jako kogoś będącego w swoistej życiowej konfrontacji z kobietą. Nie jest wrogiem, ale partnerem. Opozycja ta służy rozwojowi obojga. To napięcie utrzymuje różnice pomiędzy dwiema, równie „wartościowymi cząstkami” całości, jaką stanowi człowiek.
 
Dychotomia trwa przez całe życie. Sprawia, że trudne jest w pełni postawienie się w roli kobiety, gdy jest się mężczyzną, i mężczyzny, gdy jest się kobietą. Niemożliwa jest też zamiana ról, bo te wpisane są w naturę. W pięknej książce-świadectwie życia Alana Medingera autor twierdzi, że męskość to robienie rzeczy, które robią mężczyźni. Do tych czynności zalicza aktywność fizyczną, pragnienie zwyciężania, chęć przewodzenia oraz znajdowanie płaszczyzn porozumienia z innymi mężczyznami.
 
Z kolei w obrazach współczesnej kultury pojawiają się inne definicje i wzorce męskości. Mamy tu model pozytywny, a mianowicie mężczyznę występującego w roli opiekuna dzieci czy mężczyznę towarzysza wspierającego kobietę. Jest jednak i męskość redukowana do objętości muskulatury, siły fizycznej, odwagi, płaskiego seksualizmu z obrazami sprawności w alkowie, w dodatku nawet nie małżeńskiej, ale jakieś przypadkowej, bez przyszłości i zobowiązań, bez miłości i wierności. Spotykamy tu męskość „wykastrowaną” z głębi przeżyć, nieodpowiedzialną, zakonserwowaną na etapie nastoletniego chłopca.
 

Siła wzorców

 
Błogosławieństwem dla męskości chłopca jest spotkanie w swoim życiu mężczyzny, którego chciałoby się naśladować i z którego można byłoby czerpać przykład. Najlepiej, gdyby był to własny ojciec. Niestety, w świecie, w którym żyjemy, nie cierpimy na nadmiar ojców wystarczająco dobrych. Aktualne jest jednak pytanie, czy kiedykolwiek było ich pod dostatkiem? Jeśli patrzę na przeszłość – moich męskich przodków – zauważam swoiste nienasycenie życia synów obecnością ojców.
 
1 2 3 4  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.33

Liczba głosów:

6

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

JurekS 18:06:01 | 2009-12-12
Czasami bardzo późno dostrzegany ten brak. W mojej sytuacji to był brak matki, która także wcześnie zmarła. Im wcześniej to sobie uświadomimy tym lepiej dla nas i dla naszego otoczenia :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~velario 23:44:00 | 2009-12-11
@JurekS - kompletnie nie trafiłeś. Wychowałem się bez ojca, który zmarł wkrótce po moim urodzeniu.
To, że dzisiaj kwestia męskości/kobiecości jest przedmiotem refleksji, to chyba dobrze. Może dzięki temu zauważyliśmy, jak wiele w naszym myśleniu na ten temat jest po prostu głupich stereotypów ("chłopaki nie płaczą" itd).
A książkę x. Rybickiego chętnie przeczytam:-) 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

JurekS 16:37:23 | 2009-12-11
velario, tak sobie myślę, że może miałeś po prostu szczęście, że taki mężczyzna (ojciec) przy tobie był i pragnienie Twoje nie musiało wyrażać się jakąś tęsknotą tylko zwyczajnie się realizowała. A zdrugiej strony nie trzeba się bać przyglądać się sobie mając świadomość kochającego zawsze nas Ojca.
Bardzo dobry artykuł. Autor słusznie zwraca uwagę, że wcześniej to wyodrębnianie się mężczyzny z małego chłopca działo się jakoś naturalnie. Dzisiejszy świat próbuje rozmyć tożsamość mężczyzny i kobiety (legalizacja związków homoseksuakistów i lesbijek, adopcja dzieci przez takie związki itd.) dlatego trzeba o tym mówić. Polecam bd. książkę ks. Adama Rybickiego "Lew i Baranek"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~velario 16:09:23 | 2009-12-11
 "Pragnieniem chłopca jest posiadanie u swego boku mężczyzny, a właściwie stanięcie przy nim."
No to oświadczam. że jak byłem chłopcem, to wcale nie miałem takiego pragnienia. Jeżeli Autor je miał, to niech wprost napisze, że mówi o sobie. 

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook