Przyjaciółki Boga – mistyczne doświadczenia

Życie Duchowe

Podobną mistyczną wizję Boga jako matki, karmiącej swoim ciałem, odnajdujemy w mistycznym doświadczeniu Julianny z Norwich, pustelni­cy angielskiej, cenionej kierowniczki duchowej. Widziała ona siebie jako kroplę w oceanie Bożego stworzenia, spoczywającą bezpiecznie w ręku Boga. Bóg jako matka jest początkiem wszelkiego życia. Analogia mistyczna Jezusa jako matki dokonuje się na wielu płaszczyznach – Jezus „zechciał być naszą matką we wszystkim”: przyjął na siebie nasze ciało, rodzi nas jak matka do życia nowego, rodząc, dając życie – umiera jak wiele matek przy porodzie, karmi nas jak matka swoim ciałem. Macierzyństwo Jezusa jest według Julianny wzorem dla wszelkiego macierzyństwa ludzkiego.

Za największą ze znanych mistyczek uważa się powszechnie Św. Teresę Wielką uznaną za matkę duchowości, Doktora Kościoła. Jej nauka o dro­dze do oblubieńczej bliskości z Bogiem została uznana za niedościgłą i sta­nowi fundament teologii mistyki. Szczegółowy, jasny i bardzo praktyczny opis kolejnych etapów doświadczenia zbliżania się do Boga był pomocą dla pokoleń, stając się światłem dostępnym nie tylko dla wspólnoty karmelitańskiej, ale całego Kościoła. Napis na grobie mistyczki: „Teresa Jezusa, Jezus Teresy” w pełni oddaje ducha jej pism.

Jedną z obecnie mało znanych, a znaczących niegdyś postaci w historii Kościoła była bł. Aniela z Foligno (1248-1309), kobieta zamężna, matka kilkorga dzieci. Po śmierci najbliższych została tercjarką skupiając wokół siebie grono uczniów, przede wszystkim franciszkanów. Pisma jej, w któ­rych na podstawie swych przeżyć udzielała porad duchowych, zdobyły ogromną popularność, o czym świadczą liczne rękopisy w bibliotekach Europy, drukowane przekłady i odpisy. Autorytet mistyczki uznawali teo­lodzy katoliccy i protestanccy. Aniela, praktykująca franciszkańską ascezę i ubóstwo, wskazywała na dwa aspekty dążenia do Boga – ascetyczny, mający wyraz w pokorze, ubóstwie, cierpieniu, i mistyczny, który spełnia się w wewnętrznym skupieniu i zjednoczeniu z Bogiem, kładąc nacisk na znaczenie drugiej drogi.

Do wielkich mistyczek polskich należy bł. Marcelina Darowska (1827-1911). Wdowa, matka, współzałożycielka wspólnoty zakonnej, pionierka szkół dla dziewcząt, z programem uwzględniającym także przedmioty „mę­skie” szokowała współczesnych odwagą swych przekonań, osobiście ukła­danym programem nauczania, w tym także i religii, którą nauczały zakon­nice, nie księża. Zalecała, by żony były partnerkami mężów, nie ustępując im wykształceniem. Wskazywała, że najważniejszą Osobą w życiu kobie­ty, także zamężnej, jest Bóg, nie mąż. Liczne ekstazy, zachwyty Bogiem, zjednoczenie mistyczne dawały jej nieodparta siłę i mądrość. Częsty u mistyczek dar proroctwa, u niej dotyczący przyszłości Polski, wiązała z wiel­kim zaangażowaniem w wykształcenie i promocję kobiet, pragnąc podnie­sienia ich znaczenia w kraju. Jej pisma są pierwszym polskim traktatem mistycznym pisanym przez kobietę.

Najsłynniejszą obecnie mistyczką polską jest św. Faustyna, zakonnica za życia nieznana, niewykształcona, której dzienniczek duchowy powstał na wyraźne życzenie spowiednika. Zalecane przez nią nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego zmieniło życie tysięcy ludzi. Doświadczenie mistyczne Faustyny, rozpoznające Jezusa miłosiernego, gotowego przyjąć każdego, kto zwróci się do Niego z zaufaniem, stało się skutecznym katalizatorem wiary. Przekaz mistycznego przeżycia znalazł tutaj wyraz nie tylko w sło­wie, ale i w obrazie Jezusa Miłosiernego.

Jedną z ciekawych, a mniej znanych mistyczek polskich jest Franciszka Rakowska (1860-1915), współzałożycielka Sióstr Wspólnej Pracy od Nie­pokalanej Maryi. Z jej relacji do Boga przebija przede wszystkim ogromna tęsknota za Nim i świadomość Jego tęsknoty za nią, świadomość, że „Zbaw­ca sierota” tęskni za nią chce być kochany i wybrany. Pragnienia Boga i człowieka prowadzą do zupełnego oddania i bycia jednym sercem i jedną duszą. Jedyną przeszkodą w jedności duszy z Bogiem może być niewier­ność samej duszy, sprawiającej tym ból Zbawcy, oczekującemu z tęsknotą powrotu ukochanej.

Mistyczki polskie nie są tak dobrze znane jak zachodnie. Dotyczy to sióstr zakonnych: na przykład Wandy Boniszewskiej czy Roberty Babiak oraz mistyczek świeckich: Cecylii Działyńskiej, Rozalii Celakówny, Wan­dy Małeckiej. Na pewno najmniej znane są mistyczki żyjące zwyczajnym życiem żony i matki, jak współczesna stygmatyczka Jadwiga Bartel czy też Matylda Bertrand, pianistka, kobieta zamężna, matka pięciorga dzieci. Pro­blemem (być może nie tylko polskim) jest większa znajomość mistyki ob­cej niż rodzimej oraz dystans wobec zjawisk mistycznych duchowości pol­skiej.
 

Oczywiście dar doświadczenia obecności Bożej jest przede wszyst­kim darem dla konkretnej osoby, ale czy tylko dla niej? Czyż dary mistycz­ki nie mają służyć dobru wspólnoty?

Doświadczenie mistyczne, niegdyś marginalizowane, od czasu Soboru Watykańskiego II zyskuje na znaczeniu. Określone jako doświadczenie osób i wspólnot staje się swoistym locus tehologicus, czyli miejscem tworzenia się teologii. Intuicje te potwierdza wielokrotnie Jan Paweł II, podkreślając realny wpływ pism mistyczek na rozwój nauczania Kościoła.
 

Kimże jest Ona?
 

Marzenia i tęsknoty kobiecej mistyki, kobiecego doświadczenia Naj­wyższego, „Bliższego mi niż ja sobie sama”, najpełniej, najwspanialej i najdosłowniej wyraża Maryja. Jest najpiękniejsza, bo pełna łaski, czyli Jego obecności w Niej. Anioł Pański można potraktować jako opis przyjętego doświadczenia Boga. Umiłowany składa propozycję – zaproszenie, nie narzucając swej woli, czekając na odpowiedź. Odpowiedź Człowieka – nie bez wcześniejszych pytań -jest otwarciem się na Innego, Nieznanego, na nieprzewidywalne – na Wcielenie. Jak powtarzamy w Ave, doświadczenie mistyczne Maryi zaowocowało Bogiem w Niej, który nie tylko stał się z Nią jednym ciałem, ale przyjął Jej ciało. Był to najwyższy wyraz komunii osób i oddania się sobie. Bóg stał się w Niej dzieckiem.
 

Magnificat wyraża ra­dość Maryi z Bożej obecności w Niej, ale także przekonanie, że ta radość będzie czytelna dla wszystkich: „Szczęśliwą nazywać mnie będą". Radość Maryi potwierdza nawet troskliwie gramatyka tekstura? zwiastowania nie ma w sobie nic z rezygnacji czy biernego posłuszeństwa, wyraża się w rzad­ko używanym czasie optativus. Genoito moi można przetłumaczyć „nie­chże mi się stanie” „niechże tak będzie!”. W tym zwrocie zawarta jest więc nie tylko zgoda, ale i przynaglenie. Użycie szczególnej formy gramatycz­nej wskazuje na zamysł autora. Pozdrowienie Posłańca jest zachwytem nad doświadczeniem komunii Boga i człowieka, jest spełnionym marzeniem zamieszkania z Bogiem i zbudowania wspólnoty życia człowieka i Boga, tęskniących do siebie. „Ciesz się, pełna obecności Bożej, Pan z Tobą – jesteś najszczęśliwsza z kobiet”. Obecność Boża w Maryi objawia się jako wcielenie Boga w Niej samej. Dzięki Maryi Bóg zamieszkał w człowieku, człowiek, oddając siebie, przyjął do siebie Boga. „Każda dusza wierząca i poczyna, i rodzi słowa Boże oraz uznaje Jego dzieła. Niech we wszyst­kich przebywa dusza Maryi, aby uwielbiać Pana, niech we wszystkich bę­dzie duch Maryi, aby radować się w Bogu”.

 

  1 2 3
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.4

Liczba głosów:

25

 

 

Komentarze użytkowników (5)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~s.Klara 18:49:36 | 2010-08-27
Bardzo piekny artykuł...Świadczący o znajmości tematu.Jestem zachwycona.Gratuluję Pani.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~akwora 13:00:42 | 2010-08-17
Kościół bez mistyki byłby tylko instytucją.Kto to napisał ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~R 09:50:52 | 2010-08-17
Od mistycyzmu można zachorować na głowę.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 08:45:09 | 2010-08-17
Najbrdziej mi się podoba bł. Marcelina Darowska.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~teresa 08:28:07 | 2010-08-17
To co mnie drażni w LG to właśnie Pieśń Maryi- na początku tej drogi utożsamiałam swój los z tym ,co przeszła Maryja, także w kwestii Zwiastowania.Ogrom wysiłków pożarła praca nad wybujałą pychą ,gdy wyobraziłam sobie,że Pan mógł mnie wybrać do czegokolwiek.Wolałabym aby Magnificat był śpiewany jako opowieść, w trzeciej osobie...Bo Jedna była Maryja i tylko Jej wolno tak wielbić Boga.Reszta ma skazę-nie zapominajmy o tym.Jabłecznik był kiedyś moim ulubionym ciastkiem.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?