Być katoliczką, być feministką

Nowe feministki pragną większego udziału kobiet w tworzeniu polityki, kultury i społeczeństwa obywatelskiego. Odniesie to sukces tylko wówczas, gdy kobiety odważą się być w pełni kobietami.

 

Partia Kobiet radośnie obwieściła swego czasu obywatelom hasło "Polska jest kobietą". Przeciętny obywatel Polski, a więc statystycznie rzecz biorąc, prawdopodobnie deklarujący się jako katolik, po lekkim uświadomieniu, może się z tego hasła ucieszyć, gdy sobie uprzytomni, że jego Kościół (ekklesia) także jest kobietą. I to nie byle jaką…

 

Kościół jest wszak Oblubienicą oczekującą Oblubieńca. Zrodzoną przez Boga z Jego namiętnej Miłości (Pasji), otwierającą się na Jego Miłość, przyjmującą tę Miłość, wreszcie odwzajemniającą tę Miłość, rodzącą nowe Dzieci Boże i mającą nadzieję na swoje totalne przebóstwienie, by w stanie bez "skazy czy zmarszczki" (Ef 5,27) zjednoczyć się z Boskim Oblubieńcem. Symboliczna historia Izraela zapowiada historię całego Ludu Bożego, czyli tych, co wierzą, że Bóg zbawia, że jest "Bogiem z nami" (Iz 7,14): "Oto przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię. Był to twój czas, czas miłości. Rozciągnąłem połę płaszcza mego nad tobą i zakryłem twoją nagość. Związałem się z tobą przysięgą i wszedłem z tobą w przymierze - wyrocznia Pana Boga - stałaś się moją" (Ez 16,8). "Dlatego zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca. […] I stanie się w owym dniu - wyrocznia Pana - że nazwie Mnie: Mąż mój" (Oz 2,16.18).

 

Najszerzej rzecz ujmując, to jest program katolickiego feminizmu aktualnego od przyjścia Chrystusa na ziemię i zobrazowanego w Apokalipsie, a w zasadzie program ogłoszony ludzkości wstępnie już w Protoewangelii, gdy Bóg mówi do węża: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi Cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę" (Rdz 3,15).

 

Ba, samo stworzenie ludzkości ukoronowane stworzeniem kobiety, jest już z gruntu feministyczne, jeśli przez feminizm rozumieć myślenie i postawę promującą godność kobiety. Bowiem dopiero po stworzeniu kobiety możliwa jest międzyludzka relacja odwzorowująca komunię Osób Boskich. Dopiero wtedy człowiek może kochać (składać siebie w darze innej osobie), a więc najpełniej żyć na obraz i podobieństwo Boga, który jest doskonałą wspólnotą, jak wydobywa to w swojej teologii ciała Jan Paweł II. No i kto inny jak nie kobieta, Niepokalanie Poczęta (ze względu na swego Boskiego Syna) córka narodu wybranego, "uosabia nasze prawdziwe człowieczeństwo" - jak powiedział o Maryi w czasie niedawnej pielgrzymki do Austrii Benedykt XVI?

 

A zatem Kościół jest kobietą, bo tak jak idealna kobieta, ma się w pełni otworzyć i oddać Ukochanemu, przyjąć miłość Boga, czyli dać się obdarować Bogu Nim samym. Oddać mu siebie, czyli pozwolić Jemu dać Siebie. To jest poddaństwo kobiet, o jakie chodzi ostatecznie w Kościele, czyli we wspólnocie ludzi spełniających wolę Boga: poddać się, czyli w pełni się oddać Miłującemu i Umiłowanemu. Na wzór Kobiety wszyscy wezwani są do takiego p/oddania siebie doskonałej Osobowej Miłości, do radosnej, aktywnej i twórczej chrześcijańskiej ekstazy.

 

Feminizm Kościoła to swego rodzaju dążenie do feminizacji świata (nie zawsze współgrającej z objawami feminizacji mężczyzn, jaką prezentuje tzw. "świat" z nomenklatury św. Pawła, choć tendencje obecne w tym "świecie" przeważnie wskazują, nawet jeśli opacznie, na kwestię głębszą). Co to znaczy? Otóż "[w] Kościele każdy człowiek - mężczyzna i kobieta - jest "Oblubienicą", o ile doznaje miłości Chrystusa Odkupiciela jako daru, oraz o ile na ten dar stara się odpowiedzieć darem swojej osoby". Maryja jest "pierwowzorem" Kościoła, jak mówi Konstytucja dogmatyczna o Kościele "Lumen gentium" i Jan Paweł II w cytowanym już wcześniej liście "Mulieris dignitatem". "Oto, na gruncie odwiecznego zamierzenia Bożego, kobieta jest tą, w której znajduje pierwsze zakorzenienie porządek miłości w stworzonym świecie osób." Doznaje miłości Boga najpełniej i daje swoją miłość po ludzku najlepiej.

 

Oddajmy tu głos kobiecie, Żydówce i katoliczce, wczesnej prekursorce nowego feminizmu, Edycie Stein: "Oddać się w miłości, stać się całkowicie własnością kogoś innego i zarazem całkowicie go posiadać - oto najgłębsze pragnienie kobiecego serca. […] Tam, gdzie takie oddanie dokonuje się w odniesieniu do człowieka, może ono stać się przewrotnością: wydaniem się na łup, zakuciem w kajdany i nieusprawiedliwionym uroszczeniem, którego żaden człowiek spełnić nie może. Tylko Bóg może przyjąć takie oddanie i tylko Bóg może dać się w darze tak, że napełni sobą całą ludzką istotę, nie tracąc przy tym nic z siebie samego. Dlatego całkowite oddanie się jest zasadą życia zakonnego, a zarazem jedynie możliwym adekwatnym spełnieniem kobiecych tęsknot".

 

W efekcie takiego poddania kobieta rodzi Nowego Człowieka. Wzorem Maryi rodzi Chrystusa dla innych, jest ich duchową matką (do czego powołane są, zdaniem Stein, wszystkie kobiety, a nie wszystkie powołane są do macierzyństwa biologicznego). Co to znaczy rodzić duchowo? To doprowadzać człowieka do jego pełni, umożliwiać jego harmonijny rozwój, widzieć w nim osobę i uczyć innych tego spojrzenia wyczulonego na wartość osoby w świecie, który jest niebezpiecznie jednostronny i odhumanizowany.

 

 

1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (13)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

mhpaw 22:45:58 | 2012-11-20
 Też tak myślę. Dzięki i pozdrawiam również :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszcz 22:44:31 | 2012-11-20
Wniosek stąd taki,że na żadną płeć nie można patrzeć stereotypowo i oceniająco.Bo z tego rodzą się albo problemy z własną tożsamością albo/i antagonizny między płciami.A generalnie to warto być sobą,tak myślę.Pozdrawiam:)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 22:38:25 | 2012-11-20
 W tym stwierdzeniu utwierdzały mnie też niektóre koleżanki.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 22:37:32 | 2012-11-20
 Hmm... Patrzyłem na mężczyzn jako represyjne istoty, które istnieją by wywoływać konflikty. Wtedy to mężczyzna kojarzył mi się z gościem co chleje i leje swoją żonę. Stąd to określenie "studencki feminizm".

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszcz 22:30:48 | 2012-11-20
BTW,ale co to ma wspólnego z feminizmem?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 22:25:01 | 2012-11-20
 Teraz to wiem ;-) Ale wtedy było inaczej...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszcz 22:21:51 | 2012-11-20
mhpaw
Można być jednocześnie silnym i łagodnym,zdecydowanym i subtelnym,męskim i wrażliwym.Nie poadajmy w skrajności.Życzę znalezienia złotego środka.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 21:26:53 | 2012-11-20
"Jako "miękki" mężczyzna"
Co to znaczy "miękki"? "Puszysty" w sensie otyły?


Hehe :D Nie, "miękki" czyli wrażliwy, subtelny ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sonia 19:09:11 | 2012-11-20
postulaty ekonomiczne (płaca rodzinna, płaca za pracę w domu)- wszystko pięknie, tylko brakuje propozycji, skąd na to wziąć pieniądze. Budżet państwa to nie bankomat bez limitu, żeby stamtąd coś zabrać to najpierw coś trzeba włożyć. Koniec pięknych propozycji.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Singielka 17:48:08 | 2012-11-20
"Jako "miękki" mężczyzna"
Co to znaczy "miękki"? "Puszysty" w sensie otyły?

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook