Dlaczego nie lubimy się spowiadać?

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Przyczyn można szukać w nas samych, bo trzeba stanąć w prawdzie, w spowiedniku, bo zdarza się taki, który nas nie rozumie… A może powodem jest brak zrozumienia istoty tego sakramentu, który wynika ze złego przygotowania nas jako dzieci do pierwszej spowiedzi? Dlaczego dla wielu ludzi Bóg jawi się przede wszystkim jako sędzia, buchalter, który wszystkie złe uczynki zapisuje w księdze, by następnie każdego człowieka sprawiedliwie, ale i surowo rozliczyć?

 

Czy przypadkiem nie jest tak dlatego, że wszelkie praktyki religijne i nauczanie katechezy najczęściej rozpoczyna się dopiero w wieku, kiedy rodzą się zainteresowania moralne?  

 
Z punktu widzenia formacji moralnej, zdaniem S. Cavalletti, bardzo ważne jest, aby dziecko swoje pierwsze doświadczenia religijne zdobywało przed ukończeniem szóstego roku życia, kiedy to czuje się wolne od wszelkich trosk i jest otwarte na spotkanie z Bogiem. Jeżeli zaczniemy budować relacje dziecka z Bogiem w momencie kiedy ono zaczyna już otwierać się na wartości moralne, obraz Boga przybierze postać sędziego.
 
Trzeba również podkreślić, że wiek przedszkolny jest najistotniejszy dla rozwoju osobowości dziecka. Czy zdajemy sobie sprawę, że również jest on ważny dla rozwoju duchowego dziecka? Czy my dorośli jesteśmy uwrażliwieni na to, że dziecko w wieku przedszkolnym potrzebuje wychowania religijnego? Czy jesteśmy świadomi, że to zadanie spoczywa zarówno na rodzicach, jak i na katechetach pracujących w placówkach przedszkolnych? Czy wiemy, że obydwa sposoby formacji religijnej dziecka są komplementarne? Czy potrafimy ze sobą współpracować i uzupełniać się?
 
Z mojego doświadczenia wynika, że w ostatnich latach coraz więcej rodziców, a także katechetów poszukuje nowych rozwiązań wspierających rozwój duchowy dziecka. To świadczy, o rosnącej świadomości nas dorosłych, że dotychczasowe, tylko i wyłącznie katechizmowe nauczanie dziecka w szkole nie wystarcza, aby je dobrze przygotować do życia duchowego. Takim nowym sposobem wychowania religijnego jest Katecheza Dobrego Pasterza, która w swoim programie zakłada również przygotowanie dzieci do sakramentu pojednania i komunii świętej. A rozpoczęcie formacji moralnej w wieku trzech lat gwarantuje w późniejszym wieku integrację uczuciową, która głęboko oddziałuje na życie przy zachowaniu właściwej proporcji z poznaniem intelektualnym.
 
Na czym ta formacja polega i jak przebiega? Zapraszam do refleksji nad tekstami biblijnymi, które razem z dziećmi poznajemy, do których można wracać w domu podczas wieczornej modlitwy. Pamiętajmy, że rozwój duchowy jest procesem, który trwa, bądźmy otwarci na pytania dzieci i próbujmy razem szukać odpowiedzi w Piśmie świętym.
 
W wieku trzech lat dziecko, które zaczyna uczęszczać na katechezę słyszy, że jest Ktoś kto je bardzo kocha, zna je po imieniu, woła i wyprowadza na „zielone pastwiska”. Dziecko odkrywając miłość Jezusa – dobrego Pasterza do siebie, kontempluje i cieszy się nią. W ten sposób stopniowo nawiązuje się relacja między nimi, ścisła więź, która nazywana jest communio. W tym wieku zaczyna się przygotowanie do sakramentu pojednania. Można zapytać w jaki sposób, przecież u trzylatka nie można mówić w ogóle o świadomości moralnej dziecka? Odpowiedź znajdujemy w tej przypowieści: dobry Pasterz woła swoje owce po imieniu, a co robią owce? Najpierw słuchają! Słuchając rozpoznają głos dobrego Pasterza, przyzwyczajają się do Jego głosu. Dopiero później nadchodzi czas na udzielenie odpowiedzi, dokonanie wyboru co mam czynić, żeby być z Jezusem? Podążanie za głosem dobrego Pasterza jest kolejnym etapem rozwoju moralnego. Jednakże bez poznania Jezusa, bez prawdziwego zachwytu nad Jego Osobą, Miłością nie będzie możliwe zbudowanie szczerej relacji i ukształtowanie dojrzałej moralności.
 
Pan Bóg, który zna człowieka  najpierw daje mu się poznać, a dopiero później pokazuje mu jak żyć i jak postępować. „Słuchaj Izraelu, jam jest Pan Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli”. Bóg zaprasza nas do słuchania o Nim i o Jego planie dla nas. Słuchanie zatem jest niezbędnym etapem w życiu duchowym każdego człowieka. W pierwszych latach życia dziecka trzeba mu pokazywać Jezusa, który jest Miłością, jest Bogiem a nie tylko Dzieciątkiem, bo dziecko potrzebuje Boga!  
 
Zatem pierwszym etapem formacji moralnej dziecka jest poznanie Jezusa, który kocha każdego człowieka, troszczy się o niego, co wyraża na różne sposoby:  szuka, tego, który zbłądzi, jest dobry dla każdego, jest cały czas obecny, poświęca swój czas i uwagę, oddaje życie. Przygotowuje i zaprasza na Ucztę. Kiedy przychodzi ten moment, w którym dziecko pragnie w pełni uczestniczyć w uczcie przygotowanej przez Jezusa proponujemy rozważanie kolejnego fragmentu z Ewangelii św. Jana, w którym Jezus jeszcze bardziej podkreśla Swoją jedność z nami. Mówi, że jest krzewem winnym, a my Jego latoroślami. Patrząc na ten obraz zaczynamy uświadamiać sobie, że Jezus jest całym krzewem wraz z korzeniami, gałązkami, pączkami, liśćmi, owocami. Wskazując, że my jesteśmy latoroślami-gałązkami Jezus chce nam powiedzieć, że jesteśmy Jego nierozłączną częścią. Sok, który przepływa przez cały krzew winny, przepływa również przez gałęzie, dociera do najdalszej części tej rośliny. Ta jedność podobna jest do misterium połączenia wina i wody w kielichu eucharystycznym, gdzie wino oznacza Jezusa, a woda – ludzi. Po ich połączeniu nie da się ich rozdzielić. Aż dziesięciokrotne zaproszenie Jezusa do trwania w Nim jest równocześnie wskazaniem rzeczywistości, w której się znajdujemy. Trwamy w Nim, jesteśmy w Nim od dnia chrztu świętego. Dzięki Słowu jesteśmy czyści i możemy przynosić owoc, chwałę Ojcu, który jest Ogrodnikiem – Hodowcą krzewu winnego. Czy można sobie wymarzyć lepszego Ogrodnika, niż samego Boga? Obraz krzewu winnego wzbudza jeszcze większe pragnienie jedności z Jezusem.
 
Również na tym etapie ukazujemy dziecku pozytywny obraz Boga, Jezusa i człowieka oraz budowanie postawy wdzięczności za wszelkie dobro, jakie otrzymujemy. Na tej podstawie rozpoczynamy  bezpośrednie przygotowanie do sakramentu pojednania. Zastanawiamy się z dziećmi czym jest grzech i na czym polega odwrócenie się od Boga? Szukamy wspólnie odpowiedzi na te pytania w taki sposób, aby to dzieci własnymi słowami wytłumaczyły, czym jest grzech. Nie wychodzimy od podania katechizmowej definicji grzechu, bowiem każda definicja przeszkadza w dochodzeniu do zrozumienia.
 
I w tym przypadku sięgamy do Biblii. Zarówno przypowieść (alegoria) o dobrym Pasterzu, jak i o krzewie winnym pomaga nam w sposób obrazowy zrozumieć istotę grzechu. Przywołujemy w pamięci obraz jakieś znanej dziecku rośliny. Kiedy przyjrzymy się jej uważnie, możemy zaobserwować, że niektóre gałęzie są jakby bardziej pożółkłe, bardziej suche niż pozostałe. Dlaczego tak się dzieje? Jak się odżywiają rośliny? Możemy z łatwością stwierdzić, że do tych mniej zielonych części nie dociera sok podtrzymujący życie rośliny. W gałęziach tych musi znajdować się jakaś przeszkoda blokująca dopływ soku. A skoro to my jesteśmy gałązkami krzewu winnego, czy i z nami dzieje się podobnie? Co może sprawić, że do nas nie dociera pokarm , w tym przypadku pokarm duchowy? Co się dzieje, kiedy zaczyna nam brakować tego pokarmu? Czym może być ta przeszkoda, która nie pozwala nam żyć w pełni?
 
Innym obrazem, pomagającym dziecku zrozumieć czym jest grzech, jest znana mu przypowieść o zagubionej owcy. Przypominamy, że Jezus opowiadając o owcy, która się zagubiła, przede wszystkim mówił o swojej miłości do niej. Teraz jednak, kiedy przygotowujemy się do spowiedzi, chcemy się zastanowić nad powodem jej zagubienia się. Dlaczego nie poszła za głosem, który znała, który ją dotychczas prowadził? Jak się czuła, kiedy została sama?
 
Te dwie sytuacje pomagają dzieciom w sposób obrazowy zrozumieć, że grzech jest stanem odłączenia od Jezusa, zerwaniem z nim relacji. Jest to stan, w którym brakuje nam Jego Miłości, odczuwamy pustkę, smutek, ale Jezus nie zostawia nas samych. Kiedy człowiek zda sobie sprawę z tego, że coś mu przeszkadza w byciu z Jezusem może zawsze to naprawić. Wspólnie z dziećmi zastanawiamy się co możemy zrobić, aby naprawić coś co zepsuliśmy. Dzieci z własnego doświadczenia wiedzą, że wystarczy przeprosić. Mówimy im, że dotychczas mogły to robić podczas codziennej modlitwy. Teraz będą mogły uczynić to podczas specjalnej modlitwy, w której spotkają się osobiście z Jezusem. Ukazujemy dzieciom, że sakrament pojednania to modlitwa, która wynika z poczucia wdzięczności za wszelkie dobra jakie otrzymaliśmy od Boga oraz ze świadomości, że nie zawsze dobrze korzystaliśmy z nich. Czujemy, że chcemy być coraz lepsi, pragniemy być blisko Niego i dlatego, prosząc o przebaczenie, prosimy jednocześnie o moc Ducha Świętego, który będzie nas ochraniał i prowadził.
 
Kolejnym krokiem w przygotowaniu do przyjęcia sakramentu pojednania jest ukazanie postawy Boga względem człowieka, który zbłądził. Czytamy trzy przypowieści z Ewangelii św. Łukasza: przypowieść o odnalezionej owcy, o zagubionej drachmie i miłosiernym Ojcu. Słuchając te fragmenty dzieci szybko zdają sobie sprawę, że łączy je kilka elementów: zgubienie-strata-odejście; szukanie-wyjście-zamiatanie-zapalanie-czekanie-wychodzenie naprzeciw; znalezienie-przyjęcie; radość ze znalezienia-odzyskania. I na koniec uczta! W dwóch pierwszych przypowieściach inicjatywa i trud szukania jest po stronie Boga (obraz Pasterza i kobiety), w trzeciej inicjatywa powrotu jest po stronie syna, ale Ojciec czeka i z radością go przyjmuje, przywraca mu godność królewską (pierścień, sandały i szaty). W tych przypowieściach dzieci odkrywają pozytywny obraz Boga, Boga przebaczającego, miłosiernego, do którego zawsze można wrócić.
 
Ważne jest, aby wspólnie z dziećmi robić rachunek sumienia. Często w książeczkach do modlitwy pytania do rachunku sumienia budzą niepokój wśród rodziców, bowiem są tak sformułowane, że raczej sugerują, co by można było jeszcze spróbować zrobić, a nie w jaki sposób się doskonalić. Dlatego naszą propozycją jest czytanie wybranych fragmentów z Ewangelii i refleksja połączona z wyjaśnieniem zawartej w niej nauki i odniesieniem jej do życia.
  • "Będziesz miłował Pana, swojego Boga, całym swoim sercem, i całą swoją duszą, i całą swoją mocą, i całą swoją myślą, a bliźniego swego jak samego siebie".(Łk 10, 27).
  • "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski". (Mt 5,48).
  • „Czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest ... Chwalcie więc Boga w waszym ciele!”. (1Kor 6,19n.).
  • "Nie nakazuję ci, że aż siedem razy masz przebaczyć, lecz że aż siedemdziesiąt siedem razy!!!”. (Mt 18, 22).
  • „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?”. ( Łk 6, 41).
  • „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą”. (Łk 6, 27).

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.63

Liczba głosów:

32

 

 

Komentarze użytkowników (52)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Troll 23:54:27 | 2012-06-23
Nie spowiadam się od15 lat,może będę potępiony ale to moja sprawa a nie księży.Nie wierzę w spowiedż,za każdym razem dostawałem 3 Zdrowaśki a jaj chciałem trochę lepiej porozmawiać to odsyłał mnie z kwitkiem.Teraz mam spokój.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kowalski 23:20:44 | 2012-06-23
dlaczego nie lubimy sie spowiadac ?  moze dlatego ze ta cala spowiedz to jeden wieki idiotyzm ?  biedne male dzieciaki co musza ta glupote przezywac
cala ta religia to jedno wielkie wzbudzanie winy ,za jakies wymyslone tzw.grzechy
jestescie grzeszni i niegodni i bedziecie potepieni - cokolwiek to znaczy
ale mamy dla was ratunek - spowiedz , kawalek bialego pieczywa i musicie placic na ten cyrk - kosciol katolicki   i  moze  zalapiecie sie na niebo
mentalnosc ludzi zmienia sie powoli , niemniej za jakies 25- 30 lat katoli bedzie w polsce duzo duzo mniej

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~effa 10:53:09 | 2011-01-18
W Kanadzie i USA zauważyłam, że wszystkie dzieci (np. na mszy dla nich) podchodzą razem z wiernymi do Komuni Sw. i na znak, że nie przyjmują Eucharystii, mają skrzyżowane ręce na piersiach i są błogosławione przez Kapłana. Dotyczy to dzieci zarówno młodszych przed przystapieniem do I Komunii Św., jak i te kótre nie są w stanie łaski uświęcającej...
Kapłan co prawda nie bierze je na rece, jak czynił to Jezus, ale kładzie na nie ręce i je błogosławi.......
Zrobiło to na mnie wrażenie, gdyż z zachowaniem porządku (do Eucharystii wychodzi się  po kolei z ławek), doniosłości tej chwili ( nie ma przepychania się pomiędzy tymi co nnie wychodzą z ławki) i skupienia, którego nic nie zakłóca.
Teraz uświadamiam sobie, że to moje odczucie było wynikiem tego, że jest dokładnym wypełnieniem Ewangeli, którą zacytował ~ kbiel Mk 10(13-16)
Uważam, że to nie tylko piękny "zwyczaj", ale ma głęboki sens - ewangeliczny.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kbiel 09:50:46 | 2011-01-18
 "Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego". I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je" (Mk 10,13-16)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

m0cna 08:47:53 | 2011-01-18
Przyszła do mnie ostatnio do konfesjonału mama z dzieckiem i rzekła, że jej córka nie była jeszcze do I komunii świętej. Chce jednak oswoić ją z konfesjonałem, dlatego prosi, bym ją pobłogosławił. Spodobało mi się to i to bardzo

Mądra mama. Rozumie, że spowiedź jest błogosławieństwem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Hebron 07:11:00 | 2011-01-18
Dlaczego? Bo prześwit mównicy trafia w okolice mojego pępka, ot taki mamy konfesjonał od cudzych spowiedzi.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Artur Demkowicz SJ 00:44:30 | 2011-01-18
będę pewnie przewrotny, ale moim doświadczeniem jest to, że Bóg dobrem zło zwycięża tzn. płaci dobre za zło...

wiem, wiem...

też Go podziwiam :-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~franek 00:00:55 | 2011-01-18
Jeżeli ktoś z was ma dzieci przygotowujące się do I Komunii św., to niech zauważy jak ta nauka wygląda. Od dawnych lat jedyną definicją Boga jest wtedy: Bóg jest sędzią sprawiedliwym, za złe uczynki karze a za dobre wynagradza.
Trzeba sie tego nauczyć na pamięć!
Jak to się ma do Boga Miłości?
Jak dzieci nie mają bać się spowiedzi?
Zapytany przeze mnie ksiądz powiedział, że taka jest tradycja Kościoła.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~katechetka 22:36:34 | 2011-01-17
Przygotowując dzieci do spowiedzi usłyszałam od niektórych z nich że boją się spowiedzi bo nie znają księdza i nie wiedzą jak będzie wyglądała ta ich rozmowa. Ucząc formułek spowiedzi zapominamy jak ważne jest spotkanie i to nie dwóch osób - księdza i w tym przypadku dziecka, ale Boga pomiędzy nimi. Jeśli te lęki pozostaną będą wywoływać dodatkową niechęć. A zatem takie zaprzyjażnianie się z konfesjonałem jest właściwe.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kbiel 22:26:31 | 2011-01-17
 Przyszła do mnie ostatnio do konfesjonału mama z dzieckiem i rzekła, że jej córka nie była jeszcze do I komunii świętej. Chce jednak oswoić ją z konfesjonałem, dlatego prosi, bym ją pobłogosławił. Spodobało mi się to i to bardzo

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook