Miłość sprawia, że świat się nieustannie kręci

(fot. sxc.hu)

Madonna, Perry Como i Atomówki - wszyscy śpiewają piosenki zatytułowane "Love Makes the World Go Round" ("Miłość sprawia, że świat się kręci"). To wyrażenie pojawia się, by opisać myślenie życzeniowe, fantazję, naiwne uczucie i ckliwość. U niektórych wywołuje ono wizje Don Kichota walczącego z wiatrakami.

 
Niektórzy teologowie wskazują, iż ta fraza może mówić nam coś kluczowego o działaniu Boga w świecie. Jeśli, jak św. Paweł powiada, "Bóg jest Miłością" i jeśli Bóg także stwarza i podtrzymuje wszechświat, to uzasadnione jest wyprowadzenie znaczenia teologicznego z wyrażenia "miłość sprawia, że świat się kręci". Lecz rzadko teologowie rozwijają ten temat na tyle starannie, by traktować go poważnie jako zasadę teologiczną.
 
Nauka - przynajmniej "twarda" nauka - wydaje się nie mieć miejsca w pozornej sentymentalności. Nauka rozważa fakty, przeprowadza doświadczenia i sprawdza hipotezy badawcze odnośnie do świata materialnego. TEorie, które wymagają wartości - a "miłość" jest słowem brzemiennym w wartości - jakoby znajdują mało, a nawet wcale nie znajdują miejsca w sferze naukowej. Poza tym, jak może uczucie i myślenie życzeniowe zapoczątkować czy kontrolować wszechświat?
 
Filozof i teolog Nancey Murphy wraz z matematykiem i fizykiem Georgem F.R. Ellisem mogą zmienić sposób myślenia o twierdzeniu: "miłość sprawia że świat się kręci". W książce, którą razem napisali, On the Moral Nature of the Universe: Theology, Cosmology, and Ethics, Murphy i Ellis przedstawiają swoje badania i hipotezy odnoszące się do różnych dyscyplin naukowych, tworząc złożony, lecz przekonujący zespół argumentów odnośnie do kosmologii i miłości.
 
Na wstępie autorzy zauważają, że od pewnego czasu wielu fizyków utrzymuje, iż wszechświat jest "dostrojony precyzyjnie", co ma umożliwić ewolucję złożonych stworzeń, takich jak my. Prawa fizyki, występujące podczas Wielkiego Wybuchu wraz z rozwojem korzystnych warunków środowiska w trakcie ewolucji wszechświata i planety, umożliwiły powstanie i utrzymanie się życia jako złożonego procesu. Ledwo zauważalne zmiany, choćby w jednym z mnóstwa warunków kosmologicznych, najwyraźniej wykluczyłyby całkowicie możliwość życia. Te przesłanki dostarczają podstawy do tego, co jest zwykle nazywane zasadą antropiczną.
 
Oczywiście pytanie, jakie wielu zadaje, gdy słyszy, że kosmos jest precyzyjnie dostrojony, brzmi: " Jak to się stało?". Niestety, nie można zaprojektować doświadczenia naukowego, aby odkryć ostateczne przyczyny stwarzania wszechświata. Metoda naukowa nie jest zdolna potwierdzić teorii odnośnie do pierwotnego źródła.
 
Wielu, którzy wierzą, że Bóg istnieje, sugeruje, że tylko boskie działanie wyjaśnia kosmologiczne precyzyjne dostrojenie. Oczywiście zasada antropiczna nie udowadnia tego, że Bóg istnieje. Natomiast można utrzymywać, że wielka teoria uwzględniająca hipotezę Boga może włączać "precyzyjne dostrojenie" w swoim podejściu, proponując bardziej zadowalające wyjaśnienie istnienia. Murphy i Ellis rzeczywiście argumentują w ten sposób.
 
Nowością argumentacji autorów jest ich propozycja, że "precyzyjnie dostrojony" kosmos mówi nam o tym, jak działa Bóg. Jeśli założymy, że Bóg ustanowił prawa wszechświata na początku, to prawa te i brak interwencji Boga w nie nie mogą mówić nam niczego o boskości. W końcu Bóg najwyraźniej działa we współpracy z naturą, sugerują autorzy, nigdy nie unieważniając czy gwałcąc samego procesu, który Bóg stworzył.
 
Bóg działa w ten sposób, ponieważ ostatecznym celem wszechświata jest umożliwienie dawania wolnych odpowiedzi moralnych Stworzycielowi. Na samym początku stworzenia Bóg zdecydował uczynić wszechświat, który zawiera w sobie wolność, a Bóg dobrowolnie wstrzymuje swoją moc w uznaniu tej podarowanej wolności. Obaj autorzy podsumowują swoje argumentowanie, mówiąc: "Precyzyjne dostrojenie kosmosu może być podejmowane w teologii, która widzi niewymuszony respekt Boga dla wolności i integralności stworzeń zmierzających przez cały czas z powrotem do początkowego przeznaczenia antropicznego (rodzącego inteligencję i wolność) wszechświata".
 
Murphy i Ellis twierdzą, że kosmologiczne dzieła Boga - szczególnie powstrzymywanie się Boga od interwencji w wolność stworzeń - mówią nam także coś bardzo ważnego o naturze Boga, a mianowicie, że Bóg jest Miłością. Bóg dobrowolnie ograniczył się i stale zrzeka się korzyści własnej na rzecz drugiego, nawet gdy to samo-wyrzeczenia sprawia Mu ból.
 
Ewolucja życia ujawnia, że miłujące stwarzanie przez Boga wolnych istot może być jedynie osiągnięte na powolnej, pośredniej i pełnej bólu drodze. Cały proces stworzenia odzwierciedla "nie-przymusową, przekonującą, troskliwą miłość przez cały czas od początku do końca", sugerują autorzy, "od najmniejszych stworzeń do najbardziej doskonałych".
 
Murphy i Ellis opierają się na greckim słowie znalezionym w pismach chrześcijańskich określających samo-wyrzekającą się miłość, którą Bóg objawia, gdy tworzy. Ty m słowem jest kenosis, a ono pochodzi z listu do grupy chrześcijan w starożytnym mieście Filippi (Flp 2, 7). Bibliści zwykle tłumaczą kenosis jako "samo-ogołocenie" lub "samo-ofiarowanie".
 
1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook