Oto przyczyna rozpadu każdego związku. Unikaj tego, jeśli chcesz odnaleźć szczęście

Catholic Gentleman
(fot. Andrik Langfield / unsplash.com)

Matka Angelica, odważna włoska zakonnica, raz zażartowała: "Gdyby nie ludzie, wszyscy moglibyśmy być święci". I to po prostu jest prawda. Kto z nas nie pomyślał kiedyś, że droga do świętości byłaby o wiele łatwiejsza, gdyby nie ci ludzie, którzy są niczym kolec przeszkadzający w naszym życiu?


Związki moga być skomplikowane, obarczone nieporozumieniami, a czasem prawdziwym źródłem niepokoju. Ludzie potrafią być idiotami. Mogą być całkowicie niewrażliwi na nas i nasze potrzeby. Oburzają się, są chamscy albo lekceważą nasze życzenia.

 

Mogą nas wkurzać swoimi krnąbrymi osobowościami lub frustrować nas swoją upartą nieugiętością. Łatwo może dojść do zranień. Chraktery mogą się rozpalić, a gorące słowa wypłynąć.


Czasami te obelgi są postrzegane jako zwykłe nieporozumienia wytwarzane przez nasze umysły. Innym razem, okrucieństwo i zadawane rany mogą być bardzo prawdziwe, a nasze zranienie uzasadnione.

 

Ludzie nie są doskonali i bez względu na to, jak bardzo staramy się zachować pokój, w pewnym momencie napotkamy spory wywołane relacjami. Jest to tak nieuniknione jak wschodzące słońce. Dlatego nie jest przesadą stwierdzenie, że przebaczenie jest warunkiem każdego związku. Nie możesz po prostu kogoś zrozumieć, jeśli im nie wybaczysz.


Konieczność przebaczenia


Naszemu Panu Jezusowi nie były obce tego typu konflikty. Nie tylko był ścigany i prześladowany przez religijne autorytety swoich czasów, zakończone najokrutniejszym odrzuceniem krzyża, ale także był wyszydzany i pogardzany przez wielu ludzi, którzy powinni być jego najbardziej oddanymi naśladowcami. Co więcej, jego uczniowie nieustannie sprzeczali się o najdrobniejsze rzeczy. Chociaż byli dorosłymi mężczyznami, często zachowywali się bardziej jak kłótliwe dzieci.


Pomimo tego ciągłego, relacyjnego zamieszania, Chrystus przebaczał z cierpliwością i miłością. Nawet kiedy był krzyżowany, wołał do Ojca błagając go, by wybaczył jego oprawcom. Jego przebaczenie, zarówno wtedy jak i teraz, było nieskończone.


Podobnie uczył swoich uczniów, aby naśladowali Jego nieskończone przebaczenie. Jednym z jego najtrudniejszych przykazań było to, by nieustannie przebaczać. Sprawiło to kłopot nawet św. Piotrowi. Kiedy nasz Pan nauczał o znaczeniu pojednania z innymi, Piotr przyszedł do niego i zapytał o granicę tego przebaczenia. "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" zapytał. To wydawało mu się skrajne, ale przynajmniej było w tym ograniczenie. Jednak odpowiedź Jezusa była jeszcze bardziej skrajna: "Nie mówię ci, że siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy".

 

Mówienie siedemdziesiąt siedem razy było równoznaczne z przebaczaniem w nieskończoność.

 

Nie to chciał usłyszeć św. Piotr. Ale aby wzmocnić tę kwestię, Chrystus kontynuuje opowiadając przypowieść o nielitościwym słudze, któremu został wybaczony ogromny dług, w zamian za zapłacenie o wiele mniejszego długu. Jego brak litości spowodował, że został wtrącony do więzienia i surowo ukarany. Chodziło o to, że musimy okazać łaskę, jeśli chcemy to osiągnąć oraz przebaczać bezwarunkowo i bez końca.


Jednym z najczęściej proponowanych pretekstów dla nieprzebaczania jest to, że przeprosiny muszą zostać przedłużone, aby uzyskać przebaczenie. Warunki przeprosin są często nierealistyczne - np. muszą skatalogować wszystkie dokonane krzywdy, zwrócić uwagę na ich niegodziwość w szczegółach i wyrazić prawdziwą skruchę za każde działanie, do momentu kiedy strona zraniona będzie w pełni usatysfakcjonowana.


W pewnym sensie chęć tych szczegółowych przeprosin jest zrozumiała. Wszyscy chcemy satysfakcji. Jednak prawda jest taka, że takie przeprosiny są rzadko, jeśli w ogóle składane.

 

Ale nawet jeśli byłyby powszechne, Chrystus nie pozostawiłby nam luki na wstrzymanie przebaczenia, dopóki nie otrzymamy przeprosin (lub jakichkolwiek luk w tym zakresie). Po prostu każe nam przebaczać i szukać pojednania, nawet jeśli zostanie ono ostatecznie odrzucone.


Wybór


Relacyjne załamanie jest faktem istnienia. Jednak wynik tego zależy od nas- zależy od tego, jak zdecydujemy się na nie odpowiedzieć, ponieważ może sprawić, że będziemy albo zgorzkniali, albo lepsi.


Nie znaczy to, że przebaczenie jest zawsze łatwe. W zależności od głębokości zadanej rany może być niezwykle trudne i wymagać wiele czasu, wysiłku i modlitwy. Czasami może to być nawet jedna z najtrudniejszych rzeczy, które robimy. Jednak nasz Pan nie czyni indywidualnych wyjątków. Musimy wybaczać.


Przebaczenie jest tak istotne, że Chrystus mówi nam, że nie otrzymamy przebaczenia od Boga, jeśli sami nie będziemy przebaczać. Poziom miłosierdzia, jaki otrzymujemy jest proporcjonalny do ilości miłosierdzia składanego przez nas. Jeśli chcesz, by Bóg wybaczał ci bez końca, sam musisz nieskończenie wybaczać. Nie oczekuj wspaniałej łaski, jeśli sam jej nie rozszerzasz. "Tak jak Pan wybaczył wam", mówi św. Paweł, "tak i wy musicie przebaczać".


Wszyscy pragniemy korzyści wynikających z wątpliwości innych. Wszyscy chcemy, aby inni nam wybaczali i zobaczyli dobre intencje za naszymi działaniami. Przystępujemy do spowiedzi raz za razem, oczekując pełnego przebaczenia i miłosierdzia od Boga za nasze grzechy i niegodziwości.

 

Mimo tych oczekiwań często osądzamy innych, żywimy najmniejszą urazę i myślimy jak najgorzej o innych. A to jest po prostu złe.


W tym wszystkim chodzi o komunię


Komunia nie jest po prostu kolejnym słowem na przyjmowanie Eucharystii - chociaż Eucharystia jest rzeczywiście najpełniejszym wyrażeniem komunii na ziemi. Komunia oznacza uczestnictwo w życiu innego człowieka; dzielenie się w tym życiu tak blisko, że twoje szczęście jest związane z ich życiem, że stajesz się częścią egzystencji drugiego człowieka.


Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do komunii zarówno poziomo, jak i pionowo - z Bogiem i z naszym bliźnim. Jesteśmy wezwani do obcowania z Boskim życiem, aby uczestniczyć w życiu Trójcy w miłości. To jest niesamowita prawda. Ale na tym się nie kończy. Jesteśmy również wezwani do obcowania z bliźnim w miłości. Kto jest naszym bliźnim? Ta osoba tuż przed nami, bez względu na to, jak denerwująca lub krzywdząca może być.


Nieprzebaczenie to trucizna, która zrywa z komunią. Niszczy te wszystkie związki, dla których zostaliśmy stworzeni. I dlatego jesteśmy wzywani do przebaczania.

 

Tak jak Bóg przywrócił komunię z nami, przebaczając nam grzechy, tak my musimy przywrócić komunię z Nim i naszym bliźnim, przebaczając tym, którzy nas skrzywdzili.


Przebaczenie przywraca komunię. Tchnie życie w to, co martwe, przywraca i leczy to, co jest zepsute. W tym sensie jest to jedna z najbardziej świętych i boskich rzeczy, które możemy zrobić.

 

Postanówmy, aby zawsze mieć serca pełne przebaczenia, bo ten, kto rozszerza wielkie miłosierdzie bez końca, otrzyma je w tej samej mierze.

 

Tekst pojawił się pierwotnie na blogu The Catholic Gentleman. Tłum. Gabriela Kwaśniak

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.67

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook