Jaki sens dla katolika ma intymność i seks?

(Fot. Janesdead / Foter / CC BY-NC-SA)

W Kościele często można spotkać się ze zdaniem, że małżeństwo jako całość należy z miłością poświęcić służbie Bogu. Służbę tę można pełnić na trzech szeroko pojętych obszarach: dwa z nich obejmują działania aktywne, a jeden pasywne. Działaniem pasywnym jest unikanie seksualnego chaosu. Obszarami działań aktywnych są: posiadanie dzieci oraz relacje w małżeństwie.

 

Prawdopodobnie nie jest tak trudno zrozumieć, że dzieci mogą mieć do odegrania rolę w Bożym planie, jakim jest opieka nad Jego światem. Jaką rolę odgrywa natomiast sam związek małżeński, czyli wzajemna miłość męża i żony, która najwyższy wyraz znajduje w intymności i rozkoszy seksualnej?


Melissa i Keith są małżeństwem od piętnastu lat. Oboje aktywnie działają w lokalnym kościele i na pozór są wzorową chrześcijańską parą. Melissa jest zdolną, atrakcyjną i pełną energii kobietą. Keith jest zdrowym, sprawnym mężczyzną, a do tego wesołym i lubianym liderem kościelnej grupy młodzieżowej. Nikt jednak nie wie, że ich życie seksualne niemal zamarło.

 

Przypuszczam, że Keith prawdopodobnie jeszcze trochę tego chce, problem jednak w tym, że Melissa całkowicie straciła zainteresowanie. W końcu mają już dzieci. Jest zmęczona ich wychowywaniem. Szczerze mówiąc, ostatnio seks nie ma dla niej dużego znaczenia.


Wprawdzie nie odmawia Keithowi wprost, ale na różne subtelne sposoby daje mu do zrozumienia, że chociaż w zasadzie wyraziłaby zgodę, jednak jest to trochę niemile widziana propozycja.

 

Z tego powodu Keith właściwie się poddał. Stara się zrekompensować sobie tę stratę, jeszcze mocniej angażując się w działalność w grupie młodzieżowej i biorąc na siebie coraz więcej obowiązków. Jednak podczas wyjazdów związanych z pracą coraz trudniej jest mu powstrzymywać się od szukania ulgi w pornografii internetowej. Ku własnemu przerażeniu zaczął się nawet zastanawiać, czy nie odpowiedzieć na jedno z ogłoszeń prostytutek, które znalazł w pokoju hotelowym.

 

Oboje, chociaż każde na swój sposób, zadają sobie pytanie: "Jaki sens ma podtrzymywanie życia seksualnego w naszym małżeństwie?".

Jakiemu wyższemu celowi w Bożym świecie może to służyć? Czy na pewno powinniśmy uznać, że takie relacje seksualne przynoszą tylko wzajemną korzyść partnerom, a nie służą Bogu?


Biblia pochwala seks nawet wbrew (niektórym) Ojcom Kościoła!

 

Część czytelników powie z pewnością, że rozumieją, w jaki sposób seks służy Bogu, kiedy prowadzi do narodzin dzieci. Nie mogą jednak pojąć, jak seks i intymność mogą służyć Bogu przy innych okazjach (czyli w większości wypadków).

 

A jeśli seks służy Bogu tylko wtedy, kiedy prowadzi do ciąży, to zdecydowana większość seksualnej aktywności Bogu nie służy! Takie rozumowanie przywiodłoby nas do podejrzliwego i negatywnego poglądu na seks, propagowanego przez niektórych ojców Kościoła w pierwszych wiekach jego istnienia. Św. Augustyn, na przykład, dopuszczał aktywność seksualną tylko ze względu na konieczność płodzenia dzieci. Zasadniczo uważał jednak, że poza tym aspektem seks prowadzi do grzechu.

 

W Biblii nie ma potwierdzenia dla tego rodzaju negatywnego nastawienia wobec seksu. Atrakcyjność seksualna, piękno, pożądanie i rozkosz są uznawane za właściwy i naturalny aspekt stworzenia. W jednym z Psalmów (45, 12) czytamy, że król pragnie piękności swojej oblubienicy. Taka postawa uznawana jest za naturalną i właściwą, a do tego dającą powód do radości.

 

Co więcej, w Piśmie Świętym znajdujemy fragmenty, w których sam Bóg czuje się jak wspomniany król, jak mąż pragnący namiętnie doświadczenia intymnej rozkoszy ze swoją żoną. W Księdze Izajasza (62, 5) czytamy: "Jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje".

 

To śmiałe porównanie jest możliwe tylko dlatego, że Biblia zdecydowanie popiera seks w ramach małżeństwa. Ślub jest czasem radosnych nawoływań pana młodego i panny młodej (np. Jr 7, 34) oraz czasem, kiedy w menu powinno pojawić się najlepsze wino (J 2, 1-11). Mądry mężczyzna cieszy się życiem z kobietą, którą ukochał (Koh 9, 9). Izaak uśmiecha się czule do Rebeki w sposób całkowicie właściwy dla jej męża, ale dla nikogo innego (Rdz 26, 8). Jakub czekał siedem lat na Rachelę, a wydały mu się one tylko chwilą, ponieważ bardzo ją miłował (Rdz 29, 20). W Księdze Przysłów znajdujemy nawet zdania, w których bez wstydu doradza się młodzieńcowi, żeby znajdował radość w swojej młodej żonie i na zawsze rozkoszował się jej piersią (Prz 5, 18-19). Także Pieśń nad Pieśniami oczywiście pełna jest nieskażonej wstydem rozkoszy erotycznej.

 

Problem jednak polega na tym, jak odpowiedzieć na pytanie o rzeczywiste dobro, które najwidoczniej zawiera w sobie seks małżeński (poza przyjemnością), skoro może być wykorzystywany w służbie Bogu? Seks oczywiście może dawać przyjemność, ale co dobrego z niego wynika?

 

1 2 3 4  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.81

Liczba głosów:

32

 

 

Komentarze użytkowników (12)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Karolina Krysińska 00:35:53 | 2015-11-11
W jaki sposób?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Pawel G 08:42:19 | 2015-11-10
> Biblia pochwala seks nawet wbrew (niektórym) Ojcom Kościoła!<

Przeciwstawianie Biblii Ojcom Kościoła to manipulacja. My katolicy czytamy biblię poprzez komentarze Ojców Kościoła. A przede wszystkim, Bóg stworzył ludzi dając im błogosławieństwo i pierwsze przykazanie:

Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: ”Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemie i uczynili ja sobie poddana; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.

O tym jest mowa zaraz po fakcie stworzenia człowieka.

> Część czytelników powie z pewnością, że rozumieją, w jaki sposób seks służy Bogu, kiedy prowadzi do narodzin dzieci. Nie mogą jednak pojąć, jak seks i intymność mogą służyć Bogu przy innych okazjach (czyli w większości wypadków). A jeśli seks służy Bogu tylko wtedy, kiedy prowadzi do ciąży, to zdecydowana większość seksualnej aktywności Bogu nie służy!<

To jest manipulacja. Stosunek seksualny ma być otwarty na życie, bo jego pierwszy sens polega na ukierunkowaniu na poczęcie. Dopiero potem są inne sprawy. Małżeństwo ma sens przede wszystkim ze względu na potomstwo, o czym dzisiejsze społeczeństwo egoistów nie chce pamiętać. A egoizm jest zaprzeczeniem chrześcijaństwa.

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ja 13:35:27 | 2014-11-21
Młodzi ludzie w związku, szczególnie na jego początku mają w sobie burzę emocji i afektu wobec siebie, który muszą rozładować... I nie mamy po 15 lat, żeby pisać o uprawianiu sportu, albo zimnym prysznicu na rozładowanie napięcia.

Oceń 1 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maciej 12:07:58 | 2014-11-11
Uścisk ręki drugiej kochającej osoby może nieść więcej Miłości , niż lata współżycia małżeńskiego, pozamałżeńskiego, fantazji, filmów ….  

Jest jedna Miłość,  a wszelki owoc, który z niej wynika jest dobry.

Oceń 5 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~real 15:51:11 | 2014-11-10
dla singla - ma taki sens -że musi sie z tego spowiadac ....  :( a libido, jakby nie patrzec -maja wszyscy....

Oceń 4 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~krack 10:50:11 | 2014-11-10
Nie jest to prosta sprawa gdzie jest granica chęci a zaczynamy mówić o poświęceniu czy przymusie. Mając wieloletni staż małżeński, 4 dzieci a kontakty intymne na przestrzeni tego czasu na poziomie grubo poniżej poskiej niewysokiej przecież średniej ststystycznej cóż można powiedzieć? Cudem niejako jest że "małżeństwo" jeszcze istnieje - ale tak na dobrą sprawę - to małżeństwo, czy tylko wzajemne tolerowanie obecności ?

Oceń 8 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sgi 21:38:45 | 2009-11-01
jak_dziecko - celna ocena

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jak_dziecko 15:06:07 | 2009-10-08
Tekst lekki i przyjemny.Podobnie jak seks małżeński.
Jest pewne ale...
Brak wzmianki o ...antykoncepcji czyli... prezerwatywy itp.
Bo nie można ukryć ,że to jest powodem grzechu i skutecznie niszczy relacje małżeńsko-Boskie.

Być może trzeba będzie przewertować książkę dokładniej i tam będą wzmianki jak sobie radzić.Być może jest lub będzie jeszcze artykuł o antykoncepcji.

W małżeństwie ani mąż ani żona nie mogą zajmować miejsca Pana Boga!
Najpierw Pan Bóg i Jego chwała a dopiero póżniej nasze małżeńskie życie ,widziane jednak poprzez perspektywę Boskiego przykazania miłości.

Mam właśnie ponad piętnastoletni staż małżeński
i zapewniam ,że seks nadal mi smakuje i to wybornie.
Jako rodzina z czwórką dzieci i kiepskimi dochodami nie możemy jednak powiększać już rodziny.Nie wspominam już o zdrowiu żony i jej siłach witalnych.

I jeżeli jest jakiś hamulec spowalniający naszą miłość cielesną to jest nim hamulec moralny.

Nawet w małżeństwie trzeba się wystrzegać opętania seksualnego.
Dlatego czytając artykuł ,nie dostrzegam niczego ani nowego ani starego.
Fajnie wszystko wyjaśnione lecz najistotniejszych spraw nie porusza.
Dziękuję.

Oceń 11 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?