Pożądanie, zakochanie czy miłość?

(fot. shutterstock.com)

Marta Jacukiewicz: Księże Doktorze, nie tylko młodzi ludzie często mylą miłość z pożądaniem. Ten błąd jest aż tak groźny, że przestrzega przed nim jedno z przykazań Dekalogu…

 

ks. Marek Dziewiecki: To świadczy o powadze zła, do jakiego prowadzi pożądanie. Dziewiąte przykazanie może wydawać się komuś zbędną powtórką szóstego przykazania. Tak jednak nie jest, gdyż Bóg nigdy nie czyni, ani nie mówi czegoś, co nie jest nam potrzebne. Przykazanie "nie pożądaj!" wymaga od nas czegoś więcej niż tylko poprawności w zewnętrznych zachowaniach. Dla przykładu, chłopak może powstrzymywać się od proponowania dziewczynie współżycia seksualnego nie dlatego, że szanuje ją i siebie, lecz tylko dlatego, że boi się, by ona z nim nie zerwała, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że czystość jest dla niej równie ważna, jak miłość i marzenie o małżeństwie. Bóg wie o tym, że nasza wewnętrzna postawa ma niemniejsze znaczenie niż nasze zewnętrzne zachowania i dlatego przestrzega nas nie tylko przed pożądaniem w czynach, ale również w pragnieniach, myślach czy zamiarach. Jezus stanowczo wyjaśnia, że kto pożądliwie patrzy na drugą osobę, już dopuścił się z nią cudzołóstwa.

 

W tym przypadku chyba najbardziej chodzi o relacje małżeńskie?

 

Pożądanie jest zagrożeniem w każdym spotkaniu mężczyzny i kobiety, ale rzeczywiście dziewiąte przykazanie w sposób szczególny stoi na straży szczęścia małżeńskiego: "nie pożądaj żony bliźniego twego!" Zawierając sakrament małżeństwa, nowożeńcy ogłaszają publicznie, że oto już znaleźli tę najważniejszą osobę w swoim życiu, którą zdecydowali się pokochać na zawsze. To przykazanie przypomina wszystkim innym ludziom, że nie wolno im zakłócać czy wystawiać na próbę miłość i wierność małżonków, a im samym przypomina o podjętym zobowiązaniu do wierności i uczciwości małżeńskiej. Jeśli mężczyzna poznaje kobietę, która mu się podoba, a ona nie jest związana z innym mężczyzną, to ma prawo o nią zabiegać i dawać jej do zrozumienia, że mu na niej zależy. Nie ma natomiast prawa oczekiwać, że ich związek będzie służył zaspokojeniu jego zmysłów czy popędów, gdyż w takim przypadku albo ona tym szybciej od niego odejdzie, albo on skrzywdzi ją i samego siebie. Kto chce być blisko drugiej osoby, ten powinien ją pokochać, a nie pożądać. Na popędach i pożądaniu nie da się zbudować trwałej więzi ani wspólnego szczęścia. Pożądanie zawsze prowadzi do rozczarowania, cierpienia i grzechu. Nawet kogoś tak niezwykłego i związanego z Bogiem, jak król Dawid, pożądanie doprowadziło do tego, że stał się cudzołożnikiem i kazał zabić człowieka.

 

Jednak wtedy, gdy jesteśmy na początkowym etapie związku, trudno się wyzbyć pożądania. Jakiś jego element mimo wszystko jest…

 

Trzeba odróżniać pożądanie od podniecenia. To ostatnie nie jest zależną od nas postawą, lecz niezależnym od nas odruchem, który pojawia się samoczynnie lub na skutek pobudzających je bodźców. Człowiek dojrzały chce i potrafi panować nad podnieceniem i nie pozwala sobie na prowokowanie napięć seksualnych. Tym bardziej nie pozwala sobie na to, by kierować się pożądaniem. Pożądanie prowadzi do przekonania, że istotą miłości jest współżycie seksualne, albo że miłość to sprawa popędów. Mylenie miłości z popędami prowadzi do dramatów, gdyż popęd seksualny - jak każdy popęd - jest ślepy. Gdyby istotą miłości było współżycie seksualne, to najbardziej "kochałyby" zwierzęta, a spośród ludzi - gwałciciele, bo oni współżyją z tymi, którzy nie chcą współżyć, czyli "kochają" nawet tych, którzy nie chcą być "kochani", czyli nie chcą z nimi współżyć. Gdyby współżycie seksualne było tym samym, co miłość, to rodzice nie mogliby kochać swoich dzieci, a księża nie mogliby kochać ludzi, do których są posłani. We wszystkich innych formach miłości niż małżeństwo, warunkiem trwania w miłości jest właśnie to, że kochające się osoby nie ulegają pożądaniu i nie współżyją ze sobą. Nawet w małżeństwie współżycie seksualne jest jedynie epizodem w całym morzu okazywanej sobie przez żonę i męża czułości i bliskości.

 

Jeśli raz dopuścimy do sytuacji, która może się zakończyć w wiadomy sposób - staniemy się w końcu coraz bardziej obojętni na podobne sytuacje?

 

Tak niestety zwykle bywa. Kto ulega pożądaniu i popełnia cudzołóstwo, ten zwykle będzie powtarzał ten dramat.  Grzechy nieczyste są zbyt poważne, by były jedynie przypadkowym epizodem. Takie grzechy to zwykle początek równi pochyłej. Kto myli seksualność z miłością, ten dla chwili przyjemności poświęci nie tylko swoje sumienie, małżeństwo i rodzinę, ale także zdrowie, a nawet życie. Taki człowiek popada w uzależnienia, a nierzadko popełnia brutalne przestępstwa. Seksualność oderwana od miłości prowadzi do przemocy, z gwałtami włącznie i do śmierci (aborcja, AIDS). Mylić miłość z seksualnością to dosłownie mylić życie ze śmiercią i błogosławieństwo z przekleństwem. Miłość jest siłą, dzięki której człowiek staje się panem swoich popędów, a przez to może kochać w sposób czysty i wierny. Seksualność poddana pożądliwości staje się nieczuła i niewierna, a czasem wręcz brutalna i wyuzdana. Natomiast seksualność zintegrowana z miłością wyraża się poprzez czystą czułość i radosną pracowitość. Miłość zamienia seksualność w czystą i czułą troskę o kochaną drugą osobę. Kochać to traktować drugą osobę jak bezcenny skarb, który chronię, a pożądać to traktować ją jak przedmiot, który brutalnie wykorzystuję. 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.9

Liczba głosów:

21

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook