Jak się odkochać?

(fot. shutterstock.com)

Chociaż najczęściej stawiamy sobie pytanie z drugiego bieguna, czyli: jak kochać - mocniej, prawdziwiej, owocniej - niektóre osoby, i jest ich niemało, potrzebują skutecznego lekarstwa na odrzuconą miłość.

 

Psychologowie i kierownicy duchowi potrafią przytoczyć dziesiątki, jeśli nie setki historii o ludziach, którzy stracili wiele szans na założenie szczęśliwej rodziny i spełnienie się w roli małżonka i matki/ojca, bo mieli nadzieję, że osoba, którą jednostronnie obdarzyli uczuciem, kiedyś w końcu je odwzajemni. Mowa tu nie o miesiącach czy o roku, ale o latach, długich latach.

 

Rady typu "najlepszym lekarstwem na nieudaną miłość jest nowa miłość", czy pouczenia, że wszystko jest kwestią czasu i prędzej czy później wszelkie nieodwzajemnione uczucie wygasa, zdają się w tych wypadkach nie mieć racji bytu. Żartując, można by tutaj przytoczyć słowa poetki: "Albo go kocha, albo się uparła", chociaż oczywiście ta sytuacja dotyka także mężczyzn. Ale tak naprawdę pozostawanie w takim stanie "zawieszenia" nie jest w żadnej mierze śmieszne. Jest to - po pierwsze bolesne, po drugie bolesne, po trzecie wyglądają na beznadziejne i niemożliwe do przezwyciężenia. Czy da się w ogóle skutecznie się odkochać?

 

Choroba bez nazwy

 

Osobiście, zawsze gdy spotykam się z sytuacjami wyglądającymi na beznadziejne, szukam pomocy w Piśmie Świętym. I również tutaj jeden z, przypuszczam, wielu fragmentów może okazać się przydatny.

 

Przyjrzyjmy się słowom z Ewangelii św. Jana 5, 2-9.

 

"W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych, którzy czekali na poruszenie się wody. Anioł bowiem zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę. A kto pierwszy wchodził po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką cierpiał chorobę. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: "Czy chcesz stać się zdrowym?". Odpowiedział Mu chory: "Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną". Rzekł do niego Jezus: "Wstań, weź swoje łoże i chodź!". Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził."

 

Co w tej sytuacji uzdrowienia chorego, może być szczególnie pomocne w uleczeniu nieszczęśliwie zakochanego serca?

 

Po pierwsze: mamy człowieka, który trzydzieści osiem lat cierpiał z powodu jakiejś "swojej choroby". Ciekawe jest, że nie pada tu określenie rodzaju schorzenia. W innych miejscach Pisma Świętego ta informacja najczęściej jest podawana. Tutaj cierpiący ma jakieś wyjątkowo specyficzne schorzenie: "swoją chorobę" - może to być wskazówka, że nie jest to obiektywna choroba, lecz raczej subiektywna sytuacja, która wprowadza go w stan niemożności normalnego funkcjonowania. Jakże podobnie wygląda sytuacja nieszczęśliwie zakochanego.

 

Przed owym chorym staje Jezus i zadaje pytanie, na które ów człowiek odpowiada: "Panie, nie mam człowieka (...)". Winnym stanu tego chorego jest "brak człowieka". Z pewnością można stwierdzić, że ów człowiek choruje z powodu jakiegoś rodzaju samotności. Wskazują na to także dalsze jego słowa, gdzie podkreśla: "gdy ja sam już dochodzę (...)". Z drugiej strony, gdy w końcu staje przed nim człowiek (Jezus) i sugeruje pomoc, ten nie prosi o nią, lecz odpowiadając na pytanie: "Czy chcesz być zdrowy?", niejako pośrednio odpowiada: "w (tym) człowieku jest moje zdrowie". To sposób myślenia znany aż za dobrze w "dozgonnej miłości".

 

Tymczasem dalej Jezus pokazuje, że temu człowiekowi do uzdrowienia żadna sadzawka, ani człowiek, który do niej zaprowadzi nie są potrzebne. Uzdrowienie jest w kontakcie z Jezusem. Wskazuje to na to, że na sytuację tej choroby należy spojrzeć zupełnie inaczej, od nowa, od innej strony. Człowiek ten bowiem dochodzi do zdrowia drogą zupełnie inną, niż oczekiwał, pragnął (!) i spodziewał się.

 

Serce sługą woli

 

Popatrzmy: przed chorym staje Jezus, sam Bóg Wszechmogący - Pełnia Miłości, a ten mówi Mu o jakimś człowieku... To jakby mówił: tak naprawdę nie chcę miłości, chcę tamtego człowieka! W sytuacji beznadziejnego zakochania taka "upartość" jest znamienna. Nie odmawiam nikomu siły uczuć, poczucia, że kocha na zawsze i nigdy nie będzie się w stanie zapomnieć o tej osobie, ale uważam, że jedynym skutecznym lekarstwem na odrzuconą miłość jest oddanie tej sytuacji Jezusowi. On ją potrafi uzdrowić w sposób najbardziej cudownie zaskakujący. Człowiek nieszczęśliwie zakochany może się jednak wzbraniać nawet przed tym, rozumując, że jeśli wola Boga będzie inna, niż połączenie z tym człowiekiem - nie będzie szczęśliwy. W tym momencie jednak już stajemy się śmieszni. Zakładamy, że wiemy coś lepiej niż sam Bóg lub podejrzewamy, że Bóg nie chce naszego szczęścia. To już jest czyste kuszenie.

 

Zalecam wszystkim nieszczęśliwie zakochanym kilka lat, a nawet kilka miesięcy zaprzestania prób wysyłania sygnałów, jak bardzo nam zależy, a już nie daj Boże natrętnego ponawiania propozycji randek... Więcej, zalecam też zaprzestanie modlitw o odwzajemnienie uczuć, porzucenia myślenia typu: "tak, Panie, chcę być szczęśliwy, ale tylko z tym człowiekiem" i poszukania woli Bożej, otwarcia się na inne możliwości, mimo początkowego wewnętrznego sprzeciwu.

 

Zostaw to, idź dalej. Niech Twoje serce zacznie słuchać Twojej woli, a ta niech będzie "sprzężona" z wolą Bożą. Popatrz na innych mężczyzn, na inne kobiety i powoli zostawiaj wszystko cokolwiek prowadziło cię do tamtej osoby. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla ciebie. W Piśmie jest napisane: "natychmiast wstał". Ty zrób to tak samo. Chyba, że chcesz bezowocnie czekać na tamtego człowieka kolejnych "trzydzieści osiem" lat.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.71

Liczba głosów:

21

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?