Jak długo powinno trwać narzeczeństwo?

2ryby

Znamy dobrze pojęcie "przenoszonego narzeczeństwa". Ale czy można powiedzieć jak długo powinno trwać narzeczeństwo? Może warto zastanowić się jak długo nie powinno trwać?

 

Karol Meissner OSB - nade wszystko benedyktyn, lecz o zacięciu lekarskim. Swoje powołanie zakonne realizuje poprzez gorliwą modlitwę oraz pełną pasji pracę. Ta zaś skupia się głównie na dydaktyce zgodnie z wyuczonymi zwodami teologa i lekarza. Podróżując po Polsce o. Meissner głosi liczne rekolekcje, konferencje i wykłady, głównie związane z płciowością, życiem rodzinnym i małżeńskim czy psychologią.

 

 

 

Kup notatnik i wesprzyj Projekt faceBóg & DEON.pl:

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.25

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (36)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Katia 13:03:52 | 2014-10-26
Rezerwacja sali 2 lata przed ślubem (takie napięte terminy). Czyli najpierw organizacja wesela a później zaręczyny xD

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~roy 00:26:53 | 2014-10-26
Z tego co mówi ten pan, nie można wyjść z tzw. friend-zone'u, ponieważ nie można mieć seksu z kimś, kogo się wcześniej długo znało?
Jak się hajtać to tylko w przypływie pierwszej miłości, w pół roku, bez głębszego przemyślenia? Powodzenia.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paula 21:41:49 | 2014-10-24
Kogo teraz na ślub stać... 2 lata narzeczeństwa to minimum, żeby choć trochę pieniędzy naciułać na wesele.

Oceń 6 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ArturN12 21:46:52 | 2014-10-09
Nie ma to jak wypowiedź kolesia co nigdy nie zaznał uczucia bliskości drugiej osoby...

Oceń 7 28 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maja 00:04:37 | 2014-07-22
Zgadzam się całkowicie. Inaczej patrzę na kogoś gdy jest tylko sympatią, a inna relacja łączy mnie z nim gdy się zaręczymy. O tym czy kogoś dobrze poznam nie świadczy ilość wspólnie spędzonego czasu a jego jakość. Czy poznaję go w trudnych sytuacjach, jak radzi sobie w kryzysach, czy będzie dla mnie wsparciem, czy ja będę mogła być wsparciem dla niego, jakich ma znajomych, jaką rodzinę, co możemy robić razem, jak spędzać czas itd. Tu się bardziej liczy kreatywność w dialogu narzeczeńskim, umiejętność kształtowania POSTAWY miłości, a nie bazowanie na uczuciu. Jak już rozeznaliśmy dalszą drogę do małżeństwa, to po co odkładać wszystko w nieskończoność? Poza tym... czy po roku, półtora nie można się zorientować czy ktoś do nas pasuje, czy się z nim dogadujemy? I czy jesteśmy w stanie się dla tej drugiej osoby starać o nas, o nią, o nasz rozwój wspólny. 

Oceń 11 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Cogito_ergo_sum 23:30:29 | 2014-07-21
Acha, już to widzę: pół roku narzeczeństwa, a potem, po pół roku rozwód. Może w kwestii seksu ksiądz ma rację, nie wiem, nie jestem seksuologiem, ale w kwestii wspólnego życia, co jest najważniejsze, ten koncept jest beznadziejny. Małżonek to partner na całe życie ( według katolickiej definicji), powinno więc się naprawdę dobrze go poznać, zanim powie się "tak"

Oceń 8 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Dominique 23:19:28 | 2014-07-21
Pan ksiądz bredzi jak dziecko. Dla osób w wieku 25 - 35+ lat, minimalny czas narzeczeństwa pozwalający podjąć decyzję o ślubie (abstrahując już od tego czy dochodzi do kontaktów seksualnych między narzeczonymi czy nie) - to ok. 24 miesięcy. To naprawdę minimum, przy czym musi to być czas spędzany razem, nie tylko na wspólnych randkach, ale najlepiej na wspólnym mieszkaniu, życiu codziennym. Nawet nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby decyzję o ślubie podjąć wcześniej. Optymalny czas to jakieś 36 - 48 miesięcy. Po 60 miesiących trzeba już podejmować jakąś jednoznaczną decyzję.
Przez 6 miesięcy to sobie można wybrać sofę do salonu, albo rower, a nie męża czy żonę. W tak krótkim okresie nie da się zebrać wystarczających informacji do podjęcia decyzji o zawarciu związku.

Oceń 11 23 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Szymon 23:17:28 | 2014-07-21
Calosc jest bardzo madra, ale wspolczesnie widze troche inny problem, ktorego sam doswiadczam. Gdybym chcial z moja narzeczona pobrac sie po roku (zalozmy nawet poltora roku), to bylibysmy bardzo mlodzi, a decyzja o malzenstwie, to takze decyzja o zamieszkaniu razem. Nie stac nas na to, sprawa jest troche bardziej skomplikowana (narzeczona pomaga mamie w pracy). Teoretycznie nic nie stoi nam na przeszkodzie, by sie pobrac, ale czy maz i zona powinni mieszkac osobno z rodzicami ? Raczej nie. Czesto zarzuca mi sie, ze tesknie za okresem PRL, ale prawda jest taka, ze bylo mimo wszystko latwiej, gdy mialo sie jakies cele, bo po tych kilku latach odkladania na ksiazeczke mieszkaniowa mialem jednak jakas gwarancje, ze pojdzie to krok dalej, a dzisiaj nie mam nic. Za dwa lata moze sie okazac, ze nieruchomosci pojda w gore o 300% i bede musial sie zadluzyc do konca zycia zeby byc na swoim. Mimo tego kocham moja narzeczona i wierze w to, ze pobierzemy sie i stworzymy nowa dzietna rodzine

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~K 22:35:43 | 2014-07-21
No to teraz pytanie - jaka jest definicja narzeczeństwa? Kiedy ono się zaczyna?

Oceń 2 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?