Z masturbacją zmagałam się pół życia [ŚWIADECTWO]

(fot. shutterstock.com)

Mam 24 lata i z problemem pornografii i masturbacji zmagałam się pół życia. Postanowiłam podzielić się z Wami swoim świadectwem i opowiedzieć Wam o tym, jak to uzależnienie stopniowo mnie niszczyło i wypaczało moje postrzeganie świata.

 

Chcę Wam opowiedzieć także o wielkiej mocy Boga, który mnie uleczył. Zaczęło się całkiem niewinnie, w 4 klasie podstawówki. Naturalne w tym wieku zainteresowanie seksem sprawiło, że zaczęłam szukać na ten temat informacji. 

 

I, mimo że mam bardzo fajnych rodziców, z którymi mogę pogadać o wszystkim, odpowiedzi na swoje pytania zaczęłam szukać w Internecie. Tam trafiłam na strony, które tylko rozbudziły moją ciekawość. Ale wtedy wizyty na takich stronach były jeszcze rzadkie.

 

Mniej więcej rok później do pornografii dołączył się onanizm. I tak, z każdym kolejnym razem, coraz bardziej wpadałam w pułapkę "przyjemności". Trwało to mniej więcej do 2 klasy liceum, z mniejszymi lub większymi przerwami. Ze spowiedziami bywało różnie. Czasem zdarzało mi się wyznać te grzechy, w większości przypadków jednak wstyd był silniejszy.

 

Niestety nie odważyłam się wyspowiadać z tego przed bierzmowaniem i sakrament przyjęłam świętokradzko. Próbowałam wyprzeć ten fakt z pamięci i stopniowo mi się to udało. Dalej uczestniczyłam w życiu Kościoła, chociaż coraz bardziej oddalałam się od Boga.

 

Z czasem przestałam w ogóle podchodzić poważnie do wiary. Całe moje życie duchowe ulegało stopniowej degradacji, aż w końcu przestało dla mnie cokolwiek znaczyć. Boga zepchnęłam na ostatnie miejsce w mojej hierarchii i w zasadzie przestałam w Niego wierzyć.

 

Mniej więcej w 2 liceum przestałam się onanizować i wchodzić na pornograficzne strony. Cieszyłam się, że z tym skończyłam, że wygrałam walkę. Przerwa trwała jakieś 2,5 roku. Niestety było to tylko pozorne zwycięstwo.

 

Po pierwszym semestrze studiów szatan uderzył we mnie ze zdwojoną siłą, tak samo nagle, jak nagle wcześniej ustąpił. I wtedy dopiero się zaczęło. Zaczynałam od tzw. "soft porno". Po pornografię sięgałam w zasadzie codziennie. Naturalnym tego skutkiem był powrót do onanizmu. Robiłam to coraz częściej, a strony, na które wchodziłam były coraz bardziej ostre.

 

To było jak rollercoaster, którego nie mogłam zatrzymać. Upadałam coraz częściej, bywały dni, że nie mogłam myśleć o niczym innym, na niczym się skupić, onanizowałam się kilka razy dziennie. Z każdym kolejnym razem szukałam mocniejszych wrażeń. Już nie wystarczały mi opowiadania, zdjęcia, zaczęłam sięgać po filmy.

 

Nie podniecał mnie już "zwykły" seks, szukałam w nim brutalności, przemocy, poniżenia, upodlenia. To wszystko miało ogromny wpływ na moją psychikę. Stopniowo sama zaczęłam sprowadzać swoje ciało do przedmiotu. Zaczęłam też odczuwać do siebie obrzydzenie, wstręt, wręcz nienawiść. Byłam na siebie zła za każdy upadek. Za każdym razem obiecywałam sobie, że to będzie ten ostatni. Nigdy nie był…

 

Za to za każdym razem nienawidziłam siebie jeszcze bardziej. Byłam bardzo słaba, wystarczała jedna myśl, jeden impuls, żeby mnie złamać. Nie miałam w ogóle siły, żeby się temu przeciwstawiać. Nie prosiłam Boga o pomoc, bo wtedy Bóg już dla mnie nie istniał. Bardzo źle czułam się ze sobą. Na innych ludzi patrzyłam tylko przez pryzmat ich cielesności.

 

Sprowadziłam miłość do seksu, odarłam ją z jakichkolwiek uczuć, nie wierzyłam, że może być coś oprócz ciała, za co można pokochać drugą osobę. W zasadzie przestałam w ogóle wierzyć w miłość. Pornografia naprawdę wypaczyła mój światopogląd i totalnie "zryła mi banię". Nie wyobrażałam sobie, że ktokolwiek kiedykolwiek może mnie pokochać i traktować jak partnera, a nie jako obiekt pożądania i przedmiot do zaspokojenia własnych potrzeb.

 

Ja sama siebie nie kochałam, a moje poczucie własnej wartości w zasadzie nie istniało. To wszystko rzutowało też na inne aspekty mojego życia. Zwracałam uwagę tylko na rzeczy materialne, stałam się cyniczna, cele do których dążyłam były płytkie, nie widziałam w moim życiu głębszego sensu.

 

Pornografia zniszczyła we mnie przede wszystkim miłość, szacunek do ciała, poczucie godności i własnej wartości, oddaliła mnie od Boga. To, że do tej pory nie byłam w żadnym poważnym związku to też skutek tego grzechu.

 

Wszystko zmieniło się na pewnych rekolekcjach, na których znalazłam się w zasadzie przypadkiem. Tam przede wszystkim na nowo uwierzyłam w Boga, zaufałam Mu i doświadczyłam Jego wielkiej miłości. Zawierzyłam Mu siebie i całe swoje życie. Odbyłam spowiedź generalną i powzięłam mocne postanowienie poprawy, poczułam się silna i gotowa do walki.

 

Miałam okazję uczestniczyć też w modlitwie wstawienniczej, podczas której doświadczyłam spoczynku w Duchu Świętym, co było niesamowitym przeżyciem, głębokim zanurzeniem w Bożej miłości. Byłam przygotowana jeszcze na niejeden upadek i prosiłam Boga, by za każdym razem mnie podnosił i dodawał mi sił. Ale Bóg dał mi o wiele więcej. W swoim niewysłowionym miłosierdziu nie tylko mi wybaczył, zapomniał moje grzechy i dał mi czystą kartę, ale uwolnił mnie też od mojego uzależnienia.

 

Od tamtej pory nie upadłam ani razu. Tego już po prostu nie ma. Nie mam natrętnych, nieczystych myśli, które wcześniej pojawiały się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd i zawsze prowadziły do jednego. Bóg mnie z tego wyleczył, tak po prostu. Pokazał mi, że tylko w Nim jest siła i tylko z Nim można zwyciężać. Bez niego dalej tkwiłabym w tym bagnie. Teraz Bóg pomału porządkuje moje życie, prostuje moje drogi, odbudowuje moje poczucie własnej wartości, pokazuje mi czym jest miłość. Sprząta ten cały bałagan, który pornografia zrobiła w moim życiu.

 

Zobacz film, który pokazuje, jak pornografia zmienia twój mózg.

 

 

dodał(a): Admin_DEON.pl
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.55

Liczba głosów:

38

 

Dodaj świadectwo »

 

 

Komentarze użytkowników (14)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Nikki 21:04:00 | 2017-05-06
Witam.
Ja podobnie jak Ty przez wiele lat siedziałam w bagnie grzechu masturbacji. Wydaje mi się, ze bez pomocy Boga niemal niemożliwe jest przezwyciężęnie tego grzechu. Mi samej również to by się nie udało, gdyby nie wstawiennictwo Maryi. Po odmówieniu Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły problem znikł, jak ręką odjął:) Nie mam już nieczystych myśli narzucających się zewsząd. Co prawda wiem, że walka wciaż trwa, jednak pojawiającym się czasem pokusom jestem w stanie się oprzeć. Gdy uświadomiłam sobie namacalność tej ingerencji Maryi w moje życie poczułam przepełniającą mnie radość i niejako jest to dla mnie samej dowodem potwierdzającym istnienie Boga oraz jego miłość do mnie:) Chwała Panu! Chwała Matce Bożej!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MagdalenaZofiaKarolina 14:48:55 | 2017-01-18
Piekne swiadectwo! Odwazne! Dokladnie z takimi samymi problemami ja sie zmagalam. Dokladnie tak samo sie czulam i gubilam sie coraz bardziej w chorych zakamarkach tego nalogu. Kiedy przyszedl czas mojego zwrotu na droge Pana Jezusa, zauwazylam szybko ze masturbacja, nieczystosc itp. to wielkie grzechy ktore ranily mnie i krzywdzily moja godnosc, moja dusze i mnie jako dziecko Boga, ja przez to odsuwalam sie od miloscierdzia mego Tatusia! Postanowilam wiec przysiadz Bogu poprawe i poprosilam Go o pomoc. Jezus rzekl przeciez "O cokolwiek prosic bedziecie w imie moje, to uczynie, aby Ojciec byl otoczony chwala w Synu. O co kolwiek prosic mnie bedziecie w imie moje, Ja to spelnie." (Jan 14, 13-14). I tak sie stalo. I tak sie dzieje do dnia dzisiejszego. Bog jest Bogiem cudownym, wszechmocnym i milosiernym! Nie stawiaj mu limitu. Pros o wiary, ja codzien prosze! i dzien w dzien mowie "Jezu ufam tobie. ty wez ta czy inna sprawe i zajmij sie tym".

Jestem z toba modlitwa! Pozdrawiam z Panem Bogiem!
Magdalena

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ImreKiss 12:37:09 | 2017-01-18
Bardzo wątpię, że to jest tekst napisany przez kobietę. 

Oceń 7 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 22:32:38 | 2016-10-26
Tak jak komentator spod nicku ~Teresa, zauważyłem, że tekst napisany został przez mężczyznę. Ujęte tam zostały w sposób  sprzeczny zasady funkcjonujące w psychice i fizjologii młodego człowieka. W naturze sprzeczności nie ma. Istnieją zjawiska patologiczne ale ich obraz jest inny niż opisany powyżej. Ktoś chce kogoś nawracać i pouczać a ponieważ jest zielony z zakresu psychologii i biologii człowieka a także z zakresu pedagogiki, dlatego wychodzą mu takie fałszywe obrazki.  Ideologia manicheistyczna zakorzeniona w Kościele katolickim  rozpowszechniana przez środowiska głównie osób duchownych wtłacza poprzez takie portale jak ten niniejszy, wiedzę podwórkową z zakresu rozwoju psychoseksualnego człowieka, szkodząc młodym ludziom, oraz samemu Kościołowi, który tym samym traci powagę i autorytet.  Głównym ośrodkiem  zboczeń manicheistycznych w Polsce jest ośrodek poznański ze swym periodykiem  „Miłujcie się” oraz Deon.

Art. powyższy  jest przykładem obsesji autora artykułu w związku ze zjawiskami towarzyszącymi   procesom  rozwojowym młodego człowieka.
Niewiedza nie sprzyja ewangelizowaniu świata, szkodzi jej, bardzo szkodzi.

Szanowni deonowicze, jeśli chcecie nawracać, sami się najpierw nawróćcie. Dobrze zrobicie.

Oceń 13 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Teresa 13:21:33 | 2016-05-02
Tekst zrobił na mnie wrażenie, jakby uzależniony od pornografii mężczyzna pisał świadectwo w imieniu kobiety, ale pewnie się mylę...
4 klasa szkoły podstawowej (10-11 lat) to chyba za wcześnie na masturbację o podłożu seksualnym. Bardziej prawdopodobne jest chyba, że to późna masturbacja dziecięca, czyli forma rozładowania napięcia wywołanego lękiem. Jeśli dziewczynka szukając informacji o seksie przypadkowo trafiła w internecie na pornografię to mogło to wywołać silny lęk przed seksem, a nie fascynację seksem. Taki lęk (połączony ze wstydem, który blokował rozmowę na ten temat z rodzicami) mógł być rozładowany przez masturbację. Uczucie ulgi z dodatkową przyjemnością jest chyba klasycznym schematem uzależniania, stąd powrót do "strasznych treści" i masturbacji. Myślę, że zabrakło "dobrej wiedzy" na temat ludzkiej seksualności, aby zmniejszyć reakcję lękową lub "wyprzedzić internet" z odpowiedzią na dziecięcą ciekawość. Tak, tak - rozumienie zjawiska obniża lęk. Wychowuję upośledzoną córkę, która miała silne lęki na różne dźwięki do tego stopnia, że wywoływały napady o charakterze epileptycznym. W ramach terapii bawiliśmy się z nią w generowanie różnych dzwięków i nadawanie "strasznym" odgłosom zabawnej lub "zwykłej" treści, np. wiertarka, to "tatuś to wielki pszczół, robi teraz bzzyk, brum, brum". 

W wielu przypadkach konfesjonał jest pierwszym i często jedynym miejscem, gdzie młody człowiek może otrzymać pomoc zanim wpadnie w pułapkę uzależnienia. Niestety dla dziewczyny czy młodej kobiety spowiednik ma małe lub wręcz skażone podejście do kobiecej erotyki i zamiast pomóc penitentce z wdziięcznością i szacunkiem postrzegać swoje ciało, może słowami pogłębić "efekt internetu".

Oceń 7 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rafi 21:41:08 | 2016-01-31
Mam podobne doświadczenia za sobą. To jest okropne, gdy się to pisze, okropne jest przyznawać się do tego. Mój onanizm ciągnął się razem z niezaspokojonymi moimi pragnieniami bycia kochanym, akceptowanym. Fantazjowałem bliskość, pobudzałem swoją wyobraźnię, a po wszystkim brzydziłem się sobą. To było zamknięte koło. Jednocześnie wierzyłem, chodziłem normalnie do kościoła. Próbowałem żyć w zgodzie ze swoją wiarą, więc wstydziłem się przed sobą, przed Bogiem, że nie daję sobie z tym rady. Starałem się postrzymywać od tego, ale wracałem do tego regularnie.

W pewnym momencie przyszedł kryzys wiary. Jednocześnie puściły mi hamulce. I wtedy zobaczyłem, że onanizm nie daje żadnego szczęścia, żadnego zaspokojenia. Że za tym kryje się pustka. Że nadal pozostaje niezaspokojone pragnienie bycia kochanym, akceptowanym, i że prawdziwa miłość to zupełnie coś innego niż seksualna bliskość. I że to miłość uszczęśliwia, a nie seksualna bliskość. Musiałem dobić dna, żeby coś takiego zrozumieć.

Nadal szukam miłości. W Bogu ;)
Przekonałem się o tym, że Bóg mnie naprawdę kocha ;)

Oceń 12 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tomm 19:15:13 | 2016-01-19
Czym nas karmi przekaz mainstreamu? Chcesz byc zdrowy to 'ulzyj' sobie, musisz rozladowywac napiecie i regularnie uzywac narzadow aby sie nie zastaly, a pornografia jest normalna rozrywka ktora moze nam w tym pomoc. Szczytowac mozna dowoli, nie ma ograniczen.
W buddyzmie, aby odwolac sie do innej religi niz katolicka, mowi sie wprost ze czlowiek ze zdrowie czlowieka wiaze sie z rozsadnym uzywaniem zasobow organizmu. W tantrze wytrysk zarezerwowany jest tylko dla stosunkow w ktorych ma byc poczete dziecko, kazdy inny stosunek nie powinien konczyc sie szczytowaniem. Dlaczego? Bo wyplukuje energie zyciowa, ktorej zasoby sa ograniczone. Smiem twierdzic ze maja racje. Czy widzicie ze wszyscy uzaleznieni wspominaja o obnizonym nastroju, braku checi na cokolwiek? Bo akt autorytarny bez wymiany energii z drugim czlowiekiem to pustka i pozostawia po sobie pustke.

Oceń 9 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 17:05:17 | 2016-01-19
W zakresie wiedzy o ludzkim seksualizmie, dużo szkód przynoszą młodzieży księża o poglądach manichejskich a których w Kościele katolickim się namnożyło co nie miara. Myślę, że za doprowadzanie młodzieży do różnorakich psychoz, księża ci powinni odpowiadać karnie
przed polskimi sądami.

Oceń 18 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 16:41:07 | 2016-01-19
Często nie można przesłać komentarza. Jakaś awaria oprogramowania
na tym portalu. Stracicie przez to czytelników i komentatorów.

Oceń 5 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 18:04:16 | 2016-01-19
Żeby pisać coś na temat pracy gruczołów rozrodczych u człowieka trzeba posiadać jakieś wykształcenie a nie operować wiedzą zaczerpniętą
z powórka. (Z podwórka pseudokatolickiego). Ośmieszacie przez to naukę Kościoła katolickiego Szanowni Wielebni od masturbacji. 

Oceń 11 10 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook