"To wydarzenie nawróciło mnie w podejściu do Boga i kościoła. Byłem naprawdę o krok od śmierci"

(fot. Priscilla Du Preez / unsplash.com)

Wydarzenie, które miało miejsce w 2014 roku nawróciło mnie w podejściu do Boga i kościoła oraz wrażliwości do ludzi.

 

15 Lutego 2014 roku uczestniczyłem w niemal śmiertelnym wypadku samochodowym jadąc trasą S3 do domu rodzinnego w Sulechowie.

 

Kierując samochód osobowy (bez pasażerów) w pewnej chwili zasnąłem za kierownicą około południa. Doszło do zderzenia czołowego ze znacznie większym pojazdem od tego którym tamtego dnia kierowałem.

 

W wyniku tego doznałem licznych urazów wielonarządowych (m.in. rozlany uraz mózgu, złamanie trzonu kości udowej, złamanie innych części przedramienia, złamanie trzonu kości ramiennej, ostra niewydolność oddechowa, otwarte rany obejmujące głowę i szyję).

 

Byłem naprawdę o krok od śmierci. Lekarze, specjaliści nie dawali mojej rodzinie absolutnie żadnych szans na moje przeżycie. Co najwyżej mówili o ewentualnej szansie bycia "roślinką".

 

Załamana rodzina modliła się gorąco za mnie, mając jeszcze resztki nadziei mimo pesymistycznej wersji lekarzy na mój temat. Przeżyłem wtedy śpiączkę i kilka miesięcy bez pamięci i przytomności. Pamiętam z tego wszystkiego głos z mojej głowy, snu, stanu bez świadomości "będziesz żył!".

 

Nie wiem skąd pochodził, ale tylko to pamiętam z tej nieprzytomnej walki o życie. Myślę, że mogło pochodzić to zapewnienie nawet od samego Boga. Po roku ambitnego leczenia, jeżdżenia po różnych szpitalach w kraju, a przy tym oczywiście wielkich kosztach leczenia, doznałem cudu.

 

Mózg który był mocno uszkodzony, posiadając po wypadku wiele groźnych dziur w swojej strukturze zrosł się! Lekarze czytając moje karty informacyjne leczenia szpitalnego nie dowierzali że takie coś mogło nagle nastąpić! Ku mojemu zdziwieniu sami polecali, bym dziękował Bogu, gdyż chyba mam jakiś cel przez Niego wyznaczony w swoim życiu. Uwierzyłem dzięki temu w cuda.

 

Dziś do kościoła nie chodzę bo muszę, lecz chodzę bo chce.

 

Chcę podziękować Bogu za każdy dzień mojego życia. Każdy dzień od tamtego czasu cenie podwójnie i jestem, a właściwie stałem się innym, myślę, że lepszym człowiekiem.

 

Bardziej wrażliwym na krzywdę ludzką, na smutek innych, tragedię.

 

Żyje w przeświadczeniu, iż mam od Boga jakąś misję do wykonania. Dokumenty medyczne wskazują z tamtego okresu, że normalne życie w dniu dzisiejszym to nic innego jak cud Boży. Obroniłem po tym wszystkim inżyniera budownictwa, uprawiam sport i pracuję jak normalny człowiek.

 

Ta historia udowadnia, że modlitwa i wiara czynią rzeczy, które naukowcom, specjalistom, nie mieszczą się w głowie. Głoszę innym, że cuda istnieją i jestem na to doskonałym przykładem!

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook