Tajemnica szczęśliwego (ponownego) małżeństwa

(fot. Photo by photo-nic.co.uk nic on Unsplash)

Myślałem, że ponowne małżeństwo jest niemożliwe. Przez kilka lat rozważałem i rozeznawałem swoją drogę; i raczej myślałem o zakonie niż o małżeństwie. Tymczasem Bóg miał dla mnie, pięć lat później, inny plan - mówi Radosław Maciejny, muzyk i lider Nowej Ewangelizacji.

 

Miałem osiemnaście lat z kawałkiem, kiedy ożeniłem się z Małgosią. To była bardzo ciepła, kochająca kobieta, pełna wielu wspaniałych zalet. Pan Bóg dał nam dwadzieścia pięć lat małżeństwa i troje dzieci. Piękny, dobry czas. Nie był wcale sielanką i bywały bardzo trudne chwile, jednak uczyliśmy się siebie. Nie chcę dzisiaj dzielić się popełnionymi głupotami, bo nie o to chodzi w tym świadectwie - każdy je popełnia. Chcę powiedzieć o radości małżeństwa.

 

Dobry Bóg podarował nam wiele pięknych chwil, które pielęgnowane lub czasem szybko zapominane, dzisiaj z dalszej perspektywy tworzą cudowną opowieść i sprawiają mi radość, kiedy o nich myślę. Pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, ślub i ksiądz z uśmiechem życzący: "Nie dajcie się!". Narodziny córki Ani i ten cudowny stan radości, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem. Przyjście na świat syna, Michała, dziewięć lat później, i znowu radość, chciałem wtedy zabrać telewizor ze szpitala, na którym go widziałem (nie wpuszczali wtedy na oddział). Nasze trzecie dziecko jest już w niebie. Trudy życia, pracy, przedsiębiorstwa, walki o rozwój firmy, przykrości wyrządzone żonie, ale też walki o jedność małżeńską.

 

>>>Modlitwa do św. Józefa o dobrego męża i dobrą żonę

 

Sakrament małżeństwa ma wielką moc i kiedy zabiegasz o jedność, nawet tylko trochę - Bóg jest po twojej stronie i nie możesz przegrać. Kiedy w 2008 roku Małgosia zachorowała i walczyliśmy o każdy dzień, doznałem przepięknej miłości małżeńskiej, zaufania, jedności i takiej bliskości emocjonalnej i modlitewnej jak nigdy wcześniej. Mimo trudu, jestem przekonany, że doświadczyliśmy wielu niezwykłych i radosnych chwil. Niecałe dwa i pół roku później umierała na moich rękach. A nasze nawrócone serca w spokoju przyjęły ten czas, choć to było bardzo trudne.

 

Małżeństwa uczyłem się latami i dojrzewałem do niego latami. Były różne etapy i różne go postrzeganie, na każdej płaszczyźnie; duchowej, fizycznej, emocjonalnej. Dzisiaj widzę, że największą wartość miały te chwile i ten czas, kiedy będąc w jedności sakramentalnej, byliśmy blisko Boga. Radość małżeńska była wtedy najsilniejsza i dzieliła się, wylewając na innych. Z radością patrzę też na córkę, zięcia, wnuka i syna jezuitę.


Myślałem, że niemożliwe jest takie małżeństwo ponownie. Przez kilka lat rozważałem i rozeznawałem swoją drogę; i raczej myślałem o zakonie niż o małżeństwie. Tymczasem Bóg miał dla mnie, pięć lat później, inny plan. Na ścieżkach Nowej Ewangelizacji poznałem kobietę, która mnie zachwyciła - Ania. Była blisko Boga, aktywna w Ewangelizacji i głoszeniu Dobrej Nowiny. Ma wielkie pragnienia i otwarte serce.

 

Nie od razu zrozumieliśmy, co nas łączy. Bardzo nam zależało na obecności Jezusa między nami, na każdym etapie naszej znajomości i podejmowaniu decyzji o związku. Każda kolejna decyzja była wielką radością: zaręczyny, czystość, ślub. Podczas sakramentalnej uroczystości, Eucharystię koncelebrowało ośmiu księży, naszych przyjaciół. Były obecne moje dzieci, rodziny, dwie nasze wspólnoty formacyjno-modlitewne i przede wszystkim cała Trójca Przenajświętsza i oczywiście gość specjalny: Maryja (to Ona od początku była z nami).

 

Nasi goście mówili później, że czuć było niezwykłą Bożą obecność, również na rewelacyjnym weselu. A my? A ja? Jeszcze nigdy tak cudownie świadomie nie powiedziałem TAK! Byłem pełnen radości i takiej pewności, że to małżeństwo jest nam dane, i że jest wielkim prezentem. Kilka dni później poczęła się nasza córka Gabrysia - dzisiaj ma już siedem miesięcy. Gabriela niesie dobrą nowinę o życiu, o radości z małżeństwa, o jedności, o wspólnych pragnieniach ewangelizacji i głoszenia Dobrej Nowiny. Jezus daje nam cudowną jedność i pokazuje wyjątkową wartość małżeństwa. Chcę poddawać Jemu swoją wolną wolę jako mąż, ojciec i mężczyzna; i pragnę jeszcze pełniej stawać się człowiekiem. To daje mi radość i pewność, że idę dobrą ścieżką.


Radosław Maciejny - muzyk, kompozytor, przedsiębiorca, hotelarz, inwestor, absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze 1994 r., Manager Turystyki oraz absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego w Świdnicy 2015 r., prowadzi zespół ewangelizacyjny, jest zaangażowany w Środowisko Nowej Ewangelizacji w Diecezji Świdnickiej

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.62

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook