"W moje głowie pojawiały się myśli samobójcze, nie potrafiłam kochać siebie" [ŚWIADECTWO]

(fot. John-Mark Smith on Unsplash)

Cały czas uciekałam od siebie, bałam się stanąć w prawdzie. Długo modliłam się, aby Bóg przemienił to w moim życiu, próbowałam na różne sposoby się odnaleźć.

 

Mam 25 lat, a odkąd sięgam pamięcią, nie akceptowałam siebie. Czułam się bezwartościowa, nic nie znacząca. Żyłam w wiecznym kłamstwie, wcielając się w rolę.

 

Bo łatwiej było mi być kimś innym niż ujawniać prawdziwą siebie, czułam, że nikt mnie nie zaakceptuje, że ludzie mnie odrzucą.

 

Żyłam w "wewnętrznym zamknięciu" mimo, że otoczenie miało mnie za przebojową, roześmianą dziewczynę. Miałam stany depresyjne jeszcze jako nastolatka, bywały dni, w których bałam się wyjść z pokoju, każda czynność, sprawiała ból. Zdarzało się, że w mojej głowie pojawiały się myśli samobójcze.

 

Miałam stany, w których zasypiałam z różańcem w ręku, bo nie wiedziałam, czy następnego dnia się obudzę, tak okropnie się czułam. W późniejszym okresie wyrzucałam sobie lenistwo, próbowałam z nim walczyć, angażując się w wiele obowiązków, prac dodatkowych, co po pewnym czasie wywoływało dużą frustrację, zwłaszcza, że nie wyrabiałam. Chodziłam przemęczona, niewyspana, zestresowana.

 

Wszystko to dlatego, że nie potrafiłam kochać siebie. Cały czas uciekałam od siebie, bałam się stanąć w prawdzie. Długo modliłam się, aby Bóg przemienił to w moim życiu, próbowałam na różne sposoby odnaleźć się. Ukojenie znajdywałam w uwielbieniu.

 

Ale w międzyczasie też imprezowałam, popijałam, żeby za dużo nie myśleć. Żyłam w wirze, w chaosie, w biegu. Doprowadziłam się do stanu bezsenności, na poważnie zaczęłam myśleć o psychoterapii. O moich stanach bałam się komukolwiek powiedzieć, zaczęłam o tym mówić dopiero od jakiegoś pół roku, zrobiłam to, ponieważ miałam już totalnie dość i czułam, że sama tego nie dźwignę, że już nie daje rady.

 

Czułam też, że takich ludzi jak ja jest więcej i że być może moje doświadczenie im w jakiś sposób pomoże wyjść z dołka. Gdzie w tym miejsce ma Bóg ? Otóż czułam jego obecność nieustannie, On nigdy się nie poddaje, walczy o każdego z nas. Chodziłam do spowiedzi, na rekolekcje, uwielbienia, koncerty, zaczęłam chodzić do kościoła częściej niż raz w tygodniu, chodziłam na spotkania duszpasterstwa, na kurs Alfa, byli tacy, którzy uważali, że przesadzam.

 

Bywało raz lepiej, raz gorzej, ale miałam jakieś oparcie i ufność, że z czasem będzie lepiej. Miałam nadzieję. Jakiś czas temu dostałam wiadomość od dobrej duszyczki o rekolekcjach w ciszy, podeszłam do tego nieco z dystansem, przecież tyle spraw mam do załatwienia (egzaminy, praca, wolontariat), ale Bóg prowadzi, zapisałam się, powiedziałam ufam - jadę. Nie zawiodłam się. W ciszy Bóg do nas przemawia.

 

Czas adoracji Najświętszego Sakramentu, w głowie myśl "mów Panie, jestem tu nie bez powodu, słucham", Bóg w czasie tej adoracji przeprowadził mnie przez całe moje życie, pokazał mi, jaka byłam w Jego oczach, za co mnie kocha, mimo moich niedoskonałości, pokazał mi, co jest we mnie fajnego i że nie bez powodu taką właśnie mnie stworzył.

 

Stanęłam przed nim w prawdzie. Poczułam jego ogrom miłości, która mnie ogarnęła. A czy Ty powiedziałeś już Bogu prawdę o sobie?

"Szukajcie, a znajdziecie" (Mt 7, 7), szukałam siebie 25 lat, odnalazłam się w Bogu. Chwała Panu!

 

 

* * *

 

 

 

 

 

 

dodał(a): Admin_DEON.pl
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook