"Zostałam uzdrowiona po modlitwie wstawienniczej"

(fot. shutterstock.com)

Początkowo nie czułam nic, nie zaobserwowałam u siebie żadnej zmiany. Stwierdziłam, że być może uzdrowienie przyjdzie później i nie miałam zamiaru się nad tym dłużej zastanawiać.

 

Zostałam uzdrowiona 11 sierpnia 2015 r. po modlitwie wstawienniczej. Miałam krzywy kręgosłup: skoliozę (skrzywienie boczne), kifozę (okrągłe plecy) i pogłębioną lordozę (wklęsłe plecy w odcinku lędźwiowym). Ciężko mi było się wyprostować. Chodząc, najczęściej miałam głowę spuszczoną w dół. To była "naturalna" pozycja mojego ciała.

 

Tamtego sierpniowego dnia modliło się za mnie kilku członków mojej wspólnoty. Ponieważ miałam kilka intencji dotyczących mojego zdrowia, każda z nich była omadlana osobno. Poprosiłam o modlitwę również za kręgosłup, ponieważ mnie bolał.

 

Chciałam tylko, żeby odszedł ból, ale to, co się później wydarzyło, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Po zakończeniu modlitwy padły pytania: "Jak się czujesz? Czy coś się zmieniło?". Nie czułam nic, nie zaobserwowałam u siebie żadnej zmiany. Stwierdziłam, że być może uzdrowienie przyjdzie później i nie miałam zamiaru się nad tym dłużej zastanawiać. Byłam potrzebna innym, ponieważ to był czas modlitwy wstawienniczej.

 

Wtedy przyszła koleżanka z prośbą o modlitwę. Chciałam wstać z ławy, żeby do niej podejść i nałożyć na nią ręce, modląc się razem z innymi. Próbowałam się podnieść i nie mogłam wstać. Ilekroć się lekko unosiłam w górę, czułam, że ktoś naciska na moje ramiona i wciska mnie w ławę, na której siedziałam. Po kilku próbach zrezygnowałam z podnoszenia się i czekałam na to, co będzie dalej.

 

Po chwili poczułam mocne uderzenie w klatkę piersiową - uderzył we mnie miecz jasnego światła. Uderzenie było tak silne, że aż odchyliłam się do tyłu. W tym momencie jakaś siła podniosła moje ręce do góry - zaczęły falować w górę i w dół. Inna siła chwyciła mnie z tyłu pod pachami i zaczęła wyciągać moje ciało w górę. Kiwałam się do przodu i do tyłu, moje ręce falowały, a jednocześnie moje ciało cały czas było wyciągane do góry.

 

Wychylenie do tyłu było na tyle duże, że momentami moje ciało od pasa w dół wisiało w poziomie nad ławą. Zaniepokojeni członkowie wspólnoty wystraszyli się, że spadnę na ziemię i poprosili jednego z kolegów, aby stanął z tyłu za mną i mnie asekurował. Jego pomoc okazała się niepotrzebna.

 

Przez cały czas miałam zamknięte oczy i widziałam jasne światło. Jednocześnie słychać było trzaskanie kręgów w moim kręgosłupie, najgłośniej trzaskały kręgi w odcinku lędźwiowym - czułam, jak się przemieszczały. Zrobiło mi się bardzo błogo; uśmiechałam się sama do siebie. Wiedziałam, że właśnie jestem uzdrawiana w bardzo nietypowy sposób.

 

Czułam się cudownie, nie przeszkadzało mi to, co się ze mną działo - wręcz przeciwnie, rozkoszowałam się tym. Nie miałam żadnego wpływu na ruchy swojego ciała, nie panowałam nad nim, sama z siebie nie mogłam nic zrobić. Dla mnie tamta chwila mogłaby trwać całą wieczność. 

 

Niestety po kilku, może kilkunastu minutach, wszystko skończyło się równie nagle, jak się zaczęło. Momentalnie podniosłam się z ławy i podeszłam do słupa podpierającego daszek. Oparłam się o niego i powiedziałam: "Ludzie, mam proste plecy".

 

Po raz pierwszy mogłam oprzeć się o słup w ten sposób, że nie musiałam wysilać się, aby się wyprostować. Moje barki i łopatki zmieniły swoje położenie. Barki w porównaniu do poprzedniego położenia były odchylone do tyłu i nie mogłam się zgarbić tak jak kiedyś. Zniknął również minigarbek, który miałam na karku. 

 

Przez pierwsze dni nie wiedziałam, jak mam się poruszać, jak chodzić, siadać, jak wstawać lub spać. Na początku chodziłam tak, jakbym połknęła kij od szczotki.

 

Po roku już się przyzwyczaiłam do nowej sylwetki i bardzo się cieszę, że Pan Jezus mnie uzdrowił, w dodatku w tak spektakularny sposób na oczach kilku osób. Nigdy o tym nie zapomnę. Codziennie dziękuję za to uzdrowienie.

 

Chwała Panu!

*  *  * 

Chcemy Was zaprosić do złożenia świadectwa. Dlaczego? Bo świadectwo jest najskuteczniejszą i najbardziej insprującą metodą do wzajemnego budowania i inspirowania się w wierze. Dlatego jeśli czujesz, że w Twoim życiu wydarzyło się coś, czego nie powinienieś zachować tylko dla siebie, ale powinienieś się tym z innymi podzielić, to nie zastanawiaj się dłużej, tylko po prostu siadaj i pisz.

 

 

 

 

 

dodał(a): Admin_DEON.pl
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.58

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

filotea1 22:11:26 | 2017-05-06
Chwała Panu ! niestety ...choćby kto z umarłych powstał nie uwierzą..  Łk 16, 9-31  egoizm i zamknięte serce, oddzielaja człowieka od Prawdy

Oceń 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook