Świadectwo księdza: odkryłem, że służę dwóm panom

(fot. shutterstock.com)

Od 4 lat moje kapłańskie życie jako mężczyzny koło 50-tki wypełniały dwie pasje. Pierwsza to biegi jako forma rekreacji praktykowana przeze mnie od młodości, ale dodatkowo w ostatnim czasie uwieńczona startami ulicznymi na 10 km. Druga to nowa ewangelizacja, którą Jezus we mnie obudził na Przystanku Jezus w Kostrzynie.

 

W moim sercu toczyła się walka, która z tych pasji jest pierwsza, priorytetowa. Oczywiście na poziomie umysłu i woli chciałem, aby Jezus był pierwszy, ale na poziomie serca od jakiegoś czasu zdobywała mnie pasja - biegi uliczne. Rozpoczęła się pogoń za "życiówką". Na 50-lecie urodzin marzyłem o tym aby przebiec 10 km w 50 minut. Zauważyłem jednak, że zacząłem ustawiać wiele duszpasterskich posług tak, aby mi nie przeszkadzały w startach i treningach. Trenowałem nawet wtedy, gdy byłem przeziębiony.

 

Na kursie ewangelizacyjnym Nowe Życie, będąc już w ekipie, usłyszałem świadectwo nawróconej kobiety, która na treningach walk wschodnich szukała pokoju serca, ale wewnętrznie czuła się przytłoczona. Po jakimś czasie przeżywając Kurs Nowe Życie, otrzymała światło, że wschodnie sztuki walk należą do zagrożeń duchowych.

 

Zrezygnowała z treningów, a pokój którego szukała znalazła w Jezusie. Świat jej się poszerzył i nabrał nowych kolorów.

 

To świadectwo mnie bardzo poruszyło. Odkryłem, że służę dwom panom, ale ten drugi zajmuje w moim sercu coraz więcej miejsca.

 

Otrzymałem Słowo: "Oto staję u drzwi i kołaczę…". To kołatanie usłyszałem bardzo mocno w swoim sercu. Jezus zapraszał mnie do bliskości ze sobą. Otworzyłem Jezusowi drzwi mojego serca na oścież, by uwolnił mnie od bożka o imieniu "życiówka". Natychmiast wyrzuciłem wszystkie medale do śmietnika z okrzykiem "alleluja!" Pokasowałem zdjęcia z imprez biegowych. Zrezygnowałem z już opłaconego Biegu Niepodległości.

 

Postanowiłem od tej pory już nigdy nie startować w biegach ulicznych. Nie zrezygnowałem z biegania osobistego jako formy rekreacji. Jezus obdarzył mnie zwycięstwem nad samym sobą i nad subtelnym kuszeniem pod pozorem dobra.

 

Dziś, już po dwóch latach, stwierdzam, że ten smak zwycięstwa trwa o wiele dłużej, niż po biegu, bo aż do tej pory teraz biegnę dla Jezusa w biegu po dusze.

 

Biegnij razem ze mną… Chwała Ci Jezu!

 

 

dodał(a): Admin_DEON.pl
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.87

Liczba głosów:

45

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook