Franciszek: bez przestrzeni na życie rodzinne żadne społeczeństwo nie może być zdrowe

(fot. Grzegorz Gałązka / gazlaka.deon.pl)

Żadne społeczeństwo nie może być nazwane zdrowym, jeśli nie pozostawia prawdziwej przestrzeni na życie rodzinne - podkreślił Franciszek w przygotowanym a nie wygłoszonym przemówieniu na czuwanie modlitewnego na Benjamin Franklin Parkway w centrum Filadelfii.

 

Odbywało się ono w ramach VIII Światowego Spotkania Rodzin. Papież przypomniał, że jako chrześcijanie doceniamy piękno rodziny i życia rodzinnego "jako miejsca, do którego przychodzimy, by nauczyć się znaczenia i wartości więzi ludzkich".


Publikujemy tekst papieskich rozważań:

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Drogie rodziny,

 

Przede wszystkim chcę podziękować rodzinom, które zechciały przedstawić nam dzieje swojego życia. Dziękuję za wasze świadectwo! Słuchanie rodzin dzielących się swymi doświadczeniami życiowymi zawsze jest darem; dotyka naszych serc. Mamy wrażenie, że mówią nam o sprawach, które są bardzo osobiste i niepowtarzalne, które w pewien sposób angażują nas wszystkich. Słuchając ich doświadczeń, możemy czuć się wciągnięci, wezwani jako małżonkowie i rodzice, jako dzieci, bracia i siostry, jako dziadkowie.

Kiedy słuchałem, myślałem, jak ważne jest dla nas dzielenie się naszym życiem domowym i pomaganie sobie wzajemnie w tym wspaniałym i trudnym zadaniu, jakim jest "bycie rodziną".

 

Spotkanie z wami skłania mnie do pomyślenia o jednej z najpiękniejszych tajemnic naszej wiary chrześcijańskiej. Bóg nie chciał przyjść na świat inaczej, jak przez rodzinę. Bóg nie chciał zbliżyć się do ludzi inaczej niż przez dom. Bóg nie chciał dla siebie żadnego innego imienia niż Emmanuel (Mt 1, 23). On jest "Bogiem z nami". To było Jego pragnieniem od początku, Jego celem, Jego nieustannym wysiłkiem, by nam powiedzieć: "Ja jestem Bogiem z wami, jestem Bogiem dla was". On jest Bogiem, który na samym początku stworzenia powiedział: "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam" (Rdz 2, 18). Możemy dodać: nie jest dobrze, żeby kobieta była sama, nie jest dobrze, żeby dzieci, osoby starsze lub młodzi były same. Nie jest dobrze. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (Rdz 2, 24). Dwoje mają stworzyć dom, rodzinę.

 

Od niepamiętnych czasów, w głębi swych serc usłyszeliśmy te mocne słowa: nie jest dla Ciebie dobre, żebyś był sam. Rodzina jest wielkim błogosławieństwem, wielkim darem tego "Boga z nami", który nie chciał nas porzucić w samotności życia bez innych, bez wyzwań, bez domu.

 

Bóg nie marzy samotnie, stara się czynić wszystko, "z nami". Jego marzenie nieustannie spełnia się w marzeniach wielu małżeństw, które pracują, aby ich życie stało się życiem rodziny.

 

Dlatego rodzina jest żywym symbolem planu miłości, o którym niegdyś marzył Ojciec. Pragnienie tworzenia rodziny to postanowienie, by być częścią marzenia Boga, to decyzja, aby marzyć wraz z Nim, dołączyć do Niego w Jego sadze budowania świata, w którym nikt nie będzie czuł się samotny, niechciany lub bezdomny.

 

Jako chrześcijanie doceniamy piękno rodziny i życia rodzinnego jako miejsca, do którego przychodzimy, by nauczyć się znaczenia i wartości relacji ludzkich. Dowiadujemy się, że "kochanie kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia - to również decyzja, osąd, obietnica" (Erich Fromm, Sztuka kochania). Uczymy się postawienia wszystkiego na inną osobę i uczymy się, że jest ona tego warta.

 

Jezus nie był zagorzałym kawalerem - w żadnym wypadku! Wybrał Kościół jako oblubienicę i uczynił go swoim Ludem. Oddał swoje życie za tych, których miłował, aby Jego Kościół, Jego oblubienica mógł zawsze wiedzieć, że jest On Bogiem z nami, że jesteśmy Jego Ludem, Jego rodziną. Nie możemy zrozumieć Chrystusa bez Jego Kościoła, tak jak nie możemy zrozumieć Kościoła bez jego Oblubieńca - Jezusa Chrystusa, który oddał swoje życie z miłości i który pozwala nam zobaczyć, że jest on wart swojej ceny.

 

Niełatwo oddać swoje życie z miłości. Jak w przypadku Nauczyciela, "postawienie wszystkiego" może niekiedy wiązać się z krzyżem. Czasami wszystko wydaje się "pod górkę". Myślę o tych wszystkich rodzicach, tych wszystkich rodzinach, które nie mają pracy czy praw pracowniczych i jak bardzo jest to prawdziwym krzyżem. Ileż ofiar one podejmują, żeby zarobić na swój chleb powszedni! Zrozumiałe, że kiedy ci rodzice wracają do domu, są tak zmęczeni, że nie mogą poświęcić wszystkich swoich sił dzieciom.

 

Myślę o tych wszystkich rodzinach, które nie mają mieszkania lub mieszkają w warunkach przepełnienia. O rodzinach, którym brakuje elementarnych warunków do budowania więzi bliskości, bezpieczeństwa i ochrony przed wszelkiego rodzaju trudnościami.

 

Myślę o tych wszystkich rodzinach, które nie mają dostępu do podstawowych usług zdrowotnych. O rodzinach, które, w obliczu problemów zdrowotnych, zwłaszcza wśród swych młodszych i starszych członków, są zależne od systemu, który nie spełnia ich potrzeb, jest nieczuły na ich ból i zmusza ich do wielkich poświęceń, aby otrzymać odpowiednie leczenie.

 

Żadne społeczeństwo nie może być nazwane zdrowym, jeśli nie pozostawia prawdziwej przestrzeni na życie rodzinne. Nie da się myśleć o przyszłości społeczeństwa, jeśli nie jest ono zdolne do uchwalenia praw pozwalających ochronić rodzinę i zapewnić jej podstawowe potrzeby, a zwłaszcza te rodziny, które dopiero zaczynają wspólne życie. Ile problemów zostałoby rozwiązanych, gdyby nasze społeczeństwa chroniły rodziny i zapewniały domownikom, przede wszystkim młodym małżeństwom, możliwość godziwej pracy, mieszkanie, świadczenia medyczne, żeby towarzyszyły im przez całe życie.

 

Marzenie Boga się nie zmienia; pozostaje niezachwiane i zachęca nas do pracy na rzecz społeczeństwa, które wspiera rodziny. Społeczeństwa, w którym chleb, "owoc ziemi i pracy rąk ludzkich", stale kładziony jest na stole każdego domu, aby karmić nadzieję swoich dzieci.

 

Pomagajmy sobie nawzajem, aby umożliwić "postawienie wszystkiego na miłość". Pomagajmy sobie nawzajem w chwilach trudnych i ulżyjmy sobie nawzajem w znoszeniu ciężarów. Wspierajmy się nawzajem. Bądźmy rodzinami, które stanowią wsparcie dla innych rodzin.

 

Idealne rodziny nie istnieją. To nie może nas zniechęcić, wręcz przeciwnie. Miłość jest czymś, czego się uczymy, miłość jest czymś, czym żyjemy; miłość wzrasta, gdy "wykuwa się" przez konkretne sytuacje, jakich doświadcza każda rodzina. Miłość rodzi się i stale rozwija pośród świateł i cieni. Miłość może się rozwijać w mężczyznach i kobietach, którzy nie starają się, by ich ostatnie słowo stwarzało konflikt, ale raczej nową okazję. Okazję do szukania pomocy, okazję, by zapytać, jak musimy się poprawić, okazję odkrycia Boga, który jest z nami i nigdy nas nie opuszcza. Jest to wielka spuścizna, jaką możemy dać naszym dzieciom, bardzo dobra lekcja: to prawda, że popełniamy błędy, to prawda, że mamy problemy. Ale wiemy, że nie to liczy się naprawdę. Wiemy, że błędy, problemy i konflikty są okazją, aby zbliżyć się do innych, by zbliżyć się do Boga.

 

Dziś wieczorem przyszliśmy, aby wspólnie się modlić, by modlić się jako rodzina, uczynić nasze domy radosnym obliczem Kościoła. Aby spotkać tego Boga, który zechciał przyjść do naszego świata wyłącznie za pośrednictwem rodziny. Aby spotkać "Boga z nami", Boga, który jest zawsze pośród nas.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?