Papież wzywa do zdania się na wolę Bożą

(fot. CTV)

Tak jak św. Józef odrzucił własne plany i ludzką pychę, zdając się całkowicie na wolę Bożą, również my powinniśmy pełnić wolę Pana i być całkowicie gotowymi na słuchanie Jego głosu - powiedział Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański 22 grudnia w Watykanie. Po odmówieniu modlitwy maryjnej i udzieleniu błogosławieństwa apostolskiego licznie zgromadzonym na Placu św. Piotra pielgrzymom, pozdrowił ich, wyraził duchową solidarność z bezdomnymi i podkreślił, że "dom i rodzina idą razem".

 

Oto polski tekst rozważań papieskich:

 

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

W tę Czwartą Niedzielę Adwentu Ewangelia mówi nam o wydarzeniach, które poprzedziły narodziny Jezusa a Ewangelista św. Mateusz przedstawia je z punktu widzenia św. Józefa, obiecanego małżonka Najświętszej Maryi Panny.

 

Józef i Maryja mieszkali w Nazarecie. Nie mieszkali jednak razem, ponieważ małżeństwo nie zostało jeszcze dopełnione. Tymczasem Maryja, po przyjęciu zwiastowania Anioła, stała się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Gdy Józef zorientował się, co zaszło, był zaniepokojony. Ewangelia nie wyjaśnia, jakie były jego myśli, ale mówi nam to, co istotne: starał się czynić wolę Bożą i był gotów na najbardziej radykalne wyrzeczenie. Zamiast bronić się i dochodzić swoich praw, Józef wybrał rozwiązanie, które stanowiło dlań ogromne poświęcenie. Jak mówi Ewangelia: ponieważ "był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie" (1, 19).

 

To krótkie zdanie podsumowuje prawdziwy i istotny dramat wewnętrzny, jeśli pomyślimy o miłości, jaką Józef żywił do Maryi! Ale nawet w takiej sytuacji Józef zamierzał pełnić wolę Boga i postanowił, niewątpliwie z wielkim bólem, potajemnie oddalić Maryję. Musimy zastanowić się nad tymi słowami, aby zrozumieć, jaką próbę musiał przejść Józef w dniach poprzedzających narodziny Jezusa. Próbę podobną do ofiary Abrahama, kiedy Bóg zażądał od niego jego syna Izaaka (por. Rdz 22), a zatem wyrzeczenia się tego, co najcenniejsze, osoby najbardziej umiłowanej.

 

Ale, podobnie jak w przypadku Abrahama, interweniuje Pan: znalazł wiarę, której szukał i otwiera inną drogę, drogę miłości i szczęścia: mówi mu: "Józefie, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło" (Mt 1, 20).

 

Ewangelia ta ukazuje nam całą duchową wielkość św. Józefa. Wypełniał on dobry plan życia, ale Bóg przeznaczył mu inny plan, większą misję. Józef był człowiekiem, który zawsze słuchał głosu Boga, będąc głęboko wrażliwym na Jego tajemniczą wolę, był człowiekiem wsłuchanym w przesłania, jakie docierały do niego z głębi serca i z wysokości. Nie upierał się, żeby realizować nadal swój plan życia, nie pozwolił, aby uraza zatruła jego duszę, ale był gotów oddać się do dyspozycji nowiny, którą przedstawiono mu w sposób niepokojący. Tak, był to dobry człowiek. Nie żywił nienawiści i nie pozwolił, aby gniew zatruł mu duszę. Ale ileż to razy nienawiść, po prostu antypatia, złość zatruwają nam duszę! A to jest źle. Nigdy nie dopuszczajmy do tego: on jest tego przykładem. I tak oto Józef stał się jeszcze bardziej wolny i wielki. Akceptując siebie zgodnie z planem Pana, odnajduje w pełni siebie samego, poza samym sobą. Ta jego wolność odrzucenia tego, co jest jego, posiadania własnego istnienia i pełna dyspozycyjność wewnętrzna na wolę Boga, stanowią dla nas wyzwanie i ukazują nam drogę.

 

Przygotujmy się zatem do świętowania Bożego Narodzenia, kontemplując Maryję i Józefa: Maryję - niewiastę pełną łaski, która miała odwagę zawierzyć się całkowicie Słowu Bożemu, Józefa - męża wiernego i sprawiedliwego, który wolał uwierzyć Panu niż słuchać głosów wątpliwości i ludzkiej pychy. Wraz z nimi podążajmy razem ku Betlejem.

 

Po odmówieniu modlitwy maryjnej i udzieleniu wszystkim błogosławieństwa apostolskiego Ojciec Święty powiedział:

 

Czytam tu wielki napis: «Ubodzy nie mogą czekać». Piękne słowa! I to nasuwa mi myśl, że Jezus urodził się w stajni, nie narodził się w domu. Później musiał uciekać, udać się do Egiptu, aby ratować życie. W końcu wrócił do Nazaretu. A ja myślę dziś, także czytając ten napis, o wielu rodzinach bez domu zarówno o tych, które nigdy go nie miały, jak i tych, które straciły go z różnych powodów. Rodzina i dom idą razem. Bardzo trudno jest rodzinie kroczyć naprzód, jeśli nie mieszka w domu. W tych dniach Bożego Narodzenia wzywam wszystkich - osoby, instytucje społeczne, władze - do zrobienia wszystkiego, co w ich mocy, aby każda rodzina mogła mieć dom.

 

Pozdrawiam z miłością was wszystkich, drodzy pielgrzymi przybywający z różnych krajów, aby uczestniczyć w tym modlitewnym spotkaniu. Mam na myśli rodziny, grupy parafialne, stowarzyszenia i pojedynczych wiernych. Szczególnie pozdrawiam wspólnotę Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych, Zespół Muzyczny z San Giovanni Valdarno, młodzież z parafii św. Franciszka Nuovo z Rieti oraz uczestników sztafety, która wyruszyła z Aleksandrii i przybyła do Rzymu, aby dać świadectwo zaangażowania na rzecz pokoju w Somalii.

 

Tym wszystkim z Włoch, którzy zebrali się dziś, aby pokazać swe zaangażowanie społeczne, życzę wniesienia konstruktywnego wkładu do tego dzieła przez odrzucenie pokusy starcia i przemocy oraz kroczenia zawsze drogą dialogu i obrony praw.

 

Wszystkim życzę dobrej niedzieli i Bożego Narodzenia pełnego nadziei, sprawiedliwości i braterstwa. Dobrego obiadu i do widzenia.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

6

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook