Papież o tym, jak język każdego z nas może "stać się przestrzenią zła". Chodzi o te fałszywe słowa

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Papież Franciszek w nowej adhortacji Gaudete et Exsultate, czyli cieszcie się i radujcie, radzi jak być świętym w sieci. I mówi, co robią z nami media i natłok informacji ze wszystkich naszych urządzeń. 

 

Franciszkowi nie są obce media społecznościowe. Zdobył rekordową liczbę jednego miliona śledzących w najkrótszym do tej pory czasie na twitterze. Jest jednym z najbardziej wpływowych światowych liderów w tym medium, obserwowanym przez ponad 40 milionów kont na tym portalu (polskie konto obserwuje ponad milion kont).

 

 

Franciszka zmartwiła jednak agresja słowna, którą zobaczył w odpowiedziach na swoje tweety. Często są one pełne wulgaryzmów, ataków na katolicyzm lub nawet głosami potępienia dla niego ze strony katolików. Być może wciąż wzdryga się na myśl o określeniu go przez Trumpa byciem "niepapieskim" w 2013 roku? Cokolwiek jest przyczyną tych trosk, papież chce obniżyć w tej kwestii temperaturę.

 

Czytaj całą adhortację Gaudete et exsultate >>


W swojej nowej, trzeciej już podczas swojego pontyfikatu adhortacji, mówi nie tylko o sprawie mediów społecznościowych. Przejmuje go to, że istnieją takie miejsca w sieci, które nazywając się katolickimi, w rzeczywistości zajmują się degustującymi działaniami. Franciszek pisze, że "nawet w katolickich mediach granice mogą być przekroczone, tam gdzie zniesławienie oraz oszczerstwo są na porządku dziennym. Wszystkie normy etyczne oraz szacunek dla czyjegoś dobrego imienia są tam zaniechane".

Papież niewątpliwie wzbrania się od podawania konkretnych przykładów, jednak łatwo jest uzmysłowić sobie, co może mieć na myśli. W samej Ameryce Północnej, znajduje się wiele serwisów poświęconych katolicyzmowi oraz liczne katolickie blogi, które mają na celu oczernianie i bycie złośliwym wobec innych katolików, którzy zdaniem autorów tych blogów, niepoprawnie wierzą lub żyją wiarą katolicką.

"Skutkiem może być niosący zagrożenie dualizm" - twierdzi Franciszek. "Od kiedy w internecie zaczyna się pisać na tematy, które nie zostałyby zaakceptowane w publicznym dyskursie, ludzie wyładowują się na innych, odbijając sobie w ten sposób za własne niezadowolenie, z wściekłością realizując chęć zemsty".
 


Franciszek szczególnie celuje w zachowanie w internecie, które wprowadza w błąd poprzez liczne insynuacje i wyszukiwanie słabości, posądzanie ludzi oraz ideologie.

 

"Znamienne, że czasami, chcąc bronić innych przykazań, całkowicie pomijane jest ósme: "Nie mów fałszywego świadectwa" i bezlitośnie niszczony jest wizerunek bliźnich" - pisze Franciszek, kontynuując dalej w ten sposób: "To pokazuje, że język pozbawiony wszelkiej kontroli staje się "przestrzenią zła" i "sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia".

Warto tutaj wspomnieć, że papież Franciszek przywołując obraz piekła, mógł chcieć także potępić zwodzące komentarze oraz komunikaty. Zaledwie kilka tygodniu temu, 93-letni dziennikarz po spotkaniu z Franciszkiem, nie robiąc żadnych notatek, lub nagrań, wypuścił reporterską kaczkę, która głosiła, że Franciszek zaprzeczył istnieniu piekła. Przyczyniło się to do poruszenia w internecie ze strony tradycjonalistów katolickich, którzy wielokrotnie, a także tym razem, potępili Franciszka za sianie niepokojące zamieszania.

 

Papież wskazuje, jak uwolnić się od wpływu diabla. "Tu chodzi o istotę osobową, która nas dręczy" >>

 

Plotkujesz? Lubisz to? Ubarwiasz? Papież przestrzega przed rozprzestrzeniającymi się plotkami, które miał określić formą terroryzmu w rozdziale poświęconym nauczaniu Jezusa w Ewangelii.

Reflektując nad błogosławieństwami, Franciszek przytacza słowa Jezusa, który rzekł "błogosławieni są Ci którzy wprowadzają pokój". Chrześcijanie często myślą, co z wojnami na świecie. Ale Franciszek wtedy pyta, jakie są bardziej osobiste sytuacje, gdzie można czerpać z ludzi czyniących pokój?

"Mogę usłyszeć coś o kimś, pójść gdzieś dalej i to powtórzyć (…) mogę nawet w sekundę coś ubarwić, a następnie dalej to rozpowszechniać"

Myśl Franciszka nie wskazuje tutaj jednak bezpośrednio na media społecznościowe, ale na ludzi, którzy rozsiewają plotki pragnąc pogrążyć kogoś, co w efekcie może przynieść im satysfakcję.

"Dzisiejszy świat oszczerstw, który jest pełen ludzi, którzy chcą niszczyć, nie przynosi pokoju (…) Ludzie tego świata są rzeczywistymi wrogami pokoju, nie wprowadzają go w żaden sposób".

 

 

Co robią z nami media i natłok informacji? Podczas gdy Franciszek pragnie, by ludzie byli w stosunku do siebie lepsi w wirtualnym świecie, jest także zaniepokojony wpływem mediów na naszą zdolność rozeznawania, która, jak to określił, jest konieczna do zrozumienia tego, co pochodzi od samego Boga, a co od diabła.


"Dar roztropności stał się w dzisiejszych czasach bardziej nieodzowny, od kiedy współczesne życie oferuje ogromne możliwości do działania oraz rozproszenia uwagi. Świat przedstawia wszystkie te możliwości jako prawidłowe oraz dobre" - pisze Papież. Twierdzi on, że wszyscy ludzie, a zwłaszcza młodzi, są zagłębieni w kulturze samozniszczenia.

"Jesteśmy w stanie obsługiwać dwa lub więcej ekranów jednocześnie, utrzymując w tym czasie kontakt z kilkoma wirtualnymi sytuacjami (…) Bez zdolności rozeznawania, możemy z łatwością stać się ofiarą każdego przemijającego trendu".

Według Franciszka nieustanne rozproszenie uwagi wynika ze znacznego czasu spędzanego przed ekranem. To czyni nas niezdolnymi do szczerej refleksji nad decyzjami, jakie musimy podjąć w życiu. Przejdźmy więc teraz do papieskich rad o ciszy.

 

Jaka cisza jest odpowiednia? Czy trzeba uciekać w ciszę? Franciszek nie chce, żeby dla duchowego milczenia, trzeba było się całkowicie w życiu zatrzymać. Uważa, że czasem jest to pokusa, by uciec od "interakcji z innymi po to, by uspokoić się i wyciszyć, unikając aktywności; by szukać modlitwy, jednocześnie umniejszając służeniu".

 

 

Ludzie jednak według niego nie powinni ignorować "potrzeby momentów ciszy w samotności i milczenia przed Bogiem".

To, co pisze wynika pokrótce z nieustannej "obecności wciąż nowych urządzeń, podekscytowania podróżami i nieskończoną listą dóbr konsumenckich" które "czasem nie zostawiają miejsca do usłyszenia głosu Boga".

 

"Jesteśmy przytłoczeni nadmiarem słów (…) nadnaturalnym podekscytowaniem, wzrastającym hałasem, który nie jest przeniknięty radością, ale raczej wzrastającym niezadowoleniem widząc tych, których życie straciło sens".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.67

Liczba głosów:

60

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook