Misja Kościoła? Głoszenie nadziei i pocieszenia!

Radio Watykańskie

Papież Franciszek powiedział podczas niedzielnej mszy dla kilku tysięcy seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek z całego świata, że misją ludzi Kościoła jest głoszenie orędzia nadziei i pocieszenia. Przestrzegał przed "triumfalistyczną" wizją Kościoła.

 

W homilii w czasie mszy w bazylice watykańskiej Franciszek mówił, że duchowieństwo nie jest wybierane "poprzez kampanie reklamowe czy też apele o służbę i wielkoduszność", lecz przez Boga.

 

- Misja rodzi się z powołania - przypomniał papież.

 

Oto polski tekst rozważań Ojca Świętego

 

Dodał, że każdy chrześcijanin, a zwłaszcza każdy przedstawiciel duchowieństwa, powołany jest do tego, by głosić orędzie nadziei, które "daje pokój ducha i radość; pocieszenie Boga, Jego czułość wobec wszystkich".

 

Franciszek stwierdził, że w sercu każdego duchownego muszą rozbrzmiewać słowa proroka Izajasza: "Pocieszcie, pocieszcie mój lud!". To zadanie musi stać się misją - wskazał.

 

- Ludzie potrzebują dzisiaj na pewno słów, ale przede wszystkim potrzebują, abyśmy świadczyli miłosierdzie, czułość Pana, które rozgrzewa serce, budzi nadzieję, pociąga ku dobru - zauważył papież.

 

Przestrzegał przed "światową i triumfalistyczną wizją misji Kościoła", jak i przed zniechęceniem, które może się zrodzić w obliczu prób i niepowodzeń.

 

Franciszek przypomniał słowa Benedykta XVI: "Kościół nie jest nasz, lecz Boga".

 

Powtórzył także słowa, które usłyszał od jednego z seminarzystów, że "ewangelizacji dokonuje się na kolanach".

 

- Bądźcie zawsze ludźmi modlitwy! - apelował papież do przyszłych księży, zakonników i zakonnic. Zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo nadmiernego aktywizmu i "zbytniego polegania na strukturach" Kościoła.

 

Przypomniał: "Jezus posyła swoich uczniów bez trzosa ani torby, ani sandałów".

 

 

Więcej »

 

 

- Upowszechnianie Ewangelii nie jest zapewnione ani przez liczbę osób, ani prestiż instytucji, ani też kwotę dostępnych zasobów. To co się liczy, to być przenikniętym miłością Chrystusa - powiedział papież.

 

Podkreślił, że misja w Kościele to nie jest zawód. Być zakonnicą to nie to samo, co pracować jako kucharka czy krawcowa - dodał Franciszek.

 

W pielgrzymce seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek do Watykanu, zorganizowanej z okazji Roku Wiary, udział wzięła 600-osobowa grupa z Polski.

 

 

Oto polski tekst rozważań Ojca Świętego:

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

 

Przed wszystkim pragnę podzielić się z wami radością ze spotkania - wczoraj i dzisiaj - specjalnej pielgrzymki z okazji Roku Wiary: seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek. Proszę was o modlitwę za nich, aby miłość Chrystusa dojrzewała coraz bardziej w ich życiu i aby stawali się oni prawdziwymi misjonarzami Królestwa Bożego.

 

Ewangelia dzisiejszej niedzieli (Łk 10, 1-12. 17-20) mówi nam właśnie o tym: że Jezus nie jest odizolowanym misjonarzem, nie chce pełnić swej misji samotnie, ale włącza w to swych uczniów. I dzisiaj widzimy, że oprócz Dwunastu Apostołów wzywa dalszych 72 i wysyła ich do miast, po dwóch, aby głosili, że bliskie jest już Królestwo Boże. To bardzo piękne! Jezus nie chce działać sam, przybył, aby nieść w świat miłość Bożą i chce szerzyć ją w stylu wspólnoty, w stylu braterstwa. Dlatego tworzy zaraz wspólnotę uczniów, która jest wspólnotą misyjną. Natychmiast wdraża ich do misji, do pójścia.

 

Ale uwaga: celem nie jest socjalizacja, wspólne spędzanie czasu, nie - celem jest głoszenie Królestwa Bożego, to jest palące zadanie! Także dzisiaj jest palące! Nie ma czasu do tracenia na gadanie, nie trzeba czekać na zgodę wszystkich, trzeba iść i głosić. Wszystkim zanosi się pokój Chrystusowy, a jeśli go nie przyjmują, idzie się tak samo dalej. Chorym niesie się uzdrowienie, gdyż Bóg chce uzdrawiać człowieka z wszelkiego zła. Iluż misjonarzy to czyni! Sieją życie, zdrowie, pocieszenie na krańcach świata. Jakież to piękne! Nie żyć dla siebie samego, dla siebie samej, ale żyć, aby iść i czynić dobro! Jest tak wielu młodych dzisiaj na Placu: pomyślcie o tym, zadajcie sobie pytane: czy Jezus wzywa mnie do pójścia, do wyjścia z siebie, ab czynić dobro? Was, młodzi, was, chłopców i dziewczęta, pytam: czy macie odwagę do tego, czy macie odwagę, aby usłyszeć głos Jezusa? Pięknie jest być misjonarzami!... Bądźcie mężni! Podoba mi się to!

 

Kim jest tych siedemdziesięciu dwóch, których Jezus wysyła naprzód przed sobą? Kogo reprezentują? Jeśli Dwunastu jest apostołami, a zatem reprezentują także biskupów, swych następców, to tych siedemdziesięciu dwóch mogą reprezentować inne osoby wyświęcone: prezbiterów i diakonów; ale w szerszym znaczeniu możemy myśleć o innych posługach w Kościele - o katechistach, o świeckich, którzy angażują się w misje parafialne, którzy pracują z chorymi, z różnymi formami niedostatków i marginalizacji, ale zawsze jako misjonarze Ewangelii, głoszący pilnie zbliżanie się Królestwa. Wszyscy powinni być misjonarzami, wszyscy mogą usłyszeć to wezwanie Jezusa i pójść naprzód i głosić Królestwo!

 

Ewangelia mówi, że tych siedemdziesięciu dwóch powróciło z misji pełnych radości, gdyż doświadczyli mocy Imienia Chrystusa przeciw złu. Jezus to potwierdza: uczniom tym daje On siłę do pokonywania złego. Ale dodaje: "Jenak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie" (Łk 10, 20). Nie powinniśmy chełpić się, jakbyśmy to my byli głównymi postaciami: główny bohater jest tylko jeden, jest nim Pan! Główną postacią jest łaska Pana! To On jest jedynym bohaterem! I naszą radością jest tylko to: być Jego uczniami, Jego przyjaciółmi. Niech Maryja pomoże nam być dobrymi robotnikami ewangelii.

 

Drodzy przyjaciele, radość! Nie lękajcie się być radosnymi! Nie lękajcie się radości! Tej radości, którą daje nam Pan, gdy pozwalamy Mu wejść w nasze życie, pozwalamy, aby wchodził On w nasze życie i aby wzywał nas do pójścia naprzód, na obrzeża życia i głoszenia Ewangelii. Nie bójcie się radości. Radości i odwagi!

 

Po odmówieniu modlitwy maryjnej i udzieleniu wszystkim błogosławieństwa apostolskiego papież przypomniał, że dwa dni temu ukazała się encyklika "Lumen fidei" - na temat wiary. Jej pisanie rozpoczął jeszcze Benedykt XVI z okazji Roku Wiary jako następną po dokumentach nt. miłości i nadziei. "Zebrałem całą tę dobrą robotę i doprowadziłem ją do końca. Daję ją z radością całemu ludowi Bożemu, wszyscy bowiem, zwłaszcza dzisiaj, potrzebujemy kroczeniu ku istocie wiary chrześcijańskiej, do pogłębiania jej i konfrontowania jej z bieżącymi zagadnieniami. Ale sądzę, że encyklika ta, przynajmniej w niektórych swych częściach, może być użyteczna też dla tych, którzy szukają Boga i sensu życia. Składam ją w ręce Maryi - doskonałej ikony wiary - aby mogła przynieść te owoce, których chce Pan" - powiedział papież.

 

Pozdrowił również wiernych z Rzymu i pielgrzymów, a zwłaszcza młodych rzymian, przygotowujących się do wyjazdu do Rio de Janeiro na Światowe Dni Młodzieży. Dodał, że on sam też się do tego przygotowuje. "Podążajmy razem ku temu wielkiemu świętu wiary; niech Maryja nam towarzyszy a znajdziemy się tam!" - dodał na zakończenie. Pozdrowił też kilka innych grup i środowisk, odbywających obecne swe spotkania w Rzymie. Wszystkim życzył dobrej niedzieli i smacznego obiadu.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (7)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~M ateusz 13:37:32 | 2013-07-12
misja kosciola ? proste , wciskanie ludziom bajek i wyciaganie od naiwnych kasy...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pięć 22:53:05 | 2013-07-07

Jak to jest? Bóg torturuje i krzyżuje każdego kto chce iść za Chrystusem a jak przyjeżdża Bashoborra to nagle uzdrawia?

...
Bóg nikogo nie torturuje:) Człowieka niszczy zło.

...Bóg krzyzuje i niszczy każdego kto idzie za Chrystusem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~KD 22:48:48 | 2013-07-07
Jak to jest? Bóg torturuje i krzyżuje każdego kto chce iść za Chrystusem a jak przyjeżdża Bashoborra to nagle uzdrawia?

...
Bóg nikogo nie torturuje:) Człowieka niszczy zło.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pięć 22:38:24 | 2013-07-07
Jak to jest? Bóg torturuje i krzyżuje każdego kto chce iść za Chrystusem a jak przyjeżdża Bashoborra to nagle uzdrawia?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~cm 22:15:34 | 2013-07-07
Misja Kościoła? Głoszenie nadziei i pocieszenia! A w Kościele w Polsce jest środowisko, dla którego misja Kościoła to głoszenie lęku, strachu, trwogi, to szukanie wroga. Nawet są już sukcesy, niektórzy już go znaleźli i ogłaszają, że Deon, Gość Niedzielny, to nie są prawdziwi katolicy, nie są prawdziwi Polacy. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sorcier 15:49:19 | 2013-07-07
czy JP2 albo BXVI mowili co innego?!
wszyscy, w bardziej lub mniej ukrytej formie
i Deon i GN
mówią tym samym jezykiem co GW,
kwestionujac to,
o czym mowili papieże przed Franciszkiem,
zbiorowe otumanienie mediow,
vzy aby na pewno katolickich?

...
Nie mam wprawdzie punktu odniesienia, bo Wyborczej nawet nie dotykam od lat, ale skoro twierdzisz, że publikuje to co Deon i Gość Niedzielny, to znaczy, że naczelny Michnik musiał przeżyć raptowane nawrócenie.
Mam nadzieję, że ktoś tę Twoją rewelację potwierdzi...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~NN 13:22:13 | 2013-07-07
czy JP2 albo BXVI mowili co innego?!
wszyscy, w bardziej lub mniej ukrytej formie
i Deon i GN
mówią tym samym jezykiem co GW,
kwestionujac to,
o czym mowili papieże przed Franciszkiem,
zbiorowe otumanienie mediow,
vzy aby na pewno katolickich?

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?