Franciszek: tacy ludzie są naśladowcami diabła

Franciszek: tacy ludzie są naśladowcami diabła
(fot. Grzegorz Gałązka/galazka.deon.pl)
KAI / CNA / kw / psd

"Firmy nie mają istnieć dla zarobku, choć pieniądzem mierzy się ich działalność; są one po to, żeby służyć" - powiedział papież Franciszek.

Przemawiał on do uczestników rozpoczętego 17 listopada w Rzymie sympozjum ekonomicznego. Jego temat brzmi: "Kierownicy przedsiębiorstw, twórcy integracji gospodarczej i społecznej". Zorganizowały je Papieska Rada "Iustitia et Pax" oraz Międzynarodowe Stowarzyszenie Chrześcijańskich Dyrektorów Przedsiębiorstw (UNIAPAC).

Ojciec Święty oparł swe przemówienie na zachęcie do podejmowania trzech typów ryzyka. Chodzi o ryzyko dobrego użycia pieniądza, ryzyko szczerości i ryzyko braterstwa. Mówiąc o tym pierwszym, Franciszek nawiązał do słów Jezusa z Ewangelii św. Łukasza, że należy używać niegodziwej mamony do pozyskania sobie przyjaciół.

"Wszyscy Ojcowie Kościoła interpretowali te słowa w takim sensie, że bogactwa są dobre, kiedy używa się ich do służby bliźniemu, a w przeciwnym wypadku stają się niegodziwe. Dlatego pieniądz ma służyć, a nie rządzić. To kluczowa zasada: pieniądz musi służyć, a nie rządzić. Stanowi on tylko techniczne narzędzie pośrednictwa, porównania między cenami i prawami, wypełniania zobowiązań czy oszczędności. Jak wszystkie kwestie techniczne, pieniądz nie jest neutralny moralnie, ale nabywa wartości zgodnie z celem i okolicznościami jego użycia. Kiedy głosimy neutralność pieniądza, poddajemy się równocześnie jego władzy" - mówił papież.

DEON.PL POLECA

Jeśli chodzi o podjęcie ryzyka szczerości, Franciszek wskazał na jego konieczność w kontekście przekupstwa. "Jeden z niezbędnych warunków rozwoju społecznego to nieobecność korupcji. Może się zdarzyć, że przedsiębiorcy mają pokusę ulegania próbom szantażu czy wymuszania. Usprawiedliwiają się wtedy chęcią ratowania firmy i jej pracowników albo przekonaniem, że w ten sposób przyczynią się do jej wzrostu, a kiedyś uda im się wyzwolić od tej plagi. Ponadto może się zdarzyć, że wpadną w pokusę myślenia, iż chodzi tu o coś, co robią wszyscy, a także, że małe akty korupcji dla osiągnięcia niewielkich korzyści nie mają większego znaczenia. Jakakolwiek jednak próba przekupstwa, czynna czy bierna, oznacza już początek oddawania czci bożkowi-pieniądzowi" - podkreślił papież.

- Korupcja jest najgorszą plagą społeczną. Jest kłamstwem polegającym na szukaniu osobistych korzyści pod pozorem służby społeczeństwu - powiedział Ojciec Święty. Dodał również, że jej przyczyną jest oddawanie czci pieniądzowi, który bardzo szybko czyni z oddanych mu ludzi swoich niewolników.

- Korupcja jest oszukiwaniem demokracji - mówił papież - Otwiera drzwi strasznemu złu, jakim są narkotyki, prostytucja, handel ludźmi, niewolnictwo, sprzedaż organów czy broni. Przede wszystkim jednak ludzie skorumpowani są naśladowcami diabła, ojca kłamstwa.

Na koniec, mówiąc o trzecim ryzyku do podjęcia - ryzyku braterstwa - Ojciec Święty wskazał, że przedsiębiorstwa stanowią wspólnotę ludzi zanurzoną także w społeczeństwie. "Szacunek dla drugiego jako brata musi rozciągnąć się również na wspólnotę lokalną, w której firma fizycznie się znajduje. W pewnym sensie wszystkie relacje prawne czy ekonomiczne przedsiębiorstwa musi moderować, określać kontekst szacunku i braterstwa. Nie brakuje przykładów działań solidarnych względem najbardziej potrzebujących podejmowanych przez pracowników firm, szpitali, uniwersytetów albo innych wspólnot pracy czy nauki. To powinno stanowić naturalny sposób postępowania, owoc głębokiego przekonania każdego z zaangażowanych. Trzeba przy tym unikać, by stało się to działalnością podejmowaną okazyjnie dla uspokojenia sumienia, albo, jeszcze gorzej, środkiem do uzyskania korzyści z reklamy" - podkreślił papież.

Ojciec Święty przestrzegł przed "krematoryjną logiką rynku", która sprawia, że pożyczki są tańsze i łatwiejsze do zdobycia przez bogatszych, ale są droższe i trudniejsze do uzyskania przez ubogich, co sprawia "że najbiedniejsza część populacji zostaje pozostawiona na pastwę tych, którzy korzystają z ich biedy bez skrupułów".

Papież stwierdził również, że do "ochrony określonych dóbr wspólnych oraz zapewnienia podstawowych potrzeb ludzkich" potrzebna jest interwencja państwa. Franciszek zauważył również, że naciskał na to jego poprzednik, Jan Paweł II, który nazwał ignorowanie tego aspektu "idolatrią rynku".

Papież powiedział, że "nie zawsze dostajemy to, co chcemy". Poprosił również uczestników sympozjum, by starali się oddziaływać na rządy swoich krajów, by te "zrezygnowały z jakiegokolwiek rodzaju aktywności wojennej" oraz by współpracowali w tworzeniu nowych miejsc stałej pracy dla społeczności lokalnej i imigrantów: - Imigracja cały czas musi być istotnym czynnikiem rozwoju".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Franciszek: tacy ludzie są naśladowcami diabła
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.