Ostatnie przesłanie Maćka Cieśli

(fot. mcsc studio / giulio napolitano / shutterstock.com)

Maciek Cieśla planował być na spotkaniu z papieżem, który dziś podziękował wolontariuszom za pracę. Z tej okazji zmarły na raka grafik ŚDM napisał poruszające przesłanie.

 

Świadectwo pracy w wolontariacie przedstawił w imieniu zmarłego Maćka Cieśli, grafika ŚDM, jego brat Michał.

 

Publikujemy transkrypt świadectwa w całości:

 

"Hej! Nazywam się Maciek i od ponad 230 dni jestem onkodresem. W grudniu tuż przed świętami pracując nad projektem ornatów na ŚDM, dowiedziałem się, że część komórek w moim organizmie postanowiła się zbuntować i narobić trochę zamieszania.

 

Zmutowały i pojechały po bandzie, ponieważ przekształciły się w nowotwór złośliwy kości udowej. Jest to niezwykle rzadki nowotwór, którego jest bardzo trudno wyleczyć.

 

Niespełna dwa tygodnie po Świętach Bożego Narodzenia okazało się, że ta odmiana raka bardzo mnie lubi, ponieważ postanowiła trochę pozwiedzać mój organizm i najechać moje płuca liczniej, niż Polacy najeżdżają na Chorwację podczas wakacji.

 

Wtedy po raz pierwszy usłyszałem od lekarzy te słowa: leczenie paliatywne, hospicjum. Te pół roku diametralnie zmieniło moje życie. Jeszcze w grudniu stałbym przed wami zdrowy i na dwóch nogach. Niestety tę zaatakowaną przez nowotwór trzeba było amputować. Słodycze i ciastka zostały wyparte przez morfinę i tlen, bez których na obecnym etapie nie jestem w stanie funkcjonować. A kiedyś nie wyobrażałem sobie życia bez czekolady!

 

Rower został wyparty przez wózek inwalidzki i specjalne poręcze przy łóżku i samochodzie. A sok pomarańczowy przez chemioterapię, która niestety póki co nic nie wskórała. Ten nowotwór się rzeczywiście do mnie przywiązał.

 

Stojąc tu przed wami, chciałbym wam serdecznie podziękować - wam, kolegom i koleżankom z komitetu organizacyjnego ŚDM, z krakowskiej kurii i wszystkim, którzy mnie wspierają. Moim najbliższym w tych dniach. I lekarzom z centrum onkologicznego w Krakowie, którzy podjęli się walki, mimo że od początku wiadomo było, że to ciężka walka każdego dnia. Dziękuję wam za każdą mszę, modlitwę, prośbę skierowaną do Boga, żeby zaingerował w biologię i naprawił to, co się zepsuło. Wiem, że nie mogę żądać od Boga cudu, ale bardzo Go o niego teraz proszę i błagam.

 

Jedna z napotkanych osób zapytała mnie, jakie jest moje największe marzenie. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak szybko mogą zmienić się priorytety i cele w życiu. Wielu z nas marzy o wielkich karierach, dużej rodzinie, szybkim awansie, majątku, dużym domu czy szybkim samochodzie. Ja od pół roku mam jedno marzenie - chciałbym po prostu żyć. Chciałbym spotkać się z wami podczas kolejnych ŚDM i móc powiedzieć: "już wszystko OK". Na koniec życzę wam, byście cieszyli się życiem. Każdy dzień jest piękny, jednak nie zawsze w natłoku obowiązków dostrzegamy, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Czasem trzeba po prostu dostać obuchem w łeb, by to dostrzec. Życzę wam, byście byli w stanie to dostrzec bez potrzeby takich doświadczeń". 

 

Miał 27 lat i dwa dyplomy ASP. Dla ŚDM rzucił pracę, zmarł 2 lipca tego roku. Zdążył jeszcze zaprojektować większość dekoracji ŚDM, m.in. ornaty, które miał na sobie papież podczas mszy w Krakowie.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

26

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook